piątek, 22 stycznia 2016

Nowa pisowa USTAWA ŁOWIECKA - co o niej sądzę

Z racji,że ostatnio o tej ustawie było głośno a część z Was pyta mnie o to co o niej sadzę itd. A czasu ostatnio brakło na ten temat, to dziś nadrobię zaległości.

Tak wiec jak się zdania nie zaczyna ustawa ta budzi wiele kontrowersji, zwłaszcza w środowiskach ekologicznych jak i myśliwskich. Mój stosunek do łowiectwa znacie - idealnie jak jest to myślistwo bo muszę jeść np.  podczas jakiejś wyprawy czy po prostu survivalu czy życia w dziczy. Czy też jest to łowiectwo racjonalne i  mające głównie na celu redukcje  nadmiernej populacji np.dzika. czy np gatunków inwazyjnych.  Jednocześnie nie ukrywam,że w tym środowisku jest od cholery hołoty która piastuje stołki i psuje opinię tym prawdziwym myśliwym.

No ale wracając do ustawy - jak to zwykle te papierki mają  jest cholernie długa i nudna,chociaż nie powiem momentami jak brnąłem przez to dziadostwo to emocje wrzały. Fakt,że ustawa trafiła na biurko i na razie nie będzie forsowana jest optymistyczny ale nie została ona całkowicie  odrzucona co znaczy,że trzeba o niej pamiętać, bo w każdej chwili może zostać znów rzucona do  rządu.
Dlaczego na szczęście?? 
A no powodów jest kilka między innymi fakt,że  wpisanie jakiegoś gatunku na listę łowną jest banalne. Starczy by minister (niszczenia) środowiska niejaki Szyszko  zechciał wpisać np. wilka na listę łowną. I zapoznał się z opinią eksperta/ów  w tej dziedzinie, i tyle. Niby wszystko ładnie pięknie ale problem jest taki,że opinia ekspertów nie jest wiążąca to  tak naprawdę można to przyrównać do  mówienia do ściany. I w sumie obecny rząd taki jest ;) Ale wypisanie jakiegoś gatunku z tej listy jest prawie,że nie wykonalne i musi przejść przez referendum czy  coś podobnego .



No inną sprawą jest to,że dalej dopuszcza się ołowianą amunicję. Nikogo nie zdziwi fakt,że  jest ona szkodliwa dla środowiska bo co jak co ale ołów zdrowy nie jest ani dla niego ani dla nas.
Słyszałem argument jakiegoś myśliwego,że ołów szkodzi tylko w przypadku strzelania nad wodą do ptactwa ale w lesie nie,bo nie wpada do wody. No idiota jakich mało bo niema to tamto  ołów spada na ziemię,potem ona go wchłania a w efekcie końcowym dociera on do wód gruntowych i je skaża. Trochę logicznego myślenia by się przydało ;)  No ale ołów jest ok według jej twórców ( posłów pis,i części myśliwych)

Kolejną kontrowersyjną sprawą jest kwestia,że myśliwi mogą polować już 100m od domów i co gorsza na terenie prywatnym nie pytając właściciela o zgodę.  Chyba zgodzicie się ze mną,że jest to swoiste kuriozum,mam swoja ziemię i ktoś mi będzie strzelał nad chatą bez pytania o zgodę. Co gorsza wymuszenie zakazu polowań na tym terenie nie będzie wcale takie proste,bo musi oprzeć się o sąd i właściciel musi podać szereg argumentów dlaczego nie chce polować - nawet religijne!!!!
 Chory ten kraj :P


Dalszym aspektem budzącym kontrowersję jest możliwość posiadania broni krótkiej przez myśliwych - Tu akurat ustawa dobrze pomyślała. Bo broń ta ma głównie służyć do dobijania postrzałek, czyli zwierząt które nie padły od razu po trafieniu pociskiem. Ktoś nie obeznany z tematem może powiedzieć,że poco rewolwer jak mają karabin. No niby tak,ale wyobraźcie sobie strzelić do np. dzika leżącego 2m przed nami ze sztucera z wielką lunetą-no średnio. Zresztą myśliwi często przez to nie dobijali ofiary za pomocą pocisku tylko czekali aż padnie,z racji,że pocisk do strzelby czy karabinu jest nieco droższy niż pistoletowy no i jeszcze kwestia trudności takiego zabiegu. Tak więc tu oki z mojej strony.

Jak już jestem przy broni, to ustawa w tym aspekcie ma jeden wielki ale to naprawdę wielki problem. Myśliwy  który raz w życiu otrzyma pozwolenie na broń myśliwską i będzie nim do końca życia nie będzie musiał przechodzić żadnych badań psychicznych.!!!! Jest to czysty idiotyzm,bo dajmy przykład ktoś wpadnie w alkoholizm lub po prostu odbije mu palma będzie miał broń długą i krótką -idealny materiał na psychola i  seryjnego mordercę.

 A nie mogę ukryć,że widziałem nie jednego myśliwego którego kultura i zasady obchodzenia się z bronią były dalekie od ideału.


Oczywiście ustawa ma wiele innych debilnych paragrafów, ale i pewnie kilka dobrych by się znalazło. Sprawa jest taka głośna bo ten rodzaj ustawy czy może bardziej ta ustawa jest niedopuszczalna z pkt widzenia kogoś kto zajmuje się ochroną środowiska. Wiadomo,że środowisko łowieckie widzi to inaczej ale mimo to jest podzielone.  Rozmawiałem z kilkoma myśliwymi którzy,wcale nie są zadowoleni. A dlaczego ?? A no,że  przez tą ustawę i wrzawę dookoła niej  wizerunek myśliwych w społeczeństwie jeszcze się pogorszył.
A dodać do tego jeszcze parę innych afer i  kompletny armagedon.

Ja mimo,że znam myśliwych,lubię ich( nie wszystkich) uważam to zajęcie za cudowną pasje, zdaję sobie jednocześnie sprawę,że nie można dopuścić do tej ustawy,bo ona zaszkodzi zamiast pomóc. Tak samo należy tępić tych myśliwych którzy łamią zasady moralne i etyczne czy po prostu prawo. W takim przypadku jest szansa,że opinia w społeczeństwie nieco pójdzie do góry ;)  warto to przemyśleć drodzy myśliwi ;)

Wiem,że tym tekstem naraziłem się  pewnie myśliwym czytającym bloga ale jak to się mówi WOLNOŚĆ SŁOWA - tak wiec chętnie zapoznam się z waszymi opiniami na ten temat  drodzy czytelnicy ;)


11 komentarzy:

  1. Do powyższego tekstu można się naprawdę poważnie przyczepić. Ołów, prawo własności i polowanie na moim terenie ( tu akurat z grubsza się z p. Konradem zgadzam ) ale proszę nie pisać bezeceństw o ustawie łowieckej w kontekście promesy na broń. To akurat reguluje ustawa o broni i amunicji. A to że sobie myśliwi śnią o dożywotnim pozwoleniu bez psychotestów...Cóż. Mogą. Ja śnię o Emily Ratajkowski robiącej mi pierogi w trakcie wyprawy na księżyc. Też mogę. ;)


    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HAHAH dobre ;) (Y) każdy o czymś śni

      Usuń
  2. Trochę śmieszne argumenty dotyczące ołowiu, bo nie wspomina się o wędkarzach tez tonami topiącymi ołów w rzekach i jeziorach. A plastik też taki fajny nie jest. Wpisanie zwierzyny na listę łownych tez fajne nie jest - bo wiąże się z odszkodowaniami za szkody wyrządzane przez tą zwierzynę. Taki bóbr próbuje odzyskać swe dawne tereny. Jak ludzie mu oddadzą to skarg nie będzie. Ale obecnie to sa same skargi na ich działalność. Przerzucić na myśliwych? Oni tez mają swoją granicę wypłacalności. I dzisiaj można polować na czyiś gruntach, bo zwierzyna jest własnością państwa a nie wlaściciela gruntu. I nikt nad dachem strzelać nie będzie, bo nie można w kierunku budynków. Musi być naturalny kulołap. zmiana odległości nie jest takim złym pomysłem, bo takich dzików coraz więcej także w terenie miejskim a tereny miejskie coraz bardzej włażą w tereny dotychczas rolne i leśne. Co powoduje, że całe obszary sa wyłaczane z polowań, a to daje dzikiej zwierzynie miejsca do rozrodu, ochrony i szkodzenia ludziom. Bo skoro 1 myśliwy nie może odstrzelić to burmistrz za pomocą 4 strażników miejskich, weterynarza i 6 strażaków i 2 "obrońców zwierząt" będą go łapać i przewozić na drugi koniec miasta, pod płot innym - bo nie ma już gdzie wywieźć tak by nie wrócił. Nabój to koszt 10 zł, koszt takiej akcji jednorazowo to 2000 zł. Wybór należy do Was moi drodzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ustawa dotyczy myśliwych a nie wędkarzy -co nie ukrywa,że ołów jest ołów i szkodzi, z tym,że wędkarze ołów mają na żyłkach wiec on w dużej części w wodzie nie zostaje. A z amunicji ołów leży na dnie czy w lesie i ziemia go wchłania - i nie zaprzeczysz,że ołów jest szkodliwy dla środowiska. I może w stronę domów nie wolno strzelać ale sa i tacy "myśliwi" którzy strzelają. Inną sprawą jest to,że jeśli to jest mój teren to mam prawo nie życzyć sobie by ktokolwiek na niego wchodził a zwłaszcza by polować. I dobrze powiedziałeś zwierzyna jest i moja i twoja i każdego innego obywatela a nie myśliwego. Ona staje się dopiero własnością koła po zabiciu czy jak kto woli pozyskaniu. A zwierzyny w miastach aż tak dużo też nie ma - właściwie tylko dzik włazi i może zagrażać ale i tak jest to rzadszy przypadek. I zgodzą się z tym,ze są koła biedne ale i bogate ( większosć myśliwych ma kasy jak lodu ) wiec stać ich na swoje fanaberie np. polowania na żubra - już 30 przeznaczyli debile na odstrzał
      .

