poniedziałek, 30 marca 2015

Szkolenie survivalowe z BLACK FOX

Pamiętacie jak pisałem o kursie organizowanym przez Black foxa na które zostałem zaproszony w roli eksperta od sprzętu outdooroweg,survivalowego jak i innych dupereli. 
Fakt,że frekwencja jakoś specjalnie nie dopisała bo pojawiła się tylko grupka  facetów w moro z zamazanymi facjatami? spytacie dlaczego-a ja niestety nie mogę odpowiedzieć na pytanie z racji specyfiki szkolenia.

A czego uczyliśmy i kto. A no  ja zająłem się sprzętem,odchudzaniem ekwipunku,przybliżeniem zależności pokarmowych przy wzmożonym działaniu za linią wroga jak i w warunkach idealnych. I jeszcze co nieco z filozofii przetrwania czy też ekoturystyki przez pryzmat bycia niewidocznym. No i pokazałem jak skórować zwierzęta i je patroszyć (niezależnie od typu stwora) na króliku-tak,że można skórę wyprawić lub do czegoś wykorzystać.

Black fox zajął się szkoleniem ogniowym,sygnalizacją i pokazem technik taktycznych,sposobami i technikami poszukiwań naziemnych i do tego jeszcze pokazem  racji żywnościowych MRE- nigdy takiego shitu w gębie nie miałem ;)  Pokazali też szybką metodę na skórowanie królika ale z utratą skóry.

Była też pierwsza pomoc,KRAV-MAGA, i inne rzeczy które  powiedzmy,że są top secret ;)





Razem z kolegą z WSS pobawiliśmy się też w jedzenie survivalowe,oczy ryb,ikra na surowo,robaki. Kursanci natomiast do tego jakoś specjalnie się nie kwapili-dziwne nie? w końcu to pożywne survivalowe i wbrew pozorom smaczne żarcie.
No i nocka w hamaku przy księżycu i po obfitej kolacji z 2 misek grochówki-żyć nie umierać. Tylko ten cholerny księżyc co mi prosto w ślepia świecił no ale jak  to się mówi-trzeba sobie radzić.



Tak więc  myślę,że kursanci czegoś tam się nauczyli i zapamiętali i może to im kiedyś tyłek uratuje-chociaż prawda jest taka,że by posiąść całość wiedzy jaką kadra zbierała trzeba naprawdę dużo czasu poświęcić na naukę najlepiej na szkoleniach ;) 




Ale podsumowując super szkolenie super kadra czyli mogę powiedzieć,że było zajebiście :D



Więcej zdjęć TU:



piątek, 27 marca 2015

Pałka wodna-jako podpałka

Z racji,że mój ostatni wpis o ogniu części z was wydał się zbyt okrojony a zdecydowana większość z was pałała żądzą opisania tematu dogłębnie to dziś pewnie większości z was znany i lubiany patent na podpałkę naturalną którą bez większych  problemów pozyskacie  o tej porze roku jak i przez większość roku. I co ważne pali się idealnie a i można użyć jej jako ociepliny pod kurtkę w cięższych i chłonniejszych warunkach-oczywiście chodzi o Pałkę wodną a konkretnie o ta kiełbaskę u góry.  Można powiedzieć,że pałka wodna to tak trochę wodna brzoza bo ma tyleż samo zastosowań-w skrócie jest cholernie uniwersalna.

Ale nie o tym mowa-tak jak już wyżej pisałem ta kiełbaska jest super łatwopalna, gdy sama się rozpadnie lub jej w tym pomożemy odkryje ona przed nami kupę puchu. Fakt,że często by dostać się do niego trzeba wejść do wody lub po brodzić w błocie ale warto bo jednak ciepło jest ważne a ogień podnosi morelę w ciężkich sytuacjach.


Puch podpalimy bez problemowo od jednej iskry z krzesiwa czy nawet malutkiej ilości żaru z łuku ogniowego,fire pistona czy co tam kto chcę.

