sobota, 3 czerwca 2017

Mugga... i komary niestraszne!

Mamy sezon na robactwo i to pełzające, i latające. Nikt nie chce być pogryzionym czy co gorsza złapać czegoś od tego małego dziadostwa. Ja wprawdzie nigdy żadnego środka nie używałem poza dymem z ogniska ;) ale jakiś czas temu wpadł mi w ręce zestaw preparatów Mugga.


Wszystkie repelenty zawierają DEET, w różnej koncentracji. Mamy 9,5%, czyli najsłabszy, bardzo delikatny, z przyjemnym zapachem i bardzo wygodny w użytkowaniu, wystarczy spryskać ciało w odległości kilkunastu cm, rozsmarować preparat i już. Co ważne, działa wyłącznie na komary. Inne robactwo ma go centralnie w zadku, i tak przylatuje czy wchodzi na nas - w tym kleszcze. Na opakowaniu stoi, że działa 6h, według mnie przy dużej aktywności czy temperaturze po godzinie/dwóch już prawie nie działa.



Kolejnym preparatem jest MUGGA w sztyfcie (taka kulka jak w perfumach) o 20% zawartości DEET.  Jeśli chodzi o odstraszenie robactwa to wszystkie latające odstrasza, większość pełzającego też. Co do kleszczy  to część tego cholerstwa chyba ucieka, ale i tak znajdowaliśmy na sobie jakieś pojedyncze osobniki. Ten też ma przyjemny zapach, jednak ma dwie wady. Występuje w szklanej butelce, przez co jest ciężki i może ulec zbiciu oraz nadaje się jedynie do użytku na skórze, sztyftem nie będziemy jeździć po ciuchach.

Kolejnym preparatem jest MUGGA EXTRA STRONG - moja ulubiona i najbardziej działająca. Skład 50% DEET, czyli zabójczy i maksymalny skład legalny w UE. Śmierdzi, jak podczas aplikacji zaciągniecie się tym dziadostwem to poczujecie się jakbyście byli tymi komarami. Kaszel i łzawienie gwarantowane. No ale coś za coś, my tego nie mamy wdychać tylko robale. Co do działania, to faktycznie komary, muchy, meszki itd. nie podlatują i nie łażą po nas. Kleszcze ogranicza do minimum z minimum. Ja nic nie miałem, Ania na skarpetce jednego. No ale można przyjąć, że jest oki. Występuje w postaci spryskiwacza, idealny do psikania na ciuchy, buty i sprzęt, oraz w postaci kulki w małej plastikowej butelce, to wygodne jest, żeby mieć zawsze przy tyłku. W przypadku 50% stężenia należy jedynie uważać na plastiki, gumę itp., potrafi nadtopić tworzywo. Więc to zdrowe nie jest, no ale w warunkach skrajnego atakowania  można użyć.


Dodatkowo w zestawie mamy balsam kojący na miejsca pokąsane przez komary, pszczoły, osy, meduzy itd. Mała buteleczka z jakąś białą maziają o przyjemnym zapachu. Sprawdzane jedynie na ukąszeniach komarów, działa całkiem całkiem. Pszczołom, osom nie daliśmy się pokąsać, a meduz jakoś w lesie nie było.


Każdy preparat testowaliśmy na zasadzie: jedna osoba używa jednego, druga innego, a trzecia niczego. I szliśmy w las, w tym przechodziliśmy po wysokich trawach itd. Faktem jest, że nikt żadnego pasażera nie złapał, jednak chodziły po nas często. Nawet w przypadku 50%, więc skuteczność na kleszcze według mnie jest średnia - jedyne co działa na nie faktycznie to permetryna. Dlatego nawet, jeśli wyposażycie się w najmocniejszą MUGGE, to i tak nie zapomnijcie się przejrzeć po powrocie z terenu.

Co ciekawe, mnie zazwyczaj kleszcze unikały, w życiu jednego złapałem i to nie w lesie, a w mieście, zazwyczaj nawet jak po mnie chodziły jakieś to od razu uciekały, same z siebie. A gdy używałem jakichkolwiek preparatów (nie tylko MUGGE) to na ciuchach, czy nodze kilka chodziło. To tylko potwierdza, że to kurewstwo jest tak wredne, że nic na to nie działa i należy się oglądać. Jeśli chodzi o owady wszelkiej innej maści to MUGGA działa dobrze lub bardzo dobrze w zależności od stężenia DEET. Nie są to może jakieś bardzo zdrowe środki, długotrwałe używanie na skórę tego extra strong może doprowadzić do zmian skórnych i pozbawienia naturalnej odporności skóry, ale w niektórych sytuacjach naprawdę ratuje dupsko.



Czy polecamy MUGGE? Tak, bo wiemy jak dokuczliwe są komary i inne robale, jednak co do kleszczowego aspektu to działanie jest takie sobie, przy 50% jest dość ok, ale i tak pewności nam nie gwarantuje. Preparaty nie są jakoś przesadnie drogie, dość łatwo dostępne i pakowne, więc warto znaleźć miejsce na taki środek w plecaku czy kieszeni - psikacze pasują do kieszeni na magazynek od M-16/M-4 itd. ;)

3 komentarze:

  1. Też nie lubię komarów i innych swędzących krwiopijców, ale z DEET'em lepiej uważać:
    http://oczymlekarze.pl/profilaktyka-i-leczenie/2608-deet-nie-dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  2. DEET raczej nie odstrasza kleszczy i innych insektów, a działa na ich układ nerwowy. Po tej substancji po prostu głupieją. Dzięki temu np. zgłupiały kleszcze nie wpije się w skórę, tylko będzie ogłupiały łaził po ciele lub po prostu odpadnie. Czy używamy DEET, czy nie, warto sprawdzać ich obecność na ciele.

    OdpowiedzUsuń
  3. Do mnie idzie, leci, czy ciul wie czym ale ma dojść jutro 50% w kulce. To zobaczymy jak działa ;) To, że det jest szkodliwy to wiadomo z tym, że są takie chwile iż gówno mnie to obchodzi teraz jak latające krwiopijce są wokół ;)

    OdpowiedzUsuń