czwartek, 30 sierpnia 2018

Jak rozpalić ognisko - ZNAK

Dziś czas na książkę, która świetnie się zapowiadała... dopóki do niej nie usiadłem. Znak wydał książkę o (patrząc na tytuł) rozpalaniu ogniska. Na okładce widnieje: JAK ROZPALIĆ OGNISKO. Czyli rzecz o drewnie podpałce i ogniu.
O ile faktycznie o podpałce i ogniu czy drzewie można poczytać nawet dość sporo, to o rozpalaniu ogniska na 200 stronach możemy przeczytać z 3, no może 5 stron. Niestety z tych 5 stron nie dowiemy się praktycznie nic poza tym, że siedzenie przy ognisku jest fajne i klimatyczne. Książka głównie traktuje o paleniu w kominku, ale też nic specjalnego nam nie przekazuje. Informacje zawarte przez autorkę są powszechnie znane i niezbyt odkrywcze. Przytacza typowe informacje, o których prawie każde dziecko wie.
Serio, nie lubię mówić, że czytając coś straciłem czas, ale JAK ROZPALIĆ OGNISKO... zabrało mi go zbyt wiele, bo jakieś 1 popołudnie :P Oczywiście pojedyncze kwestie dotyczące kominków nawet były ciekawe, ale sięgając po książkę o ROZPALANIU OGNISKA, chciałbym poczytać o tym, jakie są i jak są opisane metody rozpalania ognia itd. Zamiast tego przez 2 strony dowiaduję się jak zgnieść gazetę na podpałkę albo przez 10 stron jaki to ogień jest magiczny i jak to autorka lubi przy nim siedzieć. Czytając, miałem wrażenie jakby autorka pisała o czymś, o czym ma pewne pojęcie, ale pozuje na eksperta nad ekspertami. Książka na okładce ma cenę 29 zł 90 gr, ale jak widać po księgarniach i nawet stronie znaku już spadła do 8 zł 15 gr. I to tak za dużo. Najgorsze jest to, że zmarnowano sporo papieru, a nie warto wydać nawet tych 8 zł.

czwartek, 23 sierpnia 2018

Wodoodporna nerka Fish Dry Pack od Predathor.pl

Elektronika, dokumenty, pieniądze itd. nie lubią wilgoci, a podczas różnych aktywności outdoorowych narażenie na zamoczenie drogocennych rzeczy jest naprawdę spore, dlatego ostatnio zaopatrzyłem się w  sklepie predathor.pl w nerkę wodoodporną Fish Dry Pack i był to strzał w dziesiątkę. Nerka była jedyną rzeczą, która mi nie przeciekła na ostatniej wyprawie rowerowej. Dzielnie stawiała opór wodzie przez 3 dni deszczu, wytrzymała upadek i szorowanie po asfalcie, naprawdę zrobiła i dalej robi robotę ;)



W wielkim skrócie - to mini worek rolowany z wygodnym paskiem wyściełanym gąbką, dzięki któremu możemy go nosić jako nerkę. Klasyczne rolowane zamknięcie zapewnia 100% wodoodporności. Dosłownie, po wrzuceniu do wody sobie pływała, nigdzie nie cieknie, wszystkie szwy trzymają. Nawet najmniejsza kropla deszczu się nie dostała, co ważne tak samo dobrze chroni zawartość przed piaskiem, który jak wiadomo czasem jest gorszy od wody i wszędzie się dostanie  ;)

Po testach w jeziorze okazuje się, że jednak nerka nie chroni w 100% przed wodą. Po około 30 minutach napełniła się wodą i wszystko w środku pływało. Jak można przeczytać - materiał z jakiego jest nerka po długim przebywaniu w wodzie na głębokości około 1 m może przepościć wodę, no i przepuszcza, więc nie polecam z nią pływać ;)

























Swoje główne zadanie Fish Dry Pack spełnia w 100%. Co ważne komfort noszenia jest naprawdę wysoki, miękko wyściełany pas (pianką jak w plecakach) zapewnia amortyzację, nic nie gniecie, jedynie po kąpieli dość długo schnie, no ale to nie wada, latem to nawet zaleta, bo mamy chłodzenie w zestawie ;)



Nerkę sprawdzałem przy codziennym chodzeniu po mieście, szlajaniu się po lesie i jeździe na rowerze, w każdej z tych aktywności sprawdzała się świetnie. Wygodna, pojemna (2 l), zmieści portfel, gps, ładowarkę, aparat kompaktowy, latarkę, toolla i jeszcze kilka rzeczy. Jedynie przy użytku miejskim rolowane zapięcie jest czasochłonne, ale to przecież nerka na przygody, a nie do EDC ;)



Dodatkowo na pasie biodrowym mamy na każdym skrzydełku oczka do przytroczenia np. kamery, noża, butów przy chodzeniu po plaży itd.

