wtorek, 29 marca 2016

Śmingus-dyngus rowerowo

Z racji,że w święta pogoda wyjątkowo dopisała, śmigusa-dyngusa trza było spędzić aktywnie i spalić kalorie zebrane przez te kilka dni.  W sumie do ostatniej chwili nie byliśmy pewni co robimy,czy gdzieś z buta czy rowerem, ale jakoś tak się złożyło,że ostatecznie padła decyzja,że lecimy rowerkiem. I tak też szybkie śniadanko i heja na stalowe rumaki,najpierw z 10km przez poznań aż do zjazdu na szlak rowerowy idący wzdłuż warty do Biedruska.   Niby ni nadzwyczajnego trasę t ą robiliśmy już kilka razy ale wczoraj wyjątkowo obrodziła ona w zwierzynę.  Najpierw  4 wielkie jelenie, nie będę ukrywał,że tak piękne okazy to ja widziałem tylko w Białowieży, kawałek dalej za zagajnikiem kozioł z sarną dały się podejść pieruńsko blisko. Zresztą co ja będę pisał obczajcie na fotkach ;) 








Gdyby tego było mało to jeszcze się bażant napatoczył,taki początek tygodnia i wypadu musi świadczyć o jakimś szczęściu się zbliżającemu, bo jak to inaczej tłumaczyć ;)







Jadąc dalej dojechaliśmy do Poligonu w Biedrusku i lecąc przez niego w słońcu i kurzu dojechaliśmy do miejsca gdzie stało kilka czołgów  no i oczywiście nie mogło się obyć bez sesji fotograficznej przy nich. I przyznam się wam bez bicia,że zepsułem jednego. Wiem wiem jestem silny ale nie wiedziałem,że aż tak,że się wieżyczka z lekka poluzowała ;)  No ale po sesji foto,jakiś tam wygłupach i rozkminach pojechaliśmy dalej, do kościoła a właściwie tego co z niego zostało w dawnej wsi Chojnica. Tam krótka przerwa,sesja foto z zaskrońcami i dalej przez poligon aż do szlaku idącego przez Morasko gdzie znajduje się najwyższe wzniesienie w Poznaniu. Niestety las tam zbyt urodziwy nie jest,kupa śmieci itd. i jeszcze tragiczne




oznakowanie a właściwie jego brak, a jeśli już coś się zjawiło to źle pokazywało w większości przypadków. Po kilku km jazdy na czuja dojechaliśmy do pętli autobusowej i dalej jeszcze 10km przez miasto. I tak też się ten wypad skończył 54km, bez jakiejś męczarni,pełen luz,nikt nas wodą nie oblał,zwierzaki dopisały tak samo jak pogoda - czego chcieć więcej ;) no może by się kilka rzeczy znalazło no ale pożyjemy zobaczymy ;)

Więcej zdjęć macie tu



piątek, 25 marca 2016

Najlepszego na zająca ;)

Z okazji,że się zbliżają a właściwie prawie już są  ŚWIĘTA WIELKANOCNE  chcielibyśmy życzyć wszystkim wam i sobie kupę szpeju,taktycznego zajączka,mnóstwo przygód w dziczy  i czego sobie tam zapragniecie ;)























I jako taką ciekawostkę życzenia w gwarze z mojego fyrtla (poznań i wlkp)

NA TE ŚWIĘTA

Już hazaje sie zjawiły
i na Śródce brawyndziły,
czy w te świynta dadzom rade
tośtać gzubom czekolade.

Już zorgować trzebno jaja,
gniazdo tetrać dla hazaja,
lajsnońć kamsztyk i wędzonke
żeby było na święconke!

Biołom kiche, szkiołko krzanu,
ździebko pieprzu i gryczpanu,
kawoł baby lukrowanej,
i mazurki glancowane!

Niech zawczasu nam szaranki
wyrychtują już pisanki,
niech w bratkaście ciasto rośnie,
i niech klara świyci mocniej!

Każdo mela niech zawdzieje
grube gacie i badeje,
może oblyc tyż barchany,
bo dostanie "BOŻERANY"!

A w te świynta niech dzieciory,
fest poluźniom sobie pory,
zamiast sie famuły pytać,
niech nabómbióm sie DO SYTA!