Co ciekawe z Ang. ta kiełbasa czy też puch nazywa się CAT-TAILS co w wolnym tłumaczeniu oznacza koci ogon. I fakt mocno go przypomina z tą różnicą,że lepiej się pali i wasz kot może strzelić focha jak na nim zaczniecie trenować rozpalanie a pałka nie ;) 

Tak więc  jeśli jesteście akurat w miejscu gdzie jest pałka wodna to zabierzcie ten puch w jakimś woreczku,samarce,reklamówce czy w czym kolwiek co zabezpieczy go przed zamoknięciem i was przed upieprzeniem się puchem bo uwierzcie mi dziadostwo jak się uczepi to macie przerąbane-jak dobrze pójdzie do następnego sezonu pozbędziecie się tego ;)

Tak więc nie pozostaje nic innego jak życzyć wam udanych treningów rozpalania ognia ;)




czwartek, 26 marca 2015

SURVIVALMANIA 15-17 MAJA obecność obowiązkowa




Dziś co nieco z obwieszczeń parafialnych.  Właśnie wszedłem na ambonę i kazanie będę prawił. Otóż  już niedługo w Maju odbędzie się gigantyczna mega zajebista impreza survivalowa-masa szkoleń,pokazów,warsztatów zabaw i super atmosfera + kupę popapranej wiary w tym ja ;)
Tak więc kto jeszcze nie wiedział to jest mu wybaczone ale kto wie i się nie pojawi niedostanie rozgrzeszenia ;) Tak więc 15-17 maja musicie sobie zarezerwować na SURVIVALMANIE w Skierniewicach.

W ośrodku Grabskie Sioło w Budach Grabskich (GPS 52*0'39,55" 20*12'36,75")

Mamy 3 dni zabawy-pierwszy dzień spływ(niestety na nim mnie nie będzie pojawię się dopiero w piątek wieczorem)  

A tu macie taki okrojony plan tejże imprezki:

15 MAJA
13.00 - 17.00 Spływ kajakowy rzeką Rawką (dla chętnych, płatny 60 zł/ kajak dwuosobowy)
około godz. 20 ognisko powitalne

16 MAJA
- warsztaty
- kilkugodzinna wycieczka skrajem doliny rzeki Rawki
- ciepły posiłek
- wieczorem ognisko

17 MAJA – „dzień otwarty” (10.00 – 14.00 – WSTĘP WOLNY)
- warsztaty
- pokazy
- ciepły posiłek
- przejażdżki bryczką po puszczy
- konkursy








Dokładniejsza rozpiska wszystkich atrakcji,warsztatów i innych dupereli znajduję się na stronie kolegów ze Skierniewic TU 




A teraz pewnie nasuwa się wam pytanie co ja tam będę robił ? A no poza fotografowaniem i zabawą najważniejszą rzecz prowadził warsztaty z outdorowego survivalu. Powiem co to outdoor według mnie jak mają się sprawy z survivalem i pokażę nieco szpeju jak dobrać do konkretnej wyprawy,jak się przygotować kilka patentów i może coś jeszcze-wszystko zależy od tego jak dopiszę publika.


Tak wiec nie macie wyjścia   musicie wlecieć-SERDECZNIE ZAPRASZAM.


Koszt: 80 zł /osoba (wpisowe na pokrycie kosztów pobytu w ośrodku i organizacji imprezy)

poniedziałek, 23 marca 2015

KONKURS NA FB

UWAGA UWAGA UWAGA i jeszcze raz UWAGA

Nadszedł czas na kolejny konkurs na moim fanpagu. Do wygrania pancerna obudowa na iPhona 5 MAGPUL made in USA.



A co trzeba zrobić by wygrać ?
Wystarczy spełnić poniższe warunki:


-Polubić  post konkursowy na FB i go udostępnić(publicznie)
-W komentarzu napisać GOTOWE
-jeśli jeszcze mnie nie lubicie to zróbcie to jak najszybciej 


Wszystkie osoby które spełnią powyższe warunki będą miały szansę wygrać obudowę.

Konkurs trwa od teraz do 8 kwietnia 2015.

uwaga-nie wysyłam za granicę polski


sobota, 21 marca 2015

Wierzba-jako żarcie

Wiosna już od dłuższego czasu w większość  naszego pięknego kraju jest odczuwalna,rośliny kwitną,coraz zieleniej i co najważniejsze robi się przyjemnie ciepło.  I dzięki temu można powiedzieć,że sezon na dziką kuchnię można uznać za otwarty :)


I tak dziś nie jakieś rozpisywanie się a taka prosta rada  na większość wierzb zauważyć już można pączki czy raczej kotki-dla niewtajemniczonych te kudłate/włochate paczki na gałązkach.  I otóż nie odkrywając ameryki  mówię wszem i wobec,że są one jadalne-jakiegoś szału smakowego niema tak wiec  nie do każdego trafi ale przecież w sytuacji survivalowej  nie wybrzydzamy, jemy co tylko da się zjeść. 

Szczerze powiedziawszy mało jest miejsc w necie gdzie można znaleźć informacje o żarciu właśnie tych kotków i nie wiem ile to ma kalorii ale jeść można bo jadłem jem i żyję :) kiedyś nawet Les Stroud w jakimś odcinku je jadł.

Poza kotkami można  używać korę czy liście jako opatrunek czy też lek ale to materiał na osobnego posta.

Tak więc smacznego :D

piątek, 20 marca 2015

Buszmeńska komedia

Powiem wam tak zawsze podchodziłem i podchodzę do życia z dystansem. Lubię się śmiać z siebie (żeby nie było z innych też ;) )  Tak więc dziś nie będę się rozpisywał tylko zaprezentuję wam myślę,że fajny filmik z jednych z moich zajęć  na uczelnie-czyli łapanie owiec. Macie okazję pośmiać się ze mnie :D

Zapraszam do oglądania

środa, 18 marca 2015

Warsztaty w 25 LO w Poznaniu

Kilka fotek z dzisiejszej wizyty w 25 LO w poznaniu-Na zaproszenie  by zorganizować jakieś warsztaty w szkole nie mogę odmówić zwłaszcza,że w moim miasta.

Chciałem zrobić je głównie o urban survivalu ale jak to zawsze bywa wyszło nieco inaczej i było o wszystkim o leśnym survivalu, o samoobronie,psychologi przetrwania,woli walki o sukces, opowiedziałem też co nieco o szpeju o zestawie EDC i wielu innych pierdołach. Postawiłem na interakcję i chętni mogli sprawdzić samemu jak używa się krzesiwa czy też jak podpalić dętkę. Dałem też kilka scenariuszy realnego survivalu który musieli sami przeanalizować i wyjść z opresji i przyznam,że zostałem zaskoczony :) Wiedza i pomysłowość gigantyczna- dzięki za zapro i super atmosferę :D




WIĘCEJ ZDJĘĆ TU

wtorek, 17 marca 2015

Survival team meeting-relacja




Znalazło się trochę czasu i chęci to czas na relację. Tak więc jak się zdania nie zaczyna zacznie się ta opowieść na zaproszenie WSS wybrałem się z Ojcem na SURVIVAL TEAM MEETING okazja do zapoznania się,wymiany doświadczeń,zabawy itd. Ale przejdźmy do najważniejszego  w piątek zaraz po zajęciach z uniwerku szybko do domu ,błyskawiczny szamunek na obiad i cheja do auta i w drogę do Lądu.
Oczywiście bez korków na autostradzie się nie obyło i gdzieś koło 17/18 byliśmy na parkingu gdzie czkała już na nas zacna ekipa.
Bagaże wszystkich załadowane do terenówki i dalej na miejsce noclegu-Ojcu się upiekło i razem z Tomkiem z WSS załapał się na transport 4x4 a cała reszta musiała iść przez łąki,pola, jakieś podmokłe drogi przy Warcie w kompletnych ciemnościach. Jakieś tam wskazówki jak dojść mieliśmy ale jak to zwykle bywa  ludziska się rozciągnęły kilku chłopa szło sporo przede mną,  ja razem z kolegami z BLACK FOXA w środku peletonu i za nami  SKIERNIEWICKI KLUB SURVIVALU. Szliśmy w sumie nawet nie wiem ile bo nie dość,że źle skręciliśmy to jeszcze gadaliśmy o wszystkim i o niczym przez co czas zleciał  cholernie szybko. Ale to co najważniejsze to to,że jak już doszliśmy obóz w większości był rozbity-mój namiot też :D  ogień się palił a nad nim na ruszcie leżał dziczek-nie za duży ale  w sam raz.  A miejsce super zadrzewione i zakrzaczone ruiny jakiegoś bardzo starego gospodarstwa i niedaleko Warta-naprawdę klimatycznie.
Gdy już wszyscy się rozstawili i rozsiedli zaczęła się impreza na całego.  Świetna kuchnia,piwo czy jak ktoś tam co innego to też,opowieści z buszu i nie tylko-czyli można powiedzieć męski wieczorek zapoznawczy.  Siedzieliśmy dość długo ale jednak nie najdłużej bo gdzieś koło 2 w nocy dotarł jeszcze Jarek sam w ciemnościach ;)

Kolejnego ranka śniadanko, pogawędki i czekanie aż przestanie mrzeć-no ale jak na złość nie przestało to co zrobisz? no nic nie zrobisz. Tak też chętni wybrali się na spacer  wzdłuż Warty  parę osób też zostało w obozie robić obiad i trzeba przyznać,że udało się im zrobić super hiper mega grochówkę.  No i tak większość poszła na spacer,pogoda nie rozpieszczała bo jak nie padało to wiało, a jak nie jedno to dwa naraz czyli prawdziwa polska wiosna :P   Po drodze z dość bliska w trzcinowisku widzieliśmy  sarnę dosłanie z kilku metrów, sporo ptactwa wszelakiego i kilka innych przedstawicieli zwierzyny płowej ale to już z większej odległości. Udało się mi znaleźć kilka łusek od strzelby(będzie na pojemniki i wabiki) i tak idąc a właściwie już wracając stwierdziliśmy,że niema co się pieprzyć i walimy na skróty. Mi w sumie to i tak już było wszystko jedno  czy w wodzie czy nie bo buty i tak jakiś czas temu mi puściły tak wiec gdy doszliśmy do zalanego wodą miejsca krążyliśmy i szukaliśmy takiego względnie płytkiego i niezbyt grząskiego tak by przejść a nie utonąć. I udało się  znaleźć takie po kostki-bez ogródek najlepszym sposobem na przejście takiego odcinka(gdzieś ze 100m) było ostre napierniczanie bez zatrzymywania szybko i bez problemowo.  Aż do momentu gdy przyszła sama końcówka woda szeroka na  niecałe 2 m i chyba dość głęboka bo przebiegając to wyszło gdzieś tak po kolana +/- . Oczywiście w naszej kompani znaleźli się i tacy co woleli obejść dookoła dłuższą drogą ale i tak się lekko skąpali. I tak tnąc już przez suche pola wróciliśmy do obozu gdzie ekipa kuchenna nie dość,że wesoła to i  gotowy obiadek- miała być zupa grochowa ale wyszło coś lepszego nie do końca zupa bo samo gęste ale smak wyśmienity-w Hiltonie tego nie dostaniecie ;)



I tak też po obiedzie który można powiedzieć ciągnął się do kolacji a ona do późnej godziny nocnej-chyba bo było długo ciemno a na zegarek nie patrzyłem siedzieliśmy,gadaliśmy i śpiewaliśmy pewien klasyk-ale nie będę go tu przytaczał bo bym musiał wyłączyć filtr na przekleństwa ;) 
I tak też zakończył się kolejny dzień  rano śniadanko,zwinięcie namiotu,spakowanie bambetli i ostateczna maniana- ale najważniejsze było to,że  wrońcu przestało siąpić i zaczęło świecić słońce. Kierowcy pojechali jako pierwsi by ściągnąć auta na parking, potem załadowaliśmy resztę gratów do terenówki i ja zakończyłem  ten zlot podróżując w bagażniku przygnieciony kilkoma plecakami-powiem wam,ze fajna opcja na podróżowanie-bajer widok ale i nie najwygodniej-CZŁOWIEK Z BUSZU POLECA ;)

I tak też zakończył się SURVIVAL TEAM MEETING-wielkie dzięki za zaproszenie dla WSS i dla całej reszty za zajebistą atmosferę.  BYŁO NAPRAWDĘ SUPER.


