sobota, 21 marca 2015

Wierzba-jako żarcie

Wiosna już od dłuższego czasu w większość  naszego pięknego kraju jest odczuwalna,rośliny kwitną,coraz zieleniej i co najważniejsze robi się przyjemnie ciepło.  I dzięki temu można powiedzieć,że sezon na dziką kuchnię można uznać za otwarty :)


I tak dziś nie jakieś rozpisywanie się a taka prosta rada  na większość wierzb zauważyć już można pączki czy raczej kotki-dla niewtajemniczonych te kudłate/włochate paczki na gałązkach.  I otóż nie odkrywając ameryki  mówię wszem i wobec,że są one jadalne-jakiegoś szału smakowego niema tak wiec  nie do każdego trafi ale przecież w sytuacji survivalowej  nie wybrzydzamy, jemy co tylko da się zjeść. 

Szczerze powiedziawszy mało jest miejsc w necie gdzie można znaleźć informacje o żarciu właśnie tych kotków i nie wiem ile to ma kalorii ale jeść można bo jadłem jem i żyję :) kiedyś nawet Les Stroud w jakimś odcinku je jadł.

Poza kotkami można  używać korę czy liście jako opatrunek czy też lek ale to materiał na osobnego posta.

Tak więc smacznego :D

2 komentarze:

  1. pod korą zawiera salicylus, jeśli kogoś boli głowa co w warunkach survivalowych bardzo częste może zjeść podkorze. Jesli jest zdrewniałe można po prostu nożem zrobić wiórki i żuć.

    stefan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde właśnie o tym miał być inny wpis o tym drzewku :P Ale racja jest to naturalna aspiryna ;)

      Usuń