sobota, 21 lutego 2015

Szyszki świerkowe

Dawno nic o dzikim żarciu nie pisałem. To chyba czas najbliższy nadrobić te zaległości, zwłaszcza,że po moim poście o wege(tutaj)  dostałem mnóstwo zarzutów,że nie lubię roślinek-oczywiście to nieprawda w końcu schabowy z ziemniaczkami,suróweczka itd. to idealny zestaw ;)

Ale przejdźmy do sedna sprawy-dziś opiszę a właściwie przedstawię wam patent którym ja lubię sobie urozmaicać dietę w terenie. Mianowicie chodzi o szyszki świerku.
I tu nasuwa mi się taka fajna anegdota;
kiedyś zostałem poproszony o zorganizowanie szkolenia,warsztatów survivalowych dla grupki dzieciaków,  i gdy jeden dowiedział się,że można jeść rośliny to od razu co chwila pytał mi się a to mogę, a tamto itd. Nic w tym dziwnego ciekawość i głód wiedzy,jednak najlepsze dopiero się zacznie. Gdy usłyszał o tym,że szyszki można spożywać,wziął to sobie zbyt dosadnie i jak się dorwał do szyszki  to ją zeżarł-nie wiem jak to się potem skończyło,ale nie chcę wiedzieć jak to jest zjeść i wydalić takie ustrojstwo.

Ale wracając do prawidłowej konsumpcji szyszek,jemy nasionka które są ukryte pod łuskami w szyszce. Oczywiście by tak naprawdę się najeść to trzeba by zjeść chyba z 2 garści nasionek/orzeszków a zebranie takiej ilości może być dość czaso i energo chłonne.

jak widać orzeszek za duży nie jest :P

Orzeszki te mają sporo tłuszczy itd.dzięki czemu są dobrym uzupełnieniem diety,jednak niestety kaloryczność nie jest największa w stosunku do ilości jaką byśmy musieli zebrać.

Można by powiedzieć co za problem zebrać szyszki a no dość spory,zwłaszcza,że trzeba je zebrać z drzewa  bo tylko te mają  nasionka(po otwarciu i wypuszczeniu ich spadają z choinki) oczywiście czasem po wietrze czy np. zimą one spadają  i starczy podnieść przełamać i można jeść.

Smak jest całkiem całkiem,porównywalny z orzeszkami ale nieco inny-po prostu sami musicie sprawdzić ;)
I na koniec taka zasada jeśli zrywacie z drzewa to nie wszystko z jednego ale tylko po np. kilka szyszek z drzewka i potem z kolejnego itd. na dość sporej powierzchni by nie wpływać zbytnio na środowisko, albo zbierajcie te z ziemi(z tym,że jak już mówiłem nie wszystkie są "pełne")-oczywiście nie mówimy o prawdziwej sytuacji survivalowej.

A jak już zjecie zawartość szyszek możecie wrzucić je do ognia,pieca itd. świetnie podtrzymują i robią żar.  


2 komentarze:

  1. Apropo - słyszałem coś o metodzie ułatwiającej wydobywanie owych nasionek z szyszek właśnie przez ich podgrzewanie przy ognisku, ponoć wtedy szybko same się otwierają i łatwiej jest zawartość wydobyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można i tak-działa to na bardzo prostej i logicznej zasadzie ;) szyszka schnąc odparowuje z siebie wilgoć i schnie przez co otwierają się łuski pod którymi są owe nasionka :)

      patent fajny szczególnie wieczorem w obozowisku :)

      Usuń