poniedziałek, 30 listopada 2015

SMAKI PRZETRWANIA - program

Nie wiem czy kojarzycie ale od jakiegoś czasu, w soboty  18 na Discovery  leci  nowy super program  o survivalu -bez jakiś głupich skoków,brawury i show a niesie za sobą sporo fajnych patentów głównie z dziedziny dzikiej kuchni ale i łowiectwa czy survivalu - program ten się zwie SMAKI PRZETRWANIA.






















Dużą zaletą tego programu,poza walorem edukacyjnym są piękne miejsca odwiedzane przez  bohaterów i klimat w jakim walczą o przetrwania.  Typowo kowbojski czy traperski styl,duży nóż,garnek,koc no i kapelusz to mnie cholernie urzekło w tym programie.
Akcja programu trwa  7 dni w zróżnicowanym terenie od dżungli,przez pustynie po Rumunie - wiadomo,że programy tego typu są mocno reżyserowane,ale mimo to bardzo fajnie się ogląda.

A prowadzący to można powiedzieć dwa różne typy ludzi. Jeden to Nowozelandzki myśliwy  Josh James - który w programie zajmuje się polowaniem z łuku i zdobywaniem innych odzwierzęcych środków przetrwania Natomiast drugi prowadzący to brytyjski kucharz- na co dzień pracujący w ekskluzywnych restauracjach  - Matt Tebbutt - który ma świra na temat dzikich roślinek jadalnych - i jak nie trudno się domyślić,właśnie tym się on zajmuje.

Mimo,że pochodzą z różnych środowisk,świetnie się dogadują i sprawiają,że program nabiera sporo bardzo fajnych  akcentów  humorystycznych,które dają odetchnienie od samej kuchni.


Ilość informacji przekazanych,piękne miejsca,super prowadzący itd. to wszystko co sprawia,że jest to jeden z najlepszych programów o tematyce survivalowej, obecnie puszczanych w tv. Nie jest to film czy raczej serial dla ludzi którzy lubią survival typu RAMBO czy też dla eko-oszołomów- bo jednak tu pokazuję się prawdziwy traperski dryg,szacunek do natury i branie z niej tyle ile potrzebujemy - co wiąże się z obrazem martwych zwierząt itd.

Tak wiec kończąc na dziś - polecam SMAKI PRZETRWANIA warto obejrzeć i odprężyć się przy kawałku dobrej survivalowej roboty ;)

piątek, 27 listopada 2015

Co zrobić by na biwaku zimą DUPA nie zmarzła

Nie wiem jak Wy ale ja ubóstwiam zimę,a sezon biwakowy tak naprawdę zaczyna się właśnie jak upały ustępują  a wchodzą niskie temperatury najlepiej poniżej 0*C.    Marzy mi się biwak przy -30*C albo i lepiej ale niestety jak na razie zimy u nas lipne i mój max w nocy w namiocie to -15*c a pod chmurką -9*C.

No ale nie ma to tamto nie zależnie od tego czy jest +5*C czy -30*C i tak musimy się odpowiednio nastawić i przygotować zarówno sprzętowo ale głównie psychicznie.

Zacznijmy od psychologii.

Jeśli stwierdzimy,że zmarzniemy albo i zamarzniemy to tak się stanie, albo przynajmniej nie wyśpimy się komfortowo.

Natomiast jeśli od razu nastawimy się pozytywnie i,że będzie nam ok- tak też będzie,przynajmniej jeśli nie przesadzimy  z za cienkim śpiworem.



Takim przykładem też może być trening spania zimą w namiocie na ogrodzie- są duże szanse,że nie wytrzymasz i pójdziesz do domu bo będziesz blisko ciepełka- i tak też będzie Ci zimniej w namiocie niż  gdybyś na trening wybrał się do lasu. Oczywiście tak będzie w 70% przypadków jak nie lepiej,ale równie dobrze może u was psycha lepiej działać z automatu w trybie survive ;)

Dobra to tyle jeśli by było na temat psychologii.

To teraz czas na szpej.

Oczywiście mamy tu dwa wyjścia - namiot albo pod chmurką- tego co lepsze nie piszę,bo każdy ma swoje + i - . No i każdy też ma swoje preferencję, powiem tylko tyle,że polecam nockę pod chmurką,mróz i zmrożone powietrze a nad głową ośnieżone gałęzie i niebo z milionami gwiazd - żyć nie umierać, a właściwie podziwiać nie spać ;)

Ale tak ze sprzętu najważniejsza jest karimata czy inna warstwa izolująca nas od podłoża.  A to dlatego,że 1 warstwa pod zadkiem działa tak samo jak 2 na nas.
Czyli jeśli położymy się na gołej ziemi a przykryjemy 1 kołdrą bilans wychodzi na - 1.
Dlatego warto wyposażyć się w matę która będzie nas dobrze izolowała- taka karimata na warunki zimowe powinna mieć min 1cm grubości po tym jak się na niej położymy. Bo jak wiadomo są karimaty które potrafią spłaszczyć się pod nami o 80%.  Oczywiście im grubsza karimata tym cięższa ale i lepiej izoluję -

warto pamiętać też o tym,że izolacja to nie tylko  komfort przespanej nocy w ciepełku,ale i zapewnienie sobie zdrowia w przyszłości.


Czyli podsumowując izolację im grubsza tym lepiej. Jeśli  karimata nam nie starczy możemy położyć sobie pod dupsko kurtkę czy jakieś ciuchy by zwiększyć warstwę izolacyjną. -ZAPOMNIJMY O GAŁĘZIACH Z CHOINEK ,szkoda niszczyć naturę no i będziecie cali pokłóci i pokryci żywicą.


Kolejną sprawą jest śpiwór- tu temat ciężki do ujednolicenia,bo  tyle teorii jak go wybrać jest ilu użytkowników. Tak samo ma się sprawa indywidualnych preferencji termicznych.

Ja np. przy -10*C  mogę ze spokojem spać w śpiworze  z ekstremem przy -15*C. Ale mam kilka koleżanek które przy  0 używają śpiworów do -22*C albo i cieplejszych.

Tak wiec jak widzicie ciężko coś konkretnego doradzić,ale postaram się wam wypunktować to na co warto zwrócić uwagę przy zakupie śpiwora na zimę:

  • Lekki nie może być ciepły - coś w śpiworze musi grzać. Syntetyk na typową zimę do -20 powinien ważyć kolo 1,8 - 2,2 kg Puch może być dużo lżejszy nawet poniżej 1 kg. 
  • Powinien być obszerny- tak by zmieścić ciuchy/ gaz / batony itd- czyli wszystko to co rano powinno być ciepłe
  • Dobrze jeśli ma docieplone dodatkowo rejon nóg-  tamtędy szybko ciepło ucieka
  • Listwa izolacyjna przy zamku- zapobiegnie ucieczce ciepła
  • Kołnierz izolacyjny w okolicach karku - nie niezbędny ale fajny patent,znacznie podwyższający komfort termiczny
  •  Kaptur- musi mieć kaptur w którym się zawiniemy jak zaczniemy marznąć. 
  • Im zimniej tym cieplejszy powinien być- powinno się patrzyć na komfort a nie limit temp. Oczywiście wybór parametrów zależy od naszych indywidualnych potrzeb-  dobrze jeśli komfort jest  koło -10*C w tedy nie powinnyśmy zmarznąć w war. polskiej zimy.
  • Lepiej zabrać za ciepły niż potem odbijać się od ziemi jak ryba ;) 
  • Wbrew pozorom nie trzeba wydawać majątku na zimowy śpiwór- np. fjord nansen   stavanger cena koło 200zł a ze spokojem przy -15*C można w nim spać.

Wbrew pozorom sprawa komfortowej nocki nie kończy się na doborze odpowiedniej karimaty i śpiwora a jest jeszcze wiele innych ważnych aspektów jak np. W CZYM SPAĆ 

Im cieniej tym lepiej - jeśli przesadzimy z ilością ubrań to :
raz się zagrzejemy i zapocimy
a dwa to stracimy swobodę ruchów i jak taka sparaliżowana glizda będziemy się turlać prze 5 min. na drugi bok.
Idealną opcją jest spanie w bieliźnie termo - ciepłe kalesony/leginsy ciepła koszulka / bluza termiczna na nogi świeże skarpety albo na używane jakieś ciepłe wełniane skarpety lub  botki puchowe ( zima jest to w jysku -powinny być fajne botki za 20zł)
Oczywiście jeśli mamy cieńszy śpiwór trza się ubrać nieco cieplej. Ale bez przesady.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz,ale ja jej nie zawsze używam- spanie w rękawiczkach i czapce. Tak jak w rękawiczkach to prawie nigdy nie śpię to w czapce nieco częściej.  Zaleta taka z tego,że jak łeb nam wyjdzie z ciepłego śpiwora to nie zmarzniemy.


I na koniec mojego wywodu jeszcze 3 patenty na to jak nie zmarznąć:

Umyj nogi w lodowatej wodzie lub w śniegu, wytrzyj i załóż świeże,suche skarpety- stopy będą grzały jak piec.

Przed snem zjedz coś,najlepiej coś ciepłego - rozgrzejemy się ciepłym posiłkiem,a sam proces trawienia zapewni nam wewnętrzne ogrzewanie.

Włącz centralne ogrzewanie - znaczy  POCO TRZYMAĆ BĄKA W DUPIE NIECH POLATA PO CHAŁUPIE 


A na sam koniec zapomnijcie o ALKOHOLU- on zabija,w niskich temperaturach.!!!!!!!!


\


No to nie pozostaje nic innego,jak poczekać na chłody albo wybrać się od razu na zimowe biwaki,w górach już śnieg leży ;)


czwartek, 26 listopada 2015

PREPPERSI GOTOWI NA WSZYSTKO -mój odcinek,dostępny w necie

Z racji,że nie wszyscy widzieli odcinek w dniu premiery, a pojawił się już w necie to wrzucam.



Tu na stronie fokusa:
http://www.fokus.tv/programy/prepersi-gotowi-na-wszystko-odcinek-2/20-11662

A tu na YT - dostępny międzynarodowo,w przeciwieństwie do fokusa.
https://www.youtube.com/watch?v=Pt2DT3sHCWY

Tak wiec oglądajcie i podziwiajcie ;) wasze opinie mile widziane :)  

piątek, 20 listopada 2015

Spodnie HELIKONTEX SFU NEXT od Predathor.pl

Jakiś czas temu dostałem do testów od sklepu PREDTHOR.PL spodnie helikontex SFU NEXT i pawiem wam szczerze,że tak jak nie jestem fanem bojówek w codziennym tyraniu,to tak te mi przypadły wyjątkowo do gustu.
Może przez to,że są wyposażone w pieruńsko pojemne kieszenie. Tak jak jestem  zniewolony przez cole i piję jej dużo, to do kieszeni mieści mi się idealnie butla o poj. 2,25L czyli w sam raz na cały dzień na uniwerku.



No ale wracając do sedna sprawy   spodnie od predathora to  nazwijmy to spodnie o lepsza wersja klasycznych SFU. 
Największą zaletą SFU czy to zwykłych czy Next jest ich funkcjonalność połączona z luźnym i klasycznym krojem.  Z daleka czy dla niewprawnego czy raczej niebranżowego oka nic nadzwyczajnego. Ot zwykłe bojówki jakich pełno.  I dobrze bo ludzie nie wiedzą,że  to prawdziwa ciężarówka pod względem ładowności. 
Dwie duże kargo na udach pomieszczą 99% naszych potrzeb i jeszcze ciut. Zapinane na guzik i rzep.
Jedna kieszeń na łydce tez pojemna- dobra na opatrunek czy chusteczki,nie ciążą i nie obijają się a zawsze pod ręką - też zapinana na rzep
Kieszenie na zadku też ładowne

No i klasyczne (koło rozporka) jak to kieszenie -pomieszczą co mają
Pod tymi kieszeniami znajdują się jeszcze 2 po jednej na nogawce małe kieszonki nie zapinane- nie wiem na co one są-ale fajnie się w nich przenosi foldera czy inne podobne przedmioty, a już bajka jeśli możemy zahaczyć o krawędź klipsem.

Gdyby tego było mało, w kargo są wbudowane jeszcze  po dwie przegródki na kieszeń- mieszczą się w nich po magazynku od kałasza czy  broni z pod literki M  ale równie dobrze ładuje się w nie telefon itd.

Innym fajnym patentem jest plastykowe,kółko w szlufce -idealne do podczepienia i zabezpieczenia np.kluczy,noża itd.


Czyli jak widzicie- z ładownością tu problemu nie ma ;)

A co z komfortem???

A jest naprawdę spory- oczywiście jeśli ich nie przeładujemy i przeciążymy. Z racji,że jestem przyzwyczajony do bardziej cywilnych rozwiązań w mieście typu jeansy  to tu miałem naprawdę wielki luz i komfort. ( nie nie noszę rurek ;) ale jeansy a bojówki to jednak różnica) 
Krój wygodny nie krępuje  ruchów- czyli tu nie ma się do czego przywalić no może poza jednym, ale to później.

Komfort użytkowania jest na wysokim poziomie zarówno podczas chodzenia po mieście jak i przedzieraniu się przez busz czy przy jeździe na rowerze.

Jakość wykonania - może jakaś bajka nie jest- ale mimo codziennego intensywnego używania zarówno w lesie jak i w mieście, i w deszczu i w  słońcu dają radę i jeszcze nigdzie przetarć czy dziur nie ma. 
W nie jednym miejscu wyszły jakieś nitki- co moim zdaniem nie powinno jeszcze nastąpić,no ale starczy je przyciąć i nic się nie pruje.  Materiał Rip-Stop sprawia,że są dość odporne na poszarpanie czyli powinny się sprawdzić przez kilka sezonów intensywnego użytkowania.

 Na żywotność i to na jej + z pewnością wpływa fakt,że SFU NEXT mają wzmocniony zadek i kolana-czyli miejsca które najszybciej się nam przecierają. 
Na kolanach możemy sobie zamontować jeszcze wkładki, w specjalnej kieszeni na rzep.

No to teraz czas na wady,żeby nie było za słodko.
Tak jak Predathor nie ma wad- to niestety SFU NEXTy mają kilka wad,małych i niewiele znaczących ale jednak.

Pierwszy to krój,który podczas normalnego chodzenia sprawia,że nogawka ładnie zakrywa buta,ale niestety podczas siadania czy innych momentach gdy zginamy nogawkę  odsłaniamy automatycznie łydkę- niby nic,ale jest to trochę wkurzające,ale idzie się przyzwyczaić.

Kolejną sprawą są nitki które już wspominałem.

No i ostatnia wada,rzadko się objawia ale jednak - materiał jest tak gładki,że można zjechać jak na skoczni z krzesła - kilka razy mi się to zdarzyło czy  to w barze czy na uczelni ;)  Zawsze też można powiedzieć,że to wina nie spodni a krzesła.

Podsumowując 
 SFU NEXT od PREDATHORA nie są  bez wad ale na pewno są godne uwagi. Aż 9 kieszeni, niezgorsze wykonanie- to wszystko sprawia,że jeśli szukacie jakiś fajnych spodni dobrych i do miasta i w teren -zastanówcie się nad nimi.

wtorek, 17 listopada 2015

EKSPLORCJA IZER

I tak się złożyło,ze kolejny wypad i znów izery :) z tym,że tym  razem nowe tereny i przygody rodem z filmów przygodowych.
Tym razem pojechali z nami EDC.pl I  Black fox survival oraz Irena z SPSS.


Pomysł na wypad w takim stylu zrodził się po informacji od Zbyszka ( mojego przyjaciela i prawdziwego trapera)  o super skale, położonej na pełnym zadupiu.  Przed wyjazdem zlokalizowałem na zdjęciach satelitarnych jeszcze jedną atrakcję- dom porzucony gdzieś wśród pustkowia,do którego nie ma drogi ani nawet ścieżki.  Do domu nie dotarliśmy bo powstrzymały nas bagna,ale skała została znaleziona i spenetrowana,co ważne jeszcze nie w całości - czyli jest pewne,że jeszcze tam wrócę.




W sumie przez 5 dni przeszliśmy zaledwie 60km- czyli szału nie ma- przynajmniej dla mnie ;)  ale szlajaliśmy się też poza szlakiem przez co tempo nam nieco spadło.

