sobota, 30 stycznia 2016

Festiwal podróżniczy śladami marzeń - i moja prelekcja

Tak się złożyło,że w tym roku targi turystyczne z jesieni przełożyli na zimę -  w sumie ciężko to zimą nazwać,no ale kalendarz nie kłamie.  A dzięki temu  mamy połączone targi turystyczne,wędkarskie,myśliwskie,wodne i coś tam jeszcze.  Ale najważniejsze jest to,że razem z targami turystycznymi mamy kolejną edycję festiwalu podróżniczego śladami marzeń -gdzie bedę miał przyjemność wystąpić.
Wszystkie targi wraz z festiwalem trwają od 12 do 14 lutego.

A ja bym chciał was zaprosić na moją prezentacje o spływie WISŁĄ czyli 3 etapie projektu INTO THE WILD -POLSKA.
Opowiem o spływie, powiem dlaczego właśnie Wisła i  to jeszcze na dmuchanym kanu,oraz wiele innych ciekawostek. No i ma się rozumieć odpowiem na wszystkie pytania. 

Co lepsze mam okazję otworzyć festiwal właśnie swoją prezentacją. Tak wiec widzimy się 12 lutego na  targach poznańskich o 11. 



Natomiast dla tych co nie dadzą rady dotrzeć lub też  dla wszystkich którzy mają ochotę pogadać przy piwku,poznać ciekawych ludzi, i odpocząć po całym tygodniu w pracy - zorganizowałem razem z TANDEM PUBEM - survivalowe after-party  
 W którym 12 lutego od 19  do nie wiadomo której ;)  będzie okazja  pogadać, wymienić się doświadczeniami  i odbyć podróż po  świecie najróżniejszych drinków,które tego dnia będą w promocji. 

Zapraszam serdecznie w swoim imieniu jak i organizatorów zarówno na targi jak i na SURVIVALOWE AFTER PARTY. 

 Jak by co to będę na targach przez wszystkie 3 dni ich trwania to będzie okazja sie spotkać  też za kulisami ;) 

Tu łapcie link do  festiwalu  12 luty o 11 na MTP
 https://web.facebook.com/events/203313366678356/


A tu do afterparty  w TANDEMPUBIE gwarna 9 poznań o 19
 https://web.facebook.com/events/1716848891886204/



 

piątek, 29 stycznia 2016

ADAM WAJRAK - WILKI

Jak wiecie jestem z tego sortu co chce chronić puszcze i jest raczej anty niszczenia środowiska. A jakiś czas temu miałem okazję stać kilka godzin w kolejce do podpisania książki A. Wajraka  pt. WILKI 

 Jest to genialna książka zarówno dla dzieci jak i dorosłych,dla tych co boją się wilków i dla tych co by chcieli do nich strzelać. No i dla wrogów czy jak tam się nazywają  autora,. Bo niema to tamto w pewnych kręgach bardzo go nie lubią ;)


 Największą zaletą jest to,że  nie jest to jakiś suchy naukowy język a  bardzo lekki i przyjemny,który sprawia,że WILKI połyka się bez tchu.
Oczywiście nie jest to książka pozbawiona  brutalności i strasznych opowieści o tym co wilk zaznał od człowieka. O tym jak to za komuny dawali dokładne wytyczne i płacili za eksterminacje i mordowanie tego pięknego stworzenia.

Można powiedzieć,że WILKI da się odebrać, że  to po prostu książka która opowiada o przygodach autora z wilkami i tyle. Jednak jest to błędne stwierdzenie z racji,że  w  tej książce mamy sporo a właściwie to mnóstwo informacji o tym jak wilki się zachowują, o  tym jak je zwabić itd. Oczywiście nie wszystkie informacje są przekazane wprost jak w podręczniku ale z kontekstu czy po prostu opowieści można sporo się dowiedzieć. Np to,że  warto skomleć jak ranny/czy niezadowolony pies to mamy szansę,że zwabimy wilka.

