wtorek, 22 stycznia 2019

Pierwszy biwak 2019 - mroźne Izery

Jest zima to musi być zimno. Pierwsze sensowne wolne w roku, więc postanawiamy z Anią pojechać w góry wymrozić się i zakosztować śniegu, bo na naszych nizinach śnieg to raczej gatunek z czerwonej księgi.

Przygody zaczęły się jeszcze zanim dojechaliśmy do Świeradowa, śnieżyca, lód na drodze, poślizg, jazda polną drogą na szerokość auta, po jednej stronie rzeka, po drugiej krzaki - bo trza skrótem zamiast cywilizowanym objazdem ;)


W Świeradowie odstawiamy auto na parking i ruszamy na szlak, pogoda nastraja optymistycznie, nie sypie, jest dość ciepło, ale chmury są gęste, więc na widoki nie liczymy. Ruszamy szlakiem, po chwili wychodzi słońce i pokazuje nam piękną panoramę całej okolicy. Nakarmiliśmy oczy i ruszamy dalej pod górę, brnąc po kostki w świeżym śniegu. Im wyżej, tym śniegu więcej i tym bardziej pada. Momentami tak gęsto prószyło, że ledwo widziałem Anię, a była ode mnie max 20 metrów. Zresztą sami zobaczcie.


Przecieramy dalej szlak i gdy już weszliśmy na pożądaną wysokość, pogoda zaczęła się klarować. Słońce na zmianę z chmurami i przyjemny chłodek. W takiej aurze, bez innych turystów maszerowaliśmy w stronę Chatki Górzystów.


Kawałek od schroniska spotkaliśmy ekipę EDC i razem poszliśmy na piwko. W planie było jeszcze parę kilometrów w kopnym śniegu na miejsce biwaku, ale postanowiliśmy odpuścić i poszukać czegoś bliżej,  EDC też postanowili, że spędzą noc w terenie i poszliśmy razem pobiwakować w śniegu.


Obóz rozbity, każdy coś tam sobie pichci, je, topi śnieg, czyli typowe zimowe biwakowanie, a temperatura stale spada, zrobiło się tak zimno, że wszystko metalowe w moment przymarzało!


Noc minęła naprawdę przyjemnie, mimo że temperatura z prognozowanych -8 spadła do jakichś -22*C, a ja miałem śpiwór z extremem do -15, to wyspałem się całkiem nieźle, zresztą Ania też mówiła, że noc minęła naprawdę przyjemnie. Swoją drogą powiem Wam, że tak od 0 w dół najfajniej się śpi ;)

 

Rano ruszamy jeszcze na mały spacer po hali, bo musimy jeszcze tego dnia zejść do auta. Pogoda piękna, mocne słońce sprawia, że jest naprawdę ciepło, widoki piękne i w takiej aurze pokonujemy kolejne kilometry, a koło 18 ruszamy już do domu. Było krótko, ale fajnie ;)





1 komentarz:

  1. Konrad - szkoda, że tak krótko. Faktycznie fantastyczne widoki, a i biwak przy -22, jeszcze mi się nie zdarzyło ... :)

    OdpowiedzUsuń