środa, 29 kwietnia 2015

CO NOWEGO W BUSZU maj 2015

Była mała przerwa w nowościach ale już za moment maj a tam kupa imprez.
I tym razem nowości nie będą sprzętowe a typowo imprezowe.   Tak wiec zacznijmy od początku:


9 -10maja
Akcja DDDD (Dyskretna Dywizja Dobrych Duchów) w wiosce dziecięcej SOS w Biłgoraju. Gdzie banda dzikusów (czytaj: EDC  ja+ ojciec Konrad Wąs i Cammlot i Adrian Zamachowski) jedziemy pokazać dzieciakom co i jak się je w survivalu będziemy uczyli jak nawigować zdobywać jedzenie  itd. Przekażemy potem też dary dla wioski no i oczywiście nagłośnimy ich bo kto jak kto ale takie WIOSKI potrzebują wsparcia. Fakt,że  z poznania to cholernie daleko ale co tam ;)

15-17 MAJA

SURVIVALMANIA duża impreza w Skierniewicach  szkolenia z survivalu bushcraftu outdooru itd. Czyli będzie grubo :D Wiejec tu


29-31 maja

1 Konwent Preppers Poland  pod łodzią na Battle Arenie kupa warsztatów,pokazów,szkoleń i innych ciekawych rzeczy. Więcej TU


Po drodze może jeszcze jakaś impreza się pojawi ale nie jest jeszcze oficjalnie potwierdzona więc  na razie nic nie mówię :) Jak widzicie imprez w maju jest sporo a i to tak te które wymieniłem to nie wszystkie  wiec  macie co robić w wiosenne weekendy.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

ŚWIECE od VIULCANA

Jakiś czas tamu a właściwie dość dawno temu dostałem pierwszą wersję  świeczki survivalowej od VULCAN-ogień w terenie.  I tak do dnia dzisiejszego przez moje ręce przeszył 3 wersje, były wymieniane uwagi i pomysły i tak wersja ostateczna jest naprawdę dobra.

Nie będę tu opisywał każdej z wersji bo to niema sensu , bo na co komu wiedzieć jak działał prototyp najważniejsze jest działanie wersji finalnej.  Świece zawsze były w 100% MADE IN POLAND i w 100% wykonane z wosku pszczelego co jest dużą zaletą z kilku następujących powodów.
Po pierwsze jest to materiał ekologiczny i mający kilka zastosowań w survivalu np. jako jedzenie (tak można jeść wosk pszczeli - dobre to to nie jest ale da się zjeść ) można użyć  go jako maść czy okład na rany, można też używać jako impregnatu do butów ciuchów itd.  jest jeszcze sporo zastosowań ale  nie będę już nimi to przynudzał.   





Tak wiec  głównym przeznaczeniem świecy jest ogrzewanie i oświetlanie w  sytuacji kryzysowej czy też po prostu  na biwaku.  I jako oświetlenie czy źródło ciepła każda wersja dawała radę.  I tu niema zastrzeżeń czy to była wersja  3 knotowa 4 knotowa czy też najnowsza i finalna gdzie są wprawdzie tylko 3 knoty ale grubsze i mocniejsze niż wcześniej  i dużo lepiej dają  radę co do oświetlenia  no i gotowania.

I teraz czas na to jak VULCAN sprawdza się jako kuchenka.  Pierwsze wersje średnio się sprawdzały raz to nawet w kiepskich warunkach przez godzinę nie zagotowałem kubka wody o poj. 0,5L ale średnio dawała radę tak w 30-40 minut to zrobić w nie najgorszych warunkach.    Ale w najnowszej wersji świecy  czas  zagotowania takiego kubka(fakt,że w dobrych warunkach) to tylko 16 minut !!!!!  Czyli czas zajebisty jak na gotowanie na świeczce  no i co ważne wysoka temp. w której ginie 90% bakterii woda osiągnęła już w 8 minut. Czyli z czystym sumieniem mogę powiedzieć,że najnowsza świeca VULCANA nie dość,że świeci i grzeje to jeszcze nadaje się do gotowania wody.   
I co ważne przykrywka od puszki idealnie pasuję do kubka Tatonki dzięki czemu łatwiej i szybciej gotujemy.

Ale i bez wad się nie obędzie:
  • Dość ciężka -ale to nie jakiś wielki problem 
  • Kopci jak diabli  przez co kubek szybko się brudzi przy czym my też  ale starczy zachować  nieco ostrożności przetrzeć jakąś szmatą i  jest git. Ale to kopcenie jest mankamentem każdej świeczki. 
  • Ostatnią wadą są blaszki które służą za postument na kubek do gotowania-nie są najmocniejsze  i kilka razy niezależnie od wersji  rozjechały mi się i przez to kubek się przewrócił i efekt wiadomy. Tak więc może to być spory problem.
  • Jet jeszcze jedna rzecz która mi się akurat przytrafiła może i to z mojej winy ale gdy niema czasu na czekanie aż ostygnie i trzeba szybko ruszać to gdy wrzucimy blachy  do puszki i zamkniemy  to potem jest mały problem z otwarciem puchy ale co gorsza knoty potrafią się ukruszyć/ułamać ale mimo to świeczka daje trochę trudniej ją odpalić ale  nie jest to nie niemożliwe


No i zalety:
  • Świeca jest wielokrotnego użytku- czas zastygania wosku to od kilku minut do nawet ponad 20
  • Przykrywka może służyć jako denko do kubka
  • Można zagotować wodę lub podgrzać posiłek
  • Wiele zastosowań- medycyna jedzenie itd.
  • Podczas spalania nie śmierdzi a sama świeczka wręcz ładnie pachnie
  • Trochę kopci ale mimo to wiele dymu niema
  • Po wypaleniu świecy mamy fajną puszkę na coś.
  • Pomoże w rozpaleniu ogniska
  • Starczy na 12 godzin palenia
  • Zakładając 20 min na kubek o poj.05 L starczy na  zagotowanie ponad 15 L wody (oczywiście to tylko teoria bo musieli byśmy mieć zawsze dobre warunki)


 Tak wiec świeczka VULCANA jest naprawdę godna polecenia ma swoje wady ale i zalety-fakt,że kosztuje 30zł ale warto pomyśleć by mieć coś takiego w plecaku podczas wypadu tak na wszelki wypadek. A już niedługo recka kuchenki na paliwa stałe   też w takiej puszce i też VULCANA pożyjemy po testujemy i zrecenzujemy ;) 









niedziela, 26 kwietnia 2015

Zjazd DDDD

Oto fotki ze zjazdu ekipy DDDD. Rozmowa ap ropo  wyjazdu do wioski dziecięcej SOS w Biłgoraju.   Czyli  rozmowy, żarcie piwo i fajna atmosfera.







Więcej zdjęć klasycznie w google +

czwartek, 23 kwietnia 2015

Ogień w lesie-czyli trochę o bezpieczeństwie

Czyli jak się możecie domyślić dziś słów kilka na temat bezpieczeństwa w lesie podczas palenia ogniska. Pomysł na taki temat zrodził się w głowie mojego kolegi po leśnym fachu na grupie BUSHCRAFT LUDZIE Z  BUSZU  na fb . Oczywiście wszystkich zapraszam do dołączenia w szeregi ;) 

No ale wracając do tematu zacznijmy od przepisów. Zgodnie z polskim prawem niewolno palić ognisk w miejscach nie dozwolonych  lub min  100m od ściany lasu.  Oczywiście istnieje możliwość otrzymania pozwolenia od leśnictwa czy palenie ognisk gdzie się chce np. na terenie prywatnym.
I to tyle jeśli chodzi o przepisy.

A teraz najważniejsze- ogień to cholerstwo i chyba jeden z najpotężniejszych żywiołów który niestety wiele razy jest bagatelizowany.   Chociażby przez  nie kontrolowane wypalanie traw. Wczoraj w wiadomościach pokazywali nagranie z ukrytej kamery w jakimś leśnictwie gdzie przyjechał jakiś debil na rowerze i chciał podpalić las- na szczęście szybko sprawę załatwiono  a inteligent na pytanie dlaczego to zrobił powiedział nie wiem.  Typowy przedstawiciel cebulaków :P
I jak widać    z rożnych doniesień z polski i ze świata pożary są w 99% wywołane głupotą ludzką  a to przez wyrzucanie niedopałków papierosa podczas jazdy samochodem czy spaceru a czy to przez wypalanie łąk, specjalne zaproszenie ognia czy też przez niewłaściwie zabezpieczony ogień.
Oczywiście są też warunki w których ryzyko pożaru jest nikłe albo niemożliwe ale to już zupełnie inna historia

Należy sobie zdać sprawę z tego,że doświadczony Buszmen bez problemu nawet w czasie suszy będzie w stanie zabezpieczyć miejsce palenia ogniska ale  prawie na pewno zarzuci to na rzecz kuchenki gazowej również dobrze zabezpieczonej-bo poco ryzykować - to właśnie odróżnia prawdziwych outdoorowców od  pseudo turystów. No ale wracając do tematu ognia  musimy wiedzie kiedy można rozpalić jeśli jest ewidentnie i cholernie sucho to nie palmy bo po cholerę ryzykować zaprószenie ognia śmierć zwierząt i lasu a co gorsza  człek też może się usmażyć w takiej sytuacji.

Ale jeśli uznamy,że można palić ogień bezpiecznie to  musimy sobie również przygotować dobrze i oczyścić miejsce. W internecie widać kupę zdjęć idiotów - bo inaczej tego się nie da nazwać co pali ogniska na suchych liściach nie oczyszczając paleniska ani  nie zabezpieczają w żaden inny sposób.

Ale najłatwiejszym sposobem  na bezpieczne miejsce do palenia ogniska to miejsca w których już ktoś  wcześniej palił ogień dzięki czemu wszystko to a przynajmniej znaczna większość co mogła by się zapalić została wypalona - czyli mamy 99,9% pewności,że jest to bezpieczne miejsce.

A co jeśli niema takiego miejsca- no nie wolno nam palić w lesie państwowym wiec przyjmijmy,że jest to las prywatny czy też uzyskaliśmy jakieś pozwolenie.
Większość książek podaje,że należy oczyścić ściółkę w promieniu 3 metrów. Według mnie to lekka przesada. Grunt to pozbyć się wszystkiego co może się zająć  czyli jakieś suche patyki trawa,szyszki,igły itd. bierzemy kija i zgarniamy na kupkę -  może się przydać na podpałkę.  Gdy już oczyściliśmy  teren dobrze jest zgarnąć mech czy ściółkę w miejscu gdzie zamierzamy palić główny ogień i nawet  wkopać się na kilka cm w grunt tak by po zakończeniu palenia można było zamaskować naszą obecność. A ziemią obsypać mały rowek dookoła paleniska tak dla zabezpieczenia robiąc wał a już w 100% ideałem jest jeśli możemy jeszcze obłożyć kamieniami -byle nie mokrymi dopiero co wyjętymi z rzeki !!!!!

Jak widzicie  jest trochę roboty z tym też dlatego warto korzystać z miejsc wyznaczonych  szybciej łatwiej i mniej stresu no ale i mniej przyjemnie ;)  Ale jest jeszcze jedna prawda  wystarczy szukać miejsc bezpiecznych naturalnie - jakaś łacha piachu czy żwiru nad rzeką, strumieniem,  piaszczyste miejsce w lesie, jakiś dołek cokolwiek co pozwoli nam dużo łatwiej, szybciej  i bezpieczniej  przygotować palenisko.


I na koniec niezależnie od tego czy palicie w miejscu wyznaczonym czy na dziko czy nawet w najlepiej przygotowanym  palenisku nigdy nie zostawiajcie ognia bez opieki raz bo może zgasnąć a dwa co gorsze bo może się niekontrolowanie rozprzestrzenić i wtedy zacznie się nam prawdziwy survival.  Dlatego warto mieć  pod ręką  np. butelkę wody, piach czy cokolwiek innego czym będziemy mogli zagasić ewentualny pożar czy po wypaleniu ogniska zagasić z reguły starczy wypić wieczorem piwko lub dwa i sikawka gaśnicza gotowa ;)



Jak widzicie na powyższych zdjęciach to ja w 99% korzystam z miejsc w 100% bezpiecznych naturalnie bo poco ryzykować pożar i niszczyć ściółkę. No ale jeśli to niemożliwe to wiadomo stosować powyższe zasady i jeśli zachowamy do tego zdrowy rozsądek i dobrą ocenę sytuacji czy warunków będzie bezpiecznie.


wtorek, 21 kwietnia 2015

Kupić dorgo kupić tanio czyli dobry plecak musi trochę kosztować

Ostatnio dostałem kilka zarzutów,że pisze tylko o drogim sprzęcie i dla forsiastych a przecież do survivalu wystarczy  kilkadziesiąt złoty. No i fakt ja tam nie oszczędzam na sprzęcie no chcę mieć raz coś dobrego i dwa coś co nie dość,że posłuży kilka dobrych sezonów to jeszcze  nie zawiedzie mnie w najmniej odpowiednim momencie.

No ale zacznę od początku prawda jest taka i wałkuję ją na każdym spotkaniu,prelekcji i ileś razy pisałem już o tym prawdziwego survivalu nie da się uprawiać  bo jak wiadomo survival to realna walka o przetrwanie w momencie w którym najmniej się tego spodziewamy np. katastrofa lotnicza,wypadek samochodowy wojna itd.  Czyli jak można mówić,że uprawiam survival?  co rozbiję się samolotem tylko z moim EDC i będę się bawił? No nie sądzę- bo przetrwanie to nie zabawa to walka o życie. Czyli jak uprawiać mam  coś takiego? No nie da się, fakt,że dziś określenie survival jest zaadoptowane do wszelkiej działalności leśnej czy przyrodniczej ale według mnie jeśli ktoś ma nóż,śpiwór,hamak,jedzenie garnek itd. to raczej idzie w las na bushcraft biwak itd a nie na survival. No ale to już kwestia świadomości każdego z osobna.

Wracając do tematu plecaka. Niema opcji by kupić nowy dobry plecak w cenie +/- 100zł. Z demobilu owszem da się coś w tej cenie dorwać co jest naprawdę mocne-bo z wygodą to w wojsku różnie bywa.  Są też ludzie którzy uważają,że jeśli kogoś nie stać na coś dobrego to można mu wcisnąć chłam na który wyda 100zł  i padnie mu po jednym wyjeździe albo i szybciej. Dlatego należy uważać na to czy opinia wystawiona jest przez kogoś kto ma sklep i chcę po prostu zarabiać i sprzedawać wszystko czy kogoś kto chcę dać rzetelny obraz sytuacji i radę ale niestety ten drugi obraz jest niemile widziany. Np, ostatnio właśnie apropo plecaka milteka miałem wymianę zdań na  fb gdzie nie zgadzałem się z tezą,że jest to dobra firma dla początkujących czy  tych którzy mają mniej zasobny portfel. Było to na stronie pewnego sklepu no ale niestety mojego komentarza już niema :P    No ale mniejsza z tym  jak wiadomo plecak musi być nie dość,że mocny to i wygodny.  I teraz pewnie część z was widzi jakieś maga wypasione systemy nośne odchudzane stelaże specjalne materiały i szwy  a na końcu tej pięknej projekcji cena 1000 $ albo i lepiej.  I fakt są plecaki w takiej  cenie z tymi bajerami ale powiem wam szczerze poco i za co mam tyle dawać jeśli prawie to samo albo i dokładnie to samo mogę mieć za  300-400zł.  I fakt to nie mało ale jeśli pomyślimy tak:

Plecak taki nie dość,że mocny,lekki  to posłuży nam 5 lat jak nie lepiej a taki chiński chłam padnie nam max po jednym  roku. Czyli już w 1,5 roku wydajemy tyle samo co na porządny wór.  I to dokładnie potwierdza starą dobrą zasadę  KUPIĆ DROGO KUPIĆ TANIO.


I myślę,że to tyle jeśli chodzi i mój wywód na temat tego czy warto dać więcej czy nie. I teraz czas najwyższy na charakterystykę dobrego plecaka.

  • Podstawą jest  jakość szwów i materiału to wszystko sprawia,że plecak poniesie więcej kg i wytrzyma więcej.Przy zakupie warto zwrócić uwagę na to czy szwy są zakończone i mocne napinając materiał itd.Niektóre sklepy mają specjalne warki z piachem do sprawdzenia jak leży pod obciążeniem-warto skorzystać sprawdzimy w ten sposób jak szwy się układają pod obciążeniem i jak pracuje materiał no i sprawdzimy system nośny.

  • Poza dobrym materiałem i wykonaniem najważniejszy jest dobry system nośny  tak by pas biodrowy nie tylko był ale i działał. Musi on odciążać ramiona i oddawać 70% obciążenia na biodra dzięki temu możemy więcej i dalej nosić. Typów systemów nośnych są tysiące zewnętrzne wewnętrzne regulowane w 120% i nieregulowane i powiem wam,że ja nie lubię regulacji. Wolę mieć stałe plecy a regulacja tylko w długości pasków ramiennych i pasa biodrowego-dzięki temu mamy prostszą konstrukcję czyli mniej awaryjną i co ważne niema to co się luzować dzięki czemu jest nam wygodniej-ale to sprawa indywidualna.
  •  Ważne też by miał przemyślane rozmieszczenie kieszenie i dobre troki kompresyjne dzięki czemu możemy mieć najważniejsze rzeczy pod ręką i bezproblemowo montować karimatę namiot czy co tam będziemy chcieli na zewnątrz plecaka.

Poza tymi  podstawowymi elementami warto zwrócić uwagę na to do czego plecak nam będzie potrzebny trekking,las,asg,wspinaczka itd. No i poza przeznaczeniem jeszcze ważne jest dobranie pojemności-to również kwestia indywidualna np.od 20L na jeden dzień po  120L na w sumie to nie wiem na co ale też takie TIR-y są jeśli ktoś by chciał ;)  W każdym porządnym sklepie doradzą nam i pomogą dobrać konkretny model do naszych potrzeb . Wybór jest ogromny i naprawdę nie trzeba wydawać majątku na plecak ale i nie powinno się oszczędzać na czymś co większość czasu mamy na plecach. W końcu to nie tylko to,że będzie nam niewygodnie co już może zepsuć wyjazd ale najważniejsze,że może to się nam odbić na zdrowiu-a na czym jak na czym ale na zdrowiu nie należy oszczędzać.

I jak na razie to koniec na dziś.
Myślę,że z czasem ruszę szerzej ten temat rozdrabniając na konkretne typy plecaków i ich przeznaczenia ale to zupełnie inna historia ;)





niedziela, 19 kwietnia 2015

Szkolenie survivalowe-FOTO relacja

Miało być dwudniowe szkolenie w borach tucholskich no ale jak to zwykle bywa nawet najlepszej plany się nieraz zmieniają i tak też wszyscy chętni z pierwotnej wersji wycofali się w ostatniej chwili. Ale,że trzeba coś robić szkolenie się skróciło do jednego dnia i lokalizacji w Puszczy Zielonce.

Tematyka szkolenia  była dość ogólna i myślę,że jak na jeden dzień trochę tej wiedzy udało mi się przekazać-tak wiec myślę,że uczestnikom się podobało a tym którzy nie wzięli udziału pozostaje tylko żałować.

No i oczywiście zapraszam   wszystkich na kolejne szkolenia/imprezy.





Więcej zdjęć klasycznie  w galerii -CZYLI TU

A już jutro filmik :)

czwartek, 16 kwietnia 2015

Puszka żywieniowa

Wszyscy się rajcują puszkami survivalowymi czy puszkami EDC- wkłada się tam niezbędne pierdoły które mają nam uratować dupę w ciężkich chwilach ;)   I fakt sam taką tyram przy kluczach tak na wszelki wypadek widać ja na poniższym zdjęciu





Ale czy ktoś pomyślał o czymś takim jak puszka żywieniowa? Nie sądzę nigdy się z takową nie spotkałem ani na żadnym polskim kanale yt ani na blogu a przeglądając zagraniczne strony i fora też nie.  A mi jakiś czas temu nawet powiem wam większy czas temu nasunęła się taka wizja-puszka żywieniowa-naczynie+jedzenie+kuchenka.



I stworzyłem takową wersje prototypową która ma zapewnić mi komfort użytkowania poprzez łatwość przenoszenia,optymalną pojemność i wymiary oraz przez skład który umożliwi mi komfortowe żywienie podczas survivalu przez 72 godziny.

Jest tam  wszystko czego możemy chcieć produkty zapewniające nam energię chwilową jak i taką  która daje nam energię przez dłuższy czas i oczywiście to co da nam możliwość napojenia się.  Ale dokładny skład nieco później

Wymiary są takie,ze mieści się ona w kubku tatonki(który zawsze mam w 3 lini EDC)  w kubku poza puszką survivalową jest kilka blaszek ze świecy VULCAN a  na kubek jeszcze wchodzi puszka po wypalonej świecy-i to jest zestaw do gotowania.  Umożliwia on gotowanie i podgrzewanie posiłku wykorzystując paliwo stałe lub w żelu(lepsze to drugie) ale to materiał na osobnego posta.

A teraz czas na puszkę-jest to pucha po jakiś migdałach czy orzechach z tym,że ma plastikową przykrywkę dzięki czemu można ją w łaty sposób przenosić samą w plecaku czy torbie.

I tak jak widać na poniższym zdjęciu  widać skład jest dość spory
Czyli tak w takiej puszcze są następujące rzeczy:
  • Cukier
  • Przyprawy-wedle uznania
  • Kostka rosołowa x2
  • Kilka torebek herbaty
  • Kilka kostek paliwa stałego
  • Zapałki
  • Tabletki do odkażania wody
  • Papier Toaletowy(mało ale lepsze to niż nic)
  • Paczka musli(Nesvita przesypana do woreczka śniadaniowego - lżejsza i mniej miejsca zajmuje)
  • Batonik ala knopers z Lidla


Te wszystkie elementy mają mi umożliwić w miarę komfortowe bytowanie zarówno w terenie leśnym jak i zurbanizowanym.
Oczywiście co do gotowania warto mieć jeszcze więcej paliwa np buteleczkę żelu w plecaku i wtedy możemy naprawdę gotować co chcemy ;)

Dokładna ilość kalorii jaką zawiera taka puszka to nie wiem ale jeśli komuś by bardzo ale to bardzo  zależało na zwiększeniu ich ilości  może użyć do wypełnienia np. suszonego mięsa czy innych bardzo kalorycznych pokarmów jak pemikan wymieszany z różnymi przyprawami itd.

Czy warto nosić coś takiego? Myślę,że tak bo wiele miejsca to ona nie zajmuje a może nam zwiększyć komfort przetrwania czy np. w momencie głodu na uczelni czy w pracy itd. możemy się uratować od rychłej śmierci głodowej ;) Więc bierzcie lećcie do marketu i kupujcie puszki z orzeszkami a potem szybki szamunek i wypełniamy czym chcemy ;) i już mamy puszkę żywieniową która nie jest popularna a powinna być ;)


środa, 15 kwietnia 2015

Pewien zakaz

Zawsze znajdowali się ludzie którzy przywłaszczali sobie cudze osiągnięcia w dziedzinie sztuki,nauki itd.  Czyli w skrócie są ludzie na tym świecie którzy podpierniczają cudzą własność
I oczywiście nie mogło się obejść bez tego by i moje teksty,zdjecia itd padły ofiarą spisku ;)

Oczywiście ja nie mam nic przeciw temu by moje teksty były cytowane na innych blogach czy stronach pod warunkiem,że są cytowane a nie przywłaszczone jak by były tamtejsze.Musi być podane źródło.

To samo ma się ze zdjęciami  spoko jak one są w nie zmienionej formie  u kogoś ze znakiem wodnym a już w 100% super jeśli ktoś pod nim poda adres skąd jest i  autora(Konrad Busza albo Andrzej Busza)

Ale już ingerencji w wygląd zdjęć i tym bardziej usuwanie znaku wodnego  i posługiwanie się zdjęciami jak swoimi jest niedopuszczalne-to po prostu kradzież i przywłaszczenie sobie mojej  własności co jest wbrew prawu.

A jest możliwość kupienia zdjęć z prawem pewnego wykorzystania ale jak na razie nikt tego nie zrobił  a zdjęcia są niestety podpieprzane-czego nie będę tolerował. 

Tak wiec niestety chciałem uniknąć tego typu posta ale nie mogę.  I każdy kto złamię prawo będzie musiał liczyć się z konsekwencjami.


wtorek, 14 kwietnia 2015

Czy jestem gadżeciarzem ? TAK jestem i co z tego :P

Ostatnio zarzucają mi i innym ziomkom z środowiska,że jesteśmy gadżeciarzami i G... znamy się na rzeczy. Oczywiście większość tych negujących to gimbaza czy frustraci znający survival tylko z tv i neta ale to oni są mistrzami przetrwania-no ale nie o tym będę się dziś rozwodził tylko o tym,że taka prawda TAK LUBIĘ GADŻETY. A dlaczego bym nie miał lubić- skoro poprawia mi to komfort,zwiększa bezpieczeństwo czy tylko dlatego,że mi się coś podoba ?

Człowiek od zawsze wybierając się na podbój otaczającego go świata lubił różne nowinki,rzeczy które mogły się przydać podczas wyprawy.  Fakt,że często nie przydawały się tylko podnosiły wagę ekwipunku ale co ważne podnosiły też morale podróżnika.

I pozostaje sobie postawić pytanie czy gadżet to coś złego? Bo jak  dla mnie niekoniecznie,fakt,że może mieć wydźwięk negatywny ale jednak jeśli uznamy,że noszenie noża przy sobie jest gadżeciarstwem a ostrze jest  gadżetem to ja w tym nic złego nie widzę poza tym,że według mnie to EDC a nie gadżet ale co tam to tylko kwestia nazewnictwa.  Jak nie palę to noszenie zapalniczki ZIPPO też jest gażeciarstwem a jednak można dziewczynom w barze fajkę odpalić ;)

Obecnie też większość firm outdoorowych czy praktycznie każda inna prześciga się w tym by ich plecak miał nowsze rozwiązania jakiś inny stelaż nową stal inną blokadę itd. To wszystko sprawia,że nawet jeśli nie chcemy to po części musimy te gadżety tolerować bo sami z nich korzystamy  no i co ważne one znacznie poprawiają nam komfort użytkowania danej rzeczy.   Tak jak np. poniższy zestaw szybkiego i łatwego montowania hamaka-gadżet a cieszy i zwiększa komfort oraz tępo pracy w  obozie.


Takim idealnym przykładem bajeru który nie jest niezbędny ale się przydaje  i właściwie to jest gadżetem to Gear Tie -przydrogawy ale i cholernie wygodny patent na troczenie.  Innym przykładem może być to,że w nożu mamy krzesiwo bajer ale jednak mamy je zawsze pod ręką. Takich przykładów można by mnożyć bez końca.

Dlatego to całe pieprzenie tych speców od przetrwania mnie śmieszy tak,że turlam się  po podłodze. Żal D....  tych ekspertów doprowadza do rozbijania i wojen wewnątrz środowiska co niestety dobrze mu nie robi.  Ale może i dobrze bo jednak wiadomo kto leśna czy też miejska krowa a kto faktycznie jest dobry w swoim fachu.

Czyli tak jestem gadżeciarzem,owszem nosze przy sobie bajery EDC które większość uzna za zbędne pierdoły. Tylko tu na koniec pewne pytanie  które zostawię każdemu do własnej analizy.   Ja się pytam kto to nosi?-ja Kto na to wydaje hajs?-ja  TO W CZYM PROBLEM ? 

Tak więc nie bójmy się mówić,że jesteśmy GADŻECIARZAMI ;)

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Nóż RUI od NAOSTRZU.PL

Jakiś czas temu dotarł w me skromne ręce nożyk  survivalowy od NAOSTRZU.PL-jest to RUI Energy Rucke-mocny,wygodny folder bardziej nawet w teren niż jako nóż do EDC.  Wskazuje też na to fakt,że w zestawie z nim otrzymujemy krzesiwo-o którym później.


Ale zacznijmy od suchych faktów;

 Stal klingi: 8cr13 MOV HRC 58-60
Długość klingi: 85mm
Grubość klingi: 4 mm
Profil głowni: drop point
Długość całkowita: 203 mm
Rękojeść: G10 / aluminium
Blokada: liner-lock
Waga: 182g



 Jak widać jest to kawał porządnego narzędzia o niezgorszych parametrach fakt,że stal ta sama co w Chinolach ale w końcu tą samą ma najpopularniejszy nóż do EDC  Sanrenmu 710 ;) 

Ale mimo to ostrze jest fabrycznie naostrzone na brzytwę i co ciekawe  bardzo ale to bardzo długo trzyma ostrość-co nie powiem mocno mnie zdziwiło. Jednak podczas testów które przyznam się bez bicia  były karygodne dla fana i miłośników noża-wyginanie,podważanie,rąbanie ostrzem i górą, rękojeścią itd czyli wszystko to po czym powiedzmy sobie szczerze większość noży powinna mniej lub mocniej ucierpieć.  Zwłaszcza jeśli chodzi o foldery.  No ale wracając do wątku jednak się stępił  ale i w bardzo łatwy i szybki sposób udało się go przywrócić do ostrości może nie aż takiej fabrycznej no ale aż tak się do tego nie przykładałem-wziąłem go za raczej woła roboczego i chciałem z niego wycisnąć 7 poty. 

Tak wiec ostrze  całkiem całkiem by nie powiedzieć ,że naprawdę dobre grube na 4 mm pozwala na naprawdę ciężką pracę obozową  i raczej niema obawy by nam pękł czy coś podczas np. batonowania.. Głownia o profilu drop-point pozwala na precyzyjną pracę  czyli jest i do subtelniejszej pracy. 

