środa, 17 stycznia 2018

Woodcraft: sztuka leśnego obozowania

Książki zawsze pobudzają wyobraźnię, uczą i dają siłę marzeniom. W survivalowym księgozbiorze możemy znaleźć setki lepszych i gorszych pozycji. Czasem zawierają mnóstwo ciekawych wskazówek i informacji o których czytelnik nigdy wcześniej nie słyszał, czasem zawierają sporo błędów, które w skrajnym przypadku mogą zakończyć żywot ślepo zawierzającego słowom autora.

Są też książki, które zasługują na miano biblii survivalu i bushcraftu. Dotąd za taką miałem Sztukę życia i przetrwania Hansa Otto Mesnera oraz Gdy rozpęta się piekło Codyego Lundina. Dziś śmiało do tego grona mogę dodać Woodcraft: Sztuka leśnego obozowania autorstwa Nessmuka (chyba każdy z Was o nim słyszał? ;)). Książka stara jak świat, wielokrotnie tłumaczona i dodrukowywana. Na naszym podwórku dopiero niedawno, dzięki pracy Rufusa możemy cieszyć się klasyką w naszym rodzimym języku. Rufus pięknie przetłumaczył i oddał klimat książki sprzed przeszło 100 lat - język, jednostki miar (które są przetłumaczone na marginesach, np. galony na litry, funty na kilogramy itd.) Czytając te pozycję, możemy doświadczyć podróży w czasie, a gdy damy ponieść się fantazji i umysłowi, to dosłownie wyruszymy na szlak gór Adirondack lub innych dzikich ostępów.


Książka, by stała się moim graalem szlajania po krzakach musi nieść wskazówki, patenty, ale i mądrość. Coś, co niestety jest rzadkie. Bo co za problem napisać poradnik: jedz te robale, ze sznurówek zrób wnyki itd. Nie o to chodzi w bushcrafcie czy raczej woodcrafcie. Tu chodzi o kontakt z naturą i umiejętność nie przetrwania a życia w dziczy. Pełnoprawnego, komfortowego, bezpiecznego życia, gdzie natura jest naszym partnerem i przyjacielem a nie czymś złym, co niszczymy i degradujemy.
Nessmuk pięknie dzieli się swoją mądrością, doświadczeniem tego jak żyć w dziczy, jak stać się prawdziwym człowiekiem lasu, wyjeżdżając na kilkudniowe wypady. Co ważne, już 100 lat temu poruszał tematy ekologii, degradacji środowiska i nadmiernej konsumpcji dóbr naturalnych przez ludzi. Był to niezwykle mądry i światły człowiek, który zdawał sobie sprawę, że te knieje i przygody w dziczy wcześniej czy później znikną, a zwierzyny nie będzie już tyle co dawniej.
Oczywiście poza mądrościami daje mnóstwo wskazówek, o tym jaki sprzęt, jaki obóz, jakie ubranie, porady dla myśliwych, wędkarzy, nawet dla kanadyjkarzy. W Woodcraft: sztuka leśnego obozowania zawarte są też pewne przepisy kuchenne do zrealizowania na obozowym ognisku. Wartościowym elementem jest wplatanie anegdot, dzięki czemu możemy liczyć na dowód, że wiedza przedstawiona wynika z doświadczenia, a nie z wybujałej wyobraźni, i co równie ważne, możemy poczytać fantastycznie lekko i przyjemnie napisane opowiadania z przygód, które każdy z nas chciałby przeżyć ;)
Mimo staro brzmiących słów publikacja jest aktualna i z pewnością każdy, kto ceni sobie czas spędzony na przygodach w dziczy, lubiący bushcraft, woodcraft czy survival albo inne aktywności na łonie natury powinien zaopatrzyć się w tę pozycję, bo naprawdę warto. Niedługo będzie można znów zamawiać Woodcraft... pod poniższym linkiem:

http://www.nessmuk.pl/

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Konkurs - wejściówki VIP na targi Survival Force Expo

Lubicie survival, nowinki z branży, noże, pistolety i inne leśne bajery? Targi SURVIVAL FORCE EXPO to coś dla Was!

