czwartek, 30 czerwca 2016

SPOTKANIE Z SURVIVALEM 11.07.2016

I już niedługo bo w kolejny poniedziałek (11 lipca) o godzinie 18 w poznaniu na gwarnej 9 w tandem pubie  odbędzie się już  któreś z kolei SPOTKANIE Z SURVIVALEM i tym razem opowiem co nieco o temacie który jest bardzo na topie, a mianowicie preppingu, co to jest i z czym się to je. O tym jak się samemu przygotować do apokalipsy oraz swoje domostwo.





Tak więc wszystkich serdecznie zapraszam do TANDEM PUBU (poznań gwarna 9) na 18.00 w poniedziałek 11 lipca.
Obecność obowiązkowa ;) 
 

Wstęp 10zł z czego 5 do wykorzystania w barze ;)



poniedziałek, 27 czerwca 2016

Francuska kuchnia na szlaku - czyli MRE francuskiej armii

Człowiek już tak ma,że jeść musi. I wbrew pozorom to jedzenie w terenie takie proste nie jest, bo co puszki i kanapki? czy jakieś inne specyfiki zabierać. I tak też dziś co nieco o racji żywnościowej Francuskiej armii. Fakt lekka (+/- 1,7kg) nie jest ale dość tania jak na żarcie na cały dzień nawet dla 2 osób no i co ważne jest naprawdę  smaczna.

W zestawie zapakowanym w tekturowe pudełko mamy dosłownie wszystko ;
  • Kuchenkę na paliwa stałe
  • Łyżeczkę/worek na śmieci
  • Tabletki do odkażania wody  
  • 2X puszkę z obiadowym daniem (każda 300g)
  • Cukierki/czekolada /dżem itd
  • Zupa błyskawiczna
  • Przystawka
  • Herbatniki i krakersy 
  • Musli 
  • Izotonik
  • Kawa/herbata itd
  • Chusteczki 


Czyli jak widać kompletna dawka żarcia dla jednej osoby na cały dzień za +/- 40zł  według mnie spoko opcja w porównaniu gdzie np liofilizowany jeden posiłek kosztuje 30zł  Fakt racja cięższa ale ma żarcie na cały dzień.  A najlepsze jest to,że  da radę tą rację rozdzielić na dwie osoby na dzień i też starczy. Może człowiek będzie odczuwał lekki niedosyt ale z głodu nie padnie a minimalną dawkę kalorii dostarczy do organizmu.  W takim przypadku cena już naprawdę spoko i waga też. Oczywiście w przypadku rozdrabniania na 2 osoby warto dorzucić coś od siebie jak jakiś budyń,kilka batonów, kabanosy czy coś. Tak by nie marudzić potem,że głodnym się jest ;)

Gdyby tego było mało do wyboru mamy  na prawdę spory wachlarz dań: od kurczaka, przez strusia, a na owocach morza kończąc.


Mi się akurat trafiła wersja z sałatką włoską i wołowiną z marchewką (tak przynajmniej jest w opisie, mięso było ale obecności marchewki nie odnotowałem ale za to dużo ziemniaków było)  oraz pasztetem z sarny który i tak smakował jak zwykły pasztet z biedry :P

I tak co do smaku to główne dania (sałatka i wołowina) spoko na prawdę smaczne, w zasadzie brak opcji zaczepienia by się do czegoś przywalić. Dużo mięsa i makaronu, smaczne i treściwe człek na luziku się naje i to ze smakiem a nie jak często przy racjach jest ze musi się zmuszać do jedzenia.
Tak więc za główne danie  ze spokojem można dać 5+




Co do pasztetu mały,szału nie robi. Można zjeść na luziku ale by to jakaś wykwintna kuchnia była to nie. To za pasztet 4
pasztet,niby z sarniną ale sarny to ja w nim nie widziałem


Budyń czy pudding czekoladowy - mega smaczny, odpowiednio słodki, puszka podatna na spalenie na popiół w ogniu więc super  tu za tą przystawkę mocne 5+
pudding


Krakersy i Herbatniki - smaczne idealne do pasztetu jak i puddingu - wiele szału same nie robią ale razem z tymi przystawkami palce lizać :D  Wiec tu też 5
słone i słodkie krakersy/herbatniki

Śniadanie jak to musli, szału nie ma smaczne jest ;) 

Co do słodyczy typu galaretka cukierki itd to jak to słodycze pychota ( chociaż wiadomo kto co lubi)
Izotonik to Isostar więc dobra półka, herbatki, kawki itd tez spoko.

W racji mamy zestaw do podgrzewania dań obiadowych itd -  kuchenka na paliwa stałem by ESBIT więc każdy kto używał wie,że dobre. Ma swoje ograniczenia bo to nie gaz ale rację podgrzeje czy nawet wodę zagotuję. Kuchenka teoretycznie jednorazowa ale kilkadziesiąt użyć wytrzyma ( delikatnie się trza z nią obchodzić i nie zginać na chama to wytrzyma długo)




Podsumowując racja żywnościowa Francuskiej armii jest naprawdę smaczna. Umożliwia dostosowanie do swoich potrzeb posiłku,można brać co chcemy, wyrzucić czego nie lubimy lub nie potrzebujemy. Łatwo rozdzielić ją między partnerów wypadu  tak by każdy coś poniósł a wagi nie odczuwał. Tak więc bardzo polecam jako żarcie na wypad w teren na jeden dzień czy kilkudniową łazęgę, jako racja w razie apokalipsy czy coś tak by na wszelki wypadek jakiś zapas smacznego jedzenia mieć w domu czy aucie jak nas żona np wywali z domu ;)

I z racji,że jest to kuchnia francuska (czytaj wyrafinowana) polecam na randkę z romantycznym posiłkiem z francuską kuchnią w terenie ;)

W zasadzie tylko do jednej rzeczy bym się przywalił,mogła by mieć więcej tych herbatników/krakersów tak o dosłownie z 4/5sztuk no ale nie można mieć wszystkiego.


Tak wiec kto się skusi temu smacznego ;)

Tu macie co w jakiej racji jest (info z neta)
Jak na moim przykładzie można zauważyć,nie zawsze opis zgadza się z tym co jest w środku, no ale grunt,że smaczne to jest.

nr 1 - struś w sosie żurawinowym / tuńczyk w ziemniakach / pasztet z kurczaka

nr 1A - kurczak Tajine / tuńczyk w ziemniakach / pasztet z królika
nr 1B - ostrygi w sosie żurawinowym / tuńczyk z ziemniakami / pasztet z Królika
nr 2 - kurczak z kaszą kuskus / łosoś z ryżem i warzywami / pasztet z tuńczyka
nr 2A - łosoś z ryżem i warzywami / tuńczyk z ziemniakami / pasztet z tuńczyka
nr 3 - gulasz jagnięcy z warzywami / sałatka z drobiu / filet z sardynki
nr 4 - kurczak Baskow / lasagne z wołowiny / pasztet z kurczaka
nr 4A - lasagne z wołowiny / kulki z kebaba / pasztet z kurczaka
nr 5 - pierożki tortellini z wołowiną / sałatka orientalna / pasztet z łososia
nr 5B - sałatka z tuńczyka na zimno / sałatka orientalna / pasztet z łososia
nr 6 - mielone mięso z fasola, z pomidorami i z przyprawami ( chili ) / sałatka z makaronem i łososiem (na zimno) / pasztet z kaczki
nr 7 - azjatycki kurczak i krewetki / sałatka meksykańska / pasztet z makreli
nr 8 - danie z kiełbasy z ryżem / solona wieprzowina (bekon) z soczewicą / mielonka rybna
nr 8A - słona wieprzowina z soczewicą i kiełbasą w ostrym sosie z ryżem / sałatka rybno-warzywna
nr 9 - cassoulet (gulasz) z fasoli, pokrojonej wieprzowiny i pikantnej kiełbasy / wieprzowina z ryżem i ananasem / pasztet z sarny
nr 9A - wieprzowina, ryż i ananas / Cassoulet z kiełbasą, kaczką i fasolą / pasztet z sarny
nr 10 - wołowina z marchewką / sałatka włoska / pasztet wieprzowy
nr 11 - duszona szynka z fasolą / kiełbasa Savoyard z makaronem / pasztet wieprzowy z grzybami
nr 11A - cielęcina Marengo / risotto wieprzowe z grzybami / pasztet wieprzowy z grzybami
nr 12 - wieprzowina z serem i ziemniakami / wieprzowina w sałatce (na zimno) / pasztet z dzika
nr 13 - cielęcina Marengo / ryba w sosie ze skorupiaków / pasztet zajęczy
nr 13A - sałatka z tuńczyka na zimno / policzki wieprzowe z ravioli / pasztet z sardynek
nr 13B - farmer HOTPOT / lasagne z wołowiny / pasztet z sardynek
nr 14 - farmer HOTPOT / wołowina w sałatce (na zimno) / tuńczyk w sosie Pickled