życzenia zapożyczone ze strony GWARA POZNAŃSKA

poniedziałek, 21 marca 2016

Sakwy rowerowe od KARALUCHA

Chyba najdłuższe testy jakie przeprowadzałem, jakoś 6 miesięcy jak nie lepiej. A czemu takie długie?  A nałożyło się kilka spraw, raz,że rower odmówił mi posłuszeństwa i by przestój blisko 2 miesięcy no i co ważne z sakwami zanim się polubiliśmy też trochę musieliśmy się zapoznać,bo nie będę ukrywał,że do paru ich elementów ciężko mi się przekonać. Sakwy RELAGS od Karalucha  są dość fajnym rozwiązaniem na jednodniowe wypady w teren,do miasta czy też  podczas dłuższych wypraw na bagażnik na widelcu. To wszystko z powodu dość małej pojemności bo zaledwie 21L. Nawet sam producent określa te sakwy jako SHOPING BAG i fakt na zakupy pikobelo ;)

Zanim przejdziemy do zalet,wad,wytrzymałości itd. trochę danych technicznych.

  • Wykonane z tworzywa  PVC / PE-S 900/600
  • Poj 21L
  • Waga (jednej) 900g
  • Montujemy je na bagażniku na plastykowych hakach z możliwością regulacji  średnicy.

Dobra to teraz przejdźmy do wytrzymałości.
Szczerze to ja się z nimi nie cackałem,fakt nie ładowałem tam małego słonia tylko upychałem to co potrzeba jakieś ciuchy,żarcie narzędzia czy zakupy itd. I tu problemu nie było mimo wypchania  szwy (które są zgrzewane) nawet się nie napinały w jakiś niepokojący sposób więc tu jest oki. Tak samo nieraz się otarły o krzaki,gałęzie,mury,kamienie błoto itd i w zasadzie to nie widać na nich by się gdzieś nawet lekko przetarły. Po każdym brutalnym traktowaniu starczy polać wodą i już jak nowe ;) 
Wracając jeszcze na moment do wagi nie wiem ile one wytrzymają (producent nie podaje udźwigu)  ale stawiam,że  z 10kg wytrzymają bez mrugnięcia, należy jednak pamiętać,że podczas jazdy w terenie gdzie latamy góra -dół, lewo-prawo to obciążenia są większe więc może się coś urwać przy większych obciążeniach. Tak wiec jeśli chodzi o wytrzymałość to ze spokojem można im dać 5.


Kolejną sprawą która jest piekielnie ważna dla każdego podróżnika rowerowego czy nawet niedzielnego spacerowicza to suchy szpej!!!!! I w tych  sakwach od Karalucha  możemy być spokojni nawet w czasie największego deszczu, nigdzie woda nie wchodzi. Taki stan rzeczy ma miejsce dzięki  zgrzewanym szwom o których już pisałem, rolowanemu i zapinanemu na zamek zapięciu,  bardzo fajny patent bo gdy chcemy więcej załadować to starczy zapiąć zamkiem bryzgoszczelnym, a gdy już leje kompletnie lub nie potrzebujemy  max. pojemności  rolujemy ile wlezie i mamy dosłownie w 100% wodoodporne - tak jak worki kajakowe.
zamek w głównej komorze

zewnętrzna kieszeń
To teraz czas na praktyczność. Nie ma nic gorszego podczas szlajania się po szlakach jak szukanie czegoś w otchłaniach naszych sakw czy plecaków, w końcu jest to jeden wilki wór,w którym cały majdan się miesza podczas jazdy,zwłaszcza po polskich drogach :P  No ale w tych sakwach od Karalucha mamy naprawdę fajne 2 rozwiązania umożliwiające względny ład i skład. Mianowicie jedną kieszeń płaską na froncie zapinaną na bryzgoszczelny zamek (YKK) - idealne miejsce na mapę,przewodnik czy jakiś batonik,czekoladę itd.
Natomiast we wnętrzu mamy kieszeń (również wodoodporną)   z tym,że dużo większą, idealna na cenniejsze przedmioty typu pieniądze,dokumenty klucze itd. Ale co najfajniejsze to fakt,że jest ona na napach,czyli możemy ją wyjmować w miarę potrzeb i używać dosłownie jako portfela.
wewnętrzna kieszeń

Tak wiec  w tych sakwach mamy  jedną główną komorę o poj. 21L i dwie kieszenie - to sprawia,że są naprawdę praktyczne w pakowaniu, Gdyby tego było mało jest jeszcze  jeden duży plus,mianowicie pasy nośne dzięki którym możemy sakwę używać jako torby na ramiennej. Mało wygodna w noszeniu no ale bardzo wygodne przy użytku podczas zakupów lub podróży pociągiem. Tak więc sakwy od Karalucha są naprawdę praktyczne.