A jeśli chcecie zgarnąć VIPowskie wejściówki, wystarczy wziąć udział w naszym facebookowym konkursie :)


https://www.facebook.com/KonradBuszaBuszmen/posts/902843366549689?notif_id=1516026602257443&notif_t=scheduled_post_published&ref=notif



piątek, 12 stycznia 2018

Zimowa Survival Mania 2018 - zapowiedź

Zima, czas w którym większość ludzi siedzi w ciepłym domku pod kocykiem. Na szczęście niektórzy biorą plecak i ruszają w teren. Czasem na łazęgę, a czasem na zlot. Już 26 stycznia rusza ZIMOWA SURVIVAL MANIA. Cykliczna impreza, dotychczas wypadająca wiosną, w tym roku odbędzie się w wersji zimowej. Masa ciekawych prelekcji, warsztatów, ludzi i super atmosfera ;)



Poprowadzimy tam warsztaty fotografii przyrodniczej i focenia w survivalu. Wszystkich serdecznie zapraszamy, więc łapcie linka do wydarzenia i widzimy się już niedługo pod Skierniewicami ;) 

https://www.facebook.com/events/307977049677399/

czwartek, 11 stycznia 2018

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Zapowiedź BUSZ PYTANIE-BUSZ ODPOWIEDŹ

Często pytacie nas o różne rzeczy, dlatego wychodząc naprzeciw Waszym pytaniom, postanowiliśmy stworzyć BUSZ PYTANIE-BUSZ ODPOWIEDŹ.
Wy dajecie pytania w komentarzach (tu albo na fanepagu), a my nagramy filmik z odpowiedziami na wybrane. A jeśli spodoba się Wam, to będziemy częściej coś takiego tworzyli. W końcu ten blog, kanał i fanepag są dla Was ;)

niedziela, 7 stycznia 2018

Po błotach Puszczy Noteckiej

Trzech króli, nic innego jak ruszać w busz. Tym razem naszym celem było dojechanie autem na pole biwakowe nad jeziorem Barlin w Puszczy Noteckiej, biwakowanie i obozowanie oraz kręcenie materiału do kilku filmów na YT.
Całkiem szybko i sprawnie docieramy prawie nad samo jezioro i pierwsze kłopoty. Duże kałuże, nie dość, że długie i szerokie jak droga to jeszcze dość głębokie, ale na szczęście ludzie wyrobili objazdy. Pierwsze kilka poszło bez problemu, ale jedna wymagała objazdu przez las. Tak, osobówką przez las, po jagodzinach i mchu, ale dało radę. Jeszcze kilka potyczek z błotem i docieramy już naprawdę blisko celu, ale potężna głęboka na jakieś 20-30 cm błotnista breja nas zatrzymała, próbowaliśmy lasem, ale zakończyło się to zakopaniem w mchu.


Niewiele mając już do poczynienia, postanawiamy wrócić i poszukać innego dojazdu. Jedziemy i jedziemy i kolejne kałuże, a dojazdu nie ma. Postanawiamy wydostać się za wszelką cenę z tego cholernego bagniska i dotrzeć do cywilizacji. Kilka kałuż było trzeba brać lasem, jadąc kilkaset metrów przez las i buchtowisko dzików, a jedna błotnista przeprawa prawie nas na drzewo zarzuciła. Zadowoleni, że dotarliśmy do drogi polnej, która latem jest naprawdę fajna, dostaliśmy zimny prysznic. Droga nieprzejezdna i to nie tylko dla osobówki, ale i dla terenówki. Tylko traktor mógłby tam przejechać. Postanawiam poszukać objazdu. Z początku zapowiada się spoko, sucho, twardo, momentami trochę wody, nie jest źle, ale po chwili pojawiły się doły z wodą, kolejne kałuże i strumyki. Nie mając wyjścia wróciłem do auta w wodzie po kolana i wielce wku..., zresztą chyba nic w tym dziwnego. Docieram do Tatki i Ani, mówię jak jest i postanawiamy udać się w pierwszą lepszą przecinkę. Najpierw idę sprawdzić czy da radę. Dupa, kilkaset metrów i koniec drogi. Kolejna przecinka całkiem spoko, ale znów bagnisko rodem z Biebrzy, ale patrzę idzie taka całkiem spoko droga przez młodnik i to jeszcze w +/- dobrym kierunku. Wysiadam z auta, idę na rekonesans, metry mijają, zamieniają się w setki i jest spoko, błota sporo, ale chociaż płytko. Docieram do domów, letniaki, więc ludzi brak, ale dojazd do domu musi być i jest, droga piękna, twarda, ubita szutrówka, ale cholera za zamkniętą bramą!!! Załamany i już naprawdę mega wkur... szukam, kombinuję, i jest przecinka biegnąca do pola, mała mulda, kupa trawy, elektryczny pastuch, łąka, jeszcze raz elektryczny pastuch i sukces droga. Dzwonię do Ani i mówię jedźcie! W końcu po 20 km walki z terenem wlatujemy na cudnie twardą drogę.


Przemoczony, nieco uspokojony, ale dalej wpieniony czekam na nich. I już po wszystkim. Bagna już nie uświadczymy, ruszamy na inny kemping i tam się rozbijamy. Warunki mocno pokrzyżowały nam plany, no ale co zrobić, zdjęć sporo nie ma, bo nie było chęci ani okazji robić, była ciągła walka o wydostanie się z lasu. Biwak przebiegł przyjemnie, nocka koło 0*C i syty brzuch dały odetchnąć po stresującym dniu. Następnego dnia pobudka, śniadanie i wracamy do Poznania, tym razem na szczęście już bez przygód.