      Usuń
    2. Oj, nie wiesz ile ołowiu topią wędkarze (ile zerwanych zaczepów). A poza tym skąd ten ołów pochodzi? Pierwsza lepsza wojna wprowadzi go środowiska w całkowicie nowej skali ogromne ilości tego pierwiastka. Szczególnie, ze większość kul myśliwskich i tak zostaje w tuszy, lub na strzelnicach.
      Obecnie Ci którzy nie życzą sobie polowań na swoim terenie wnet zmieniają zdanie, gdy orientują się że za tym idzie brak podstaw do odszkodowania za straty wyrządzane przez zwierzęta.
      Nie dobrze będzie, gdy zwierzyna będzie należeć do właściciela gruntu (chęć grodzenia, przetrzymywania, ograniczenie wymiany póli genowej). Złem obecnym jest, że właściciel jest pomijany przy wpływach z dzierżawy obwodów łowieckich (pieniądz zgarnia państwo a nie właściciele). To niby drobna różnica ale wywołuje całkowicie odmienne dalsze postępowania i roszczenia.
      Obecnie wielu woli wstąpić do koła i mieć możliwość samodzielnego polowania- co zresztą robią. Bzdurą jest określenie że większość myśliwych ma kasy jak lodu. Większość myśliwych ma mniej kasy niż typowy turysta narciarz, bywający co sezon w górach, a których to narciarzy jest więcej. Relacje są podobne. Oczywiście na golfa II nie zwrócisz uwagi w lesie, że to samochód myśliwego. Ale wypasiona fura zawsze rzuca się w oczy.
      W każdej grupie znajdzie się kilku naprawdę bogatych - ale to nie czyni większości. A co złego w polowaniu na żubra? Można go uśpić, gdy nie panuje się nad jego zachowaniem, może zdechnąć ze starości i nie mieć z tego nic. Możesz adaptować taką krowę i liczyć ile kosztuje utrzymanie. Można też sprzedać odstrzał. Z tego żyje wiele rezerwatów zwierząt w Afryce. Zwierzęta są chronione ze środków pozyskanych w dużej mierze od myśliwych. Myśliwy cieszy się że ustrzelił dużego słonia, gospodarz cieszy się również, bo słoń zaczął wykazywać oznaki zbliżającej się śmierci i by było truchło i nic więcej. A z kłusownikami też trzeba mieć za co walczyć. Dopóki jest interes w polowaniu, dotąd będą osoby chcące na tym zarobić i będą środki na chów i ochronę takich zwierząt - chociażby w takim celu. Większym grzechem będzie zapomnienie, jako nikomu nie potrzebny zwierz. Sam krzyk, że chronić nie zrobi tyle co $$. A jak to mówią pieniądze nie śmierdzą.
      Na podsumowanie. Nie widzę nic złego co do samej zasady sprzedaży odstrzałów. W kwestii ilości to sprawa bardziej dyskusyjna, bo nie znam realnego pogłowia i stanu żubra. Ale wiem że Szyszko to nie minister ale niszczenia środowiska. Dał już nie raz temu przykład. Istnieje duża rozbieżność między tym co mówił np, na Forum Leśników Polskich w UAM a co w telewizji... jakby decyzje podejmował kto inny.
      jak chcesz coś ocalić, pomyśl np. nad wprowadzeniem do menu restauracji. Gdy wzrośnie popyt, to pojawiają się hodowle - dzięki temu raki szlachetne mają szanse na odbudowę populacji w kraju. bo ktoś opanował skuteczną metodą chowu w dużym zagęszczeniu i łatwo technologię adaptować.

      Usuń
    3. Obecny atak z wykorzystaniem "ołowiu do zakrycia oczu" to kolejna metoda przeciwników łowiectwa. Bo gdyby chodziło o ołów, to byłby duży nacisk na zmiany nie tylko w pociskach, ale wielu innych aspektach życia np. wędkarstwie. Oczywiście Ci przeciwnicy nic sobie nie robią z wad takiego rozwiązania które promują. Obejrzyj sobie film "Ostatni traper"
      https://www.youtube.com/watch?v=y3cW2qng79E i przemyślenia gościa.

      Usuń
    4. Film znam i jest naprawdę dobry. I nie ukrywam,że to,że wędkarze powinni być też jakoś usankcjonowani jest ważną sprawą ale ustawa dotyczy myśliwych a nie ich.
      Co ciekawe z dniem 23 stycznia myśliwi nie mają prawa polować na terenie prywatnym bez zgody właściciela. Polowania w naszym kraju przynoszą i tak niższe zyski niż owe zarobki dla państwa z dziedziny eko turystyki czy też turystyki przyrodniczej. Karygodnym jest stwierdzenie,że lepiej coś odstrzelić niż dać mu umrzeć ze starości. A hodowla to nie to samo co życie na wolności i chyba tego tłumaczyć nie trzeba. No i z tego co ja się interesowałem i znam ze swojej autopsji myślistwo to drogie hobby i nie jest dla przeciętnego polaka -czyli trzeba mieć $$$ by się w to bawić.

      Usuń
    5. Możesz żyć jeszcze ideami. Ale to $ karmią i chronia wszystko. Dzisiaj hodowla jest też zwierząt na wolności (patrz Europa). Wyłącznie od człowieka zależy jak duża będzie populacja. To taki "swobodny" wybieg.
      W narty, rower, motocykl, fotografia, nurkowanie, żeglarstwo - to też trzeba mieć $$ by się bawić na poważnie. Patrząc na Ciebie, szpej stwierdzam, że stać Cię by być myśliwym.
      Nawet teoretycznie bieganie najtańszy sport - okazuje się że kosztuje - chociażby jak ktoś dużo biega zmienia często buty....
      A już najbogatsi są palacze papierosów: 30 dni x 20zł dziennie= 600 zł/miesiąc. Spoko, będąc myśliwym spokojnie jeszcze by Ci zostało. Niektóry sprzęt drogi, ale kupujesz na lata. Weźniesz na raty ,a 2x3 lata i masz. Można też kupić używany. A papierosy? powiesz, że ktoś jest biedny jak stać go spalać 600zł w miesiąc?
      Ustawa dotyczy tylko myśliwych? Nie ściemniaj. Tak, tylko tej. A dlaczego w kwestii ołowiu nie ma rozporządzenia jak w przypadku azbestu? To jest właśnie mydlenia oczu.
      Gdy właściciel będzie decydował - tez sprzeda tego zwierza wczesniej zanim mu zdechnie. Bo uzna, że nie godzi się marnować takiego majątku.

      Usuń
    6. Konrad, bo tu nie o ołów idzie. Ołów to tylko pretekst. Przyroda nie lubi pustki - to co wejdzie w miejsce ołowiu?
      np. Policja kupuje rocznie około 4,2 mln nabojów 9mm Para. Policz ile ołowiu leci w powietrze chociaż w tej branży?

      Usuń
  3. w łowiectwie nie tylko są bogaci,ja przeznaczam rocznie około 5000zł z czego większość idzie na strzelnice,znam myśliwych co przeznaczają 1500zł,oczywiście nie licze zakupu broni czy uzyskania uprawnień.nie sądze że trzeba być szczególnie bogatym,alkohol pije sporadycznie i w małych ilościach,papierosów nie pale,są ludzie co wypalają papierosów za 4000zł rocznie.w sprawie ołowiu to uważam że przeciwnicy nie mają pojęcia o czym mówią,u mnie w kole wszyscy myśliwi do kaczek wyszczelili około20 szt amunicji śrutowej do bażanta około 10 sztuk i to wszystko na cały rok jeżeli chodzi o śrut,jest to tak znikoma dawka ołowiu do środowiska ,że nie ma do czego porównać,równie dobrze można by zakazać chodzenia w butach bo zelówka jest z tworzywa sztucznego i zdzierając się dostaje się do środowiska.większość srutu strzelana jest na strzelnicach.Ludzie ponad 1000 lat temu zaczeli ingerować w środowisko ,jeżeli teraz nagle przestali by ingerować to by powstał haos a zwierzyna zabijała by się o samochody,dlatego nie rozumiem stanowiska pseudoekologów dla których łowiectwo to tylko zabijanie.mówie pseudo bo sam jako myśliwy uważam się za ekologa.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym,ze nie można zaprzestać ingerencji to bym się nie zgodził,bo natura sama sobie da radę a są też kraje gdzie nie ma polowań i ludzie żyją bez problemowo tak samo jak natura

      Usuń