Inną i chyba największą zaletą tej książki jest to,że   pięknie tłumaczy ( nawet tym opornym),że wilk to nic strasznego,że on nam wcale nie zagraża i co ważne on boi się nas bardziej niż my jego. Jest też przedstawiona geneza tego strachu.


To wszystko i jeszcze parę innych spraw stawia WILKI jako obowiązkową pozycję w biblioteczce każdego leśnego człeka  czy też przyrodnika, i to niezależnie od wieku. Fajną sprawą jest między innymi to,że  dzięki tej książce można połączyć pokolenia rodzice,dziadkowie rodzeństwo itd  czytają dzieciom.

Czyli jak widzicie warto a właściwie to TRZEBA PRZECZYTAĆ WILKI !!!!!!

wtorek, 26 stycznia 2016

DANIEL (łac dama dama)

Ostatnio spotkałem się z zarzutem pewnego osobnika z bólem 4 liter,że w filmiku BUSZMEN NA TROPIE  pokazuję  dzikie daniele a według niego nie żyją one na wolności - uwierzcie mi szczena opadła do ziemi jak usłyszałem taki tekst ;)

Tak wiec dziś słów kilka na temat tego ciekawego przybysza ze wschodu.


Daniel zwyczajny bo o nim tu mowa, został sprowadzony do  przez Fenicjan i Rzymian początkowo  na tereny śródziemnomorskie z  Azji Mniejszej. Ja wiadomo dość ładnie się rozprzestrzenił po całej europie w tym bardzo dobrze ma się też w Polsce.

I  z pewnością większość z was widziała jegomościa czy to w lesie czy na polu - można by powiedzieć,że to taki mniejszy łoś,zresztą często jest mylony przez amatorów czy dzieci właśnie z tym gatunkiem.
Podstawową różnica,pomijając już umaszczenie jest wielkość. Tak jak Daniel waży przeciętnie  60-80kg ( zdarzają się też 120kg olbrzymy)   gdzie łoś warzy średnio 540 - 740kg. Czyli jak widać waga piórkowa i ciężka ;)

a jak by co to porównanie wag samców tu jest ;)

Ale wracając do DANIELA jest on znacznie mniejszy od Jelenia Szlachetnego ale i większy od Sarny. Długość jego ciała to  120-150cm  a w kłębie osiąga 105cm
Daniele mają dość charakterystyczne ubarwienie które się zmienia w zależności od pory roku. W okresie zielonym  jest to najczęściej rudy i to bardzo intensywny rudy kolor z białymi plamkami  po bokach - coś jak BAMBI z bajki Disneya do tego mamy charakterystyczne białe lustro ( dupsko) oraz czarny ogonek, w sumie to tak od dupy strony  to można zobaczyć w nim sowę.
Brzuchol ma  biały. Natomiast w okresie jesiennym  kolor  mają bardziej szary. Takie przystosowanie do zielonego lasu jak i do szarego jesienno zimowego środowiska.
Czyli jak widać ciężko go z czymkolwiek pomylić, a jak dodamy do tego typowe dla tego gatunku  poroże a właściwie ŁOPATY to już w 100% możemy mieć pewność co spotkaliśmy.

Takie łopaty  dorosłego +/- 10 letniego samca mogą  ważyć 5 do 7kg ale zdarzają się i 10kg, wyobraźcie sobie targać codziennie coś takiego na głowie - masakra. Poroże zrzucają co roku po czym od razu zaczynają im odrastać nowe, oczywiście tylko samcom, samice poroża nie mają.






Daniele w Polsce występują głównie w zachodniej części kraju a po raz pierwszy były introdukowane  w XIII  wieku na terenie Ślaska. Natomiast od XVII wieku  zaczęto go wprowadzać w wielu miejscach  na terenie kraju. Obecnie również są prywatne hodowle danieli które są wpuszczane do lasu przez myśliwych w celach łowieckich.  Na szczęście nie jest to gatunek bardzo inwazyjny ale no niestety z racji,że ludzie chcieli mieć coś innego na co będą mogli polować mamy ten gatunek w naszych  lasach.

