wtorek, 30 września 2014

Brzoza nie jest chwastem

Swego czasu-pewnie pamiętacie-było coś takiego jak team mój i pewnej grupy. Na szczęście ten niechlubny element dawno znikną. Jednak prowadząc pewne wspólne warsztaty survivalowe dla dzieci jeden z tej,że grupy powiedział karygodną rzecz.  Mianowicie,że brzoza jest chwastem-nie wiem skad ten gość się urwał ale poznając go bliżej cieszę się,że już dawno nie mam z nim kontaktu. No ale nie o tym dziś będzie mowa ale o brzozie.
Alej brzóz w Górach Izerskich

Drzewo które jest wielbione przez wszystkich prawdziwych leśnych ludzi,przyrodników itd. Co już jest dowodem na to,że nie jest chwastem. Poza tym ma wiele zastosowań ułatwiających życie na łonie natury, ale o tym za chwilę.
Najpierw najważniejszy  dowód na  niesłuszność teorii tego osobnika. W naturze niema czegoś takiego jak chwast czy szkodnik-to tylko wymysł człowieka. W naturze wszystko po coś istnieje,daje,życie innym organizmom itd.Jest to niekończący się krąg zależności.

Zanim przejdę do zastosowań tego wspaniałego drzewa warto nadmienić,że już w dawnych czasach i niekoniecznie chodzi mi tu o Indian którzy z kory brzozowej budowali  kanu a raczej w tej bliższej nam. Już w Panu Tadeuszu był lasek brzozowy gdzie stał dworek szlachecki.  Gdy tak się głębiej zastanowimy większosć tego typu obiektów zostało wzniesionych właśnie w takim lesie.  A dlaczego?  Jest kilka powodów. Pierwszy to fakt,że brzozy wydzielają dużo substancji dobroczynnych i zdrowotnych-dlatego warto przytulać się do tych drzew. Ale i w takim lesie jest cieplej co sprawie,że jest to idealne środowisko do zimowego biwakowania. No i oczywiscie zależności kulturowe i tradycje Polskiej Szlachty.

Podczas jednych z pokazów sztuki przetrwania
A teraz przejdźmy do  survivalowego charakteru brzozy. Pewnie większość z was może wymienić co najmniej kilka zastosowań, również w internecie czy innych źródłach wiedzy z której warto się uczyć jest tam tego mnóstwo.  Dlatego ja opiszę tylko kilka moich ulubionych zastosowań:

*Klasyką jest już ściąganie soku z brzozy który jest smaczny i zdrowy-jednak należy to robić z odpowiedzialnością i rozwagą by nie zabić drzewa.  Kiedyś już to opisywałem i możecie o tym poczytać tu.

*Kolejnym zastosowaniem jest tzw.spaghetti z kory. Ścinamy cienkie paski kory razem z tkanką właściwą i następnie gotujemy. Po kilku minutach  mamy takie leśne spaghetti  może nie najsmaczniejsze ale lepsze to niż nic. Można też pominąć element gotowania i jeść na surowo jednak w tedy istnieje bardzo małe ryzyko,że zjemy razem z pasożytem-no bo w końcu nie wiemy co po tym drzewie chodziło i co robiło.

*Genialna podpałka-tego chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć.  Kora brzozowa jak i samo drewno zawiera sporo olejków dzięki czemu świetnie się pali nawet gdy jest wilgotne.

*W przypadku pełnego survivalu lub zamieszkania gdzieś w środku głuszy można z kory brzozowej zrobić dachówki w domu czy szałasie jednak jest to metoda dość inwazyjna i bynajmniej nie za dobra dla drzewa. 

*Tak jak już pisałem wyżej można z niej zbudować kanu czy inną łódź jednak jest to dość trudne w naszym klimacie z powodu takiego,że na dalekiej północy kora jest grubsza i mocniejsza.
 *Można zrobić koszyk czy nawet garnek tak jak to robili Indianie-ładnie to pokazuje w swoich programach Ray Mears

*Można wykorzystać jako papier do pozostawiania informacji itd



Jak widzicie zastosowań jest mnóstwo a to tylko nikły procent z innych. A sama brzoza uratowała setki jeśli nie tysiace osób żyjących czy właściwie egzystujących i uciekających z Łagrów na dalekiej i mroźnej Syberii.  Więc nie wiem jak można mówić na brzozę chwast- To bzdety i kłamstwa kogoś bez wiedzy o prawdziwym lesie i sztuce przetrwania.
Oczywiście z punktu biznesowego można powiedzieć,że brzoza nie jest tyle warta co  np.dąb czy świerk,sosna  ale to tak samo jak by mówić,że ktoś jest gorszy bo niema tylu pieniędzy czy coś podobnego.

Dlatego proponuję szerzyć wiedzę,że BRZOZA NIE JEST CHWASTEM!!!


poniedziałek, 29 września 2014

Gra terenowa-sprawdź czy przetrwasz!

Jak już cześć z was mogła zauważyć w minioną sobotę byłem jednym z organizatorów gry terenowej-SPRAWDŹ CZY PRZETRWASZ!

By pomóc i edukować młodzież przyjechali  aż z Torunia koledzy z EKWIPUNKU DŹWIGANEGO CODZIENNIE-wielkie dzięki.

Głównym celem gry poza zabawą i zdrową rywalizacją była edukacja dotycząca sztuki przetrwania oraz ochrony środowiska czy jak kto woli natury. 
Na starcie stawiły się 4 drużyny przed którymi stało sporo zadań o zróżnicowanym poziomie trudność. Od takich manualnych po typowo umysłowe.
Weryfikowały wiedzę a przede wszystkim  stawiały na  myślenie i improwizacje która jest podstawą podczas realnej walki o życie.

Po pokonaniu wszystkich etapów i punktów kontrolnych na uczestników czekało ognisko i kiełbaski.
Gdy już wszyscy siedzieli przy ognisku  nadszedł czas na podsumowanie punktów i  wręczenie nagród w klasyfikacji ogólnej.

I tak spośród wszystkich drużyn bezprecedensowymi zwycięzcami została grupa młodych  pasjonatów  survivalu z Owińsk.  A nagroda nie była byle jaka bo zestaw survivalowy Beara Gryllsa dla każdego członka drużyny.

Był jeszcze jeden konkurs na hasło do wykorzystania podczas kolejnej kampanii fundacji.  I tu wygrała dziewczyna z drużyny ECOOGY GUARDS. Super hasło idealnie wpisujące się w akcje walki z pseudo survivalem itd. I też jakie hasło taka nagroda-mianowicie GPS Garmin Etrex 10.

Wielkie gratulacje dla zwycięzców :)


Myślę,że wszystkim się podobało i czegoś się nauczyli szczególnie z punktu medycznego gdzie chyba było najtrudniej ale i można było przyswoić naprawdę potężną dawkę z zakresu pierwszej pomocy i bezpieczeństwa medycznego w terenie.  

Już niedługo powinna ruszyć kolejna edycja zawodów na który już zapraszam w swoim imieniu jak i fundacji.  Oczywiscie dowiecie się o tym z Bloga i FB.




Jeszcze raz wielkie dzięki zarówno dla uczestników jak i dla wszystkich zaangażowanych mniej lub bardziej w przeprowadzenie imprezy.  
Cała gra odbyła się w ramach kampanii społecznej Gren Way.

 ZDJĘCIA

niedziela, 28 września 2014

Gra Terenowa SPRAWDŹ CZY PRZETRWASZ

Tym razem nieco w odwrotnym wariancie-najpierw filmik potem  relacja.  Było super,drużyny dopisały myślę,że wszyscy są zadowoleni zwłaszcza zwycięzcy ;)

Wielkie dzięki dla uczestników,oraz wszystkich osób które pomogły przy grze szczególnie dla kolegów z Ekwipunek Dzwigany Codzienie któży przyjechali aż z Torunia oraz Stowarzyszenie rozwoju rekreacji i ochrony środowiska w Czerwonaku-za udostępnienie nie terenu. Oraz fundacji która była inicjatorem tej imprezy w ramach kampanii społecznej Gren Way.


No i oczywiście  wielkie gratulacje dla zwycięzców klasyfikacji ogólnej  młodych survivalowców z Owińsk Oraz dla zwyciężczyni konkursu na hasło ekologiczne które idealnie wpisuje się w akcje Nie świń w lesie.

Jeszcze raz wielkie dzięki i zapraszam na kolejne edycje. A Ci którzy teraz nie dotarli niech żałują i w przyszłości się pojawią.

