czwartek, 19 stycznia 2017

Refleksja Buszmenki



Uwaga!!!!! Uwaga!!! nowość na blogu!!!! Spojrzenie kobiety na bushcraft, survival, outdoor, naturę itd., oraz porady jak to być kobietą w buszu ;)  Rozpoczynamy nowy dział:  
ANIA BUSZUJE ;)

Dział bardziej dla pań, ale i panom polecam zajrzeć, gdyż warto wiedzieć co nasze kobitki myślą o tym całym szlajaniu się po krzakach oraz jak je do tego przekonać ;) 



Jestem… byłam dziewczyną miasta. Jasne, nadal potrzebuję cywilizacji, ale kilka rzeczy przez ostatni rok się zmieniło. Potrzebuję też dziczy. Teraz moje życie jest piękne, pełne wrażeń, pełne natury, przygód, podróży, szczęścia. A to przecież dopiero początek! Zostałam Buszmenką z wyboru ;)




Zawsze lubiłam podróże, dzięki Rodzicom zwiedzałam kraj wzdłuż i wszerz. Lubiłam spacery po lesie, górach. Ogniska. Zachody słońca nad wodą. Kochałam zwierzęta. Nigdy nie miałam szczególnej wiedzy – nie ukrywam. Nadrabiam ;) Wszystko fajnie, ale były pewne rzeczy, których sobie nie wyobrażałam, no nie do przeskoczenia. Pewnie typowo miejskie dziewczyny mogą myśleć podobnie.



-Robactwo! 
Jak mam funkcjonować, kiedy dookoła tyle pająków, przeróżnych robaków, komarów, os, mrówek, wszystkiego??? Nie po to w czasach podstawówki miałyśmy z sąsiadką broń balkonową (mopy :D) na wieczorne chrabąszcze, żebym teraz miała spać na ziemi i nie wiedzieć co po mnie łazi! A jednak… stopniowo przestaję zwracać na to uwagę. Budzę się w nocy i widzę jak obok wędruje pająk, mrówka czy coś niezidentyfikowanego. Odwracam się i zakokoniam w śpiworek. Nic strasznego. Podczas pierwszego 
biwaku w Borach Tucholskich komary tak mnie pochlały, że wyglądałam jakbym miała ospę. Trudno ;)

- Mam kleszczofobię.
 I tego chyba nigdy się nie pozbędę. Z tego miejsca wnioskuję o opracowanie jakiegoś specyfiku, który rozpylony nad światem pozabija te małe gówna, nie robiąc krzywdy niczemu innemu. Pozostaje mi psikać, smarować i wierzyć, że to coś daje.

- Bez bieżącej wody? Ciepłej? Bez prysznica, wygód łazienki? Nie ma szans. Rano trzeba się umyć, umyć zęby, ułożyć włosy, zrobić makijaż, ogólnie zadbać o siebie, bez tego ani rusz! Rusz, rusz ;) Powoli odkrywam jak, przynajmniej w minimalnym stopniu, móc o siebie dbać w trakcie naszych przygód.

- To nie są tanie rzeczy
Zawsze myślałam, po co mam coś kupować dodatkowo, niby lepsze, niby jakieś specjalne, to na pewno nie ma znaczenia i mi niepotrzebne. Zwracam honor. Ma. Może nie zawsze, ale ma. Po co mi inny śpiwór, skoro mam jakiś marketowy? Po co polar, nie lubię polarów, wolę fikuśną bluzeczkę. Po co bielizna termo, wątpię, żeby dużo zmieniała. Po co inny plecak, skoro mam jakiś z czasów obozów w podstawówce? Po co inne buty? Po co jakieś różne papierdółki? Teraz już wiem po co. A przez najbliższe lata na każdą możliwą okazję proszę o szpej, żebym mogła się doposażyć w to co mi jednak potrzebne ;)

- „Po cholerę Ci kolejny nóż?” – domyślam się, że to pytanie słyszy niejeden facet od swojej kobiety. Chyba lepiej dla Was, żebyśmy to pytanie zadawały za każdym razem. Bo w momencie kiedy w końcu kobieta dorwie jakiś, który jej się podoba i potraktuje go trochę jak dodatek codzienny, to też będzie potrzebowała kilku kolejnych, bo ten na pewno - niczym jej torebki i buty - nie jest uniwersalny i przecież nie pasuje do wszystkiego! ;) pytanie „po cholerę Ci kolejny nóż?” zmieni się w „kupujesz nowy? A dla mnie?” ;)

- Mam stać godzinę, w jednym miejscu, zimą, marznąć i czekać, bo może pojawi się jakiś zwierzak? Żart?  
Poszliśmy do parku w poszukiwaniu zimorodka. Czekamy, pojawia się kaczka, inna niż reszta, zaczęłam sobie ją obserwować przez lornetkę, jak się zachowuje. Przyleciał zimorodek, lornetka przyrosła mi do oczu! Podążałam za nim, ciesząc się jak dziecko! Nie mogłam go zgubić, polował, biedaczek złapał rybkę, z którą nie mógł sobie za bardzo poradzić… Fantastyczne!

- Biwak zimowy? A w życiu! 
 Zimą to się siedzi pod kocem, z książką i herbatką. Albo w śpiworze… Pożegnaliśmy stary i rozpoczęliśmy nowy rok moim pierwszym zimowym biwakiem. Po pierwszej nocy mój entuzjazm przy -12* trochę opadł. Zmarzłam jak cholera, wytrzęsło mnie. Prawie wcale nie spałam z zima. Twarda bądź, nie miętka! Na szczęście noc sylwestrowa była super przyjemna, mimo że teoretycznie miało być jeszcze zimnej. Biwak zimowy? Oczywiście! Tylko jeden jedyny problem z marznącymi stopami. Do rozwiązania!!

- Drzewo to drzewo, krzak to krzak, ptak to ptak…
 Aż wstyd się przyznać do żadnej wiedzy. Nie myślałam, że to może być ciekawe. Im więcej wiem, tym bardziej się nakręcam!

- Dzik jest dziki, dzik jest zły… 
Uwielbiam wszystkie zwierzaki, ale bałam się tego co się stanie, kiedy je spotkam. Po „Wilkach” Wajraka strach trochę zniknął. Pozostał ten przed dzikami. Spałam już głową na jednej, stopami na drugiej ścieżce zwierząt, przeżyłam. Innym razem koło biwaku coś się kręciło, przeżyłam. Jest ok. Mogłoby się do nas sprowadzić więcej wilków, może mogłabym mniej bać się dzików ;)

- Jakim cudem ja, takie maleństwo, 160cm i niecałe 50kg, mam dać radę dłuższej wędrówce z 10-15kg plecakiem? 
 Padnę. Umrę. Nie dam rady. Daję!







Nie wyobrażałam sobie, że moje życie, poza pracą zawodową, będzie opierało się właśnie na outdoorze i bushcraftcie, że będę chciała uczestniczyć we wszystkim co wymyśli mój Buszmen, że to będą wspólne przygody. Teraz to bez tego nie wyobrażam sobie życia.




Leśny chłopie, też bierz swoją babę do lasu! Bierz w podróż z plecakiem. Zakocha się w tym co robisz. A wspólna pasja i wspólne realizowanie marzeń to coś niesamowitego, podwójna dawka szczęścia :)

Foka z buszu.



16 komentarzy:

  1. No to kogoś nam wciaglo w Las i Buszmenskich wypraw

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie ujęte :-) U mnie to ja jestem leśnym łukiem ale mój facet dzielnie mnie wspiera. Dokupuje sprzęty,Noże i ogarnia wycieczki w stylu Bush&Urban

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze wsparcie :) ja się tym wszystkim interesowałam czysto teoretycznie, miałam obawy, więc do praktyki trzeba było mnie namówić :) Bush&Urban popieram!