Tak jak widzicie na zdjęciu obok sakwy są robione w Niemczech,przez co jakość jest wyższa jak w chińskich  sakwach, chociaż mimo tego mają kilka wad.
Przede wszystkim pewien element systemu montażowego,mianowicie dolna prowadnica która ma uniemożliwić sakwom odbijanie się od osi roweru, fakt trzyma i sakwa się nie buja, ale jest na tyle luźna,że można ją zgubić(mimo mocnego dokręcenia śruby montażowej)  Kolejną wadą jest wycierający się odblask,fakt jest mocny ale  nie powinien się wycierać. 







To podsumowując sakwy od KARALUCHA są na prawdę godne polecenia jeśli szukamy czegoś na krótkie wycieczki czy zakupy. Mocne,lekkie,w miarę pakowne,wodoodporne i praktyczne.A czy warto? Musicie ocienić sami, ja używam głównie sakw CROSSO i są to moje ulubione wory,fakt mniej przemyślane jeśli chodzi o przegródki itd (bo ich nie mają) ale większe,bardziej pancerne i lepsze odblaski - a nie ma to tamto odblask = bezpieczeństwo. Cena jest podobna wiec to już zależy od tego czy wolicie bardziej wyprawowe czy cywilne. Natomiast w samym karaluchu znajdziecie nie jedną fajną rzecz na apokalipsę czy wyprawę w nieznane.


I na sam koniec jeszcze zdjęcia systemu montażowego

ta listwa jest ruchoma i potrafi się wysunąć - duża wada






piątek, 18 marca 2016

Ogłoszenie buzpasterskie !!!!!

UWAGA UWAGA!!!!!!!!

Obowiązkowo należy zagłosować na Kamilę Kielar w konkursie NATIONAL GEOGRAPHIC ( link poniżej)
.04
PODRÓŻ ROKU
Kamila Kielar
Jukon, zima, kobieta i rower

i to tyle tym razem

 http://travelery.national-geographic.pl/

A dlaczego na nią?

A no po pierwsze,że się z nią znam i mogę zagwarantować,że jest to jedna z najlepszych jeśli nie najlepsza dziewczyna szlajająca się po dziczy w zgodzie z zasadami JACKA LONDONA no i nieposkromiony duch ;)
 Zachęciłem ??? To rozgrzewać myszki i oddawać głosy, z góry dzięki :) 



Strona Kamili 
http://kamilakielar.pl/

 

wtorek, 15 marca 2016

SPOTKANIE Z SURVIVALEM 3 fotorelacja

I tak wczoraj odbyło się kolejne spotkanie z survivalem w Tandem Pubie tym razem tematem przewodnim był wilk i to,ze nie jest wcale taki straszny ( swoją drogą nikogo nie było trzeba do tego przekonywać )  a jak temat wilka się skończył przeszliśmy  na tematy około survivalowe.

I tak więc kto był ten wie,że na spotkania z survivalem trzeba chodzić a kolejne już za jakiś miesiąc.
A teraz łapcie fotki z wczoraj ;)













TO DO ZOBACZENIA NA KOLEJNYM SPOTKANIU Z SURVIVALEM ;) 


 

poniedziałek, 14 marca 2016

BUSZMEN NA TROPIE ŁOSIA

I oto kolejny odcinek BUSZMEN NA TROPIE tym razem Biebrza,łosie jazda w terenie osobówką i wiele innych ciekawostek.
MIŁEGO OGLĄDANIA :)




PS.
Wszelkie uwagi i kom mile widziane :)

czwartek, 10 marca 2016

ŻUBR -słów kilka na jego temat.

Jak wiadomo,polska jest ostoją wielu gatunków zagrożonych nawet w skali świata!!!!  Gdyby tego było mało  mamy też coś takiego jak PUSZCZA BIAŁOWIESKA która jest cholernie cenna i występuje tylko u nas.  A gdyby tego było mało to w tej puszczy siedzi a co tam żyje pewien  stwór,wielki majestatyczny i co ważne występujący tylko tam,taki  zwierz co właściwie został wybity.  Niektórzy mówią na niego włochata krowa na sterydach chociaż według mnie to troszku uwłaczająca nazwa. Jak już zapewne się domyślacie  chodzi o żubra i nie tego w puszkach który jest najpopularniejszy w polskich lasach i parkach a o tego prawdziwego wielkiego włochatego stwora.  I właśnie dziś  opowiem wam co nieco o tym co to jest  i jak wałczył o przetrwanie i jak żyje dziś.



