niedziela, 28 czerwca 2020

Małe pedałowanie w wielkie temperatury.

Koniec roku szkolnego, to nie koniec pracy dla nauczyciela, ale korzystając z wolnego weekendu razem z Anią spakowaliśmy nasze rumaki i ruszyliśmy w małą wycieczkę rowerową. Dwa dni, a w sumie to półtora i +/- 100 km zrobione :)


Ruszyliśmy nieśpiesznie z domu po południu w sobotę, naszym celem był obszar pilotażowy nadleśnictwa Oborniki. Trasę udało nam się zaplanować tak, by omijać główne szosy, praktycznie w całości jechaliśmy bocznym asfaltem i polnymi / szutrowymi drogami. Żyć nie umierać.
Szkoda tylko, że temperatura była skrajnie nieznośna, ponad + 40*C w słońcu i niewiele mniej w cieniu to grube przegięcie. W nocy duszno i gorąco, to nie są warunki do biwaku ;P

Ale cóż począć, taka już specyfika lata w dobie ocieplenia klimatu, i jak chcemy bawić się w biwaki, to trzeba się z tym pogodzić. Wypad mimo, poparzeń słonecznych i obolałego tyłka można uznać za udany.
Przy okazji wyjazdu sprawdziłem minimalistyczny system pakowania. Pozbyłem się tylnego bagażnika, i cały towar mam w dwóch małych sakwach na widelcu plus koszyk na sprzęt foto. Do tego kilka mniejszych torebek na ramie.
System całkiem wygodny, dobrze prowadzi się na szosie, w piasku gorzej. Ale największa zaletą jest to, że mamy dociążone przednie koło, co pomaga przy podjazdach i zjazdach.



































Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza