poniedziałek, 15 czerwca 2015

Głupota na szlaku

By dać wam odetchnąć po dwóch reckach podrząd i jeszcze paru w tym tygodniu dziś miła albo i niemiła odskocznia. Mianowicie coraz cieplej zaraz lato. Większość z was jak nie wszyscy wyjadą w teren na dłużej lub na krócej i z pewnością będziecie świadkami wielu głupot. Dla nas speców czy przynajmniej ludzi świadomych są one śmieszne ale w rzeczywistości przez głupotę można stracić wiele i to nie tylko zdrowie.

Ale na samym początku może moje ulubione wykroczenia " turystów"


  • W japonkach po górach
  • Szpilki na szlaku ( zimą to ja rozumiem bo można ich użyć jako czekana ale latem!!!! ???????? po cholerę) 
  • W garniturze i lakierkach w karkonoszach ( widziałem takiego gościa i na dodatek ubrany na czarno w temp. pow. 30*C ) 
  • Bez latarki/telefonu/mapy itd w góry
  • Bez wody/prowiantu na szlak


To były takie nazwijmy to popularne grzeszki mniejsze lub większe  stonki czy zwykłych ludzi. Ale niestety i w świecie survivalowców czy bushcraftowców zdarzają się "eksperci " I oto kilka najpopularniejszych głupot jakie często się spotyka.


  • Picie wody z rzeczek/kałuż  bez przegotowania ( bo co ja nie dam rady ? ) 
  • Noszenie maczety czy innego RAMBO NOŻA przy pasku na zwykłą wycieczkę 
  • Palenie gigantycznych ognisk ( niezabezpieczonych, za dużych groźnych itd.) 
  • Podejmowanie zbędnego ryzyka  ( o tym na końcu bo to jest naprawdę perełka :D )


I kilka przejawów głupoty dla każdego środowiska:


  • Niszczenie przyrody ( zetnę to drzewko i zrobię sobie kija trekkingowego)
  • Śmiecenie
  • Płoszenie zwierzyny
  • Zostawianie po sobie bajzlu 
  • Alkohol w dużych ilościach 



Oczywiście tych przejawów głupoty  można by mnożyć bez końca ale myślę,że na razie to starczy ;)
Część z was może pomyśleć po cholerę taki felieton ?
A no np. po to by zwrócić uwagę szerszej publice na problem  bo może ktoś zna właśnie kogoś takiego  i go uświadomi a może ktoś sam się zreflektuje.  I zmniejszymy ilość głupot.


Bo pamiętajmy,że piętnowanie takich błędów to nie złośliwość a raczej obowiązek bo wejście w góry w szpilkach czy innych tego typu laczkach może skończyć się źle dla nosiciela ale i dla potencjalnego ratownika.

Oczywiście wiem,że  ten post najprawdopodobniej nic nie zmieni ale co tam mi szkodzi se poszczekać ;)  Lato i pogoda dopisuje wiec w tym roku będziemy mieli okazję poobserwować wiele takich obrazków. A może dzięki temu tekstowi nieco mniej ?  No cóż pożyjemy zobaczymy.

No ale jak obiecałem nieco wyżej,że na samym końcu umieszczę perełkę - ze względu na którą pewnie część z was tylko czyta ten tekst. Tak wiec przechodząc do niej krótki wstęp.

Historia a właściwie pomysł na pewien wypad w góry miał miejsce w realu, co ciekawe prawie był by zrealizowany a nawet pojawił się na jednej z grup tematycznych na FB.   I żeby nie było,że to pomysł jakiegoś dzieciaka (bez urazy młodzi)  koleś ma  +/- 40 lat i prowadzi "szkolenia" survivalowe.
Zapowiada się ciekawie co nie ;) ?

No ale wracając do tejże głupoty  pomysł szalony w górach i miał się odbyć jakiś miesiąc temu.

Mianowice ten Pan miał pomysł wejść na RYSY (dla niewtajemniczonych najwyższy szczyt Tatr Polskich)  Ale nic w tym by nie było dziwnego gdyby nie to,że wejście miało odbyć się w nocy BEZ czołówki BEZ szpeju wspinaczkowego( raki/czekan/lina itd.)  Jedyne z czym się miał wybrać I miało mu pomóc to nóż.
Czyli jak widać głupota niezła i co gorsza srrruuu z gościem ale szkoda by chłopaki z TOPR-u się męczyły zdejmując takiego delikwenta z Rys a warto dodać,że jeszcze wtedy  tam były warunki typowo zimowe.

Wyprawa życia tego Pana niedoszła do skutku po fali komentarzy ( możecie się domyślić jakich ;) )  i biedny nie przeżył przygody życia - swoją drogą pewnie gdyby zrealizował to by było jego ostatnie wyjście

Ale oczywiście zanim zarzucił pomysł było wielkie nie JAM JEST EKSPERT I DAM RADĘ.
Taaa jasne a mi jedzie pod okiem   RUDY 102


Jak widzicie  głupota ludzka nie zna granic  i tak jak już pisałem warto piętnować takie zachowania by zmniejszyć  ilość takich incydentów czy przynajmniej odwieść od głupoty. No i mieć okazję się pośmiać bo chyba przyznacie rację,że ta perełka zasłużyła na to miano. Jeśli macie podobne historie dawajcie je w kom może się zrodzić ciekawa baza głupoty na szlaku ;)


8 komentarzy:

  1. Ostatnio bylem swiadkiem jak pewien jegomosc ok 50tki na szkoleniu survivalowo-bushcraftowym latal ze scyzorykiem ktory byl dluzszy od maczety USArmy (jakas dziwna edycja coldsteel zombie apocalypse katana) a gosciu tak sie nia wprawnie poslugiwal ze po 15 min instruktor poprostu mu ja skonfiskowal do konca szkolenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. woowow no nieźle :D pewnie nikt nie zrozumiał,że on własnie walczy z zombie i ratuje pozostałych kursantów ;)

      Usuń
  2. Cial ogorka razem z palcami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wpis nieco przesadony. Taki trochę dla amatorów Wiadomo, że na wycieczkę np. na Czantorię nie potrzebuję niczego...dosłownie niczego ( tylko buty, bo na ich punkcie jestem zboczony od 22 lat)
    Na dłuższą wyprawę lepsza maczeta niż nic, a nawet maczeta lepsza od toporka i piły bo waży nieco mniej i jeszcze zastąpi saperkę. Poza tym w jednym z blogowych wpisów, autor sam przyznał, ze jest gadżeciażem i można by hejtować każdy element wyposażenia - bo po co to i po co tamto.
    Odnośnie czarnego koloru i temperatury +30 stopni, beduini chodza na czarno w temp +50 jak nie więcejj:)
    Brak telefonu?!?!? Nosz kur... może jeszcze tablet i laptop i cztery nawigacje w razie gdyby się trzy zepsuły?? Jadę odpoczać i uciec od cywilizacji. Kiedyś telefonu nie miał nikt i żył, i wracał z gór...Mapa to rozumiem, ale bez przesady i zbędnego gadzeciarstwa.
    Co do latarki, to będąc profesjonalistą, zawsze ją mam przy sobie, będąc amatorem podczas zagubienia się w terenie lepiej pozostać do rana w miejscu, aby nie pogorszyć swojej sytuacji.
    Brak wody i prowiantu... bez jedzenia przez kilka dni jeszcze nikt nie umarł. Co do wody, to żyjemy w takiej strefie klimatycznej, że jakaś rzeczka się znajdzie co kilka-kilkanaście kilometrów, także wiedząc jak skorzystać z takiej wody po co ją taszczyć ze sobą, zwłaszcza, ze idąc 3-4 dni, potrzebowałbym 6-8 litrów, kto by to nosił???
    Picie wody z rzeczki/kałuży....no kałuża to rozumiem, ale rzeczka czy źródełko?? W dodatku będąc w górach, powyżej cywilizacji...żaden problem, Xródełko jest dla każdego, w przypadku rzeczki lepiej mieć dobry żołądek. Osobiście czasem mi się zdarzy zjeść coś z lodówki zmywając zielony nalot i nic mi nie ma...:):):)

    OdpowiedzUsuń
  4. używaj proszę więcej znaków interpunkcyjnych, bo ciężko się czyta, pomimo ciekawego tekstu

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem amatorski, nic nowego nie wnoszący wpis, przytaczający powszechnie znane i masowo powtarzane "mądrości ludowe", często serwowane nam przez "majnstrimowe" i kolorowe, masowe publikatory w tzw. "sezonie ogórkowym". Nie rozumiem celu publikacji - być może chodziło o podniesienie poczucia własnej wartości autora albo zamanifestowanie, że autor rozumie takie postępowanie za niewłaściwe. PABLO

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdego roku przypadki głupoty się zdarzają. Warto o tym mówić chociażby po to żeby uświadamiać ludziom, że nie ryzykują tylko swojego zdrowia lub życia ale także ryzykują życie ratowników.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przez czas mojego łażenia po górskich szlakach (mniej więcej od połowy lat 90) byłem świadkiem niezliczonej ilości kretynizmów i totalnej nieodpowiedzialności. Od idiotycznych zachowań po alkoholu, poprzez całkowity brak odpowiedniego wyposażenia na wyjście w teren, a kończąc na zwykłej bezmyślności i chęci zaimponowania najbliższym.
    Zdarzyło mi się nie raz spotkać delikwenta, który na szlak ruszył nawet bez strzępka mapy i w konsekwencji nie wiedział nawet dokąd podąża. Albo śmiałka, który idzie w trasę przy 30 stopniowym upale z małą butelką coli i myśli, że sprosta wyzwaniu.

    Problem jest złożony i generalnie trudno tu dotknąć wszystkich jego aspektów. Osobiście wydaje mi się, że jak w wielu podobnych przypadkach rolę wiodącą odgrywa tu modus operandi zwykłego Polaka. I jego specyficzna mentalność. Zdarzyło mi się łazić po szlakach u naszych południowych sąsiadów i tam jakoś tego problemu nie widziałem. A przynajmniej nie na taką skalę jak u nas. Cóż...wychowanie, mentalność, a może po prostu większa dyscyplina i odpowiedzialność podczas chodzenia po górach i zupełnie inne podejście do rekreacyjnego stylu życia, bez głupiej pozy, ułańskiej fantazji i prób udowadniania sobie nie wiadomo czego? Myślę że tu właśnie tkwi sedno problemu. Polak zawsze "wie lepiej" i w konsekwencji zawsze wychodzi na matoła i często nieokrzesańca w oczach innych. I moim zdaniem słusznie.

    Co się zaś tyczy kar za nieodpowiedzialność na górskim szlaku, to całkowicie popieram wariant czeski czy słowacki. Warto wreszcie zrozumieć i zakodować sobie (bez względu na nachalnie ostatnio lansowaną tezę), że góry NIE SĄ jednak dla wszystkich. Tak jak nie dla każdego jest eksploracja jaskiń, rejsy po morzach czy skoki ze spadochronem.

    OdpowiedzUsuń