czwartek, 23 czerwca 2016

Nóż Bush-1 od VARMS poland

Jakiś czas temu dostałem nóż BUSH-1od VARMSPOLAND    Nożyk bardzo podobny do atgo którego używa Ray Mears.  
Wykonany ze stali  D2, do tego rękojeść z orzecha a pochwa z naturalnej skóry i to wszystko  za niecałe 150zł!! I przyznam się,że cena mnie mocno szokowała,że coś się musi za Tym kryć albo słaba jakość albo coś innego. I tak też od dłuższego czasu towarzyszył mi zarówno w mieście, w kuchni i w górach czy też na szkoleniach. I sprawdzał się różnie raz lepiej raz gorzej - a jak go oceniam ostatecznie to na samym końcu ;) 

 Zacznijmy od tego czego temu nożykowi nie brakuje czyli MOCY. 11,5cm ostrza( fultang) + grubość 0,5cm i stal z jakiej jest zrobiony ( D2) sprawia,że nie ma za ciężkiej pracy dla niego. 
I naprawdę rąbanie,podważanie itd nie robi na nim najmniejszego wrażenia- on dosłownie  niszczy wszystko!!!!

Nawet wbijanie we wrak radiowozu zniósł naprawdę dobrze, czubek się nie ułamał a blacha podziurawiona - chociaż grubość ostrza uniemożliwiła głęboką penetrację, mimo użycia dużej siły i tak był za gruby by wejść głębiej w karoserię jak na 1 max niecałe 2cm.
Dzięki temu,że jest to konstrukcja fultang nie musimy się obawiać,że nam się rozleci z rękojeści i wypadnie bo nawet jak okładki pękną to i tak mamy w 100% sprawny nóż. A jeszcze dzięki takiej konstrukcji możemy rękojeścią rozłupywać orzechy,skorupy czy nawet wbijać gwoździe!!  A wbrew pozorom w sytuacjach survivalowych jest to cenna opcja.

Do tego przy pracach bardziej normalnych jak batonowanie,rąbanie itd jest wygody i nie męczy specjalnie ręki, a gdy siły nam brakuje to nóż daje + kilka punktów w bonusie do mocy i dużo  łatwiej ciężkie prace wykonać. Ale tu znów mankament, grubość klingi sprawia,że nie do końca jest wygodny(o wygodzie nieco później) w precyzyjniejszych pracach. Tak więc moc jest naprawdę potężna i jest to największy atut tego noża poza ceną. Ale niestety moc to nie wszystko.

Praktyczność - Każdy nóż jest inny i każdy potrzebuję noża do czegoś innego.Bo o gustach się nie dyskutuje.  I ja zawsze powtarzam,że nóż nie musi być duży anie mieć jakiegoś zapasu mocy, BO LICZY SIĘ TECHNIKA NIE WIELKOŚĆ i jak umiesz pracować to i małym scyzorem zrobisz praktycznie wszystko. 
I tak też Bush-1 od VARMS  
to typowy nóż do ciężkiej pracy, tyrania, rąbania  w takich pracach sprawdza się świetnie natomiast w  bardziej codziennych czynnościach,  jak kuchnia czy tam gdzie potrzebujemy precyzji jest naprawę uciążliwy. To nóż typowo roboczy, zamiast siekierki dosłownie!!!!  Problem w tym,że i tak trzeba mieć inny nożyk do kuchennych sprawek by raz było wygodniej i szybciej  a dwa bezpieczniej. Bo smarowanie chleba masłem takim grubasem jest naprawdę dość ciekawym ale i w niedoświadczonych łapach niebezpiecznym doświadczeniem. (po 10 kanapkach już jest wku.....ące)  Natomiast o krojeniu chleba można zapomnieć, no chyba,że ktoś lubi kilkucentymetrowe skibki (min 3cm udało mi się uzyskać) 


Fajną sprawą wpływającą na praktyczność jest otwór w rękojeści na sznurek czy rzemyk dzięki czemu podczas pracy możemy zabezpieczyć się przed ewentualnym wyślizgnięciem noża z reki.