      Usuń
  3. Marek Stefański19 stycznia 2017 14:47

    Zacnie napisane :-) Brawo Ty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten artykuł jest tak tendencyjny, że aż nie chce się go czytać.
    Że jak kobieta jest w lesie to ojezusmaria jaka to ona dzielna, bo zostawiła szpilki i poszła ze swoim facetem do lasu.
    Mam kilka uwag:
    1. Denerwuje mnie podejście kobiet, które jak poznają faceta to stają się jego ''dziewczynami'' i zaraz muszą robić to samo co on, mimo iż jej się to nie podoba. Jakby nie miała swojego zdania i swojego hobby. I tak przez rok jest dziewczyną rekonstruktora to jeździ z nim na imprezy historyczne, potem jest z preppersem to się uczy filtrować wodę ,chociaż wołałaby grać na gitarze. Co innego, gdy próbuje nowych rzeczy bo chce poznać nowe i co innego jak jej się to rzeczywiście spodoba.
    2. Dlaczego to takie dziwne że dziewczynie może się podobać surwiwal,tak sam z siebie? Jestem kobietą i uwielbiam chodzić po lesie, mam swój ulubiony nóż z którym się nie rozstaję. Śpię na ziemi, rozpalam ognisko krzesiwem i zbieram jadalne rośliny.Bez płakania że robak idzie ,że paznokieć się złamał.Jak jest błoto to trudno, a nawet fajnie bo komary tak nie gryzą jak się nim wysmaruję. wiem jak wytropić sarnę i gdzie ptaki mają gniazda.
    3.-Robactwo!- Mam kleszczofobię.
    Jak idziesz do lasu to będą robaki, to oczywiste.
    Jak jakiś łazi po tobie to go zgarniasz na trawę i już. Najgorsze co może być to wejść twarzą w pajęczynę z pająkiem w środku. wtedy to mi nerwy puszczają ,przyznaję.
    Kleszcze- też się smaruję a poza tym trzeba się oglądać.szybko wyrwane, nie zdążą zakazić.
    4.Bez bieżącej wody? Ciepłej? Bez prysznica, wygód łazienki?
    Szmatka, kubek wody i jedziesz z myciem.Po co ci makijaż i czesanie włosów. i tak zaraz będziesz brudna i spocona.zaakceptuj to.
    5. - To nie są tanie rzeczy.- „Po cholerę Ci kolejny nóż?”
    Ja tam lubię wyprawy z jak najmniejsza ilością sprzętu.
    Byle było czym ogień rozpalić, dobry nóż,kubek i śpiwór i wszystko.
    6.- Biwak zimowy? A w życiu!
    To dla mnie też hardkor, bo jestem ciepłolubna. nie zmuszam się na siłę do spania przy - 20, jak nie mam ochoty.Może wtedy,gdy będę sobie chciała coś udowodnić.
    7. Mam stać godzinę, w jednym miejscu, zimą, marznąć i czekać, bo może pojawi się jakiś zwierzak? Żart? - Drzewo to drzewo, krzak to krzak, ptak to ptak… - Dzik jest dziki, dzik jest zły…
    - tego totalnie nie rozumiem. Właśnie najlepiej jest, gdy siedzisz nieruchomo i wtedy dopiero widać życie lasu. Kiedyś dziki królik pasł się obok mnie w odległości ok 10 kroków. nawet nie drgnęłam. A nieznajomość pospolitych gatunków wokół siebie to trochę żenada, nawet jak jesteś z miasta...
    8.- Jakim cudem ja, takie maleństwo, 160cm i niecałe 50kg, mam dać radę dłuższej wędrówce z 10-15kg plecakiem?
    wymiary fizyczne nie mają z tym nic wspólnego.liczy się nastawienie. a ciężar dobierasz dopasowany do siebie, nikt nie każe żebyś nosiła takie same obciążenia jak 180 cm , 90 kilogramowy facet.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce się czytać, ale jednak przeczytałaś. Chyba trochę bez zrozumienia.

      Usuń
    2. Minimalnie bez zrozumienia. Dobrze, że są takie kobiety, które same z siebie biegają do lasu, niektóre chciałyby, ale mają obawy, ja też pewne miałam, ale mężczyzna pomógł mi się ich pozbyć.

