wtorek, 29 grudnia 2015

Nite Ize - S-Biner KeyRing Steel

Dobra to po wczorajszym wpisie trzeba wrócić do rzeczywistości ( niestety), pisał bym jeszcze o wilkach ale nic nie poradzę dziś recenzja  Nite Ize - S-Biner KeyRing Steel od speschop.pl      mała pierdołka bo prawda taka,że to jest pierdołka ale cholernie wygodna i pomocna. Za  niecałe 40zł otrzymujemy zestaw karabinków ( małe eski)  na metalowym kółku. Genialną sprawą jest to,że albo mamy  sposób na ład i skład w przenoszeniu naszych kluczy czy innych dupereli albo używamy osobno karabinków np. do zabezpieczenia zamka czy breloka itd.


Ale zacznijmy od początku

Wygoda jaka płynie z używania tego breloka,bo w sumie nie wiem jak to nazwać jest nieoceniona, ład jaki nam zapewnia i możliwość łatwego wyczepiania i wczepiania kluczy czy też innych przedmiotów jest przeogromna. Przy normalnym kółku dla   kluczy często się nam plączą,zahaczają i nieraz ciężko  znaleźć ten właściwy. Ty tego problemu nie ma bo odstępy są większe no i jak mówiłem można wyhaczyć pojedynczy klucz w dosłownie ułamek sekundy.

Można spytać czy te karabinki są pewne?? Oj są fakt,że się wyrabiają z czasem ( mam inne s-binery i po roku codziennego klikania po kilka razy lżej chodzi ale dalej trzyma) ale tak żeby zgubić klucze to raczej szansy nie ma, np chyba,że ktoś będzie ciągnął za to jak za powróz czy zahaczy gdzieś -no ale to do tego nie jest.

Inną zaletą  S-Biner KeyRing jest fakt,że nie koniecznie musi to być Key ring a idealna zawieszka na EDC czy inne duperele noszone na  co dzień. Jest to cholernie wygodne rozwiązanie w bojówkach , czy innych spodniach które mają duże kieszenie. Przy noszeniu zwykłych spodni czy jeansów już średnio, a właściwie to tak jak na załączonych zdjęciach zestaw  edc jest po prostu niewygodne - z tym,że to nie wina  breloka od specshop.pl a raczej typu spodni. Natomiast klucze to już ujdą w kieszeń ( jednak są mniejsze i nie gniotą aż tak bardzo) .

Czyli podsumowując  praktyczność i wygoda użytkowania duża, tak samo ma się wytrzymałość przynajmniej jak na razie, uniwersalność też spora nie tylko klucze ale i inne duperele nawet talizmany jak ktoś chce ;)   Wykonanie też nie budzi zastrzeżeń, ot kawałek stalowego kółka i  kilka karabinków -prostota ale i geniusz w wykonaniu.
Czy warto ??? To za chwilę bo najpierw jeszcze duża wada,a właściwie to dwie wady.
jaka zima taka bombka :P

Zacznijmy od tej lajtowej, a właściwie wady wynikającej z mody która ostatnio grasuje w środowisku. mianowicie rozchodzi się o taktyczność . Zgodnie z tą modą wszystko teraz musi być prawilnie taktyczne czyli czarne czy w kamo itd. No cóż to może nie jest w kamo,a wręcz przeciwnie świeci się jak psu jaja na święta,ale mi to nie przeszkadza. Natomiast jeśli szukasz czegoś bardziej taktycznego to gdzie jak gdzie ale w specshopie znajdziesz na 100%.


I teraz czas na  dość sporą wadę mianowicie to kółko do którego się wczepia karabinki. Kółko jest zamknięte,czyli nie ma możliwości przewleczenia go przez szlufkę itd. trzeba zaopatrzyć się w kolejny karabińczyk czy inny system zawieszania, lub też użyć jeden z tych które nam oferuję KEYRING   -chociaż nie zaufał bym temu ostatniemu rozwiązaniu,bo jednak nie trudno zahaczyć o coś i klucze czy coś innego pójdą w pizdiet.



Czyli odpowiadając na pytanie czy warto??    I tak i nie. Niby 40zł to dużo więc szkoda na takie coś,chociaż z drugiej strony mamy kilka karabinków(6sztuk)  i fajny bajer. Nie podlega też dyskusji,że to nie jest coś niezbędnego ale przydać się może. Tak wiec jeśli macie 40zł na zbyciu i szukacie czegoś do kluczy itd to warto pomyśleć o KeyRingu, może to też być fajny pomysł na prezent.  A to czy kupić to czy coś innego to wasza decyzja ;)

Cechy:
- Szybkie i łatwe, obustronne zapięcie karabinków
- Opatentowana konstrukcja
- Materiał: stal nierdzewna
- Kolor: srebrny
- Waga: 22g






poniedziałek, 28 grudnia 2015

Moje pierwsze spotkanie z WILKIEM

Pewnie część z was widziała już wczoraj fotki wilka spotkanego w lesie ale dziś opowieść o tym spotkaniu.


Wilk,najpiękniejsze zwierze w Polsce jeśli nie na świecie. Symbol wolności,rodzinności,waleczności i nieposkromionego ducha. Do tego zwierz któremu przypisano przez wieki metkę  mordercy i psychopaty,który czyha na nasze życie - zawsze jak słyszę,że wilki są złe itd. wybucham wku...niem i potem śmiechem z głupoty ludzkiej. No ale o tym na sam koniec,najpierw wczorajsza przygoda.


No ale wracając do wczoraj. Niby nic takiego zwykły cotygodniowy wypad do lasu, trasa praktycznie ta sama co tydzień no i pogoda typowa jak na grudzień + 9 *C  i słońce no i oczywiście zero śniegu :/  No ale jak to pewien minister ostatnio powiedział,że globalnego ocieplenia nie ma, a jak jest to wina ekologów ;) No ale było aż tak ciepło,że nawet lornetki na szelkach nie mogłem mieć bo się gotowałem wiec poszła do kieszeni ANORAKA.  I tak wędrujemy przez Zielonkę ( zapomniałem wspomnieć,że byłem ja i Tato )  wychodząc na pole zobaczyliśmy masę kruków czyli oznaka,że na 100%   gdzieś w pobliżu będą jakieś szczątki. I tak też było po farbie dotarliśmy od miejsca gdzie sarna/jeleń dostała aż do miejsca gdzie myśliwy ją obrobił.

farba znaczy krew
Idąc dalej,przecięliśmy drogę i weszliśmy na przełaj w las, jeszcze kilka miesięcy piękny i dość dziki a dziś   trochę zdegradowany przez wycinkę ale   dalej ładny, przeszliśmy koło opuszczonej nory lisa i przeprawiliśmy się dalej przez rów przeciwczołgowy i dalej lasem do drogi. I tam już z perspektywą ewentualnego spotkania danieli idziemy,gadamy o wszystkim i o niczym i nagle w jednej z przecinek coś mi nie gra.
Wychylam się i Kurdę jakaś starta suchych gałęzi czy opadła gałąź z sosny z poszarzałymi igłami.

I tak mi coś nie grało wiec pomału aparat do oka i skręcam obiektyw na pełen zoom.  I w tym momencie widzę,wiedzę go. Emocje i podniecenie podkręcone na maxa. Z niejednego pieca chleb jadłem ale nigdy na widok żadnej dziewczyny nie czułem takiego wrzenia krwi jak przy tym spotkaniu ( jeszcze nic straconego )

Patrzę na niego on na mnie, stoimy idealnie na wprost siebie ( tato miał pecha bo drzewo go zasłaniało ) patrzę w te cudne oczy i pełna hipnotyzacja.
Jednocześnie duszę na spust migawki i szepczę WILK TO JEST KU..A WILK!!!!!
 Nie wiem ile spotkanie trwało,pewnie kilka sekund ale czas dosłownie dla mnie zatrzymał się w miejscu. Po tej magicznej chwili, wilk bez jakiejś spiny,wziął szybki zwrot i truchtem odbiegł w las.  Jeszcze przez kilkanaście sekund nie mogłem się pozbierać, roztrzęsiony głos,prawie jak bym się miał poryczeć ze szczęścia, endorfin miałem w sobie tyle,że chyba musiał bym zjeść furgon czekolady by temu dorównać.
Po tym jak cię trochę ogarnąłem,patrze na wyświetlaczu,powiększam,powiększam bardziej i tak jest,nie ostre ale sru z tym,ważne,że w końcu mam zdjęcie pierwszego wilka  i widziałem go oko w oko. Był kilkadziesiąt metrów od nas (szkoda,że nie bliżej ) 

Magia tego spotkania dalej mnie trzyma, za każdym razem jak pogrzebię w pamięci to widzę  to futro,inteligentny pysk i  jakąś taką mistyczną nieokiełznaną moc. Jak o tym opowiadam to mi głos dalej się zmienia. Jedno jest pewne takie spotkanie odmienia człowieka.

Nie wiem jak inni,ale mnie to walnęło mocno,weszło i w serce i duszę i chyba nawet w czaszkę się wryło. To co poczułem ciężko oddać w słowach,tak na dobrą sprawę trzeba by to przeżyć samemu, jedno jest pewne w tym momencie poczułem jaki jestem mały w stosunku do tej mocy, którą pawa taki dziki  drapieżnik. Czujesz jego potęgę i silę jednocześnie czujesz też jego spokój i opanowanie. No nic, na pewno nie zapomnę tego spotkania i będę si starał jeszcze bardziej działać na rzecz ochrony wilków i innej przyrody tej ożywionej i nieożywionej też. A każdy kto mi będzie pieprzył,że trzeba redukować to mu w łeb dam,bo redukować to trzeba ale imbecyli a nie naturę.


Dobra bo o tych emocjach,przeżyciach to mógł bym pisać bez końca i jeszcze przebił bym Pana Tadeusza pod względem ilości stron ;)

To teraz co nieco o tym,że nie taki straszny wilk jakim go malują.

Fakt,że ludzie się go boją jest zrozumiały chociażby przez to,że od dziecka pakują nam do głowy jaki to on zły. Nagonka niektórych myśliwych,mediów pseudo przyrodników i idiotów ;)  Najprostszy przykład CZERWONY KAPTUREK - wilk jest i jest zły. Czyli obawa jest nazwijmy to słuszna chociaż bezpodstawna.  Co ciekawe nawet Adam Wajrak jeden z najlepszych jeśli nie najlepszy dziennikarz przyrodniczy  obawiał się ich przy pierwszych spotkaniach. Ja np. nigdy do wilka strachu nie czułem i nawet przy spotkaniu z nim strachu było 0 !!!

To on się bardziej nas boi, bo w końcu to my go prawie wybiliśmy a nie on nas. My mieliśmy broń on tylko kły, ludzie strzelali,wybierali młode itd od najdawniejszych czasów no i tak dalej jest w wielu krajach. A i u nas są organizowane nielegalne polowania i zdarzają się kłusownicy którzy tylko czyhają na  skórę wilka.

To już nie są ludzie ani myśliwi tylko zwyrodnialcy a właściwie to bandyci bo w końcu jest to zwierzyna prawnie chroniona nie ŁOWNA!!

Co ciekawe według kilku badań w naszych lasach mogło by żyć koło 4 tyś wilków a nie tak jak obecnie zaledwie tysiąc. Mogły by mieć tak sporą populację chociażby dlatego,że  nasze lasy obfitują w jelenie,daniele itd. czyli wilki miały by co jeść - oczywiście odbije się to na myśliwych bo będą musiały się zmniejszyć liczby odstrzału - no ale warto w końcu bo WILK to WILK ;)

Spytacie czemu jest tylko tysiąc wilków - no między innymi,że są odstrzeliwane tak jak pisałem i mimo,że akceptacja społeczna jest spora to i tak trzeba jeszcze ostrzej je chronić ;)
 

Najważniejsze,że akceptacja społeczna duża,przeciwników coraz mniej,a wilków coraz więcej :D

dobra na dziś koniec,bo was jeszcze tu zanudzę ;)

























czwartek, 24 grudnia 2015

BUSZMEN NA TROPIE o krok przed nami



No i tak już się stało,że jest to ostatni w tym roku odcinek BUSZMEN NA TROPIE. I powiem,że wyszedł całkiem całkiem ;) - niech będzie,że jest to taki prezent na święta dla was ode mnie, wiem wiem mało ambitny, ale co ja mogę, w końcu z buszu jestem ;)


 Tak wiec wszystkiego najlepszego i by buszmeńskie nauki nie poszły w las,a byście sami poszli w busz ;)
A w tym odcinku klasycznie nieco humoru,porady foto i tropicielskie, bo pech chciał,że tym razem Daniele były o krok przed nami, a czy udało nam się je dopaść ZOBACZCIE SAMI ;)


PS.
Kolejny odcinek już na początku przyszłego roku - jedziemy na sylwka kręcić w góry ;)


środa, 23 grudnia 2015

Martwe drzewo jest zielone

Obiecywałem  sobie,że nigdy nie będę tu uprawiał ani poruszał tematów politycznych,niestety w ostatnich czasach  jedno z najcenniejszych siedlisk leśnych,wyjątkowych na skalę światową mianowicie PUSZCZA BIAŁOWIESKA. Wraz ze zmianą rządu pojawił się pomysł wycinki jakże cennego kompleksu leśnego.
By to zrobić odwołano dyrektora parku słowami mniej więcej w stylu : W IMIĘ PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI ZWALNIAMY PANA - a dlaczego ??? a no między innymi dlatego,że walczył on o ochronę środowiska i dla niego puszcza była nietykalna a dla obecnej władzy jest to zielona kupa zielonych.  Nie wiem jak można odwoływać kogoś kto dba i jest człowiekiem praktycznie idealnym na tym stanowisku ale patrząc na to,że  obecny minister środowiska nie jaki pan Szyszko jest również odpowiedzialnym za próbę zniszczenia  ROSPUDY !!!! Czyli wszystko jasne, jak ja to zwykłam mawiać DEBIL DEBILA DEBILEM POGANIA - mniej więcej tak to teraz wygląda.

Ale wracając do tego,że martwe drzewo jest zielone- chodzi o to,że podobno mają być wycinane tylko martwe drzewa te które stoją a te które leżą  wyciągane - fakt nie jestem  biologiem,przyrodnikiem itd. ale nie muszę nimi być by wiedzieć,że martwe drzewo  daje życie milionom innych organizmów -robaki,pędraki,mikroorganizmy,grzyby itd. Do tego jeśli się rozkłada czyli gnije daje pożywkę dla gleby, czyli zasila kolejne życia. Można powiedzieć,że idealnie się tu sprawdza  powiedzenie coś umrzeć musi by coś mogło żyć.  No ale według  nowej władzy trza je wycinać i tyle,bo jest kornik, badania wskazały,że puszcza da sobie rade no i co jak co ale jest to naturalny tryb rzeczy.   Poza tym,żywe drzewa też pójdą pod młotek bo przecież puszcza to zwykły las i trzeba
go gospodarować, znaczy się wycinać sadzić itd. Nie bez powodu Puszcza była chroniona za Carów już a dziś mamy rezerwaty i PN ale jest też dużo obszarów równie cennych które są w gruncie rzeczy zwykłym lasem. Najlepsze jest to,że jest to ewenement na skalę światową, między innymi dlatego została wpisana na listę UNESCO!!!   

Gdyby to nie przemawiało do zwolenników obecnej władzy warto dodać fakt,że jest pomysł redukcji żubra ! a właściwie wznowieni polowań. Jednak to jest temat na osobnego posta. Mam jeszcze trochę dokumentów do przestudiowania w tej sprawie to potem się z wami nią podzielę.


Wiadomo,że typowy las jest tak naprawdę gospodarstwem,które leśnicy uprawiają i czerpią zyski - ale są miejsca które nie mogą być traktowane na równi z innymi. Weźmy przykład  każdy zna lasy w okolicach miast,  śmieci,monokultura,wycinak na potęgę itd. I weźmy PUSZCZĘ BIAŁOWIESKĄ gdzie żyją WILKI, RYSIE, ŻUBRY, DZIĘCIOŁ TRÓJPALCZASTY i wiele innych. 
 Jak widać cenny i to mało powiedziane teren który nie może być traktowany na równi ze zwykłym lasem.

Pięknie to skwitował prof. January Weiner z PAN ( polska akademia nauk)
cytując:  Wycinanie drzew w Puszczy Białowieskiej to  mniej więcej tak jak burzenie WAWELU na  sprzedaż  cegieł.

Te słowa idealnie oddają powagę sytuacji  - I nie ma to tamto w momencie gdy sprawa jeszcze bardziej się zaogni,pojadę i będę stawiał opór tym szubrawcom co kładą łapę na  dobrze narodowym, a właściwie to nawet światowym.  Wiem,że części z was mogłem podpaść z racji,że wyznaję poglądy lemingów ale nie obchodzi mnie to,bo co jak co ale puszcza i natura są dla mnie najważniejsze. I tak jak teraz wszyscy chcą być patriotami przez duże P  to niech się zastanowią co to znaczy,bo niestety ostatnio zdewaluowały się te słowa. JA JESTEM PATRIOTOM ALE NATURY, KULTURY itd a nie pieprzonej polityki,czasem trzeba pomyśleć co dla nas jest najważniejsze,a nie za tłumem jak barany iść i skakać czy szczekać.

Tak wiec mam nadzieję,że część z was przekonałem a przynajmniej otworzyłem oczy,że sytuacja jest napięta i mam nadzieję,że razem ze mną będziecie  głosili słowo buszu i nawracali niewiernych. I razem ochronimy puszczę i nie tylko, bo w lemingach siła ;)

Sam zamierzam się wybrać tej zimy ( oby przyszła :P )  do Puszczy i zrobić spory materiał foto i video, oraz zebrać sporo informacji.

Na sam koniec polecam bloga na który jest kopalnią wiedzy o Puszczy Białowieskiej i daje info na żywo
LESZA DLA PUSZCZY

DARZ BUSZ !!!!!


PS.
jeśli ktoś nie zajarzył tytułu to chodziło o to,że martwe drzewo to kasa. Zresztą jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o zielone ;) 



poniedziałek, 21 grudnia 2015

SAGA PRASTAREJ PUSZCZY

Z racji,że dawno nie polecałem żadnego filmu jak i fakt,że ostatnio Puszcza Białowieska jest zagrożona, przez bandę inteligentów  dla których liczy się tylko zysk, dziś przedstawię wam genialny serial przyrodniczy,nagrany z gigantycznym rozmachem,wspaniałymi ujęciami i historiami, które mają miejsce właśnie  w PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ pt. SAGA PRASTAREJ PUSZCZY.
Film wyreżyserowany i stworzony przez małżeństwo  Walenciaków opowiada i pokazuje prawdziwe dylematy,dramaty i życie zwierząt w naturalnym środowisku. Każdy z 10 odcinków jest piękną opowieścią nie pozbawioną naturalnej brutalności. Jeśli ktoś myśli,że tu wszystkie zwierzęta przeżywają czy każda opowieść dobrze się kończy to nie,wręcz przeciwnie, mamy tu śmierć,ból i walkę o przetrwanie. Nie tylko z przyrodą ale i z człowiekiem który nazwijmy to dobry dla natury nie był i nie jest (wiem wiem uogólniam-ale coś w tym jest )    Są tu kłusownicy którzy niszczą i mordują,drapieżniki czy głupota ludzka jak i przypadkowe wypadki.   Czyli w skrócie można powiedzieć nie jest to film w 100% przyjemny i miły, ale za to prawdziwy i edukujący,niosący mnóstwo ciekawych informacji i pięknych ujęć. Do tego świetny lektor opowiadający historię - dzięki temu mamy film przyrodniczy który się ogląda jak baśń czy bajkę a nie jak to często bywa naukowo i nudno przedstawiony temat.

Jak widzicie program jest genialnie zrealizowany przy stosunkowo niskim nakładzie  zielonych jak i tym,że twórcy wcale nie mieli najlepszego na świecie sprzętu -ale mieli coś innego. Pasje,miłość do natury i pomysł oraz zacięcie. To wszystko sprawia,że SAGA PRASTAREJ PUSZCZY jest jednym z ciekawszych programów przyrodniczych które każdy musi ale to naprawdę obowiązek każdego leśnego ludka obejrzeć chociaż kilka odcinków.  Warto by też dzieciaki oglądały,ale to  z rodzicami by im w razie potrzeb wytłumaczyć co i jak.



Czyli nic tylko oglądać i zachwycać się pięknymi kadrami,historią,przyrodą i  muzyką.
Na zachętę początek programu ( odcinki znajdziecie na YOU TUBE)

Tu macie rozpiskę który odc o czym czy raczej o kim :
  • I - Opowieść o wilku. Nie ma jak stado. (premiera 26.09.2010)
  • II - Opowieść o mrówce. Samotność w tłumie. (premiera 03.10.2010)
  • III - Opowieść o kruku. Skaza odmieńca. (premiera 10.10.2010)
  • IV - Opowieść o żubrze. Cywilizowanie dzikości. (premiera 17.10.2010)
  • V - Opowieść o żuku. Potęga karła. (premiera 06.12.2010)
  • VI - Opowieść o dziku. Cena niezależności. (premiera 07.12.2010)
  • VII - Opowieść o nornicy. Niezwyczajna zażyłość. (premiera 23.03.2008)
  • VIII - Opowieść o bobrze. Nieosiągalna arkadia. (premiera 08.12.2010)
  • IX - Opowieść o sóweczce. Prawo drapieżnika. (premiera 09.12.2010)
  • X - Opowieść o rysiu. Wbrew naturze. (premiera 10.12.2010)

niedziela, 20 grudnia 2015

Spotkanie w Tandem Pubie

I tak też wczoraj w Tandem Pubie miało miejsce spotkanie podczas którego opowiadałem o spływie Wisłą.


łapcie fotki z wczorajszego spotkania w Tandem Pub - dla tych co nie byli nic straconego bo od stycznia rusza seria spotkań z survivalem też w Tandemie
a co do spotkania to wielkie dzięki za obecność i super atmosferę :D

Nie będę się rozpisywał, bo kto był ten wie jak było,a kto nie dotarł to ma pecha ale i okazję nadrobić zaległości przy najbliższej okazji ;)











piątek, 18 grudnia 2015

Pocisk i mamy ognicho

Z racji,że pieruńsko dawno nie było żadnego wpisu typowo surfifalowego i tak też dziś porada jak zrobić ogień z pocisku.

Z racji,że nie wykluczone iż podczas naszej wyprawy w dzicz będziemy mieli przy sobie broń palną lub też w sytuacji postapo czy jakiej kolwiek innej w której walczymy o przetrwanie to rozpalenie ogniska nie powinno  być dla nas problemem.

I tak jeśli mamy jakąś giwerę to niewiele więcej  nam do szczęścia trzeba jak multitool lub inne narzędzie którym rozłączymy kulę z łuską i  tu dwie opcje - wysypujemy proch i odpalamy go od iskry(krzesiwo,pizozapalarka z zapalniczki itd.) lub też robimy sobie pocisk ślepy (usuwamy kule, nie wysypując prochu zaginamy brzegi łuski tak by zrobić "dzióbek"proch minimalnie odsypujemy z łuski ale znaczna część zostaje w łusce!!!!) i tak przygotowany ładunek wystrzeliwujemy w przygotowaną wcześniej podpałkę i liczymy na to,że złapie ona iskrę / tak samo można by po prostu uderzyć w spłonkę - jest to motyw skuteczny ale dość a nawet mocno niebezpieczny, dlatego należy go stosować tylko w sytuacji ekstremalnej.

Poza tym,że jest to niebezpieczne to ma jeszcze wadę wynikająca z konieczności uszczuplenia naszych zapasów amunicji,no ale jeśli wszystko co mamy pod ręką jest przemoczone na maxa i nie mamy jak rozpalić ognia a akurat pod ręką  mamy broń to  nasze szanse na przetrwanie  mocno rosną.  Typ broni nie ma większego znaczenia, wiadomo,że im większa łuska tym więcej prochu czyli łatwiej powinno nam się udać rozpalić ognisko.


PS. To samo można zrobić z petardą typu ahtung czy podobnymi. Ogólnie polecam wyposażyć swój zestaw survivalowy czy to tyrany w lesie czy też wożony w aucie w jakąś petardę hukową. Ma ona wiele zastosować poza rozrywkowymi czy ogniowymi, można jej użyć do odstraszenia napastnika czy też  np. zdziczałego psa, można też za jej pomocą zasygnalizować swoją pozycję i wiele innych. Należy jednak pamiętać,że to nie zabawka a nieodpowiedzialne użycie może ciągnąć za sobą przykre konsekwencję. 


Jeśli nie musicie to nie róbcie tego ani żadnmych innych rzeczy z prochem, czy innymi materiałami wybuchowymi,patent warty nauczenia -ALE BEZPIECZEŃSTWO I ZDROWIE NAJWAŻNIEJSZE!!!!!! 

środa, 16 grudnia 2015

Fruczak Gołąbek - polski koliber

Wczoraj wrzuciłem na FB dość stare zdjęcie polskiego kolibra a dokładnie to motyla o ciekawej nazwie FRUCZAK GOŁĄBEK- z łac.Macroglossum stellatarum.
 I tak też postanowiłem go dziś wam przybliżyć nieco bardziej - czyt. przyrodniczo.

Tegoż koleżkę spotkałem,podczas 1 etapu  projektu INTO THE WILD-POLSKA w górach izerskich, i do niedawna nie wiedziałem co to dokładnie było. Że jakiś rodzaj motyla to się spodziewałem ale co dokładnie  to za cholerę nie mogłem dojść co to za dziwak.
I tak też niedawno jakoś przez przypadek w jakimś opracowaniu przyrodniczym natknąłem się na  jego zdjęcie i  podpis FRUCZAK GOŁĄBEK.

Można by powiedzieć,że motyl jak to motyl każdy zna i widział, jednak ten jest wyjątkowy - zupełnie inna budowa i kształt, długa jak diabli trąbka która genialnie się zwija i rozwija podczas wysysania nektaru itd. No i przede wszystkim sposób poruszania się,a właściwie zdolności zawiśnięcia w miejscu jak śmigłowiec, który sprawia,że człek myśli KOLIBER,CHOLERA W POLSCE KOLIBER!!!!! 


Między innymi właśnie dlatego mam tylko jedno zdjęcie tego koleżki, bo jest to tak fascynujący okaz przyrodniczy,że człek patrzy się jak głupi i nie wie co zrobić ;)


No a teraz trochę informacji o samym GOŁĄBKU - motyl z rodziny zawisakowatych (Sphingidae).

Krępa budowa ciała zupełnie inna niż u bardziej popularnych motyli do tego skrzydła o rozpiętości 5-7 cm przednie szarobrązowe z paskami (swoja drogą ciekawe camo) a tylna para pomarańczowa, do tego to masywne cielsko w  ciapki sprawia super wrażenie optyczne - bardzo urodziwy osobnik to jest. Czyli nie tylko zdolnością zawisania w powietrzu ale i kolorystyką do złudzenia przypomina kolibra -przez co często jest nazywany POLSKIM KOLIBREM.
Ta długa ssawka czy jak kto woli trąbka pozwala mu spijać nektar z kwiatów -nazwijmy to w trudnych warunkach,gdzie niełatwo podfrunąć czy też kielich jest głęboki.  Jego gł. "ofiarami" są kwiaty ostu,wiciokrzewu,przytulii,petunii i floksów. 

Inną ciekawostką jest to,że dziadyga porusza skrzydełkami z prędkością  80 uderzeń na sekundę,przez co w zawisie są prawie niewidoczne.   Jest to idealny przykład, na geniusz i dopracowanie przystosowawcze. Pomyśleć,że natura sama stworzyła śmigłowiec a nie człowiek - nie bez powodu większość wynalazków swoje istnienie zawdzięcza obserwacji świata przyrody.

W naszym kraju występuje głównie na południu. Czyli jak spotkacie kolibra u nas w kraju to najprawdopodobniej właśnie będzie to ten przyjemniaczek.


Jeśli podoba wam się ten wpis i chcielibyście więcej przyrodniczych informacji podanych na luzie to piszcie w kom. a ja już coś raz na jakiś czas stworzę ;)



poniedziałek, 14 grudnia 2015

OPOWIEŚĆ o wiśle w TANDEM PUB -POZNAŃ GWARNA 9

Już w tą sobotę ( 19 grudnia 2015) w poznaniu na gwarnej 9 w TANDEM PUB - będziecie mogli posłuchać mojego gderania o spływie Wisłą,zadać różne pytania ( te niewygodne też ;)

TAK WIEC WIDZIMY SIĘ W SOBOTĘ O 17 W  TANDEM PUB -poznań gwarna  9 ;)




Jak by co to nie jest ostatnia BAROWA akcja -wiec będą jeszcze nie jedne spotkania,
Wstęp free
do zobaczenia w sobotę ;)






Tu macie linka do wydarzenia na fb:


 https://web.facebook.com/events/940568542704896/





PS. - trochę komerchy
Jeśli macie jakiś klub/bar czy inny lokal i chcielibyście zorganizować jakieś spotkanie/warsztaty itd
piszcie na: konradbusza@gmail.com

sobota, 12 grudnia 2015

BUSZMEN NA TROPIE - PODCHÓD

Mimo problemów z przesyłem danych - za 2 razem udało się przesłać kolejny odcinek BUSZMEN NA TROPIE.



W tym odcinku dowiecie się podstawowych zasad niezbędnych by podejść zwierzynę,opcjonalnie człeka też ;)
co nieco o fotografii i inne ciekawostki-akcentów humorystycznych też nie zabraknie ;)
oglądajta i subskrybujta







a już niedługo kręcimy kolejny odcinek ;)



piątek, 11 grudnia 2015

Nite Ize - KnotBone Stretch LaceLock System



Jakiś czas temu dostałem od SPECSHOPA sznurówki.  Można by powiedzieć, jak  można testować sznurowadła,niby nic takiego trochę sznurka. I można powiedzieć,że właśnie tak jest w 99% przypadków, jednak Nite Ize - KnotBone Stretch LaceLock System  to zupełnie coś innego i genialnego zarazem.
I gwarantuje,że jak ktoś sobie takowe sprawi już nigdy nie będzie chciał sznurować butów. Dzięki pomysłowi Nite Ize  buty raz zasznurujemy a potem już do końca ich dni będziemy je wsuwać lub zsuwać jak laczki.

Ale zacznijmy od początku. 
KnotBone to nic innego jak taśmy z gumy które zastępują tradycyjne sznurówki.  Można je kupić w wersji podstawowej - jako same taśmy lub w wersji którą ja testowałem - czyli KnotBone ( dwie końcówki)
Wersja podstawowa nie różni się wiele od zwyczajnych sznurówek z racji,że i tak wiążemy na kokardkę czy jak kto lubi. Natomiast w wersji którą testowałem do zawiązania służy specjalny plastykowy "dydek" który jest specjalnie uformowany i powoduje zaciśnięcie sznurówki.



SPECYFIKA PRODUCENTA:
 - W komplecie: 2x KnotBone Stretch Laces, 2x KnotBone LaceLocks, 2x Lace Caps
- Rozciągliwa konstrukcja pozwala na dynamiczne dostosowanie się obuwia do stopy w trakcie poruszania się
- Antypoślizgowa faktura
- Odporny na promieniowanie UV poliuretan TPU
- Wodoodporne
- Płaska, niskoprofilowa i lekka konstrukcja
- Idealne dla sportowców, w tym biegaczy
- Pasują do każdego buta, można je łatwo przyciąć aby dopasować do buta
- Prosta i szybka obsługa KnotBone LaceLock
- Kolor: biały
- Wymiary KnotBone: 45 x 19 x 9,76 mm
- Wymiary Stretch Laces: 137,16 x 0,51 x 0,1 cm
- Waga: 3g



Komfort
Dzięki temu,że producent  wykorzystał przekrój taśmy a nie linki mamy zdecydowanie większy komfort - lepiej się układają na bucie i nie ściskają stopy tak jak tradycyjne sznurówki,  jednocześnie zapewniając pewne trzymanie stopy. Nawet przy samy zaciągnięciu - sam tylko tak je użytkowałem i w 1000% się sprawdzają.
Inną zaletą jest fakt,że taśmy rozciągają się  od 50 do nawet  100% - pełna możliwość idealnego  dopasowania i ściągnięcia buta.



Można powiedzieć,że tak dobrze trzyma i nie uciska,że mimo iż mamy  buty na nogach czujemy się jak byśmy w laczkach chodzili.

Jedynym brakiem komfortu w tym produkcie jest to,że trzeba się trochę namęczyć z wkładaniem ich i rozgryzieniem patentu jak się go obsługuje ale zaraz po  tym,już same +.


Użyteczność - jak nie trudno się domyślić idzie ona w parze z komfortem. Czas który musimy poświecić na  zawiązanie jest ograniczony do minimum a właściwie dzięki zdolnościom do rozciągania  jest  skrócony do 0. Raz zawiążemy a potem tylko odgiąć język i wsunąć stopę.   Nic bardziej przyjemnego i miłego. Chociaż fakt,że na pełne zawiązanie trzeba poświecić kilka razy by rozkminić jak to się robi. Ale gdy  ograniczymy się do samego zaciągania - od razu pełen luzik :D 
Co ważne obojętnie od tego czy tylko zaciągniemy czy jeszcze przepleciemy przez kostkę taśmy i tak się nie luzuje trzymanie stopy, dzięki  porowatej konstrukcji taśm, KnotBone trzymają jednakowo dobrze  suche jak i mokre.

Sprawdzają się jednakowo dobrze w mieście/rowerze/samochodzie jak i w terenie.  W tym ostatnim środowisku objawia się duża zaleta nad zwykłymi  sznurówkami - mianowicie to,że nie zaczepimy nimi o gałęzie i nie zaliczymy gleby czy po prostu nie rozwiążą nam się. Chociaż nie wiem czy zaufał bym im w bardzo ciężkim trekkingu - chociaż kto wie,jak na razie nie zawiodły to i w takich warunkach powinny dać radę.


Czy warto??

Nie będę owijał w bawełnę,że od samego początku naszej przyjaźni wierzyłem im na 100% . Zwłaszcza jak się namęczyłem z ich wkładaniem - to rzucałem mięchem na lewo i prawo, ale warto było, komfort który one zapewniają jest wart tego męczenia. I mimo,że wydaje się to głupi i nie potrzebny patent w porównaniu ze sznurówkami tradycyjnymi  to po krótkim czasie już się zmienia zdanie  NA TAK!!!
 Fakt,że są drogie bo 40zł za coś takiego to jednak przeginka,chociaż jakość i patent no i oczywiście znaczek  trzeba płacić. Ale z racji,że święta się zbliżają to może nie będzie to głupi pomysł na prezent.



Podsumowując:
Nite Ize - KnotBone Stretch LaceLock System  jest naprawdę genialnym i wygodnym patentem, wykonanym z najlepszych materiałów, dodatkowo chyba nie ma alternatywy dla tego rozwiązania ( przynajmniej ja się z nim nie spotkałem).    Jego wartość użyteczną doceni każdy kto będzie miał okazję go po testować i pewne jest,że każdemu przypadnie do gustu. Dodatkowo mamy do wyboru różne kolory : biały,pomarańczowy, zielony itd. Czyli każdy znajdzie coś dla siebie. Pasują praktycznie do wszystkich butów (niskich). Prawie nic nie ważą ( tylko 3g) Sprawdzają się w każdej aktywności turystycznej jak i codziennym użytkowaniu. Błyskawiczne wiązanie -  No nic tylko zachwycać się.
Fakt,że cena zaporowa -ale mimo to polecam


 


 


czwartek, 10 grudnia 2015

Spotkanie z Adamem Wajrakiem

Tak na przedsmak recenzji książki A.Wajraka pt. WILKI  i kolejnego odcinka BUSZMEN NA TROPIE  krotka relacja i zdjęcia z wczorajszego spotkania w CENTRUM KULTURY ZAMEK W POZNANIU właśnie z Wajrakiem.


Spotkanie miało się zacząć o 18 i mimo,że byłem 20 min. przed czasem to już był problem z miejscami,a z każdą upływającą minutą  było coraz ciaśniej - do tego momentu,że część ludzi się nie zmieściła na sali!!! A sala była i tak największa z możliwych.   ( swoją drogą chciał bym żeby na moje spotkanie przyszła kiedyś choć  połowa takiej publiczności )

Spotkanie było prowadzone w bardzo fajnym systemie - Wajrak + dziennikarz między którymi była rozmowa, choć po chwili zaczęły padać pytania z sali o różne aspekty jego przygód w lesie, wilków czy między innymi i głównie o  PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ której przyszłość w sytuacji obecnego rządu stoi pod wielkim znakiem zapytania. Ponieważ pisiorki chcą zwiększyć wycinkę aż 5  razy.  A nie ma to tamto jest to najcenniejszy las tego typu  na świecie!!


Temat był poruszony szeroko, z różnych aspektów - najlepsze jest to,że były dyrektor Białowieskiego parku został odwołany w następujących słowach : W IMIĘ PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI ZWALNIAMY PANA Z ....

To już całkowicie załamało :P

No ale wracając do spotkania -pogadanka i odpowiadanie  na pytania zajęła godzinę  a potem w też fajnej atmosferze zaczęła się walka o autograf.  I tak też od 20 do 23,30 musiałem zresztą nie tylko ja bo z kilkaset osób chciało autograf ( zresztą nie dziwie się - chociaż współczuję PODPISYWAĆ tyle książek )  Ale było warto, nowe znajomości zawarte w kolejce ( pzdr dla każdego)  no i możliwość zamienienia kilku zdań z Adamem Wajrakiem i zaskoczeniem go filozofią LEAVE NO TRACE - i  bardzo mu się ona spodobała, swoja drogą nie spodziewałem się,że można zaskoczyć kogoś takiego ;)

I to by było na tyle jeśli chodzi o tą relację - a dla tych którzy  przegapili spotkanie czy też nie zmieścili się na sali nic straconego,  bo Wajrak obiecał,że jeszcze do poznania zawita :)

WIĘCEJ ZDJĘĆ:



wtorek, 8 grudnia 2015

Lot widmo Bear Grylls

Jak wiadomo misiek cieszy się w środowisku około survivalowym mieszaną opinią -ale nie ma to tamto ja gościa lubię i oglądać i czytać.  I tak też dziś przedstawię wam jego najnowszą książkę w 100% dla dorosłych  pt. LOT WIDMO.

Tak jak  jego poprzednie książki były bardziej dla młodzieży to ta  jest raczej dedykowana dorosłym raz przez fabułę która przebija momentami rambo a dwa przez słownictwo - TAK TAK Misiek  klnie tu nie mało.

Na 450 stronach Bear opisuje  przygody  grupy osób pod przewodnictwem  Willa Jagera - w skład tej ekipy wchodzą szpece od przetrwania,wojny itd. z całego świat. Jest tu np. komandos z USA czy Japonii,  Ale żeby nie było w skład ekipy wchodzą tez amatorzy tacy jak filmowcy -którzy mają za zadanie nakręcić materiał z wyprawy ale i są też dwie kobitki Latynoska piękność aktualnie  obrończyni zwierząt ale wcześniej służyła w oddziałach specjalnych no i jest jeszcze  niejaka IRINA NAROV zimna jak lód  blond Rosjanka, również z urodą nie z tej ziemi, którą na dodatek nie sposób rozgryźć ( swoją drogą chętnie bym ją poznał osobiście ;) )  

Jak widać sama ekipa daje niezłego kolorytu a tu jeszcze przed nami genialna fabuła -  nie będę się tu rozpisywał dokładnie nad fabułą ale powiem wam tyle,że wciąga jak najlepszy odkurzacz przemysłowy, konspiracja,zdrada,wybuchy tajemnice, tajne technologie 3 RZESZY hitlerowcy i ich potomkowie,morderstwa porwania i tajemniczy samolot JU 390 w samym środku Amazońskiej dżungli który jest celem ekipy ale ktoś za wszelką cenę próbuje im przeszkodzić.

Jeśli trafia to już do waszej wyobraźni to nie pozostaje wam nic innego jak ogarnąć sobie tą książkę i zaczytać się w te zimowe ponure wieczory.

Na sam koniec dodam,że LOT WIDMO jest napisany bardzo fajnym  i przyjemnym językiem,z kupą fajnych wcięć humorystycznych no i z nie jednym ostrym słowem, napisana jest tak,że można odczuć wrażenie,że jest się w składzie tej ekipy. Znajdą się tu też jakieś patenty survivalowe czy około turystyczne -czyli poza przyjemną lekturą mamy t jeszcze jakiś wymiar edukacji outdoorowej ale i historycznej. 

A to czy znajdą samolot,kto im przeszkadza i czy przetrwają musicie zobaczyć sami ;)



sobota, 5 grudnia 2015

Nerka mała od SZPEJ.PL

Od jakiegoś czasu tyram dzień w dzień i to w buszu i w mieście nerkę od SZPEJ.PL Fakt,że miesiąc to nie dużo ale z racji brutalności i intensywności testu mogę już co nieco o niej powiedzieć.

Na wstępie trzeba wspomnieć o tym,że nie jest to typowa nerka. A dlaczego ?? A no np. dla tego,że nie ma ona zintegrowanego paska do przenoszenia, jest on osobno, a sama nerka ma troki dzięki którym można ją zamontować na plecaku jako zasobnik, lub na pasku od spodni.

Dla mnie to genialny patent, bo z racji,że taka nereczka kosztuje koło 70zł  i jednocześnie dostajemy torbę na edc i zasobnik na plecak,torbę itd. W polskich realiach cenowych  nie ma to tamto jest to rzecz istotna.

Zwłaszcza,że można porównać SZPEJ do innych polskich castomowych szwalni z jedną różnicą - TU CENY SĄ DUŻO NIŻSZE !!!!!

No dobra to teraz  coś o praktyczności.

Tak jak mówiłem jest sporo możliwości montażu co jest naprawdę sporym  + . Inną zaletą jest rozmiar,mimo,że  nerka jest mała ( 17cm x 11cm x 7cm) to jest wyjątkowo pakowna i pomieści praktycznie wszystko czego potrzebujemy  czy to w mieście czy w lesie.