Tak więc jeśli chodzi o  praktyczność to BUSH-1  nie jest do wszystkiego, fakt damy rade zrobić prawie wszystko ale o rzeźbieniu w patyku,czy krojeniu zapomnijmy bo po prostu jest to nie nie możliwe ale bardzo niewygodne. Ale w razie W da radę nawet w tych pracach. Nie jest to może maczeta ale  gdybym miał budować szałas i to taki po byku to na pewno bym się do tego z tym nożykiem zabrał. Tak wiec tu z czystym sumieniem mogę dać 4.

Jak już jesteśmy przy praktyczności to można powiedzieć co nieco o komforcie pracy. I  tak jak można się domyślić  po powyższych stwierdzeniach  zależy przy czym ;)  Przy ciężkiej robocie fajnie, przy precyzyjnej komfort mały - no ale to jest robol a nie delikatesik ;) 
Natomiast jeśli chodzi o sam chwyt, pewność trzymania itd to naprawdę jest fajnie zrobiony. Nie wyślizguje się mimo mokrej czy brudnej ręki. W każdej pozycji wygodnie się go trzyma i przy większości prac ( poza krojeniem,rzeźbieniem itd) również jest naprawdę wygodny.

 Czyli podsumowując  wygodę czy jak kto woli komfort używania to w pracach do jakich stworzony jest BUSH od VARMS to mogę dać 5 natomiast ogólnie patrząc to 4+  bo jednak do wszystkiego nie jest.



Jakość wykonania  tu w zasadzie jest bardzo dobrze, jak dla mnie nie ma się do czego przywalić, ostrze ładnie wyprowadzone,rękojeść solidnie i dobrze spasowana, nic nie odstaje i nic się nie luzuje, mimo sporych naprężeń podczas pracy.
Sama krawędź tnąca też się nie ukruszyła mimo katowania i przejechania parę razy po kamlotach, więc jest naprawdę ok. Ostrość też trzyma naprawdę długo, a z ostrzeniem się trochę trzeba pobawić bo to jednak jest D2 a  nie plastelina a raczej kawałek sporej szyny. Wiec za wykonanie mocne 5.


To zanim przejdziemy do podsumowania  Varmsa to trzeba coś jeszcze wspomnieć o pochwie. Bo jak to mój kumpel kiedyś powiedział KAŻDY NÓŻ POTRZEBUJE SWOJEJ POCHWY ;)
I ta  jest naprawdę ładna wykonana z grubej naturalnej skóry. Zwisa przy pasku przez szlufkę  naprawdę wygodny sposób na noszenie noża,nigdzie nie zahacza i nie podwija się przy siadaniu itd. więc wielki +. Nawet sprawdza się świetnie podczas jazdy rowerem co nie jest częste!!
Jeśli chodzi o trzymanie noża:
To siedzi pewnie i bezpiecznie bez obawy,że nam wypadnie nawet przy bieganiu czy innych dynamicznych ruchach.
Można by pomyśleć,że pochwa idealna a jednak nieco szwankuje wykonanie,bo jednak po używaniu dość intensywnym ale bez przesady (głównie to nóż katowałem nie pochwę) to  nici zaczęły się pruć, co uważam za karygodne, nie wiem czy to tylko kwestia mojego egzemplarza czy  mimo,że noże VARMS poland moc i wytrzymałość mają to pochwy już nie do końca. Nie wiem!! - fakt nie wpływa to specjalnie (jak na razie) na użyteczność ale nie wygląda to ładnie. Zresztą sami zobaczcie na fotce niżej.


Tak wiec podsumowując nóż BUSH-1 od VARMS  jest naprawdę godny uwagi,  mocny,ostry można powiedzieć, luj nie do zajechania. Myślę,że  ciężko będzie znaleźć coś oferującego podobną jakość,wygląd( nie da się ukryć,że ładny jest)  i moc w cenie 150zł.  Ma praktycznie wszystko co nóż do ciężkiej pracy mieć powinien.  Fakt jest ciężki,nie sprawdza się w kuchennych zastosowaniach itd. bo nie ma to tamto jest on stworzony do innych celów,jak to mówią jak jest coś do wszystkiego to jest do niczego, Ten chłopina ma rąbać,rwać i plądrować jak wiking wiec taki też jest ;)
Tak więc z czystym sumieniem mogę go polecić czy to jako nóż obozowy,czy jako opcję na prezent czy też dla samego miecia ;)





poniedziałek, 20 czerwca 2016

Burza - garść porad.

Zapewne zauważyliście,że ostatnio nasz kraj nawiedzają nie małe burze. Do tego warto dodać,że zmiany klimatu będą powodowały coraz większe i częstsze wyładowania atmosferyczne. No i sam fakt,że zaczął się okres roku w którym najwięcej mamy burz warto zapoznać się z kilkoma zasadami bezpieczeństwa.






Samo wychodzenie na dwór podczas burzy wiąże się ze sporym zagrożeniem,bo może piorunem nie dostaniemy ale jakaś zabłąkana gałąź czy coś może nam na głowę spaść i ździebko lipa. Dlatego podstawowym zaleceniem w czasie wyładowań jest pozostanie w budynku lub w pojeździe ( auto tworzy bezpieczną "klatkę" i nic nam w nim nie grozi) Ale co zrobić gdy już jesteśmy w terenie? Oto kilka prostych rad jak przeżyć ;) ( ale pamiętajcie są wyjątki potwierdzające reguły więc nie biere odpowiedzialności,jak kogoś pierun strzeli)

  1. Unikaj samotnych drzew,wież radiowych,linii wysokiego napięcia itd - wszystkie obiekty tego typu i podobne to  najkrótsza droga dla wyładowania do ziemi.
  2. Unikaj wzniesień terenu itd. Z tego samego powodu jak drzew i wież. Na górce to Ty jesteś najbliższym kontaktem wyładowania do ziemi. Gdy widzisz nadciągające chmury od razu się zwijaj z wzniesienia na teren niższy,osłonięty lasem itd.
  3.  Jeśli dopadła Cię burza na otwartym terenie  i nie masz nigdzie budynku czy innego miejsca gdzie mógłbyś się osłonić to: usiądź na plecaku lub kucnij maksymalnie zbliżając do siebie stopy tak by zmniejszyć ( w przypadku wyładowania w okolicy zmniejszy to efekt nap. krokowego - po naszemu mniej nas pierdylnie) 
  4. Jeśli możesz schowaj się w aucie,busie,samolocie itd - metalowa karoseria stwarza swoistą barierę po której wyładowanie zejdzie do ziemi.
  5. Unikaj rozmowy przez TELEFON STACJONARNY!!!  gdy piorun uderzy w linię telefoniczną może w do nas dojść po kablu. Tak samo z innymi sprzętami podłączonymi do instalacji. Co do telefonów komórkowych nie ma bezpośredniego zagrożenia dla nas z racji korzystania z nich w czasie burzy, ale w momencie wyładowania mamy duże szanse,że impuls elektryczny zniszczy nam telefon i nie będziemy mogli np. wezwać pomocy. Dlatego warto w czasie burzy wyłączyć telefon i wyjąć baterię z niego, tak w razie W
  6. Gdy jesteś nad wodą ( kąpiesz się żeglujesz,pływasz kajakiem itd) niezwłocznie udaj się do brzegu. Woda ściąga pioruny!!!
  7.  Jeśli masz przy sobie dużo metalowych przedmiotów odsuń się od nich - metal ściąga pioruny
  8. W jaskiniach siadaj na plecaku/linie by jak najbardziej odizolować się od ziemi - mniejsze szanse,że piorun zejdzie po nas do ziemi. A w jaskiniach potrafią  też być wyładowania pomiędzy sklepieniem a ziemią.
  9. Gdy jest burza lub ją zapowiadają nie parkuj auta pod drzewem - przecież nie chcesz by z auta miazga została
  10. Gdy poruszasz się autem w czasie w burzy zachowaj wzmożoną ostrożność i ogranicz prędkość. gdy robi się naprawdę źle zjedź w bezpieczne misce ( bez drzew najlepiej) i przeczekaj najgorsze.
  11. Jak przy wszystkim NIE PANIKUJ i staraj się uspokajać wszystkich dookoła.
  12. I NAJWAŻNIEJSZE , PRZEZ WYJŚCIEM W TEREN ZAPOZNAJ SIĘ Z PROGNOZĄ I WAŻ SIŁY NA ZAMIARY!!!!  w dobie smartfonów warto sobie wgrać apkę pokazującą aktualne fony burzowe na terenie kraju i zagranicy - nic nie kosztuje a bardzo wygodna i fajna opcja w naszym fonie.
  13. Jak masz aparat spróbuj zrobić zdjęcie bo co jak co ale burze zawsze wychodzą efektownie ;)


poniedziałek, 13 czerwca 2016

SURWIWALIA -mała relacja

I tak w końcu po 6 tygodniach wolne, koniec zlotów i imprez na jakiś czas. Będzie można się zrelaksować i dojść do siebie po tym maratonie. A w ten weekend byliśmy na SURWIWALIACH organizowanych przez SPSS na poligonie w Biedrusku .I tym razem nie mieliśmy żadnej prezentacji czy warsztatów a byliśmy w roli:
  • by być dla bycia
  • ja jako obserwator by wyłapać + i - imprezy
  • a Tatko jako fotograf i  jury w konkursie foto 
 Nie będzie to typowa relacja a raczej podsumowanie imprezki. A dlaczego? A no raz ograniczenia czasowe mam, a dwa ile można pisać ;)
I tak wracając do  SURWIWALIÓW nie będę się rozwodził bo nie ma to większego sensu. imprezy SPSS są zupełnie inne niż wszystkie na których byliśmy, i niestety nie czułem się na tym polu swojo,może być to kwestia,że jednak  nie jestem członkiem tej organizacji i nie czuję  ich motywu do końca. Momentami wydawało mi się,że było wręcz sztywno ale może to tylko moje subiektywne odczucie.
Ale tak jeśli chodzi o część organizacyjną to wielki + Rafał organizator zrobił wszystko jak należy i tu nie ma się do czego dowalić.




Część warsztatowa była minimalnie uboga ale za to intensywne i ciekawe warsztaty były prowadzone (łucznictwo,wyplatanie,praca w glinie,psychologia)
Oczywiście  były jakieś małe ekscesy ale szybko i dość satysfakcjonująco rozwiązane przez organizatorów.
Uczestnicy i warsztatowicze w większości naprawdę mega spoko wiara.





I to by było na tyle - gdybym miał ocenić w skali 0-10  To organizacyjnie to nawet 8 ale podsumowując całość  daje mocną 6 .

Więcej zdjęć klasycznie w google+





czwartek, 9 czerwca 2016

Koszulka termo Freaky Sports

Jakiś czas temu a właściwie to nawet dość dawno temu dostałem w prezencie fajną i zupełnie inną od wszystkich koszulkę termo z długim rękawem  produkcji Freaky Sports.   Można powiedzieć co takiego musi mieć koszulka termo by być inną niż wszystkie. No niby tak , cieplejszy i grubszy materiał,długi rękaw i dobrze oddycha - czyli tak samo jak każda inna. No ale tu największa zaletą tej jak i innych koszulek jest  nadruk na nich. Zresztą sami zobaczcie:



 Model który ja mam ma akurat nadrukowane góry i powiem wam,że wyglądają mega, jak się człek przygląda to dosłownie jak fotka na monitorze a nie nadruk na koszulce!!!
Widoczne wszelkie detale,nie usztywnia koszulki, nie spiera się i wręcz wychodzi z  nas ( takie pseudo 3D)
W stajni Freaky Sports jest dużo więcej różnych innych wzorów - rowery,biegacze,góry,łuski itd.
Nie spotkałem się wczęśniej by jakakolwiek firma oferował tego typu koszulki,więc  Freaky Sports z pewnością trafiło a właściwie zrobiło sobie pewną niszę którą wykorzystują świetnie.




Co do wykonania to jest na naprawdę wysokim poziomie - nigdzie się nie pruje,wszystkie szwy starannie zrobione,materiał też mocny a jednocześnie delikatny i miły w dotyku, no i  ten wzór gór, który się nie spiera ani nie wykrusza. Czyli co do wykonania nie mam zastrzeżeń.

Przy intensywnym użytkowaniu stawiam,że starczy nam na lata, - oczywiście nie mówię tu o czołganiu się po piachu bo tego to żaden materiał nie wytrzyma, ale przy użytkowaniu w turystyce kwalifikowanej czy też innych formach aktywności mamy produkt na lata.
Oczywiście poza wytrzymałością czy wykonaniem w przypadku bielizny termicznej cholernie ważna jest jej oddychalność. I tu też jest bardzo dobrze.
Z racji,że jest to koszulka z serii cieplejszych i raczej zimowych, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja co chodzi w zwykłej cienkiej termo już przy 10*c albo i niżej - jest naprawdę ciepła momentami za ciepła.
 No ale mimo to iż jest bardziej zimowa to w temperaturach do 16/18*C daje radę nawet przy marszu z plecakiem,jest dość ciepło( momentami wybuchowo) już wtedy ale nie ma problemów z odparowaniem wilgoci czy jakimś skrajnym przegrzaniem. 
Powyżej tej temeratury to już się wytrzymać nie da, wiec można śmiało stwierdzić że ta koszulka Freaky   jest zdecydowanie dedykowana na warunki wczesnej wiosny,jesieni czy zimy.
Ale nie ma to tamto i latem nieraz się przyda, mi w obecnie panujących upałach fajnie sprawdza się jako piżamka - miły w dotyku materiał,lekka i nie krępująca ruchów z genialną oddychalnością - nosić i spać, czego chcieć więcej. ;)