Co ciekawe Daniel został wprowadzony w ponad 40 krajach i to  o różnych warunkach, od suchych i upalnych po zimne i wilgotne, a to wszystko dzięki jego wielkim zdolnościom adaptacyjnym.

I już pomalutku dochodząc do końca to Gatunek ten żyje w stada,  podstarzałe samce najczęściej żyją samotnie i włóczą się po lesie,chociaż czasami staruszkowie  zbijają się w swoje małe  stetryczałe stadka.
Jakoś pod koniec lata łączą się w stada z samicami,podczas godów które nazywamy bekowiskiem przez dość specyficzny dźwięk jaki  wydają.

Gdy już im się flirt i gody udadzą samica po 230 dniach ciąży rodzi najczęściej 1 młode ale zdarzają się 2 młode czy nawet 3 cielaki, które przebywają z matką aż do następnej rui.

A żeby sobie taki Daniel mógł poużywać musi osiągnąć wiek 2 lat i właśnie w tedy osiąga dojrzałość płciową i żyje sobie   do 25 lat, oczywiście jeśli nikt go wcześniej nie odstrzeli lub nie padnie z różnych innych przyczyn. 






A teraz by nie tylko sucho i naukowo było coś jak sobie ułatwić tropienie oraz co nieco o przygodach z tym gatunkiem.

Gdy już wejdziemy na ich ścieżkę czy lepiej jeśli je spłoszymy,to powinniśmy stanąć i zastygnąć w bezruchu. Z racji,że Daniele to niezwykle ciekawskie zwierzaki to powinny lekko odbiec i się zatrzymać. Jeśli  uznają,że nie jesteśmy dla nich zagrożeniem mamy 90% szans,że już nie odejdą za daleko i w takim przypadku możemy pójść za nimi.  Można też np. uderzyć jakąś gałęzią o drzewo kilka razy.  I tu właśnie przez ich ciekawość mamy szansę,że to nie my będziemy je podchodzili a one podejdą do nas.


Pamiętam jak dziś,pewne tropienie stada danieli. Cały dzień w trasie przez las,tropy były. Człowiek szedł i szedł a zwierza ani widu ani słychu. Już prawie na końcu wędrówki idziemy drogą przez las i nagle w lesie jakiś ruch. Szybkie spojrzenie i widać łopaty - super mamy daniela!!!! Po chwili widać kolejne i kolejne,  morale podskoczyło. Tylko był jeden problem były za wysokimi  i gęstymi krzakami z kolcami. No ale nic, one idą wzdłuż drogi to my drogą - po chwili widzę luka w krzaczorach i hyc w las za nimi. Ojciec dalej drogą. Zawsze co dwie strony podchodu to nie jedna ;)  I tak idę a one cały czas lekko przed nami. Było widać nawet dobrze ale za gęsto na zdjęcie,ale nie poddając się idę dalej przez busz i bach, nagle coś się podrywa, szare i w moment  pojawiło się od poziomu ziemi do +/- metra nad nią. Najpierw zgłupiałem co to??? Lewitujący daniel czy inny czort, ale po chwili załapałem,że był to zając. I dalej  sukcesywnie małymi kroczkami doszliśmy na odległość strzału z aparatu i co ważne na nieco rzadszy las. No ale  nie było dość,chciałem jeszcze bliżej podejść i by się udało gdyby nie fakt,że Daniele wyparowały. W sumie były 4 samce i najdziwniejsze  jest to,że po momencie zeszły w nieco gęstszy las i idąc tropem dotarliśmy  do miejsca gdzie nie było żadnego tropu czy śladu. Dosłownie wyparowały. 