Na wstępie trzeba powiedzieć,że  ŻUBRY w Polsce występują nie tylko  w samej Białowieży ale i w innych  regionach. I tak też obecnie w naszym kraju żyje koło 1500 osobników natomiast w samej puszczy  żyje obecnie niecałe 600 osobników. I głównie na nich się oprę z racji,że  jest to taka jak by odmiana puszczańska. A konkretnie rzecz ujmując odmiana nizina która,przed pierwszą wojną światową zamieszkiwała właśnie puszczę Białowieską. Ale żaden dziko żyjący osobnik nie dotrwał na wolności do 1920 roku. Było to efektem wojennej zawieruchy jak i  kłusownictwa które w okresie I wojny światowej jak i krótko po niej siało spustoszenie po lasach prastarej PUSZCZY!!!

Można spytać a to skąd się wzięły te co teraz szlajają się po puszczy?? A no udało się populację odtworzyć dzięki osobnikom żyjącym w niewoli.  Na całym świecie znaleziono 54 osobniki o czystej krwi,ale mimo to nie wszystkie się nadawały i ostatecznie wybrano zaledwie 12 osobników w celu odtworzenia gatunku.  Jak nietrudno się domyśleć obecnie występujące żubry mają  różne problemy spowodowane zbyt bliskim pokrewieństwem. Z samego początku hodowla się nie udawała,pierwsza para okazała się nie wydajna. Dopiero kolejne zaczęły się rozmnażać z sukcesem i tak też  już w 1939 roku było 16 osobników którym udało się przetrwać II wś.

Co ciekawe Żubry jak i sama puszcza były chronione PRAWNIE już za czasów zaborów,chociaż na upartego można by się doszukiwać  pewnych form ochrony za czasów królewskich gdy polska była od MORZA do MORZA.


Na szczęście jak na razie żubry są chronione,mają się całkiem całkiem  więc trzeba trzymać za nie kciuki  i mieć nadzieję,że pomysły paru imbecyli  o dewizowych polowaniach  zostaną tylko w ich pustych głowach.




To na sam koniec jeszcze słów krowich kilka.

Jak pisałem jest to wielkie zwierze i w sumie największe występujące w naszych lasach. Samiec dorasta do nieco ponad 900kg  chociaż najczęściej ma koło 700kg ale i zdarzają się chudzielce o wadze zaledwie 400kg.
Natomiast samice dorastają do  nieco ponad 600kg ale najczęściej ważą koło 450kg.  Aż strach pomyśleć jak się taki kolos się wkurzy  i będzie chciał z nami zabawić się w rodeo.
 No ale mimo takich czarnych myśli,szanse na to są nikłe,bo jednak to spokojne zwierzaki które się człowieka nie boją.Ale nie zapominajmy,że zawsze mogą mieć gorszy dzień czy po prostu stwierdzą,że mamy im dać spokój - WIĘC USZANUJMY ICH PRYWATNOŚĆ 

To by było na dziś tyle, a ja mam nadzieję,że  już niedługo  znajdę chwilę by zmontować kolejnego BUSZMENA NA TROPIE ;)

poniedziałek, 7 marca 2016

Norka od ARMYWORLD.PL

Jak wiadomo, by wędrować człek spać musi. A samych systemów noclegowych jest od cholery : namioty,tarpy,hamaki itd.  No i oczywiście norki, czyli coś jak zwykły wodoodporny pokrowiec na  śpiwór(bivy bag), potocznie zwany kondomem. Z tym,że norka ma jeszcze pałąk i jest nieco bardziej obszerny od  zwykłych bivi bagów. W sumie można powiedzieć,że jest to coś pomiędzy   bivi a namiotem.


A ja swego czasu dostałem do testów norkę z holenderskiej armii od ARMYWORLD.PL,  i na wstępie trzeba powiedzieć,że nie jest to rozwiązanie dla każdego z kilku powodów
.


Pierwszy to kwestia ceny,nie jest to najtańsze rozwiązanie bo norka,z pałąkiem i pokrowcem w najtańszej konfiguracji to koło 300zł czyli już jakiś namiot znajdziemy w tej cenie. Fakt,że nie tak lekki jak norka ale wygodniejszy zapewne.

I właśnie komfort, kwestia bardzo umowna dla mnie komfort jest na poziomie dobrym ale zdaję sobie sprawę,że dla nie jeden osoby jest tam za mało miejsca, a jak ktoś ma klaustrofobię to od razu może sobie odpuścić.  Oczywiście nie ma co się przejmować brakiem jakiś luksusów skoro wybieramy norkę, nikt kto chce mieć namiot ala Kadafi nie będzie szukał norki.

Powiem wasz szczerze,że z początku tak sceptycznie podchodziłem do tego czy norka to jest to. Bo mała,ciasna,  z jednej strony lekka a z drugiej ciężka  jak an to co oferuje ( nora,pałąk,pokrowiec koło 1,6kg)  Ale na szczęście mnie w 100% no dobra może w 97% satysfakcjonuje.