Filmik powinien pojawić się już w tym tygodniu a najpóźniej w przyszłym a na razie pozostają wam zdjęcia

poniedziałek, 16 marca 2015

SURVIVAL TEAM MEETING-fotorelacja

Dziś tylko króciutko i głównie fotograficznie. Ci z was którzy śledzą mój profil na FB już widzieli kilka zdjęć z imprezy którą zorganizowała WIELKOPOLSKA SZKOŁA SURVIVALU.  Zjazd zajebistych ludzisków z branży,wymiana doświadczeniami,przygodami,męskie rozmowy i super  kuchnia.
Wielkie dzięki za zaproszenie :D

Niedługo relacja i filmik a powiem wam,że działo się sporo,pogoda nie rozpieszczała bo cały czas padało ale mimo tu SUPER i taki też zapowiada się filmik ;)







W imprezie uczestniczyli:
WSS
SKIERNIEWICKI KLUB SURVIVALU
BLACK FOX SURVIVAL
no i oczywiście człowiek z buszu ;)




WIĘCEJ ZDJĘĆ KLASYCZNIE W GALERII ;) TU

środa, 11 marca 2015

Szkolenie survivalowe Black FOX survival


Uwaga Uwaga dziś tylko ogłoszenie parafialne ;)


Już w ostatni weekend MARCA (tj. 28-29) w okolicach puszczy noteckiej dokładniej w OBORNIKACH koledzy z BLACK FOX SURVIVAL-organizują szkolenie z zakresu sztuki przetrwania.



Żeby nie było ja tam też będę miał mały udział w szkoleniu jako ekspert od survival-outdoor. Ale w nieco innym spojrzeniu na sztukę przetrwania w stylu amerykańskim. 

Szkolenie odbywa się w Obornikach a jego cena to 350zł od osoby.
Dla grup zorganizowanych  przewidziana jest 10% zniżka.

W ramach szkolenia kursant będzie miał szansę nauczyć się :
-Podstawy survivalu. Psychologia przetrwania.
- Wyposażenie survivalowe, zestawy ratownicze, noże survivalowe, przydatne narzędzia
- Improwizowane narzędzia.
- Budowa schronień z materiałów naturalnych lub sztucznych
- Samodzielne przygotowywanie posiłków na ognisku / techniki obozowe.
- Rozmaite techniki rozpalania ognia.
- Podstawy zdobywania / oczyszczania wody.
- Sposoby wzywania pomocy / komunikacja ze służbami ratowniczymi.
- Nawigacja w terenie
Całość spotkania / szkolenia nie przekracza ok 6-8 h i zakończona jest ogniskiem integracyjnym – luźną dyskusją na temat szkolenia i przerobionego materiału. 


 Kurs dwudniowy w większości opiera się o rozbudowę części podstawowej i umiejętności praktyczne. Kładziemy tu duży nacisk aby każdy kursant mógł indywidualnie i w sposób praktyczny podejść do każdego omawianego przez nas tematu. Krótkie ale dosyć intensywne sprawdzenie się w życiu obozowym. Uczestnik będzie budował schronienie na noc, przygotowywał ciepły posiłek przy ognisku oraz oczyszczał / zdobywał wodę. Ta część kursu rozbudowana jest o praktyczny kurs pierwszej pomocy.


Szkolenie zaczyna się w sobotę o 10 a kończy w niedzielę o 15-16.

Każdy uczestnik powinien mieć ze sobą:
 
  1. przybory niezbędne do biwakowania, 
  2. wyżywienie 
  3.  ważne ubezpieczenie NNW

Jak widzicie oferta całkiem całkiem- dobra kadra i fajna przygoda wszystkich serdecznie zapraszam ;)

ZAPISY NA WYDARZENIU NA FB (TU) 


BLACK FOX SURVIVAL 

wtorek, 10 marca 2015

Ptasia ekologia

Bardzo dawno nic o ekologi nie pisałem, ostatnio też coraz więcej pojawia się akcji ekoterorystów ale o tym innym razem dziś przybliżę wam problem ptaków. Coraz więcej gatunków znika albo jest na granicy wymarcia. A w brew pozorom  jak znikną ptaki to nam też  nie będzie różowo.