 I ostatnią rzeczą jaką poruszę przy ostrzu to wytrzymały czubek za cholerę niema obawy by się złamał czy też zgiął-naprawdę uwierzcie mi próbowałem i nic. 

Kolejną rzeczą jaka zasługuje  na uznanie to blokada typu LINER-LOCK klasyczna blokada w nożach tego typu z tym,że w większości  innych  kos  chodzi ona dość leciutko i czasem puszcza(rzadkość w dobrych folderach)
  Ale tu to naprawdę bydle nie blokada tak mocna,że naprawdę ciężko ją zwolnić  jedna ręką no i przede wszystkim niema opcji by sama się nam przez przypadek złożyła. Z początku używania uznamy to za upierdliwe a nasz kciuk będzie wołał o pomstę do nieba ale jak to się mówi trza się przyzwyczaić.

Tak więc  blokada mocna i pewna. uderzałem nawet  górną krawędzią klingi o belki itd. a on ani drgnął tylko jeszcze mocniej się blokuje. Doprowadziło to do pewnego urazu ale o tym za chwilę.





I teraz ostatni element dotyczący użytkowania  noża. Mianowicie  wygoda.
Nikt mi nie powie,że nóż nie musi być wygodny,poręczny. I tak wiec RUI jest faktycznie wygodny,potężny i masywny-z pewnością dla niejednego zbyt ciężki. Ale dzięki temu mamy pewny chwyt niezależnie od sytuacji i pozycji ustawienia dłoni.  Ja mam dość duże dłonie i ze spokojem mam przestrzeń do operowania bez jakiegoś gniecenia czy dyskomfortu.  Na klindze zaraz za jelcem mamy miejsce na palec dzięki czemu zdecydowanie  łatwiej możemy wykonywać niektóre   prace. 
Ale żeby nie było zbyt pięknie-owszem wygodny,poręczny,można bez obaw używać w mokrych łapach czy też w rękawicach(cienkich a nie jakiś mega zimowych).  Ale przy dłuższej pracy typu struganie czy raczej rąbanie i podważanie nasze dłonie będą strasznie skatowane przez metalowe elementy rękojeści-są dość kanciaste w kilku miejscach i odczuwa się to z początku ale z czasem nasze dłonie się przyzwyczają-to taki dyskomfort z początku.


I teraz czas na wspomniany defekt. Blokada jest na tyle mocna   a luzy jakieś jednak są niewielkie bo niewielkie ale jednak są. Przez co blokada dogięła klingę do takiego stopnia,że podczas zamykania i otwierania trze ona o jedną ze stron rękojeści-problem niewielki bardziej upierdliwy przy otwieraniu ale i tak bezproblemowo otworzymy go jedna ręką. Tak więc jeśli chodzi o samego RUIa to mogę polecić fajny nóż który nie powinien nas zawieść w terenie fakt,że dość drogi bo 170zł ale dostajemy w zestawie wygodną pochewkę na pasek z kieszonką na krzesiwo które również jest w zestawie.  

I tak wiec jeśli pochewka jest ok-można montować w pionie i poziomie to już krzesiwo to kompletna porażka. Nigdy większego za przeproszeniem gówna nie miałem w ręce.  
Pozyskanie iskry to już naprawdę wielkie święto a co dopiero rozpalenie nim czegokolwiek.  Tak wiec lepiej bym więcej na jego temat nie pisał bo szkoda gadać.    Fakt,że ma ergonomiczną rączkę.  No i z pewnością pomysł na kieszonkę w kaburze fajny i można tam wsadzić inne krzesiwo czy coś co nam może się przydać np. microtoole.




Czyli podsumowując nóż RUI energy rucker to kawał solidnego i wygodnego noża może trochę przydrogawy jak na użyta stal i krzesiwo ale pomijając cenę jest  na 7 w skali od 0 do 10.

 Poza tym nożykiem od naostrzu.pl dostałem małą ładownicę idealna na latarkę czy np.gaz pieprzowy-demobil czyli wysoka jakość
I jeszcze przyszła do mnie od Nich oliwiarka-idealna na wodoodporny pojemnik na zapałki czy coś innego.




Tak więc w tym sklepie poza masą różnych noży od seryjnych żółtków po na prawdę fajne perełki z wysokiej półki możecie dorwać no i jeszcze sporo bajerów z demobilu. Z czystym sumieniem mogę polecić ten sklep.