poniedziałek, 29 lutego 2016

NA tropie żubra czyli wyprawa do PUSZCZY BIALOWIESKIEJ

Dobra to  już by wrócić do tego co lubimy najbardziej dziś relacja z Białowieży i łowów na żubra.
Jak pewnie większość z was wie,moje stanowisko wobec debilizmów ministerstwa NISZCZENIA środowiska jest jednakowe. Niech sami się wytną a nie puszcze to tak w skrócie, a dokładniej zobaczycie w kolejnym odcinku BUSZMEN NA TROPIE który już jutro ;)

Jednocześnie wkurza mnie fakt,jak niektóre osoby ze środowiska survivalowo turystycznego wyśmiewają problemy ochrony środowiska itd. no ale głupich nie sieją, najwyżej potem się obudzą z ręką w nocniku jak tam gdzie tak podobno lubią spędzać czas   będzie pustynia,bo pozamieniają lasy na deski :P

No ale o tym dokładniej może kiedy indziej ;) A teraz wróćmy do  wyjazdu na żubra.
I tak też  prosto z RODOWA  po imprezie organizowanej przez PREPERSI WALKA O PRZETRWANIE  ruszyliśmy na dziki wschód i tak też  kolo 1 w nocy dojechaliśmy do Białowieży. W momencie jak wbiliśmy się na  drogę idącą już przez Puszczę tuż za Hajnówką, która była pokryta lodem wyskoczyła nam sarna, ( na szczęście była daleko) więc super oznaka,że wyjazd musi być udany. Bo jak na dzień dobry masz stwora,to musi się udać wyjazd :D
I tak też  przejechaliśmy przez Białowieżę i wjechaliśmy na drogę do Teremisek, tam był parking na którym postanowiliśmy się  walnąć na nockę. A zapowiadało się przyjemnie  troszku śniegu,gwiazdy czyli spać nie umierać. Ja postanowiłem przekimać się w norce od Armyworld a Tato kimnął się w aucie. Po chwili jak już się zakokonilem w śpiworku zdałem sobie sprawę,że spanie na parkingu obok auta w norce może się średnio skończyć jak ktoś będzie chciał podjechać do nas, no ale na szczęście nikt mnie nie rozjechał,ale nauczka na przyszłość jak w norce to za autem a nie obok ;)   Ale gdyby tego było mało zaraz po wejściu gwizdy się zmyły i zaczęło padać, całą noc lało więc spać było ciężko jak  kilka cm nad głową nam deszcz wali w norkę, więc to NIE BYŁY WARUNKI DO SURFIFALU zresztą jak cały wyjazd. No ale norka dała rade i nigdzie nie pościła a z rana szybka ewakuacja do auta i heja w teren.
Na pierwszy rzut poszły Teremiski gdzie na 100% żubry miały być. I tak też było, ale zanim do nich dojechaliśmy to w lesie przy samej drodze były 4 jelenie, potężne i cholernie piękne, takich poroży to ja jeszcze na oczy w realu nie widziałem. No giganty,pech chciał,że deszcz,gęsty las i wczesna godzina sprawiła,że bez statywu  nie udało  się zrobić ostrych fotek ale coś tam jest. Zresztą sami zobaczcie ;)







No i dalej już pola z żubrami ale i z deszczem, przez ten zasrany deszcz nawet dobrze z auta nie dało się robić zdjęć,jak zobaczycie jutro na filmiku to  momentami ledwo żubra było widać za ściany wody, no ale mimo to wrażenia przednie. Zdjęcia może nie idealne ale znośne. Po jakiejś godzinie obserwacji i robieni zdjęć  ruszyliśmy dalej w celach zwiedzaniowych,w końcu jak człek przyjedzie z drugiego końca polszy to  chcę nie tylko żubra zobaczyć,zwłaszcza,że zawsze mnie urzekały te wioski i domy na wschodzie, taki BACK TO THE FUTURE,żywy skansen,jak ktoś nie był to polecam ;)  No  i tak tez tego dnia przejechaliśmy lepszymi lub gorszymi drogami koło 100km tylko po PUSZCZY!!! czyli mała nie jest ale chcą ja wyciąć,a ochroną podjęte są tylko   małe skrawki tak samo jak sam PN jest zdecydowanie za mały :P No ale tak pozwiedzaliśmy,po fotografowaliśmy różne domy i inne ciekawe według nas atrakcje. I wróciliśmy w centrum puszczy i tym razem już oboje w aucie walnęliśmy się w kimę,bo jakoś drugi dzień w deszczu w norce spać mi się nie chciało. I tak też radio fal nie łapało a mimo,że nie widać by zima była,ciemno szybko się zrobiło to tak też jak bobasy z przedszkola jeszcze przed dobranocką poszliśmy w kimono, rano pobudka i bez śniadania na żubra  pogoda nieco lepsza mniej pada to trza wykorzystać.