A już niedługo filmik ;)





czwartek, 4 stycznia 2018

Sylwester w deszczu i "cukrze"

Jak co rok, sylwestra spędzamy w górach. Fakt, że samą północ i powitanie nowego roku przesypiamy pomińmy. Prognoza pogody nas nie zadowalała, bo w sobotę spoko, częściowe słoneczko, lekki minus i wieczorem śnieg, ale już sam sylwester i nowy rok nie dość, że plusowy, to jeszcze z opadem deszczu. Co zrobić, klimat się zmienia, a buszować trzeba.



Wędrujemy szlakiem i to nawet w zimowej aurze. Lekki wiaterek, trochę poniżej 0*C i śniegu nawet nie najmniej sprawia, że mimo ciężkich, bo 20 kg plecaków jest niezwykle przyjemnie.
Szlak się kończy, a wraz z nim ubity śnieg i zaczyna brnięcie po kolana. Po kilku kilometrach przedzierania, docieramy do urokliwego miejsca, gdzie postanawiamy się rozłożyć. Rozwieszamy tarpa, przygotowujemy drewno na opał. Obóz rozbity, ognisko miło się pali i nagle zaczyna sypać niemiłosiernie drobny śnieg, który od razu wszystko przemacza i uniemożliwia kręcenie i robienie zdjęć.


Nieco modyfikujemy kształt tarpa i kładziemy się spać, po kilku godzinach śnieg zamienia się w deszcz i przez całą noc leje. Ognisko zatopił, cały śnieg z drzew spłukał, a jak się rano okazało nas zdrowo zmoczył. O ile Ania i Tatko mieli sucho, bo korzystali z norki i bivi, to mój śpiwór wyglądał jakbym się posikał w nocy, bo oczywiście bivi nie zabrałem :P

Rano siąpi deszcz, mgła, wszechobecna wilgoć, a śnieg zamienił się w mokry "cukier". Rozpalamy ognisko, zbieramy opał i obozujemy. Bo założeniem tego sylwestra było obozowanie i odpoczynek, a nie trekking. Patyczki, patyki, kłody itd. nazbierane, suszą się przy ognisku, woda się gotuje na śniadanie i herbatkę. Po nasyceniu brzuchów przystępujemy do nagrywania materiału do DEKALOGU ZIMOWEGO BUSHCRAFTU, który możecie już oglądać na YouTube. Pogoda nie ułatwiała kręcenia, bo jak wiadomo szpej foto nie lubi deszczu. Cały dzień zleciał nam na kręceniu większości materiału. Wieczorem przygotowaliśmy obiad iście sylwestrowy, kasze, zrazy wołowe i sosik grzybowy. Uczta to była niemała, do tego herbatka i po kielonku pigwówki coby sylwestra należycie uczcić.


Klasycznie na nasze zakończenie roku poszliśmy spać koło 21 i przespaliśmy północ. Jedynie odległe strzały petard ze schroniska nas przebudziły.
Rano pogoda już nieco lepsza, cały czas w plusie, ale chociaż nie pada, dogrywamy resztę materiału, pakujemy się i w drogę. Wszystko przemoczone waży dwa razy więcej niż przed obozowaniem, takie uroki zimowych biwaków deszczową porą.

Brniemy w tym cukrze, pocimy się jak szaleni i po kilku kilometrach docieramy do szlaku. Śnieg ubity, a nawet momentami jego brak, odsłonięta ziemia, błoto, momentami asfalt. Taka zima tego roku. Po 10 km docieramy do auta i kończymy nasz sylwestrowo-noworoczny wypad.


Mimo nieprzyjemnej pogody było fajnie, plan zrealizowaliśmy, i co ważne nieźle się wyspaliśmy ;)

Łapcie filmik Dekalog Zimowego Bushcraftu.




środa, 3 stycznia 2018

Dekalog zimowego bushcraftu

Dziesięć zasad w dziesięć minut, czyli o tym jak bushcraftować zimą ;)

Masz pytania, coś Cię ciekawi? Pytaj!! A my postaramy się odpowiedzieć ;)


wtorek, 2 stycznia 2018

Fotorelacja z sylwestra w górach

2017 rok zakończyliśmy biwakiem w górach i nagrywaniem nowego materiału video na który musicie chwilkę poczekać. 
W górach pogoda nie rozpieszczała, bo plusowa temperatura, śnieg i deszcz to nie najlepsza aura, no ale co zrobić, buszować trzeba. Kiedy się wysuszymy, będzie relacja, a dziś łapcie kilka fotek ;)