Na froncie zastosowano specjalną folię, która w połączeniu z wewnętrzną przegrodą umożliwia korzystanie z telefonu bez wyjmowania go z nerki. Z doświadczenia wiem, że to zazwyczaj średnio działa, ale tu naprawdę sprawnie i wygodnie możemy obsługiwać smartfona.

Dobra, wiemy już, że nerka jest wodoodporna, wygodna, a jak z wytrzymałością? Otóż tu też jest petarda, materiał z jakiego wykonano nerkę jest naprawdę wytrzymały (500D PVC), 10 dni tarcia o spodnie podczas jazdy rowerem nie zrobiło na nim najmniejszego śladu, wywrotka i szorowanie nim po kostce brukowej tak samo. Z początku obawiałem się, że może być dość delikatna, ale jak się okazuje jest solidnie zrobiona.

Ja wybrałem wersję najbardziej jaskrawą z dostępnych - jest jeszcze szara, camo i czarna. Czemu taką fluo green wybrałem? Dlatego, że jestem dzięki niej bardziej widoczny na drodze, wodzie itd. Czyli może pełnić funkcję panelu sygnalizacyjnego. A w razie gdybym ją zgubił czy odpłynęłaby w trzciny, to łatwiej będzie ją znaleźć. Dlatego polecam jaskrawe rzeczy do turystyki, survivalu itd.





Czy nerka Fish dry pack ma wady? Owszem, brak organizacji wnętrza, poza przegrodą na telefon mamy wielki worek, gdzie wszystko się wala i miesza, przydałaby się jakakolwiek organizacja we wnętrzu, jakaś dodatkowa przegroda, kieszonka itd. Ale to szczegół, bo starczy włożyć do środka jakąś kieszeń czy coś innego i już wnętrze będzie zorganizowane.


Na sam koniec dwie zalety.
Waga, bo waży zaledwie 250 g, czyli naprawdę niewiele jak na coś, co zabezpiecza nasze rzeczy przed zniszczeniem i zamoczeniem.
Cena. Nerka w sklepie Predathor kosztuje zaledwie 89 zł!! Za niewielkie pieniądze można mieć produkt z najwyższej półki.































poniedziałek, 6 sierpnia 2018

W dziczy. Miastowego trapera przypadki

Gdy nie możemy wyrwać się w dzicz i zmuszeni jesteśmy siedzieć w domu, to warto sięgnąć po książkę, by chociaż oczami wyobraźni ruszyć w knieje. Są takie książki, które w moment przenoszą nas w świat drzew, zwierząt, gór, przygód, a pokój jakby wypełniał się zapachem żywicy. Taką moc ma W dziczy. Miastowego trapera przypadki wydawnictwa Stary Wspaniały Świat, dzięki któremu możemy zatopić się w np. jedną z książek Nessmuka.


Co ciekawe, W dziczy... została napisana jeszcze przed Sztuką leśnego obozowania, a sam Nessmuk kilkakrotnie powołuje się na książkę autorstwa Charlesa Dudleya Warnera. W dziczy. Miastowego trapera przypadki to nie poradnik survivalowy, chociaż możemy tutaj odnaleźć wiele ciekawych patentów. Nie jest to też zwykła książka przygodowa czy podróżnicza, nie jest to opis heroizmu itd. To zbiór opowieści o przygodach autora, który dosłownie jest miastowym traperem. Ciętym językiem, nad wyraz współczesnym, wyśmiewa swoje cywilizowane słabości, nabija się ze swoich wpadek, ale jednocześnie za sprawą niezwykle lekkiego pióra opowiada przygody tak, że każdy czytelnik może przenieść się w knieje gór Adirondack. 

Książka, mimo że ponad stuletnia, zdaje się być wyjątkowo współczesna, gdyż porusza wiele zagadnień, które były i są problemem, jak np. zbyt duża ilość turystów itd.  

W dziczy. Miastowego trapera przypadki to ponadczasowa książka o turystyce, bushcrafcie, polowaniach. Napisana lekkim i ciętym językiem, przepełniona ciekawymi anegdotami i mocnym humorem.
Jeśli chcecie przenieść się z domowego fotela w dzikie ostępy, to nic tylko zamawiajcie i czytajcie ;)

PS
Zaleca się do lektury gorącą herbatkę lub szklaneczkę dobrego trunku ;)