Miałem wiele przygód tropiąc zwierzaki,a to mnie pogoniły,a to zobaczyłem super okaz itd. Ale nigdy nie miałem do czynienia z duchami.   No ale co tam, łowy były udane. I tym miłym akcentem koniec na dziś,mam nadzieje,że  się podobała buszmeńska lekcja  o DANIELU ;)



poniedziałek, 25 stycznia 2016

SZKOLENIE SURVIVALOWE 23/24 STYCZNIA2016

W miniony weekend zorganizowałem szkolenie survivalowe dwu dniowe  w Puszczy Zielonce w okolicach poznania.  W sumie szkolenie powstało nieco na zamówienie jednego uczestnika ale dzięki magi FACEBOOKA na szkoleniu pojawiło się aż 4 os. ;)
















No nie ma to tamto dzięki małemu wręcz elitarnemu zespołowi  mogliśmy  lepiej się poznać i nie dość,że kursanci  przybyli by się uczyć to w efekcie końcowym to nawzajem zaczęliśmy wymieniać się swoimi patentami,pomysłami no i przygodami.


Szkolenie było podzielone na dwa dni
 i podczas każdego dnia były poruszane inne aspekty survivalu czy różnych dziedzin  powiązanych z nim. Była i teoria były i ćwiczenia praktyczne jak rozpalanie ognia czy marsz na azymut.  Co ciekawe mimo wymiany baterii w GPSie  i tak padł - co było potwierdzeniem,że nic nie  przebije kompasu i mapy.

Dzięki uprzejmości natury mieliśmy okazję zabawić się w medycynę naturalną,mianowicie na powalonej brzozie znaleźliśmy czagę - narośl  na drzewie która jest zła dla niego ale dla nas bardzo dobra , bo ma właściwości antyrakowe !!!!! i wiele innych.

Każdy uczestnik dostał certyfikat ukończenia szkolenia -dzięki czemu może już prawilnie iść do lasu i walczyć o przetrwanie - czyli : DROGIE MAMY / ŻONY / DZIEWCZYNY / RODZICE  itd. już nie możecie zakazać iść w las ;)

I w sumie to by było na tyle bo ile można pisać o szkoleniu - kto był ten wie, a kto nie niech żałuje, A my mamy nadzieję,że wszyscy uczestnicy byli zadowoleni  ze szkolenia :)


No i oczywiście zapraszamy wszystkich na kolejne szkolenia/imprezy/gry itd.  Zachęcam również do współpracy - jeśli chcesz coś konkretnego zorganizować pisz  a my to zrobimy ;)



A tu więcej zdjęć :D

piątek, 22 stycznia 2016

Nowa pisowa USTAWA ŁOWIECKA - co o niej sądzę

Z racji,że ostatnio o tej ustawie było głośno a część z Was pyta mnie o to co o niej sadzę itd. A czasu ostatnio brakło na ten temat, to dziś nadrobię zaległości.

Tak wiec jak się zdania nie zaczyna ustawa ta budzi wiele kontrowersji, zwłaszcza w środowiskach ekologicznych jak i myśliwskich. Mój stosunek do łowiectwa znacie - idealnie jak jest to myślistwo bo muszę jeść np.  podczas jakiejś wyprawy czy po prostu survivalu czy życia w dziczy. Czy też jest to łowiectwo racjonalne i  mające głównie na celu redukcje  nadmiernej populacji np.dzika. czy np gatunków inwazyjnych.  Jednocześnie nie ukrywam,że w tym środowisku jest od cholery hołoty która piastuje stołki i psuje opinię tym prawdziwym myśliwym.

No ale wracając do ustawy - jak to zwykle te papierki mają  jest cholernie długa i nudna,chociaż nie powiem momentami jak brnąłem przez to dziadostwo to emocje wrzały. Fakt,że ustawa trafiła na biurko i na razie nie będzie forsowana jest optymistyczny ale nie została ona całkowicie  odrzucona co znaczy,że trzeba o niej pamiętać, bo w każdej chwili może zostać znów rzucona do  rządu.
Dlaczego na szczęście?? 
A no powodów jest kilka między innymi fakt,że  wpisanie jakiegoś gatunku na listę łowną jest banalne. Starczy by minister (niszczenia) środowiska niejaki Szyszko  zechciał wpisać np. wilka na listę łowną. I zapoznał się z opinią eksperta/ów  w tej dziedzinie, i tyle. Niby wszystko ładnie pięknie ale problem jest taki,że opinia ekspertów nie jest wiążąca to  tak naprawdę można to przyrównać do  mówienia do ściany. I w sumie obecny rząd taki jest ;) Ale wypisanie jakiegoś gatunku z tej listy jest prawie,że nie wykonalne i musi przejść przez referendum czy  coś podobnego .



No inną sprawą jest to,że dalej dopuszcza się ołowianą amunicję. Nikogo nie zdziwi fakt,że  jest ona szkodliwa dla środowiska bo co jak co ale ołów zdrowy nie jest ani dla niego ani dla nas.
Słyszałem argument jakiegoś myśliwego,że ołów szkodzi tylko w przypadku strzelania nad wodą do ptactwa ale w lesie nie,bo nie wpada do wody. No idiota jakich mało bo niema to tamto  ołów spada na ziemię,potem ona go wchłania a w efekcie końcowym dociera on do wód gruntowych i je skaża. Trochę logicznego myślenia by się przydało ;)  No ale ołów jest ok według jej twórców ( posłów pis,i części myśliwych)

Kolejną kontrowersyjną sprawą jest kwestia,że myśliwi mogą polować już 100m od domów i co gorsza na terenie prywatnym nie pytając właściciela o zgodę.  Chyba zgodzicie się ze mną,że jest to swoiste kuriozum,mam swoja ziemię i ktoś mi będzie strzelał nad chatą bez pytania o zgodę. Co gorsza wymuszenie zakazu polowań na tym terenie nie będzie wcale takie proste,bo musi oprzeć się o sąd i właściciel musi podać szereg argumentów dlaczego nie chce polować - nawet religijne!!!!
 Chory ten kraj :P


Dalszym aspektem budzącym kontrowersję jest możliwość posiadania broni krótkiej przez myśliwych - Tu akurat ustawa dobrze pomyślała. Bo broń ta ma głównie służyć do dobijania postrzałek, czyli zwierząt które nie padły od razu po trafieniu pociskiem. Ktoś nie obeznany z tematem może powiedzieć,że poco rewolwer jak mają karabin. No niby tak,ale wyobraźcie sobie strzelić do np. dzika leżącego 2m przed nami ze sztucera z wielką lunetą-no średnio. Zresztą myśliwi często przez to nie dobijali ofiary za pomocą pocisku tylko czekali aż padnie,z racji,że pocisk do strzelby czy karabinu jest nieco droższy niż pistoletowy no i jeszcze kwestia trudności takiego zabiegu. Tak więc tu oki z mojej strony.

Jak już jestem przy broni, to ustawa w tym aspekcie ma jeden wielki ale to naprawdę wielki problem. Myśliwy  który raz w życiu otrzyma pozwolenie na broń myśliwską i będzie nim do końca życia nie będzie musiał przechodzić żadnych badań psychicznych.!!!! Jest to czysty idiotyzm,bo dajmy przykład ktoś wpadnie w alkoholizm lub po prostu odbije mu palma będzie miał broń długą i krótką -idealny materiał na psychola i  seryjnego mordercę.

 A nie mogę ukryć,że widziałem nie jednego myśliwego którego kultura i zasady obchodzenia się z bronią były dalekie od ideału.


Oczywiście ustawa ma wiele innych debilnych paragrafów, ale i pewnie kilka dobrych by się znalazło. Sprawa jest taka głośna bo ten rodzaj ustawy czy może bardziej ta ustawa jest niedopuszczalna z pkt widzenia kogoś kto zajmuje się ochroną środowiska. Wiadomo,że środowisko łowieckie widzi to inaczej ale mimo to jest podzielone.  Rozmawiałem z kilkoma myśliwymi którzy,wcale nie są zadowoleni. A dlaczego ?? A no,że  przez tą ustawę i wrzawę dookoła niej  wizerunek myśliwych w społeczeństwie jeszcze się pogorszył.
A dodać do tego jeszcze parę innych afer i  kompletny armagedon.

Ja mimo,że znam myśliwych,lubię ich( nie wszystkich) uważam to zajęcie za cudowną pasje, zdaję sobie jednocześnie sprawę,że nie można dopuścić do tej ustawy,bo ona zaszkodzi zamiast pomóc. Tak samo należy tępić tych myśliwych którzy łamią zasady moralne i etyczne czy po prostu prawo. W takim przypadku jest szansa,że opinia w społeczeństwie nieco pójdzie do góry ;)  warto to przemyśleć drodzy myśliwi ;)

Wiem,że tym tekstem naraziłem się  pewnie myśliwym czytającym bloga ale jak to się mówi WOLNOŚĆ SŁOWA - tak wiec chętnie zapoznam się z waszymi opiniami na ten temat  drodzy czytelnicy ;)


czwartek, 21 stycznia 2016

BUSZMEN NA TROPIE w ŚNIEGU

I oto kolejny filmik  z serii BUSZMEN NA TROPIE - a w nim śnieg,tropienie,zwierzyna,fotografia i outdoor.
Co ciekawe filmik na pełnym spontanie,nawet nie chcieliśmy go nagrywać ale tak się złożyło,że przy okazji cotygodniowego wyjścia w teren nagrał się chyba całkiem przyjemny materiał - TAK WIĘC MIŁEGO SEANSU ;) 


środa, 20 stycznia 2016

SPOTKANIE z survivalem -psychologia W TANDEM PUBIE

Tak więc impreza się odbyła z wielkim sukcesem, troszku gości było,mam nadzieję,że zainteresowali się tematem psychologi przetrwania i co ważne nauczyli się czegoś ;)

A już w lutym kolejne ;) O czym dokładnie i kiedy dowiecie się w odpowiednim momencie a na razie łapcie zdjęcia ze spotkania.
















poniedziałek, 18 stycznia 2016

POLARIADA NADWARCIAŃSKA

Na zaproszenie organizatora różnych imprez turystycznych odbywających się nad Wartą np. EKSPEDYCJI NADWARCIAŃSKIEJ Tomasza Frankowskiego  wybraliśmy się w miniony weekend  do Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego na polariadę - w sumie nic nadzwyczajnego można powiedzieć las,łąki i marsz ale nic bardziej mylnego bo podczas tego weekendu i marszu na 24km mieliśmy mnóstwo przygód i atrakcji i co najważniejsze cała impreza odbywała się w super atmosferze.

Widzieliśmy tropy wilca, zobaczyliśmy Bielika i sokoła,sarny czy szczygła no najwieksze zaskoczenie  kilka KORMORANÓW!!!  oczywiście było jeszcze trochę innych okazów ;)

Podczas marszu gadaliśmy o wszystkim i o niczym, poznaliśmy nowe tereny,historię i ciekawostki z tego regiony,poznaliśmy też super wiarę no nie ma to tamto bardzo pozytywnie spędzony czas. 




chatka ornitologa - przyjemne i klimatyczne miejsce




No i spaliśmy w namiocie w dość nie typowym miejscu bo pod domem agroturystyki ARKADIA - polecam jak ktoś szuka miejscówki w lądzie -tanio,smacznie a w namiocie to już zupełnie przyjemnie ;)


A co do ekspedycji NADWARCIAŃSKIEJ letniej to będziecie mogli mnie tam spotkać w roli instruktora survivalu czy jak kto woli turystyki ekstremalnej. Ale o tym innym razem.

A TU MACIE WIĘCEJ ZDJĘĆ