A tu filmik z gry-zapraszam do oglądania ;)

piątek, 26 września 2014

Plecak Raccoon 20L od e-militaria.pl

Nieraz gdy człowiek ma już pewne doświadczenie w turystyce, od razu wie czy coś jest dobre czy nie. I tak z pewnością jest w przypadku plecaka który przyszedł stosunkowo niedawno do mnie od E-militaria.pl. Jest to Helikon Raccoon 20L który wbrew pozorom jest cholernie pakowny. Oczywiście testy jeszcze potrwają ale  pierwsze brutalne testy zdał w 100% Wygodny,pakowny,łatwość troczenie,stosunkowo niedrogi i zalet można by wymieniać prawie,że bez końca.  Wad jakiś specjalnych nie ma  raczej są to mankamenty projektowania czy nieprzemyślanej konstrukcji do niektórych sytuacji.

Ale przejdźmy do sedna sprawy. Plecak od e-militaria przyszedł dwa dni przed ostatnim wyjazdem w góry. A założenie było proste muszę się do niego spakować  z namiotem,śpiworem,kuchnią,ubraniem i jedzeniem+ jakieś pierdoły do leśnego życia. Zawsze wcześniej miałem problem by spakować się ze wszystkim do 40 litrowego wora a co dopiero do 20.  Jednak stosując patenty z turystyki light&fast spakowanie nie było większym problemem.  Namiocik łatwo było przytroczyć z boku,śpiwór pod spodem a reszta do środka.

Który dzięki różnym przegrodom,kieszonkom sprawia,że spakowanie się nie jest najtrudniejszym zadaniem nie rezygnując  z komfortu czy części ekwipunku który nie jest niezbędny.  



Idąc dalej komfort noszenia 12kg jest naprawdę duży w porównaniu do innych plecaków jakie używałem. Wprawdzie nie ma on pasa biodrowego ale mimo wszystko jest wygodny i nie obciąża jakoś specjalnie ramion.   Pasy ramienne są szerokie i miękkie i nie powodują dyskomfortu. Również wyściółka plecaka jest komfortowa i pozwala na w miarę sprawny przepływ powietrza między plecami a plecakiem.

Jest też wytrzymały(jak na razie)  wyładowany po brzegi nie napina do granic wytrzymałości szwów. Również troki są wytrzymałe bo zakładam,że  producent nie przewidział  troczenia po bokach rzeczy ważących ponad 3kg.





 Jak na razie wywarł tak dobre wrażenie,że myślę o spakowaniu się  w niego na przyszłoroczny projekt pieszej wędrówki przez ok 20dni-ale o tym kiedy indziej.


Natomiast kilka mankamentów. Dość krótkie troczki pod spodem utrudniają montaż dużych gabarytowo rzeczy. Niemożność całkowitego wypięcia troków( spowodowane grubym przeszyciem końcówki troka)  jest też utrudnieniem przy troczeniu. I jeszcze  jeden mankament troków bocznych. Górny ma klips a dolny jest tylko na naciąg. Lepiej by było gdyby obydwa miały  klips-łatwość i szybkość  użytkowanie.


Czyli podsumowując  Raccoon 20L od e-militaria jest super plecakiem na krótsze i dłuższe akcje w terenie. Jest stosunkowo lekki i pojemny. Jedyna rzecz by go używać prawie zawsze jest stosowanie się do technik pakowania i ekwipunku  turystyki ultralight.

czwartek, 25 września 2014

Klan z Alaski


 Klan z Alaski

Ostatnio na Animal planet leci sporo programów o tematyce typowo survivalowej lub chociaż,z powiązanej z nią.  Jednym z tych programów jest Klan z Alaski opowiadając historię oraz sposób życia pewnej rodziny która wyrzekła się cywilizacji a przede wszystkim postanowili żyć w zgodzie z naturą i sobą samym.
Pierwotnie mieszkali na pd Alaski jednak według głowy rodziny Brownów  ich dom spalił rząd. Z  tego powodu postanowili się przenieść w jeszcze dzikszy i bardziej nieprzyjazny teren na północy Alaski.    Zaryzykowali wszystko i wydali resztę swoich oszczędności na ziemię i materiały potrzebne do budowy domu. Zima zbliżała się wielkimi krokami a oni byli daleko w polu  jednak dzięki uprzejmości  sąsiadów postawili jedno izbową kabinę  w której  miała mieszkać cała  9 osobowa rodzina !
 Niestety pewnej nocy przyszli nieprzyjaźni i zaczęli strzelać do Brownów. Na skutek tych wydarzeń postanowili przenieść się w inne miejsce, kupili starą łajbę i niekończąca się seria pechowych zdarzeń spowodowała,że uderzyli w coś i łódź zatonęła.   Na tym mniej więcej kończy się fabuła  programu.