      Usuń
    3. Kilka spraw pani anonim.
      Pierwsza to taka, że nie chce się czytać a jednak przeczytałaś, druga sprawa to to, że chyba nie zrozumiałaś wpisu, jasno napisane ze tak było a teraz Ania to rasowa buszmenka, inna sprawą jest to, że nie widzisz ze mozna cos robic razem!? Zazdroscisz czy co? :p jak sie z kims spędza czas i lubi naturę to się chce razem wsio. Wysililas się piszac tak dlugiego koma, że naprawde widać ekspertka survivalu i wiedzaca wszystko, a swoja drogą to królik czy zajac był?

      "Ja tam lubię wyprawy z jak najmniejsza ilością sprzętu.
      Byle było czym ogień rozpalić, dobry nóż,kubek i śpiwór i wszystko." - i wszystko, no faktycznie malo tego szpeju, jak wszystko ;) kazdy nosi to co chce, a szpej dobry tani nie jest.

      I na koniec jeszcze jedno, kocham jak to ktos anonimowo sie pluje, krzyczy i ma ból dupy, no taka prawda, ja rozumiem mozna czytac bez zrozumienia, takie czasy, takie społeczeństwo (tu ewidenty obraz czytania bez zrozumienia) Ale na litość boską anonimem to se mozna lisciki milosne w podstawowce wysylac, albo donosy do partii za PRL-u a nie komy, zwlaszcza takie negujace. Boisz się podpisac? To nie komentuj, bądźmy dorośli i vierzmy odpowiedzialność za swoje slowa.
      Darz BUSZ

      Usuń
    4. Pomijając już święta rację, którą Konrad napisał - kobiety tak mają, że od każdego partnera czegoś się uczą, w czym problem? Tak działa nasza psychika! To nie wada, że chcemy z nim spędzać czas, poznać lepiej ukochanego w działaniu i wiedzieć co lubi! No chyba, że ma się kompleks słabszej płci i na siłę udowadnia się, że można, tylko po co?

      Usuń
    5. Super, kiedy okazuje się, że działanie razem jest najlepsze :)

      Usuń
  5. Najważniejsze jest nastawienie. Pojmowanie i odbiór tych najróżniejszych zewnętrznych bodźców. I oczywiście- wrażliwość. Myślę że sprawa płci jest już drugorzędna. Oczywiście, z racji różnic między nimi istnieją pewne ograniczenia jak i udogodnienia. Każdy wtedy musi radzić sobie z tym na swój sposób, w zależności od charakteru czy nastawienia. W sumie to taka wieczna szkoła improwizacji. Ja chodząc po lasach czy górach staram się nie oceniać i nie interpretować zachowań innych, bo nierzadko może być to po prostu krzywdzące (pomijając jakieś krańcowe akty bezmyślności czy np.wandalizmu, bo to bezwzględnie piętnuje). Spotykałem na szlaku najróżniejszych ludzi, również samotne kobiety, które bez pardonu uczestniczyły w nielichych przedsięwzięciach czy wielokilometrowych marszach. Każda z takich osób ma swoją filozofię i spojrzenia na to, co robi i czym się zajmuje. I dobrze, bo wszystko inne to tylko takie lub inne kwestie techniczne, które musimy brać pod uwagę będąc z dala od cywilizacji.

    Wpis ciekawy. Pozdrawiam rasową buszmenkę i życzę wielu niebagatelnych wrażeń podczas tak obranej drogi :)

    A Tobie Konrad wypada pogratulować, że znalazłeś kogoś z kim możesz w fantastyczny sposób konsumować swoją pasję i zainteresowania :)
    Trzymajcie się. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje nastawienie z czasem się zmieniało, aż pasja Konrada pochłonęła i mnie. Okazało się, że ze wszystkimi ograniczeniami, których się obawiałam radzę sobie całkiem nieźle na swój sposób.
    Dzięki i pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie się cieszę :) że w naszych lasach zwiększa się liczna pozytywnie-zielonych-zakręconych dziewczyn :)
      No i masz najfajniejszego przyszłego teścia na świecie ;) Pozdro Andrzej ;)

      Usuń
  7. Bardzo fajnie napisane. Naprawdę odprężyłem się czytając. Oby więcej takich kobiet. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń