poniedziałek, 1 września 2014

Lampa z puszki

Nieraz gdy jesteśmy w terenie przyda się coś co doda nastroju i nieco rozświetli nasz obóz. Oczywiście można użyć czołówki,latarki czy jakiejś lampki ale to nie daje tego traperskiego uroku czy wręcz romantyzmu dzikich włóczęg. Ale świeci lepiej dlatego zawsze trzeba mieć przy sobie jakieś źródło światła.


Ale przejdźmy do sedna sprawy. Lampa z puszki jest banalnie prosta do wykonania i jeszcze bardzo tania. Aby ją zrobić potrzebna nam:
  •  świeczka
  • puszka np.po piwie
  • nóż
  • i nieco zdolności manualnych
 Bierzemy puszkę wycinamy drzwiczki na wysokość ok 7cm odginamy je. Następnie  wkładamy tam świeczkę i już mamy gotową lampę.

Jest to bardzo prosty i szybki sposób na klimatyczne rozświetlenie obozowiska.  Poza światłem puszka dość łatwo i szybko się nagrzewa dzięki czemu możemy  ogrzać zgrabiałe ręce na jesiennym czy zimowym biwaku.


Co do samej puszki to może to być każda ale ta po piwie nie dość,że jest łatwa  w obróbce(miękka) to jest też dość spora-chociaż należy pamiętać,że alkohol w niskich temperaturach jest niebezpieczny!! 
Dlatego alternatywą może być puszka po coli czy innym podobnym napoju. 


Natomiast jeśli ktoś lubi kombinować może np.przełożyć patyczek przez ten kapselek do otwierania zachaczyć na sznurku od namiotu czy tarpu i już mamy gotowe lampiony. Pomysłów i wariantów na usprawnienie tego jest dużo więcej. 

Wystarczy trochę pomyśleć i po kombinować.

A co ze światłem? 
No gdyby powiedzieć,że  oświetla wszystko to by się skłamało ale daje wystarczająco dużo światła by oświetlić  np. zawartość stołu obozowego. Lub by dodać uroku siedzeniu przy rozgwieżdżonym niebie.  Ale i jest też inne zastosowanie wręcz survivalowe-jest widziane z daleka dzięki czemu możemy oznaczyć naszą pozycje tak by zagubiony wędrowiec mógł trafić w bezpieczne miejsce-jest to stary patent ale w dzisiejszych czasach nie polecam ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz