środa, 17 maja 2017

Mój idealny foto zestaw w teren.

Powszechnie wiadomo, że fotografia to niezwykle zajmujące i ciekawe zajęcie. Zwłaszcza podczas wędrówki, zwiedzania, spływów, wypraw itd., aparat pozwala nam zatrzymać moment i uwiecznić niezapomniane przygody dla potomności. Ale zdjęcie nie ogranicza się do samego naciśnięcia guzika spustu migawki. Bo wszystko jest zależne od tego czym focimy oraz od tego jak i co chcemy osiągnąć. Dziś odrzucimy aparaty typu małpka, wszystkoodporne, małe kompakty itd., skupimy się na lustrzankach i bezlusterkowcach, a bardziej na optyce. Jak każdy fotograf wie, obiektywów nigdy dość. Niestety, gdy trzeba je nieść, wieźć itd., to często trzeba się ograniczyć do minimum, a odpowiednie dobranie szkieł umożliwi nam zrobienie zdjęć w każdych warunkach i osiągnięcie praktycznie każdego zamierzonego efektu. I co teraz? Z jednej strony ograniczenia w ładowności, a z drugiej chęć zabrania obiektywu na każdą okazję. Jak zawsze musi wziąć górę zdrowy rozsądek. Ja osobiście w większości wyjazdów decyduję się na jeden zestaw, który sprawdza się w 99% moich potrzeb - mówiłem o nim już w jednym z odcinków Buszmen na Tropie, mianowicie zawsze zabieram ze sobą dwa obiektywy tzw. długi oraz szeroki kąt + korpus.

Taki zestaw pozwala na zrealizowanie większości planów fotograficznych, jest kompaktowy, mieści się w kaburze z dodatkową ładownicą na obiektyw i co istotne nie waży tony.
Długi obiektyw jest największym i najcięższym elementem szkieł. W zależności od planu wypadu, czy jest bardziej turystyczny, czy też bardziej przyrodniczy wybieram między dwoma. W przypadku bardziej turystycznych zastosowań lub gdy waga i rozmiar wiodą prym biorę: 55-250 f3,5-5,6 IS. Kompaktowy rozmiar pozwala zawsze mieć go przy sobie, przyczepiony do body mieści się w standardowej kaburze, a pozwala zrobić zdjęcia różnych detali czy też zwierząt. Do tego stabilizacja znacznie ułatwia fotografowanie po dłuższym wysiłku. Tu macie zdjęcie z tego obiektywu.


Natomiast, gdy w grę wchodzi bardziej przyrodniczy wypad i naszym celem jest jakiś zwierz, a waga nie ma takiego znaczenia zabieram duże, ciężkie, ale i niezwykle dobre szkło jakim jest USM 70-200 L f4. Klasyka obiektywów, biała armatka, jak ja to mówię. Do standardowej kabury wprawdzie nie wejdzie, tak samo do zwykłej ładownicy na obiektyw się nie mieści. Dlatego najczęściej wędruje w plecaku fotograficznym lub w specjalnym pokrowcu lub na pasie/pasku. W przypadku trekkingu ma to duże ograniczenie, ale już przy wyjeździe typowo na zwierza rozmiar i waga nie są najważniejsze. Ten obiektyw wprawdzie ma minimalnie mniejsze powiększenie niż ten wyżej opisywany (55-250), ale zapewnia wyższą jakość zdjęć przez co możemy więcej z nich wyciągnąć. Dodatkowo jest uszczelniony, dzięki czemu nie musimy aż tak się przejmować złą pogodą - o zabezpieczeniu przed deszczem innym razem. Cenną rzeczą jaką nam oferuje ten kawałek bieli jest możliwość przeostrzenia w trakcie fotografowania, nic nie trzeba wyłączać ani przełączać, możemy płynnie przesuwać ostrość według naszych potrzeb. Bardzo wygodne przy fotografii makro, ale i każdej innej, gdyż możemy szybko wydobyć praktycznie wszystko co byśmy chcieli mieć na zdjęciu. Dla porównania poniżej zdjęcia z USM 70-200.












Dobra, to już mamy dwa długie obiektywy, które ze mną często buszują i pozwalają zapolować na zwierza czy uwiecznić jakiś fragment większej kompozycji. Ale wędruje ze mną zawsze jeszcze jedno szkło szerokokątne, a dokładniej 10-18 f4,5 -5,6. Świetny, mały i lekki obiektyw do szerokich kadrów, do fotografii w pomieszczeniach, na ulicy, podczas imprez czy przede wszystkim widoków i życia obozowego. Dzięki niemu możemy na luzie w kadrze zmieścić całe życie toczące się wokół namiotu czy zmieścić jakieś ciekawe drzewo, czy inny obiekt. Nawet da się selfie lustrzanką zrobić. Kompaktowy rozmiar i niska waga sprawiają, że nam nie ciąży w bagażu, a zapewnia sporo zabawy i możliwości.

Oczywiście jak każdy obiektyw tak i ten ma ograniczenia. Średnio nada się do fotografii obiektów nieco oddalonych, a już praktycznie nie nadaje się do fotografii portretowej. Tak samo wyżej wypisane zoomy nie nadają się zbyt do fotografii z bliska, ale obiekty oddalone czy portrety to już zupełnie inna sprawa. Jak to mówią nie ma czegoś co jest dobre i do wszystkiego, bo jak coś jest niby do wszystkiego, to tak naprawdę to kawał gówna - jak np. bagnet do AK :P



Czyli idealny zestaw w busz to długi zoom do polowania i ściągania detali, i szeroki kąt do fotografii ogólnej, widoczków, jakichś obiektów czy też życia obozowego. Długi obiektyw + szeroki kąt i możemy robić wszystko na co mamy ochotę, a jeśli chcecie, to za jakiś czas pojawią się recenzje obiektywów oraz post o sprzęcie jakim fotografujemy i kręcimy filmy.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz