piątek, 30 października 2015

BUSZMEN NA TROPIE SURVIVALENIE

I jest już gotowy do obejrzenia kolejny odcinek BUSZMENNATROPIE  tym razem o survivaleniach - a co to jest to musicie sami zobaczyć.

A w  nim co nieco o pakowani/fotografii no i jak to ostatnio bywa BONUS 1 KLASA ;)

nic tylko oglądać, subskrybować itd. ;)

środa, 28 października 2015

Izery i trzy KONRADY

Nie będę się rozpisywał co do dokładnej trasy czy miejsc biwakowych z racji,że nie chcę ujawniać pięknych miejsc. A dlaczego?? a no np. przez to,że w tych miejscach pojawiły się śmieci a przede wszystkim ludzie -na szczęście w tych najdalszych nie ale tak prewencyjnie TOP SECRET.

Tak wiec wracając do wyjazdu, pojechaliśmy w dość sporym gronie bo aż w 6 osób.  I gdyby tego było mało były aż 3 KONRADY !!!!
Ale tak w skład ekipy weszli:

Wystartowaliśmy w sobotę rano z Jakuszyc i trasa wiodła  najpierw w stronę Orla gdzie co niektórzy się najedli, potem przez mostek graniczny do Jizerki gdzie odpoczęliśmy i napiliśmy się piwa i dalej czeską stroną przez skałki, z których rozpościerała się piękna panorama i cudne widoki na prawie całe Izery. Pod jedną z nich obiadek czy tam jakieś żarełko i dalej w drogę szlakiem w stronę smreka. Po jakiś 16 km niektórzy już mieli mocno dość i ledwo szli ale dali rade iść dalej ( WIELKI SZACUN DLA GOTOWEGO)    Najbardziej w kość dało większości ostatnie podejście - piekielnie strome, gdyby tego było mało, zaczęło się ściemniać  i zaczęło wiać. Na szczęście do planowanego miejsca noclegu był już tylko kawałek i jak inni człapali ja wywaliłem do przodu by dojść do wieży na SMREKU  jak najszybciej by ogarnąć miejscówkę na kimanie. Tam jak już się wszyscy wbili, w gorszej lub lepszej kondycji pojedliśmy,napiliśmy się pośmialiśmy i poszliśmy spać. W zasadzie to jeszcze weszliśmy( Ja, Tato, Marek) na górę  wieży ale wiatr był za siny I tak też  1 dnia przeszliśmy  jakieś 22km - wyszło mniej niż zakładaliśmy no ale cóż zrobić, wieży nie przestawimy.




Rano szybkie, no dobra wolne zwijanie się,śniadanko,pakowanie i w drogę. Rano pogoda nie rozpieszczała bo mgła była gęsta jak  zupa, ale jak to się mówi  NIE MA ZŁEJ POGODY JEST TYLKO ZŁY OBIÓR.

I z takim przekonaniem ruszyliśmy dalej w  stronę Polski i ku naszej uciesze, mgła zaczęła się rozwiewać a słońce świecić. I tak też w pięknej pogodzie i dobrych humorach doszliśmy do stogu izerskiego gdzie wypiliśmy piwko i zjedliśmy co nieco. Dalej skierowaliśmy się do Chatki Górzystów do której doszliśmy po kilku godzinach.   Tak ku mojej i nie tylko mojej uciesze porcelana została zaliczona, co po niektóre głodomory zjadły kolejny posiłek - A DUPA ROŚNIE ;)  i dalej skierowaliśmy się w stronę Chatki Tomaszka gdzie pogadaliśmy chwile ze Zbyszkiem ( miejscowym traperem) i po tym miłym ale za krótkim potkaniu ruszyliśmy dalej w stronę miejsca planowanego biwaku.
I tak po jakiejś godzince marszu doszliśmy do cudnego miejsca gdzie rozstawiliśmy namioty,znieśliśmy opał i gadaliśmy,śmialiśmy się bez opamiętania.









Rano zwijanie szpeju,pakowania,dogrywanie ostatnich scen do BUSZMEN NA TROPIE i w drogę do domu, a póki co do aut. Poszliśmy trochę na przełaj trochę starą ( ponad stuletnią) drogą, przeszliśmy kilka strumieni w bród,brnęliśmy w nie małym błocku aż do drogi leśnej którą dotarliśmy do Jeleniej Łąki, gdzie wyszliśmy już na szlak. Tam kawałek szlakiem do Wiaty gdzie ostatni popas, dalej zielonym do Jakuszyc i koło 10 byliśmy już na parkingu.
Pakowanie aut i  rura do Szklarskiej na pizze.  I w zasadzie skończyła się ta trzy dniowa eskapada w fajnym towarzystwie, kupa śmiechy,rozmów,pomysłów,widoków itd.
Niestety nie obyło się bez strat - podczas przedzierania się przez krzaki złamałem nogę -spokojnie nie moją ale w statywie -pękła dokładnie w 2 miejscach, na nitach łączących ją do reszty.  Poza tym w EDCowozie pękła linka sprzęgła też w 2 miejscach - przypadek nie sądzę ;) i po kilku godzinach walki, jazdy do Jeleniej Góry po linkę i biwakowaniu na parkingu przed mechanikiem  nasz wypad się skończył.
Ale mimo strat BYŁO WARTO ;)  super przygoda i poznaliśmy komandosa 62 kompani COMANDO, poznaliśmy sporo fajnych historyjek,przygód itd - a tym niezwykłym typem był nasz mechanik.






I to by było na tyle, mam nadzieje,że relacja was nie zanudziła ;) a ju niedługo kolejny odcinek BUSZMEN NA TROPIE tylko muszę znaleźć chwilę na zmontowanie materiału. 

A na razie łapcie zdjecia :) 


 

piątek, 23 października 2015

Wektor zagrożenia - Wiktor Noczkin - książka

Dobra to dziś najwyższy czas na recenzję książki z serii  SURVARIUM pt. WEKTOR ZAGROŻENIA.


W skrócie można by powiedzieć,że zajebista książka,fabuła itd też.
Jednak jest ona zbyt dobra by poprzestać na tak lakonicznej recenzji. I nie powiem z początku jak zacząłem czytać byłem lekko rozczarowany niezbyt porywająca akcją - zwłaszcza,ze poprzednia książka z tej serii (łowca z lasu) była od początku porywająca.  Na szczęście po jakiś 30 stronach akcja się rozwinęła i to bardzo. Strzelaniny,pościgi,wybuchy,mutanty i wiele innych wątków sprawiają,że czyta się i czyta a jak się kończy czujemy niedosyt.
Głównym wątkiem jest tu podróż do bazy wojskowej połączonej z poligonem gdzie jest ukryta broń, która miała by dać taką siłę i władzę,że nikt nie mógł by się równać z jej posiadaczem.
Poza tym wątkiem są również poboczne nie mniej fascynujące i budujące napięcie.

Wektor napisany jest fajnym i miłym językiem, fabuła  wzbogacana jest dobrym ale specyficznym humorem, opisy krajobrazów i mutantów czy innych elementów świata po katastrofie i epidemii też pierwsza klasa.
Tak jak ja nie jestem fanem jakiś wymyślnych bajek czy tego podobnych filmów/ Książek itd. To ta jak i poprzednia z serii w 100% do mnie przemawiają.
Poza przyjemnością z czytania, można tu też co nieco odkryć czy się nauczyć, ale gdyby tego było mało jest tu istotny i bardzo cenny argument na usprawiedliwienie zakupu kolejnego noża : NOŻY NIGDY ZA MAŁO.   Czyli jak możecie się spodziewać akcja przypadnie każdemu maniakowi ostrzy do gustu.

To wszystko sprawia,że jest to naprawdę warta uwagi pozycja w kategorii post-apo.



środa, 21 października 2015

Bażant / Cietrzew - jeden PIES

Chciałem wam dziś przedstawić i zrecenzować książkę z serii SURVIVARIUM  pt. WEKTOR ZAGROŻENIA - ale  trza będzie to odłożyć w czasie bo inna rzecz mnie zafrapowała a mianowicie debilizm i brak wiedzy  kolejnych " ekspertów" .

a i uprzedzam,że to nie post dla ekooszołowmów ;) 

Już tłumaczę o co chodzi.   Wczoraj w jakże lubianej i podziwianej przez większość społeczeństwa stacji telewizyjnej na T i kończącej się na N ;) W wiadomościach wyemitowano materiał  o  pokocie zorganizowanym  w PARKU na część upolowanej zwierzyny w wielkich łowach.
Tu macie link do materiału.


Niby nic zwykły wywód anty myśliwych i  ich zwolenników. Jak wiecie sam nie poluję ( na razie) ale szanuję i podziwiam myśliwych, oczywiście nie wszystkich bo w każdym środowisku znajdzie się patologia.
I nie będę tez się rozpisywał nad tym czy myśliwi powinni być czy nie bo już o tym pisałem ( LINK), powiem tylko tyle,że większość sceptyków czy przeciwników szczeka tylko dlatego,że nie rozumie i nie jest wstanie zrozumieć tej społeczności.

No ale ździebko odbiegłem od wątku przewodniego.  Pani z towarzystwa czy czegoś tam zajmującego się    "ochroną" przyrody   pomyliła CIETRZEWIA z BAŻANTEM!!!!!!!! Ja rozumiem,że są ludzie mniej ogarnięci i z mniejszą wiedzą w sprawach przyrodniczych i rozumiem,że TV kłamie, ale do cholery ktoś kto ponoć zajmuję się ochroną zwierzaczków powinien chyba rozróżniać te dwa jakże odmienne gatunki.

Oczywiście nic w tym dziwnego,że pokazano bardzo wykształconą i znającą się na wszystkim kobietę która pewnie w lesie nie była i myśli,że natura to kwiatki, motylki i jelonki bambi a co lepsze,że w lesie nie ma krwi,przemocy itd. Oczywiście drodzy "obrońcy" tak jest i żyjcie w tym kłamstwie.
Niestety  w rzeczywistości jest zupełnie inaczej o czym większość ogarniętych osób wie.

Ale wracając do BAŻANTA i CIETRZEWIA.

 
1 ptak  jest popularnym celem w łowach i co lepsze dość popularnym ptakiem w całym kraju. Z pewnością większość z was widziała tego ptaka będąc w terenie czy to jadąc samochodem ( popularnie występuje w środowisku śródpolnym ale i leśnym)  Występuje w różnych podgatunkach :Bażant zwyczajny, bażant szlachetny, bażant łowny, bażant kolchijski, bażant, bażant pospolity, bażant obrożny, bażant właściwy


Cietrzew to już zupełnie inna bajka. Ptak piękny,duży i rzadki. Występuje popularnie ale nie w naszym kraju tylko na pn i na wschodzie naszego świata. U nas jest tylko kilka stanowisk i co ważniejsze nie jest to ptak łowny.  Występuje np. w Izerach  i na wschodzie naszego kraju.  W 2003 roku szacowano liczebność tego gatunku na  2000 / 2500 osobników.

Gdyby tego było mało ptaki te mają odmienne i charakterystyczne ubarwienie. Bażant brązowy z elementami  kolorowymi -można powiedzieć pstrokaty ptasior.
Natomiast Cietrzew to majestatyczny ptak o czarnym upierzeniu, z białym ogonem i czerwoną kreską nad okiem( samiec)

ale nie ma to tamto  jest pewne podobieństwo mianowicie obydwa gatunki należą do KUROWATYCH czyli gdzieś tam dzwoniło ale pani "ekolog" nie wiedziała gdzie.


I to by było na tyle.  A czemu napisałem tego posta? A no dlatego by pokazać obłudę i debilizm pseudo ekologów. Jeśli czegoś nie wiem czy się nie znam to się nie wypowiadam a nie sieję głupoty i nie prawdę. Bo pół biedy,że robi się barana z siebie ale co gorsza okłamuję się ludzi i wpaja fałsz. Ja wiem,że w dzisiejszych czasach, człek myślący jest nie wygodny no ale jednak w naszym leśnym fachu myślimy i uczymy się całe życie.
Jak się uda to zrobię zdjęcia i cietrzewia i bażanta - a może cały odcinek BUSZMEN NA TROPIE o  tym fenomenie ;) 

I może już na sam koniec mojego wywodu takie hasło na dziś :

chrońmy przyrodę-ale racjonalnie i odpowiedzialnie, niech tym się zajmują specjaliści i ludzie  z pasją którzy wiedzą jak działa świat przyrody i go rozumieją. A nie jakieś buce które bardziej szkodzą niż pomagają.

wtorek, 20 października 2015

Beef Jerky by Buszmen -na słodko

Kto śledzi mojego fanpaga ten widział na bieżąco jak szło suszenie wołowinki. ( PS. Jak nie śledzicie fb to zacznijcie ;)
No ale wracając do mięsa, na wstępie pragnę nadmienić,że to była pierwsza próba suszenia i nie ostatnia, wiem też,że część z was ma większe w tym doświadczenie -wiec wszelkie rady i spostrzeżenia  będą mile widziane. Tak też zanim przejdę do samego suszenia zapowiadam,że co jakiś czas pojawiać się będą nowe warianty smakowe z przepisami na nie.


Ale tak by sobie ususzyć mięso potrzebny nam będzie albo piekarnik albo suszarka do grzybów - ja akurat korzystam z tej drugiej opcji i tak też o niej będę pisał.

Tak wiec do produkcji Beef jerky potrzebne nam będzie :

  • Suszarka
  • Wołowina ( ok 1 kg wchodzi na raz ) 
  • Dobry nóż
  • Miska / pojemnik na mięso
  • Deska do krojenia 
  • Cierpliwość
  • I składniki do marynaty o których później







Przygotowanie MIĘSA:

Tniemy na cienkie plasterki / kawałki  i  usuwamy wszelkie błonki i żyłki, tak by mieć czyste mięso bez przerostów. Uzbrójcie się w cierpliwość bo łatwe to nie jest, nawet jeśli dysponujemy ostrym nożem,  a plecy nam odmówią posłuszeństwa gdzieś w połowie bo takie dzióbanie się z kilogramem wołowiny męczy jak diabli.

Po pocięciu całości przystępujemy do przygotowania marynaty.  W tym przypadku potrzebne są następujące składniki:
RUM / KETCHUP / MUSZTARDA / LIŚĆ LAUROWY / PIEPRZ / SÓL / MIÓD / PRZYPRAWA DO GRILLA / PAPRYKA SUSZONA /  OLEJ / 


To wszystko mieszamy i wrzucamy w to przygotowane wcześniej mięso - mieszamy dokładnie tak by każdy kawałek mięcha pokrył się paćką. I odstawiamy tą miksturę na 24h do lodówki. 

Na drugi dzień, wyjmujemy wołowinę z marynaty, z lekka oczyszczamy z marynaty i kładziemy na ruszciki w suszarce. Ustawiamy najmocniejszy program ( u mnie 8 )  i czekamy aż wyschnie.  W zależności od grubości pasków i  jakości mięsa, no i rzecz jasna mocy suszarki suszenie potrwać może od 2 godzin  do 10.



Czyli morał z tego taki iż trzeba sprawdzać co jakiś czas suchość wołowinki. Gdy już uznamy,że mamy gotowe to nic jak tylko cieszyć się smakiem samodzielnie przygotowanej przegryzki.
 Co ważne BEEF JERKY tak przygotowane jest zdrowsze od tych kupnych ( nie raz czuć w gotowcach chemię i nie tylko :P  )  tańsze. Ale nie zależnie czy kupne czy castomowe to jest to genialna sprawa na wypady w teren - lekka i mało miejsca zajmująca bomba energetyczna.

Wiem,że ten słodki wariant może nie każdemu przypaść do gustu ale już za jakiś czas wersja ostrzejsza ;)

A tak nie zależnie od wersji.
Z 1 kg mamy ok 300g gotowego produktu z praktycznie  tą samą ilością wart. odżywczych co w surowym produkcie. Tak wiec nie zostaje wam nic innego  jak wziąć się do roboty i suszyć.

 A na zachętę fotka gotowego produktu. ( srry za jakość zdjęć ale tak w pośpiechu robione)

poniedziałek, 19 października 2015

3 dni na targach

Można by spytać po kiego grzyba spędzać aż 3 dni na targach. A no fakt, też nie mój klimat,betonowe molochy i sztuczne światło, ale są sytuacje czy raczej imprezy na które warto się wybrać.
I do tej kategorii zaliczają się między innymi targi Tour Salon - przy okazji których odbywa się festiwal podróżniczy ŚLADAMI MARZEŃ.
Przy okazji którego była okazja posłuchać ciekawych prelekcji ale przede wszystkim spotkania ze znajomymi no i poznanie nowych mord ze światka podróżniczego.  






W sobotę  i niedzielę były targi modelarskie - fajna sprawa jeśli ktoś lubi oglądać kolejki i sklejać modele - swego czasu dużo tego zrobiłem. Ale nie ma to tamto makieta długa na kilkadziesiąt metrów odwzorowująca prawdziwą linię  PKP robi wrażenie. A co najlepsze jest punktualniejsza od tej prawdziwej ;)

Na tych modelarskich targach kolega z Dataland  Hobby -sklep modelarski wystawiał się ;)






No i jeszcze sławetne i oblegane PGA. Pierwszego dnia jak się wbiłem do tych hal od razu zawróciłem ale już w niedzielę  było luźniej i skusiłem się na przechadzkę po targach gier. Hałas 1 klasa ale i takie też hostessy ;)  Ale nie powiem mimo,że sam nie gram to warto było się tam w bić z kilku powodów ale przede wszystkim  miałem okazję spotkać się z kolegą z TO SIĘ PRZYDA -całkowicie przypadkowe spotkanie, owocowało ponad godzinną  paplaniną o wszystkim i o niczym.






No i to tyle jeśli chodzi o relację z tego- bo rozpisywać się nie ma co, kto był ten wie czy warto czy nie wybierać się tam następnym razem ;)

więcej zdjęć

środa, 14 października 2015

Izery z TV -filmik


I oto jest długo oczekiwana i obiecana premiera filmiku z kręcenia programu pt. PREPPERSI dla Fokus.tv
Oglądajcie i podziwiajcie :)

 



wtorek, 13 października 2015

Nerka Bandicoot od E-MILITARIA.PL

Jakiś czas temu dostałem do testów od e-militaria nerkę HELIKON TEX BANDICOOT.Niby nic nadzwyczajnego ot kolejna nerka na rynku, no i w sumie coś w tym jest. Dziś to każda firma ma praktycznie jakąś w ofercie (ta jest pierwsza helikona)  albo mnóstwo popularnych ostatnio manufaktur. No ale nie o tym mowa.
Wracając do bandicoota od e-militaria, jest to moja ulubiona nerka, a mam ich kilka i nie mówię tak dlatego,że ją dostałem za free do testów.  Stało się to dlatego,że wyparła Baribala czy nerkę  North Face`a z racji, bardziej praktycznych wymiarów.
Bo problem większości nerek z jakimi mam czy miałem do czynienia jest albo za duża, albo za mała. Czyli klasyczny przykład popadania ze skrajności w skrajność. 


A Bandicoot ma wręcz idealne dla mnie wymiary, zmieszczę wszystko co potrzebuję - czyli portfel,telefon itd. ale i jeszcze zmieści się moje edc.  Można by powiedzieć parafrazując, NIE ZA DUŻA NIE ZA MAŁA A W SAM RAZ ;)  Poza odpowiednimi wymiarami na funkcjonalność wpływa, szcwane i przemyślane rozmieszczenie kieszeni - 2 zewnętrzne ( jedna od str. biodra druga od zewnątrz) jedna główna komora w której mamy jeszcze jeną dość sporą ( z luzem mieści się portfel i zippo ) i  co ważne panel molle na rzepie. dzięki czemu możemy zachować spory ale to naprawdę spory i ładny porządek - nie wala się nam wszystko na lewo i prawo -czyli brak efektu kobiecej torebki ( bez urazy drogie panie ;)  A jeśli ktoś w nerce chcę przenosić tylko podręczne rzeczy i nie potrzebuje "szpejarki" to wywali cały panel i w ten sposób zyskuję jedną dużą komorę. Co według mnie jest sporą zaletą bo mamy możliwość dostosowania do swoich potrzeb nereczki.




Na wygodę użytkowania wpływa również pętelka na panelu molle jak i w kieszeni frontowej. Możemy podczepić  jakiś szpej czy klucze, zabezpieczony szpej i łatwość dobycia.












Dobra to tyle jeśli chodzi o praktyczność czy pojemność.Kolejną sprawą jest komfort noszenia.
Nerka jak to nerka noszona jest na pasku, z tym,że na komfort wpływa nie tylko on, ale jeszcze kilka czynników, np. jej ułożenie.
Bandicoot bardzo ładnie układa się na biodrze,tyłku czy jak kto nosi. Momentami to nawet nie czuje się jej i trzeba sprawdzać, czy nie zgubiliśmy. Ale o zgubienie nie musimy się martwić bo nerka przenoszona jest na pasku z klamrą  Duraflex którą możemy przełożyć na lewą stronę lub na prawą - wedle uznania, nie jest to bardzo łatwe, ale więcej jak 10minut nam to nie zajmie. Ciekawostką jest możliwość zdjęcia paska, poprzez haczyk czy jak to tam nazwać - chowany on jest pod kołnierzykiem z materiału,czyli obawy o samoistne wyhaczenie nie ma,ale zawsze opcja jakaś jest jeśli musimy szybko zdjąć.



Inną ciekawostką przy systemie nośnym to jest możliwość schowania pasa w skrzydełkach w nerce (pod kieszeń od strony biodra) patent fajny gdy chcemy nerkę wrzucić do plecaka, a nie chcemy bawić się potem z zahaczonym czy zaplątanym gł. pasem nośnym.



I na półmetku czas przejść do wytrzymałości.
Materiały wykorzystane do  produkcji są zadowalającej jakości. Bandicoot uszyty jest z mocnego materiału ( coś ala cordura) zamki  YKK.  i do tego  dobrze przeszyte i zabezpieczone szwy -to wszystko sprawia,że nerka jest praktycznie nie do zajechania. Używam ją już z 2 miesiące non stop, rower,las,góry i na co dzień w mieście i  nie ma się do czego przyczepić, no może tylko do tego,że nieco mały jest panel z rzepem na froncie. Ale to taki mały upierdliwy szczegół.

I na koniec jeszcze takie ciekawostki:
  •  Po bokach przy pasie nośnym kilka pasków molle -na jakaś ładownicę, swoją drogą odradzam bo raczej wygodne to nie będzie, ale zawsze jakaś opcja jest. Ale za to to fajne miejsce na taśmę z odblaskiem - pamiętajmy,że po zmroku za terenem zabudowanym musimy być w niego wyposażeni - raz bo szkoda tracić kasę na mandat ale przede wszystkim o nasze bezpieczeństwo się rozchodzi.

  • Dwa oczka ( w sumie nie wiem do czego) na froncie od spodu - widać na 1 i 2 zdjęciu - fajne miejsce na jakiś karabińczyk awaryjny albo na zaplecenie paracordu.

Jak widać Bandicoot od E-MILITARIA to jedna z najlepszy jeśli nie najlepsza nerka obecna dziś na rynku. Stosunek jakości do ceny ( kosztuje 99zł)  pierwsza klasa. Idealne wymiary i  jeszcze nie rzucający się w oczy wygląd mimo militarnego zacięcia. To wszystko sprawia,że warto zastanowić się nad  bandicootem przy poszukiwaniu nowej czy kolejnej nerki.








poniedziałek, 12 października 2015

Warsztaty Foto -relacja

Wczoraj odbyły się warsztaty fotograficzne 1 stopnia. Uczestników zapisanych było ponad 10 ale ostatecznie dotarła tylko 5 - pewnie to wina maratonu POZNAŃSKIEGO. ;) 

Myślę,ze warsztaty się podobały,że kursanci wynieśli coś z nich.  Tak jak wyżej pisałem były to warsztaty  1 stopnia, czyli głównie teoria,objaśnienie działania aparatu, jaki sprzęt do czego. Czyli w skrócie z czym się to je.

Już za jakiś czas ( dokładnie nie wiemy)  odbędą się kolejne warsztaty tym razem 2 stopnia,na których będzie okazja poćwiczyć różne techniki fotograficzne ale i jeszcze dowiecie się sporo o tropieniu,zasiadkach itd. Tak wiec zapraszam na nie ;)  śledźcie bloga i fb bo na 100% pojawi się info co ? gdzie? kiedy ? i za ile ;)

A tu łapcie fotki z warsztatów