Czyli właściwości termiczne są naprawdę na wysokim poziomie. Przyrównać można ją do koszulek od  liderów z runku outdoorowego na poziomie cen +/- 200zł i w górę. Chociaż fakt,że Freaky Sport tani też nie jest, bo ta moja z tego co wiem kosztuje +/- 120zł ale i tak to mniej  niż u  innych firm.


To teraz już ostatnia sprawa komfort użytkowania.
 Bo co nam po tym jak mamy mocną i niezawodną odzież i dobrze oddychającą jak się nie da jej nosić bo tu uwiera,tu ciśnie,krępuje  itd.
Tu na szczęście szwy nie uwierają mimo 17kg na plecach, nie zauważyłem problemu z obcieraniem itd. Czyli wielki + 
Inną sporą zaleta jest fakt,że  materiał z jakiej jest wykonana koszulka  rozciąga się we wszystkie strony świata dzięki czemu mamy pełen luz i komfort przy wykonywaniu praktycznie wszystkich ruchów.  Tak jak pewnie zauważyliście nie lubię długich rękawów i zawsze podwijam czy podciągam je. Efekt takiej działalności w 80%   moich ciuchów czy to outdoorowych czy cywilnych jest taki że mankiety są rozciągnięte jak diabli. Tu na szczęście materiał  chyba lubi taką prace albo nie wiem jak to nazwać, ale jak na razie nie widać by się rozciągnęły jakkolwiek - dosłownie nówka sztuka.

Nie da się też ukryć,że bardzo istotnym czynnikiem w bieliźnie termo jest wchłanianie i odparowywanie wilgoci, a nie ma to tamto wilgoć jaka wchłania to pot a mokry od potu nikt nie lubi być.
I tak koszulka wchłania bardzo dobrze i  w dość krótkim czasie mamy suchą skórę, a cała wilgoć wchodzi w materiał. Równie szybko jak wchłania tak wydala i już po chwili od zrzucenia plecaka mamy suche plecy - bardzo cenna sprawa przy chłodniejszej pogodzie by sobie pleców nie przewiać - a miłe to nie jest i ciągnie się za nami przez całe życie ( wiem co mówię bo tak mam)

Czyli wchłania,wydala itd w naprawdę fajny i wydajny sposób,nie uwiera itd czyli właściwie wszystkie aspekty idealnej bielizny termo spełnia. 

No to na sam koniec jeszcze tylko kwestia zapachowa - 4 dni i noce w górach w temperaturach od kilku powyżej 0 do ponad 25*c przy  zróżnicowanym wysiłku i plecakiem koło 17kg  nie śmierdziała - nie,że nie było nic czuć ale nie było źle. Oczywiście to zależy wszystko od tego kto jak się poci i jego potu, oraz od tego co i jak dla kogo śmierdzi.



Podsumowując koszulka termo z Freaky Sports jest naprawdę godna uwagi, sprawdza się jak inne  koszulki termo z tej średnio-wyższej półki, cenna jeszcze nie najgorsza i produkt polski. No i co jest największym atutem to wygląda inaczej niż wszystkie, dzięki nadrukowi.
Czy polecam? Owszem fajna na prezent jak i by sobie samemu kupić ;)





Cechy:
-Bardzo szybki czas wchłaniania wilgoci
-Krótki czas suszenia
-Bardzo dobra przewiewność
-Dzianina daje przyjemne uczucie miękkości
-Idealne dopasowania do ciała
-Materiał  Kol-Sport Dri AP , 100% Mikro Poliester
-Gramatura 200g
-Wykonanie w technologii fotograficznej FullPrint
( Motyw Góry )

wtorek, 7 czerwca 2016

Spotkanie z survivalem - panel dyskusyjny






To już czas na kolejne spotkanie z survivalem i tak też już w przyszły poniedziałek 13 czerwca o 18.00 widzimy się  w TANDEM PUBIE (poznań gwarna 9)
Tym razem nie będzie konkretnego tematu, ponieważ to spotkanie ma mieć formę swobodnego panelu dyskusyjnego o turystyce / survivalu itd. Przygotujcie sobie zatem pytania i tematy, które chcielibyście poruszyć, My na wszystkie  wasze pytania odpowiemy ! 





Obecność obowiązkowa ;) 





Zapraszamy do Tandem pubu!

Wstęp: 10 zł - w tym 5 zł do wykorzystania w barze
 

A tu macie wydarzenie na FB 
 https://web.facebook.com/events/1051693934906110/

poniedziałek, 6 czerwca 2016

17 Ekspedycja Nadwarciańska - relacja

I tak kolejny weekend kolejna impreza do odwiedzenia i przeprowadzenia szkolenia. Tym razem zawitaliśmy na już 17 Ekspedycję Nadwarciańską organizowaną przez Tomasza Frankowskiego. Akcja koło Nadwarciańskiego Lądu.  I tak też w pt wieczorem dotarliśmy do Chaty nad Stawem gdzie już większość uczestników była. I tak po rozbiciu namiotów  i szybkim opierdzieleniu kiełby i karkówki z ogniska zebraliśmy wszystkich przy ognisku i zacząłem prowadzić warsztaty czy może nawet bardziej wykład z tego czym jest survival,psychologi przetrwania, aspekcie prawnym trochę o biologi,różne patent survivalowe itd. Kto był ten wie. 


Nawet było sporo pytań. Po moim wywodzie czas wolny i reset co niektórzy większy niektórzy mniejszy ale fajnie się siedziało przy ognisku i gadało o wszystkim i o niczym,  Było też sporo rozmów o survivalu czy outdoorze  za kulisami w 4 oczy. I tak też się skończył 1 dzionek. I w wielkich mgłach namioty potonęły a my odpłynęliśmy w błogi sen.
 Z rana już o 7 wywaliło nas z namiotów cholerne słońce,tak ta żółta klara waliła,że szkoda gadać - usmażyć się można było.




Ogarnięcie się,śniadanko i heja w 8km trasę do Lądu na festiwal kultury słowiańskiej i cysterskiej. Trasa minęła naprawdę miło dalszy ciąg odpowiadania na najróżniejsze pytania,  no i warunki też były ździebko survivalowe bo upał i piach + zero cienia to nie są warunki do survivalu 
Gdy dotarliśmy do  klasztoru w Ladzie gdzie odbywał się  festiwal  zjedliśmy obiadek i potem mieliśmy czas wolny  można było się powłóczyć miedzy namiotami (które był mega klimatyczne), pooglądać różne noże,ozdoby itd i też coś kupić z tych wyrobów. Spotkałem też  kilku fanów z którzy  sobie fotkę zrobili zemną lub przynajmniej zamieniłem kilka zdań. Bardzo fajna impreza sam festiwal, zresztą tak samo jak  sama ekspedycja ale o tym za chwile.



Po  jakimś czasie ruszyliśmy w drogę powrotną w której nam wtórowała burza ale na szczęście nie dała rady przejść przez Wartę i tylko lekko nas zmoczyło, no ale po upale +30 jak nie lepiej to taka lekka mżawka mega przyjemna :) 
I tak praktycznie tą samą trasą dotarliśmy znów do obozowiska gdzie coś zjedliśmy i tak o 18 ruszyłem znów z tematem survivalu ale bardziej w klimacie preppingu. Przedstawiłem minimalne wyposażenie plecaka ucieczkowego oraz mojego EDC  po tym wywodzie co bardziej zainteresowani pomacali trochę szpeju i po mnie było rozdanie nagród, a zaraz po nich tak  jak wieczór wcześniej, zasiedliśmy do wspólnego ogniskowania  zabawy i dalszego kursu przetrwania,różne pytania jaki nóż,jak wezwać pomoc itd. Bardzo fajnie i dzieciaki na 2 wieczór dużo bardziej chętne do rozmowy były :)  Nawet na  problemy sercowe 2 parek musiałem doradzić - kuźwa ja nie wiem czy ja tam instruktor surfifalu byłem czy terapeutą!
I tak koło 2 w nocy poszedłem spać az rana znów atak słońca,śniadanko i heja do poznania. 




I tak też się skończyła 17 EKSPEDYCJA NADWARCIAŃSKA - było mega hiper zajebiście. Fajna atmosfera,super ludzie,piękne miejsce,ciekawy festiwal,dobra - za dobra - pogoda itd. Zalet można by wymieniać bez końca. Już za tok kolejna edycja i jak tylko będziemy mogli z przyjemnością na nią zawitamy.





















I  klasycznie więcej zdjęć TU!!