Ale zacznijmy od początku ptak a survival.
Od zawsze  ptaki pomagały przetrwać rozbitkom,czy osobom zmuszonym do walki o przetrwanie. Np na morzu obecność ptaków daje szansę na bliskość lądu,  krążące kruki czy tym podobne ptaki mogą nam zagwarantować w miarę świeżą padlinę.  Ptaki też zwiastują  bliskość wody czy po prostu dają nam możliwość zjedzeni jajek czy ich samych.  Do tego można jeszcze dodać  walory wizualne bo kto nielubi oglądać ptaków na wolności-nie mówię tu o gołębiach chociaż i te mają swój urok ;)


Trochę przykładowych statystyk:
Co roku zabija się blisko 100 tyś albatrosów czyli średnio jednego co 5 minut!!!
W 1986-1990 w zatoce gdańskiej zginęło 175 tyś zimujących tu ptaków czyli od 10 do 20% całej tamtejszej populacji zimujących ptasiorów/
W ciągu ostatnich 100 lat populacja europejskich ptaków zmniejszyła się o MILIARD !!!!
W ciągu ostatnich 30 lat straciliśmy  ok 420 milionów ptaków różnych gatunków.
W południowej Azji do 2004 roku zginęło 97-99% populacji tamtejszych sępów-na skutek używania diklofenaku-subst.aktywna popularna w lekach weterynaryjnych połykanych przez ptaki razem z padliną.
   
Ale teraz coś co was zaskoczy  coś co bardzo ale to bardzo zagraża skrzydlatym braciom. Mianowicie połowy na skalę przemysłową na morzach i oceanach 

Każdy oceaniczny kuter ciągnie za sobą długie na 100km liny(z reguły 2 ) posiadające kilka tyś haków. W czasie połowu  ostatnie kilkadziesiąt metrów znajduje się tuż pod powierzchnią ściągając ptaki możliwością łatwego łupu.  Niektóre kolonie Albatrosów przez taki połów notują każdego roku spadek populacji do 6%. Można powiedzieć,że niewiele ale w perspektywie tego,że ten gatunek żyje na ziemi 50 mln. lat  to już te 6% robi większe wrażenie.

Na samym północnym Pacyfiku każdej nocy rozciąga się  48-64 tyś km sieci rybackich czyli jest to dużo więcej niż równik!!!! w najlepszym przypadku o 8 tyś km a w najgorszym o 24. Wyobraźcie sobie,że ziemia jest opleciona dookoła siecią. MASAKRA.
Ale najgorsze jest to,że średnio co noc odrywa się ok 40km sieci i to cholerstwo dryfuje  przez lata bo jest tak dobrze zrobione,że samo się nie rozpadnie.  Taki fragment  to dryfująca pułapka dla ptaków i ryb. 

Jak widzicie problem jest spory. Dużym problemem dla naszych ptaków są np. zabawy w rejonie basenu Morza Śródziemnego gdzie  dla zabawy  sobie strzelają do bocianów i innych ptaków. Jada na pustynię i łupią do wszystkiego co leci.   Takich to można nazwać bardzo łatwo DEBILE!!!



I na koniec jeszcze  jeden przykład z naszego podwórka TRZNADEL-kiedyś bardzo popularne w całej europie a dziś są jednym z szybciej znikających gatunków.  W ciągu ostatnich 30 lat populacja zmniejszyła się w zależności od miejsca od 30% do 85% !!!  To wszystko przez duże przemiany środowiska i dużą chemizację rolnictwa. I pomyśleć,że to dzięki nam :P  Sami sobie taki los szykujemy a jak to życie będzie wyglądać ciężko powiedzieć ale na pewno nieróżowo.