W sumie nie ma co się rozpisywać nad tym wypadem,bo co napiszę wam,że było fajnie,śmiesznie itd. No raczej nie, bo to nic nie wnosi. Powiem wam za to,że było przednio i  to pod względem atmosfery ale i pogody czy widoków.  A nie ma to tamto pogoda dała nam popalić od słońca,przez wiatr i śnieg a skończywszy na deszczu. Gdy już piątego dnia schodziliśmy do świeradowa  szliśmy po kostki w śniegu i wodzie, a przy zejściu niebieskim szlakiem już w pełni po kostki brnęliśmy w strumieniu, w który zmienił się szlak.  A czy było warto nieco wymarznąć i przemoknąć w 10000% ???  Oj było,zresztą jak zawsze, im warunki bardziej zaskakujące i zmienne tym fajniejsza zabawa.  I co chyba najważniejsze pierwszy śnieg w tym sezonie zaliczony :)




A nawet jeśli pogoda nie rozpieszczała to widok rozgwieżdżonego nieba  w obozie i ogniska,albo piękne panoramy izerskiego buszu wynagradzają wszystko.


I to było by na tyle jeśli chodzi o relację- już jutro filmik z którego dowiecie się dużo więcej ;)

a tu macie WIĘCEJ ZDJĘCI.

Dostałem też prośbę o wypisanie szpeju jaki brałem,wszystkiego nie pamiętam ale tak +/- brałem to:

  • Plecak wisport zipperfox
  • CamelBack 3l
  • Śpiwór FN FINEMARK
  • Tarp castom od Qiunox.pl
  • Karimata FN
  • Bivibag MILO
  • Garnek 1 L primus
  • Kuchenka gazowa fly ti GoSystemu + kartusz z mieszanką zimowa optimusa
  • Kilka powerbanków
  • Panel solarny
  • Kubek składany wildo 0,5L
  • Łyżka stalowa
  • Czołówka petzla
  • Nóż castom
  • Multitool
  • Latarka ręczna
  • Flaga
  • Rysiek
  • Trochę karabinków
  • Jedzenię
  • Kilka metrów linki
  • Sprzęt foto wideo
  • Podstawowa apteczka i przybory higieniczne 
  • Poncho
  • Bielizna na zmianę - skarpety/koszulka termo/gacie/kalesony
  • Buff zwykły i merino
  • Kurtka puchowa z decathlonu
  • Kurtka i spodnie pinewooda
  • Kapelusz z kangura
  • Rękawice cienkie FN i grubsze wełniane z decathlonu dla myśliwych
 To tyle ile mi przychodzi do głowy ;)

 

wtorek, 10 listopada 2015

Buszmen w tv - opinia maa

No i wczoraj stało się,  pokazali mój odcinek PRREPERSÓW GOTOWYCH NA WSZYSTKO.


I powiem szczerze,że jestem zadowolony, wyszło nie gorzej. Chociaż pocięli mocno moje wypowiedzi,ale to penie przez to,że podpadłem pani reżyser ;)  

No ale tak.  Po pierwszym odcinku,zacząłem się obawiać  co to będzie, bo nie ukrywam dał bym mu 3 max 4 w 10 pkt skali. Na szczęście okazało się,że wyszło dużo,ale to dużo lepiej. Fakt,że wiedzy może zbytnio nie przekazaliśmy. Marek powiedział co to prepping itd.  Ja mniej mówiąc ale na temat bardziej edukacyjny poruszyłem zagadnienie psychologi w przetrwaniu,co nie powiem jest moim konikiem. Odcinek trwał 30 min. a Izery zajęły zaledwie   10minut czyli zdecydowanie za mało by opowiedzieć o survivalu.

Ale nie da się ukryć,że mimo iż tekstem nie zaszalałem to miejsca w które ekipę zaprowadziłem robiły wrażenie. A w obrazku wyglądały przednio.  Jeszcze te ujęcia z drona - no nie powiem..... daje okejke :V

Lokalizacji miejscówek nie podam,bo nie chcę by stały się zadeptane.

Podsumowując:
Mimo nerwów,kurwicy i wielu innych mniej cenzuralnych określeń, było warto się pomęczyć z ekipą by zrobić ten materiał,który mnie pozytywnie zaskoczył,mimo,że mogło by być lepiej. Oczywiście w zgodzie z magią Tv robiliśmy rzeczy których nie należy naśladować samemu,bez wcześniejszego przeszkolenia.

Za kilka dni będzie ten odcinek dostępny na fokys vod - spokojnie wrzucę linka,dla tych którzy nie mieli okazji obejrzeć premiery.

i co ważniejsze - już dziś znów w Izery :D

Jak chcecie to podzielcie się swoimi opiniami na temat tego programu w komentarzach ;) 



PS.
Ubolewam tylko nad tym,że nie pokazali mojej nerki, a właściwie to Ryśka - który jest zemną wszędzie i zawsze :P   PLUSZKRAFT RZĄDZI =D



czwartek, 5 listopada 2015

Czajnik petromaxa od VEST.PL

Jakiś czas temu dostałem do testów od VEST.PL czajnik a właściwie kawiarkę PETROMAXA- firmy tej nie trzeba przedstawiać, bo to klasyk obozowej kuchni, robią dosłownie wszystko patelnie,garnki,lampki,piecyki itd.  Mają tylko dwie wady  CENY i WAGI bo cały ich szpej jest pancerny przez co ciężki. Większość produktów tejże firmy dostaniecie w sklepie VEST.PL


No ale wracając do czajnika,który swoją drogą jest pieruńsko klimatyczny.  Ten sam styl co targali  rewolwerowcy na dzikim zachodzie czy pionierzy albo i traperzy, podróżnicy itd. w starych dobrych czasach gdy każdy był bushcraftowcem.   Co ciekawe posypały się na mnie hejty i pogróżki za to,że nosze czajnik na biwaki!!!! No nie powiem zszokowało mnie to i to nie mało. Ale co tam ja mam czajnik a oni nie =D


No ale już całkowity powrót do czajnika czy jak kto woli kawiarki.
Pojemność: 1,5L
Materiał: STAL EMALIOWANA
Wymiary:  21,5 x 15 x 15 cm
Waga: 1 kg

Jak widać nie jest to mały ani lekki czajniczek ale za to mamy pancerną jakość. W zestawie poza czajnikiem otrzymujemy takie coś do parzenia kawy / herbaty  ( nie wiem jak to się profesjonalnie  nazywa)
Szybko zaparzymy dzięki temu poranną kawkę czy herbatkę bez fusów, jednak dla moich ziomków kawa z ekspresu jest za słaba to  lepiej zagotować wodę i zalać z fusami w kubku.

Czas gotowania a zarazem praktyczność jest całkiem całkiem,wiadomo,że czas zależy od jakości ogniska ale przy dobrym płomieniu 5 minut i mamy 1,5 L wody.  Zaleta jest taka,że poza gotowaniem wody na upartego można gotować zupę czy coś innego jak w garnku- co według mnie jest całkiem całkiem opcją. Ja najczęściej w terenie używam liofilizowanego czy zalewanego żarcia czyli u mnie w kuchni podstawą jest wrzątek, ale jak przyjdzie mus gotowania da radę.

Przez swój duży rozmiar i wagę trochę średnio może się uśmiechać targanie go w góry czy do lasu. Ale jednak ma to kilka zalet.
Pierwszą jest klimat rodem z WESTERNU, wyobraźcie sobie, góry,bezchmurne niebo i kawka z takiego czajniczka z ogniska- no bajka.

Drugą zaletą jest to,że jeśli nosimy sam czajnik bez tego do zaparzania kawy, mamy sporą przestrzeń do ładunku żarcia czy czegoś co mogło by ulec zgnieceniu i  w taki sposób wykorzystujemy przestrzeń.

Użyteczność polega jeszcze na tym,że można gotować wodę w tym czajniku zarówno na kuchence,na ognisku czy piecu.
Oczywiście tylko te 2 ostatnie dają klimat ;)   Na ognisku rzecz jasna się okopci ale dzięki pokryciu emalią dość łatwo schodzi sadza.

Oczywiście trzeba uważać, wyjmując z ognia bo jednak rączka się nagrzewa i można się przykro zdziwić ;)




Ciężko jest coś więcej napisać na temat czajnika, bo co? Gotować wodę gotuje,mocny a wręcz pancerny, wady to tylko waga i rozmiar - ale mniejszy nie miałby sensu to bardziej szukanie dziury z całym niż faktyczna wada.  Można by się jeszcze przyczepić do ceny bo 150zł to dość sporo, ale jednak tu płacimy za jakość i made in germany - tak wiec warty jest swojej ceny.





Czy polecam??
No nie mogę nie polecić, bo mi się podoba i sprawdza w 100000% . Klimat jaki daje jest ciężki do opisania, to trzeba przeżyć samemu. Wiadomo, że nie każdemu się przyda ale warto pomyśleć nad takim czajnikiem na biwaki,obozy czy wakacje pod namiotem, bo jedno jest pewne zrobicie furorę ;) Tak wiec odsyłam do VEST.PL gdzie znajdziecie ten czajnik w czarnym lub białym kolorze, oraz wiele innych ciekawych rzeczy przydatnych w buszu.


 

środa, 4 listopada 2015

BUSZMEN W TV -zapowiedź

Pamiętacie jak opisywałem  męczarnie z ekipą filmową w Izerach ?? Jak nie to tu macie RELACJE. 

na moim kanale na YT też zobaczycie filmik z tego (LINK)


A już za niecały tydzień bo w najbliższy poniedziałek  o 22 na FOKUS.TV będziecie mogli obejrzeć jak Ja i Marek z EDC.PL graliśmy ( akcent na graliśmy) w tym programie role preppersów.

Nie wiemy,co to będzie,nie wiemy co tam będzie i strach się bać po 1 odcinku,który mnie ździebko rozłożył na łopatki. 

Chociaż mamy info od ANDRZEJA (gł. prowadzący) że wyszło super.  I fakt, bo to co robiliśmy to powinno na prawdę wyglądać - taki SURVIVAL KTÓREGO NIE NALEŻY POWTARZAĆ SAMEMU ;) 

Tak wiec widzimy się w:
 PONIEDZIAŁEK 9  LISTOPADA O 22 NA FOKUS.TV  

Na 100% po emisji pojawi się kom. z mojej strony, bo nie ma to tamto sam nie wiem jak to zmontowali :P


Tu dla zainteresowanych wydarzenie na FB 

 

wtorek, 3 listopada 2015

Noc z SURVIVALEM

Na zaproszenie EDC.PL i SPSS wybraliśmy się w miniony piątek na nocny survival do INOWROCŁAWIA , takie towarzystwo mogło gwarantować tylko jedno - przednią zabawę,śmich i wygłupy do rana.  Jak nie trudno się domyślić właśnie tak było. Z początku zajęcia teoretyczne na sali gimnastycznej tamtejszego gimnazjum.  Trochę o survivalu, trochę o psychologi przetrwania, troszku też o średniowieczu a  ja opowiedziałem o survivalu w aspekcie turystyki oraz o spływie Wisłą - oczywiście Marek mnie ukrócił bo za bardzo ie rozgadałem :P

Autografy wszyscy chcieli autografy albo.....

ZDJĘCIA :v


Po teoretycznym gdakaniu przyszła krótka przerwa i koło 24 dla chętnych odbyły się dziady na pobliskim cmentarzu.  A koło 1 już ruszyliśmy w teren gdzie odbywały się nieco bardziej ambitne i praktyczne zajęcia.  Drużyny uczestników dostały mapki i mieli do przejścia różnymi trasami tak +/-  3 km.  Kadra oczywiście pojechała samochodami- bo kto kadrze zabroni ;)



Tam na miejscu Marek opowiedział o Survivalu / ogniu edc itd.  Michu o sprzęcie survivalowym, No a ja opowiadałem o przyrodzie jak zdobyć pożywienie, jak podejść jelonka itd.  To wszystko przy ognisku i tak po 3 godzinach dotarliśmy znów do szkoły gdzie większość ucięła sobie kimę ( ale kilka drących się mordek też było) - my nie będąc im dłużnym  walnęliśmy się na glebie,plecak pod łeb i tak z godzinkę z ułamkiem się zaliczyło.  Rano  szybkie ogarniecie się  - czytaj wstanie i już gotowe ( taka zaleta spania w butach, bez śpiwora itd. nic nie trzeba zwijać,nie trzeba się ubierać :) )



Zaraz po ogarnięciu całej gromady - czyli tak koło 7- zaczęła się ostatnia  akcja, luźna pogadanka o nożach itd- Którą głównie prowadził Marek, jakieś grosze tam dorzuciłem też,żeby nie było.

I tak też zakończyła się NOC Z SURVIVALEM. Myślę,ze uczestnicy zadowoleni,bo organizatorzy na 100000% usatysfakcjonowani, tylko czekać na kolejna akcję.

A tu więcej zdjęć