I tak też znów do Teremisek tym razem było nieco więcej żubrów,bo jedne już na początku wsi a potem na jej  końcu stadko składające się z 4 czy 5 osobników,które sobie z nas nic nie robiły, przeżuwały,drapały się,kładły kompletny zlew na nas i mianiana i tak też z tego dnia zdjęcia są lepsze ale mimo to było dość ciemno,że trza było trzaskać fotki na iso 1600!!!   No ale udało się,nawet dość blisko podejść wiec można wyjazd uznać za udany. I tak też  prosto z Teremisek ruszyliśmy do Biebrzy,ale to zupełnie inna historia,pełna przygód,dzikiej przyrody, wiosek na końcu świata i prawie wbiciu się na Białoruś!!! Ale o tym w innym poście.










Jeszcze na sam koniec wracając do Białowieży,jedno jest pewne był to nasz pierwszy raz tam ale nie ostatni :) Pięknie,dziko, i cenne. Trzeba to chronić za wszelką cenę,Rospudę obroniliśmy to Puszczę też,zwłaszcza,że wróg w tej samej osobie ;)

A tu macie więcej zdjęć :)




piątek, 26 lutego 2016

FERIE Z SURVIVALEM z Prepersi walka o przetrwanie

Jak zapewne część z was wie przez ostatnie kilka dni szlajaliśmy się po Polsce wschodniej w poszukiwaniu żubra, zobaczeniu puszczy zanim idioci ją wytną no i  próba złapani łosia. Oczywiście wszystko się udało,ale zanim przejdę do  tych dzikich przygód,chronologia nakazuje najpierw opisać imprezę w RODOWIE na którą zaprosili nas  koledzy  z PREPERSI WALKA O PRZETRWANIE a sama imprezka miała wdzięczna nazwę   ferie z survivalem, i pewne jest to,że nie była to ostatnia wspólna impreza.






Akcja trwała dwa dni sobotę  i niedzielę.  Pierwszego dnia przeszliśmy  15km po trasie  nie istniejącej już linii kolejowej. W czasie wędrówki było co nieco o sprzęcie,nawigacji i kilku innych aspektach  outdooru czy jak kto woli survivalu.  Na półmetku  było ognisko i kiełbaski nad jeziorem,piździło strasznie ale widoki i trzy bieliki  wygrodziły  wszystkie męczarnie. Dalej po napełnieniu zbiorników ruszyliśmy do miejsca właściwego szkolenia., czyli do zielonej szkoły czy jakoś tak.  Tam pogadanka o EDC,sprzęcie survivalowym,psychologi przetrwania. Było co nieco o spływie Wisłą i po kolacji obejrzeliśmy najgorszy film na świecie SURVIVALIST ( doczeka się osobnego posta, bo takiego G.. nigdy nie widziałem ;) )  na drugi dzień z rana super śniadanko. Warsztaty fotograficzne i co nieco o dzikiej kuchni. Potem obiad i  każdy w swoją stronę. I tak też by było na tyle jeśli chodzi o FERIE Z SURVIVALEM BY: prepersi walka o przetrwanie.
A już na dniach relacje i filmy z foto-łowów.

A tu łapcie fotki ze szkolenia :)

czwartek, 18 lutego 2016

Spotkanie z survivalem 2 w Tandemie

Sorry,że was trochę ostatnio zaniedbuję,ale dalej z netem średnio, a właściwie tylko na telefonie to pisać posty ciężko ;) Ale obiecuję,że już w przyszłym tygodni się poprawię raz bo będą internety a dwa co chyba ważniejsze bedziem mieli kupę materiału  na nowe posty, bo już w pt ruszamy na wschód  Do PUSZCZY!!!!!  zrobić materiał zanim ją wytną

A dziś kilka fotek ze spotkania w Tandemie o tematyce edc i survival kitu
kolejne już za miesiąc i tym razem pt  NIE TAKI STRASZNY WILK!!

Dobra już nie przeciągając oto fotki ;)





 więcej tu

wtorek, 16 lutego 2016

Festiwal śladami marzeń i targi knieje

I tak też  mam mały problem z internetem ( tak to jest jak się siedzi cały czas w buszu ;)  tak wiec nie będę się za bardzo rozpisywał bo mi zaraz  prądy odejdą.

Ale festiwal się udał z edycji na edycję jest coraz lepiej, super prelegenci,super publika no i sami organizatorzy też pierwsza klasa.
Na  moją prezentację przyszło koło 200 osób!!!! mnóstwo zważywszy na to,że było to w pt i 11.

Wieczorowe aferparty też były naprawdę obfite w przygody i rozmowy do późnych godzin. Wątroba po jeszcze kilku dniach była by pewnie też do wymiany. No ale to co dobre szybko się kończy. 

Tak wiec festiwal dostaje ocenę BARDZO DOBRY ( żeby nie było celujący ;) )










Jednocześnie z festiwalem odbywały się targi turystyczne,wodne,wędkarskie i myśliwskie które też były ciekawe ale szału nie było.

Tak jak toursalon upada z roku na rok to tym razem był naprawdę mikro, tak w tym roku knieje się zaprezentowały nieco lepiej ale i tak karygodne były stanowiska z nożami  typu podróbka beara gryllsa za 30zł i inne badziewia. Od targów jednak wymagało by się nieco wyższego poziomu ; )   Tak samo stosunek do klienta,ze on się na stalach nie zna ,bardzo nie miły. No ale mina zagiętego sprzedawcy bezcenna. To wszystko sprawia,że  impreza była bardzo ale to bardzo udana i te 3 dni na targach były warte  poświecenia lasu na  rzecz targów  ;)

Tu macie zdjęcia

sobota, 6 lutego 2016

SPOTKANIE Z SURVIVALEM 2 w TANDEM PUBIE


Już w przyszły poniedziałek ( 15 luty o 18.00) musicie przyjść do TANDEM PABU ( POZNAŃ GWARNA 9) na kolejne spotkanie z survivalem.

 OPIS SPOTKANIA:

Już drugie z serii spotkań z survivalem. Tym razem Konrad Busza (instruktor survivalu i bloger bushcraftczlowiekzbuszu.blogspot.com) opowie o tym, co powinno się mieć przy sobie zarówno w lesie, jak i w mieście, by wyjść cało z każdej opresji. Czyli tzw. EDC i SURVIVAL - KIT

Zapraszamy do Tandem pubu!

Wstęp: 10 zł - w tym 5 zł do wykorzystania w barze



link do wydarzenia na fb 
https://web.facebook.com/events/885606271546524/


DO ZOBACZENIA ;) 



piątek, 5 lutego 2016

ROY CHAPMAN ANDREWS

 Zapewne każdy z was zna INDIANA JONESA, i pewnie część z was tak jak ja jest jego fanem. Co lepsze parę osób mnie tak nazywa ;)  I niby to postać fikcyjna,niby tylko genialna rola Forda. Ale czy na pewno ???
Otóż nie tylko bo jak to w każdej bajce bywa jest tu ziarenko piachu a powiem więcej nie ziarenko ale cała piaskownica ;)

Oczywiście przygody,skarby,miejsca itd. Gdzie filmowy bohater się pojawia są  prawdziwe przynajmniej w dużej mierze. Ale najważniejsze jest to,że inspirację  do Indiany   dał sam ROY CHAPMAN ANDREWS o którym pewnie nie słyszeliście ale nic straconego bo właśnie o nim jest dzisiejszy wpis. Co ciekawe sam Spielberg nigdy się do tego nie przyznał,ale powszechnie wiadomo,że przygody Roya fascynowały go i to nie licho.
 

Bohater dzisiejszego wpisu już od najmłodszych lat wykazywał żyłkę świra i awanturnika.  Już jak miał 9 lat dostał strzelbę od  ojca, z którą się prawie nie rozstawał i w każdej wolnej chwili oddawał się łowom na ptaki i inne małe zwierzaki. W czasach jak żył ( ur 1884 zm 1960) było łatwiej o takie zabawy dla dzieci. Bo dziś co tylko konsola i FB a nie szlajanie się po krzakach.

Co też różniło ROYA w najmłodszych latach od współczesnych dzieciaków to fakt,że bardzo szybko się uniezależnił finansowo od rodziców. Szukał najróżniejszych zajęć i nie bał się żadnej pracy. Klasycznie szczerzenie trawnika,gazety,remonty itd.  Gdy skończył 17 lat zaczął już bardziej normalną pracę,mianowicie został  woźnicą w piekarni i rozwoził bułki itd. Oczywiście jak łatwo się można domyśleć nie była to praca idealna dla kogoś takiego jak on. Tak wiec w każdej wolnej chwili  poświęcał się obcowaniu z przyrodą,przygodom na łowach itd.   W 1906 roku został pracownikiem  Muzeum Historii naturalnej w NY czyli już bliżej jego zainteresowań i co ważne dało mu to możliwość do życia dosłownie na swoich zasadach i w zgodzie ze swoim duchem. Oczywiście z początku był zwykłym cieciem mycie,sprzątanie,pilnowanie itd. Ale nie od razu  Rzym zbudowano.  Ale już po 2 latach ruszył z ekipą z muzeum na wyprawę naukową na Alaskę, podczas której badali Walenie i inne ssaki morskie. Dzięki temu,że wiele lat już poświecił dla pasji łowieckiej i znał się na preparowaniu trofeów. W tym muzeum mamy jedną z największych na świecie kolekcji   szkieletów oraz innych eksponatów ssaków morskich.

Ta pierwsza wyprawa pociągnęła za sobą olejne ekspedycje :  Holenderskie Indie Wschodnie ( dziś indonezja) Alaska, Korea PN i jeszcze kilka innych miejsc. To wszystko tylko   zapewniło Royowi  pewne przywileje i prestiż jako  wyjątkowego  wagabundy i naukowca.   Jak widać kolejny AMERICAN DREAM się spełnił.  I dalej już nie jako członek ekspedycji naukowej a jako szef organizował swoje własne wyprawy naukowe.

Tak też   zorganizował wyprawę która miała   zbadać historię  wyżyny środkowej Azji, temat ogólny ale w zasadzie mieli badać GEOLOGIĘ /  SKAMIELINY / KLIMATOLOGIĘ /  ROŚLINNOŚĆ / ORAZ MIELI ZLECENIE NA BŁĘKITNEGO TYGRYSA którego mieli upolować i przekazać muzeum. Poza tym chcieli też sprawdzić, czy to aby nie w Mongolii człek zaczął być człekiem.

Jak też widać, wyprawa naukowa,bardzo  rozdrobniona jeśli chodzi o aspekty badań , wymagała sporo  naukowców,sprzętu i wielu innych dupereli. Czyli była to naprawdę potężna wyprawa  gdzie nie było przebacz dla jakichkolwiek błędów.  Nie dość,że kwestia naukowa wymagała profesjonalizmu to jeszcze  skrajne warunki pogodowe. Wyobraźcie sobie,że musicie prowadzić pracę naukowe w miejscu gdzie wahania dobowe temperatury wynoszą 100*C !!!!
No właśnie survival w czystej postaci. Karawana naukowców składała się z kilku samochodów DODGE które były przygotowane i zmodyfikowane by poradzić sobie podczas tej przygody. No i gdyby tego było mało jeszcze w skład karawany wchodziło 125 wielbłądów które niosły : żarcie , paliwo do aut , sprzęt itd.
Wyprawa była realizowana w kilku ratach od 1922 do 1930 roku.

Jego wyprawa udowodniła,ze Dinozaury były jajorodne ( wcześniej o tym nie wiedzieli)  z racji,że znaleźli skamieniałe jaja  w górach SHABARAKH USU.
 
 
 Roy podczas łazęg po Mongolii był ubrany dosłownie jak Indiana, skórzana kurtka,koszula w kojocie,torba, colt, no i oczywiście   kapelusz. Do tego awanturnicze życie. I jak chyba się zemną zgodzicie, nie da się ukryć podobieństwa i inspiracji dla Spilberga. Gdyby to wam nie starczyło,  nasz  prawdziwy bohater nie znosił węży. Znajome??? No właśnie Indi też ich nie lubił,delikatnie mówiąc. 

Z racji  band i przemian jakie się zaczęły w tamtym rejonie. Ekspedycja została zmuszona do  powrotu do ameryki, a samego Roya chcieli oskarżyć o plądrowanie i grabieże, na szczęście udało mu się wyjść z tego tak samo lekko jak z innych gorszych 
przygód.

Po powrocie został  dyrektorem Muzeum Historii Naturalnej w NY. A w 1941 roku przeszedł na emeryturę i poświęcił się pisaniu.


Informacje i zdjęcia znalazłem w necie i magazynie NG  traveler.

wtorek, 2 lutego 2016

BUSZMEN NA TROPIE -kryminalne zagadki z buszu



I oto kolejny odcinek BUSZMEN NA TROPIE -  tym razem co nieco o wilku, i coś bonusowego i wybuchowego sprzed 70 lat

Co dokładnie zobaczcie sami ;)

MIŁEGO OGLĄDANIA, A KOLEJNY ODCINEK JUŻ   NIEDŁUGO :)