poniedziałek, 9 marca 2015

Dętka jako podpałka

Wczoraj podczas wypadu do lasu znalazłem dętkę  rowerową-pewnie ktoś wymieniał i zapomniał zabrać. Ale jak to się mówi w survivalu należy korzystać z okazji i tak też dętka powędrowała do plecaka. A dlaczego?  A no  po to,że dętka to, guma do zamontowania czegoś, można użyć jako sznurka itd. ale najważniejsze jest to,że pali się jak głupia.  Od jednej zapałki  w każdych warunkach damy radę rozpalić ognisko. Pali się mocnym płomieniem  który jest  na tyle mocny,że nawet gdy pada to powinien nam umożliwić rozpalenie ogniska. Równie ważne jest to,że guma z której zrobiona jest dętka  pali się naprawdę długo czyli daje szansę na podsuszenie patyczków w skrajnie wilgotnych warunkach.

Jedna wada ale i zaleta to to,że kopci na czarno-fakt,że niektóre mocniej niektóre mniej ale mimo to dość wyraźny obłok czarnego dymu towarzyszy  spalaniu-wada wiadoma można zdradzić pozycję. Ale i tu wielka zaleta w wypadku prawdziwej sytuacji survivalowej. Spalając gumę można zwrócić na siebie uwagę ratowników i dać  się uratować ;)



Oczywiście niema większego sensu nosić ze sobą całej dętki  dlatego najlepiej pociąć ją na kawałki i użyć jako dodatkowe zabezpieczenie np.puszki survivalowej czy założyć na kijku trekkingowym itd.  Fajna opcja jest też założenie  dłuższego kawałka dętki na pochwę od noża dzięki temu mamy szybki i łatwy dostęp do świetnej podpałki.

Jak będziecie mieli szczęście to znajdziecie w terenie tak jak ja  albo w piwnicy jakąś starą-bo jednak dobrej szkoda ;)


Jest to może patent nieco bardziej urban survivalowy czy też preppingowy bo jednak guma w naturze w takiej postaci nie występuję ale warto mieć kawałek przy tyłku  niezależnie czy w mieście czy w terenie-zawsze może się przydać. A i  jeszcze jedno na sam koniec prawie każda  guma pali się w ten sposób z tym,że niektóre  bardziej dymią niż płona ale zawsze jakieś zastosowanie jest.




9 komentarzy:

  1. Oj Konrad, wcale nie byłbym taki pewien że dętka to element głównie urban survival. Teraz w lasach aż roi się niestety od dzikich wysypisk śmieci i fałd złomu wszelakiego. Ostatnio nawet widziałem stertę starych telewizorów. Jednym słowem jakby tak dobrze poszukać, to można znaleźć niemalże wszystko. Od metalu, przez plastik na tkaninach kończąc. Cóż...:(

    Patent z dętką fajny. Ja z kolei wykorzystywałem kiedyś w terenie do rozpalenia ogniska kawałka starej papy. Dawał radę, choć śmierdział i kopcił okrutnie ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak rozpalka to tylko kanapa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wersalka jest najlepsza :D

      Usuń
    2. meble z ikei super się palą ;)

      Usuń
  3. Podpalcie piłeczkę pingpongową, ta to się nieźle pali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale my zasłony dymnej nie chcemy ;) piłeczka tak kopcie,że G widać

      Usuń
  4. Ja mam gruby kawalek gumy i gdy potrzebuje rozpalki to srugam go. Kilka sruzyn i gotowe - super rozpalka albo kora brzozy.
    Pozdrawiam
    KrzysztofH.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako rowerzysta-turysta-bushcraftowiec nie mam tego problemu, z drugiej jednak strony szkoda dętki nawet tej dziurawej.

    Ja lubię używać sznurka konopnego lub ostatecznie bandaży / skarpetki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sznurek konopny znam super opcja zwłaszcza jak jest nasączony parafiną :) A fakt dętki nawet lekko uszkodzonej szkoda zawsze można łatwo naprawić ale na szczęście gumy/dętki itd. są popularne w polskich lasach-a może to właściwie nie na szczęście :P

      Usuń