Dużym atutem,a właściwie jest to jedyna nerka z którą się spotkałem która aż tak mocno się otwiera. Znaczy się otwiera się jak książka - dzięki temu łatwo upchnąć nawet duże przedmioty.

We wnętrzu dla zwiększenia ładu ekwipunku mamy panel moll - w sam raz na toola,latarkę itd.

Poza tym w środku mamy jeszcze  jedną kieszeń płaską za panelem mole ( w poziomie można przenieść smartfona - ale nie polecam, bo gdy na molu mamy toola itd łatwo zbić ekran)

Jak widać na powyższym zdjęciu, mamy jeszcze jedną siateczkową kieszeń do której mamy dostęp zarówno od wnętrza jak i z zewnątrz poprzez zamek na froncie nerki ( nad rzepami)  -dobre miejsce na przenoszenie różnych dupereli które najczęściej wyjmujemy - ja akurat tam noszę portfel.


Oczywiście mała nera od SZPEJ tak jak każda inna podobna ma panel z rzepem,na naszywki. Mimo,że nerka mała to panel na szczęście spory,i mieści się nie jedna a kilka naszywek. Za co też duży +


Czyli jak widać,nerka jest przemyślana i na prawdę praktycznie się ją użytkuje.
Teraz czas na wytrzymałość i jakość wykonania. I tu podobnie jak w praktyczności nie mam zarzutów,wszystkie szwy ładnie i mocno wykonane,mimo tyrania dzień w dzień, szarpania,wyginania  itd nic nie puszcza, mole,mocno trzymają - jednym słowem wykonanie 1 klasa.

Jest tylko jedna wada  zamek główny - który niestety jak obciążymy potrafi się otworzyć na kilka centymetrów, co jest dużą wadą. Ja zawsze wszystkie zamki zabezpieczam małym karabińczykiem  wiec nie jest to jakiś problem,ale mimo wszystko nie powinno to mieć miejsca, bo można coś zgubić.
Nerka podczepiona do pasa biodrowego

Czyli podsumowując 
Nerka mała SZPEJ jest alternatywą dla innych produktów obecnych na rynku pod wieloma względami przewyższająca je.  Wykonanie i cena bardzo dobre , konstrukcja też przemyślana - można powiedzieć,że gdyby nie "luzacki" zamek była by to nerka idealna.
A czy polecam - mi się podoba, i wystarczy w 100%, wam też powinna starczyć w codziennym użytkowaniu tak więc polecam tą nereczkę ale razem z karabińczykiem ;)

JUŻ NIEDŁUGO KOLEJNE TESTY PRODUKTÓW OD SZPEJ.PL


piątek, 4 grudnia 2015

Zdjęcia mogą więcej

Jak myślicie ludzie wolą oglądać obrazki czy czytać ??  Niestety albo stety obrazki. Dziś mało kto czyta co kolwiek ( dobrze,że wy mnie czytacie ;) )  bo raz się nie chce a dwa nie ma czasu.  No i chyba najważniejsza odpowiedź 70% ludzi których się pytam czy czytają po CH....

No ale nie o tym ma być dzisiejszy wywód a o tym,że zdjęcia mogą więcej.  Stawiam,że większość moich czytelników to jednak faceci ( bez urazy drogie fanki ;)  czyli wzrokowcy,chociaż nie ukrywam,że dziś podział na wzrokowców pod względem płci  się nieco zatarł -no ale mimo to, do większości ludzi obraz przemawia bardziej  i szybciej niż coś pisanego.

Takim flagowym przykładem może być zdjęcie BAGIENNIKA ( małego ptaszka) który się pojawił na okładce jednego z przyrodniczych pism wydawanych w USA.  Krótko po tym jak gazeta się ukazała w kioskach budżet na ochronę tego ptaka wzrósł z 36 tyś $ do ponad  1 miliona zielonych!!!!!
Wyobraźcie sobie,że jedno niby głupie zdjęcie może dosłownie uratować a przynajmniej znacznie zwiększyć szanse na przetrwanie gatunku.

foto z neta


Dlatego jednym z moich głównych działań ostatnio to siedzenie i pogłębianie wiedzy przyrodniczej i robienie materiału foto i wideo przyrody, bo a nóż któreś zdjęcie czy materiał będą miały może nie aż taki ale pozytywny wpływ na ochronę tego co jest najcenniejsze - czyli NATURĘ i różne ciekawostki z nią związane.

Jest jeszcze jedna rzecz którą co jak co ale zdjęcia umieją idealnie - oddać chwilę która już nie wróci. Tak jak w przypadku bagiennika, zdjęcie uratowało go przed zniknięciem, zresztą taka sytuacja miała nie tylko miejsce w tym przypadku.
Ale niestety nie raz zdarza się,że to co podziwiamy na fotografiach już przeminęło - tekstem można to przekazać,ale jeśli ktoś nie ma wyobraźni -coraz częściej to się zdarza, bo społeczeństwo głupieje w zastraszającym tempie -  to nie zobaczy tego czegoś. Ale już zdjęcie jest nazwijmy to zrozumiałe dla każdego.




Wbrew pozorom nie tylko zdjęcia mają wpływ na ochronę środowiska, nieraz zdjęcie ma też cholernie pozytywny wpływ na człowieka -  z taki obrazek może dać nie jednemu siłę do walki z chorobą lub przekonać do ruszenia dupska z przed monitora w las ( wiele razy od was dostawałem takie info -dzięki ;)

To wszystko sprawia,że zdjęcia mogą naprawdę dużo. Można spytać po ch... taki wpis, dla wielu po nic a niektórym może uświadomi,że to co się ładnie na zdjęciach ogląda może już nie istnieć.


No i chciał bym was nakłonić do tego by robić mnóstwo zdjęć i nosić aparat przy tyłku zawsze,zwłaszcza podczas leśnych wyjść- dziś w dobie cyfry to nie problem, a zabawa przednia. No i wspomnienia na zawsze można powiedzieć utrwalone.


PS.
Już niedługo kolejny odcinek buszmen na tropie, a w niedzielę ostatni dzień zdjęciowy  ;)