Zacznijmy od tego,że jest to norka z membraną GORE czyli mamy 100% wodoodporności i fakt  nie cieknie mimo,leżenia całą noc najpierw w śniegu a potem w stopionej brejo-błotnej masie i dość mocnemu oberwaniu chmury ( też cała noc)  Więc tu wielki + na rzecz użyteczności i wodoodporności.
Jest tylko jedna wada która wynika,z tego,że jest to naprawdę niskie ustrojstwo,jak leje to kilka cm nad naszą głową woda wali w tropik, i idzie rezonans,że aż spać ciężko. Dlatego polecam rozwieszać tarpa czy nawet zwykłe poncho nad głową łatwiej wyjść w deszczu  i spokojniejsza noc.


Co do oddychalności jest naprawdę spoko. Mimo,że padało a ja gdzieś połowę nocy byłem zapięty na ful to  raz we wnętrzu nie było mokro,jakaś wilgoć owszem ale śpiwór suchy wiec tu dobre 4 +  gorzej ze świeżym powietrzem wiec czasem trzeba otworzyć mały lufcik by  złapać tchu. Natomiast jeśli śpimy pod drzewami lub mamy nad głową jakiś daszek to można  spać przy otwartej moskitierze i tak to z powietrzem jest już pikobelo. Ja akurat spałem na parkingu koło auta  więc wszystko co z nieba leciało leciało też na mnie.

Problem jest jeden to jest tak niskie,że jest ryzyko,że jak się śpi na parkingu inne auto może na nas najechać, i z tą myślą musiałem zasnąć ( nie polecam)

Czyli wodoodporność i oddychalność jest naprawdę zadowalająca jak  na worek na śpiwór.





Wytrzymałość:
 Mimo,że norka jest dość lekka to  i tak na to co oferuje waży sporo. Bo jednak te 1,6/1,7 kg to mało nie jest. Waga podyktowana jest użyciem cholernie mocnych materiałów bo opcji przetarcia nie ma. Mimo,że dostałem używaną to śladów   jakiś zniszczeń czy nawet lekkich otarć nie ma. Tak samo zamki chodzą jak nowe. Więc jeśli chodzi o  jakość wykonania i  wytrzymałość to daję solidną 5 


Teraz co nieco o komforcie norki od armyworldu  pomijając hałas deszczu, i  mimo dość sporych wymiarów ( długość 235 cm, szerokość na wys. ramion 96 cm, u dołu: 67 cm)
Trzeba się  nastawić na NIE MA SZAŁU!!!!  Fakt,że za głową mamy tyle miejsca ,ze buty,aparat czy nawet plecak jesteśmy wstanie tam schować za co wielki + w nogi też coś upchniemy.  Można by powiedzieć super sprawa :  lekki,mały,pomieści wszystko,woodoodporny i skryty ( dzięki temu,że niski to w polu nas nie wypatrzą)  ale mimo tych wszystkich zalet przy dłuższej wyprawie w kiepskich warunkach nie sprawdzi się, a właściwie może inaczej nie on a my nie wytrzymamy z nim. Bo jednak wyjście w deszczu z tego to mamy 70% szans na to,że śpiwór będzie cały zalany wodą, wilgoć wejdzie i będziemy się kisili we wnętrzu no i brak przestrzeni by coś ugotować we wnętrzu itd. To wszystko sprawia,że jest to super opcja na wypad  na kilka dni powiedzmy do 4  bo przy dłuższej wędrówce jednak człek potrzebuję jakiegoś komfortu.

Natomiast świetnie się sprawdzi przy dłuższych wypadach w połączeniu z jakimś daszkiem nad głową  lub dla wiatingowców ( spanie w wiatach) czy np. na nockę  na schodach schroniska czy  w innym miejscu gdzie będziemy narażeni na wiatr czy wodę.

A czy polecam  norkę od ARMYWORLDU ??  Nie da się ukryć,że ma wady,zresztą jak pisałem, ale mimo tym wszystkim niedogodnościom się polubiliśmy, mi komfort zapewnia wystarczający.  Więc nie ma to tamto jeśli nie musicie mieć 5 gwiazdek a starczą wam miliony to powinniście być zadowoleni z takiego systemu noclegowego  CZŁOWIEK Z BUSZU POLECA ;)
 A co do samego sklepu ARMYWORLD też bardzo polecam,fachowa obsługa,dużo fajnego sprzętu w dobrych cenach i szybka wysyłka.