A teraz coś o wartości  Klanu z Alaski. Najcenniejszą lekcje jaką można wyciągnąć z tego programu to  stosunek do natury jakim powinniśmy się kierować.   Ich podejście pozwala na optymalne i w miarę komfortowe życie w dziczy co mylę jest godne naśladowania przez wszystkich miłośników outdooru.

Poza tym dowiemy się z niego wiele ciekawych patentów na przetrwanie czy np. umilenie sobie życia w głuszy. Poznamy podstawy Barteru-handlu wymiennego. Swoja drogą to super sprawa i szkoda,że u nas tak niemożna.

I jest jeszcze jedna rzecz zabawna i taka której nie należy naśladować.  Sposób podrywania dziewczyn. Szczególnie w wykonani Beara " wiesz lubię grzebać w ziemi i chodzić po drzewach"   Gościu jest naprawdę genialny.

Dlatego warto obejrzeć Klan z Alaski  nie dość,że się czegoś nauczymy to jeszcze możemy pośmiać.

środa, 24 września 2014

ZOMBIE SURVIVAL-MAX BROOKS

 Przyszedł czas na  obiecaną na FB recenzje  książki ZOMBIE SURVIVAL-MAX BROOKS. Długo polowałem na ta książkę nieco z ciekawości a nieco z faktu,że zawiera przydatną wiedzę.   Oczywiście atak umarlaków jest mało prawdopodobny ale jeśli przyjmiemy,że ludzie pozbawieni internetu,portali społecznościowych czy zdesperowani z innych powodów zachowują się jak zombie.

Jednak to co najbardziej dziwi w tej książce  to ilość dokładnych informacji. Nie wiem skąd koleś ma informacje jak przebiega zarażenie wirusem solanum, oraz mnóstwo innych dokładnych informacji dotyczących  biologi umarlaków. To dziwi ale momentami daje do myślenie. MOŻE TO PRAWDA. Jednak w innych momentach np. opisów walki można pomyśleć ale świrus. Jednak nie o możliwości apokalipsy zombie be de dziś pisał a o wartości książki.
Zanim przejdę do patentów na walkę z przyjmijmy to zdesperowanym tłumem. Warto wspomnieć o chyba najciekawszej części książki umieszczonej pod jej koniec.  Mianowicie historyczne opisy ataków zombie od najdawniejszych czasów po współczesność.

Ale przejdźmy do sztuki walki z jak to autor nazywa z największym zagrożeniem naszego gatunku ;) Jest tu krok po kroku opisane jak się przygotować co według mnie jest istotnym elementem który możemy wykorzystać do przygotowania się na dowolną klęskę czy to naturalną czy inną apokalipsę.

Dowiemy się ile i jakie powinniśmy mieć zapasy w domu czy naszym schronieniu.  Dowiemy się o zaletach różnych broni od palnych po te niekonwencjonalne jak młotek,łom itd. W gruncie rzeczy według mnie najlepszym rozwiązaniem do walki na bliskim dystansie czy to z żywym czy martwym napastnikiem będzie tomahawk.
Natomiast taka ciekawostka z książki. NALEŻY UNIKAĆ OSTRZA Z ZĄBKAMI, PONIEWAŻ MOŻE ZAKLINOWAĆ SIĘ W CZASZCE UMARLAKA.

Jednak jak już pisałem znajdziemy tu mnóstwo sposobów na walkę z tłumem, sposoby na ucieczkę z miejsca zagrożenia czy inne cenne porady do wykorzystania podczas gorszych czasów.

ZOMBIE SURVIVAL to z pewnością obowiązkowa pozycja w biblioteczce fanów gatunku   jak i innych zainteresowanych sztuką przetrwania podczas różnych klęsk-gdzie zwykli ludzie zamienią się w zombie niekoniecznie w wyniku zarażenie wirusem SOLANUM.

poniedziałek, 22 września 2014

Izery i "zgubiony" kapelusz

Na samym wstępie wytłumaczę,że nie zgubiłem go na amen i jest już ze mną. Ale o tym później.  Góry to według mnie najlepszy teren do wędrówek i innych leśnych zajęć. A moimi ukochanymi górami są IZERY  gdzie  naprawdę można odpocząć.

Wyprawę zaczęliśmy jak zwykle na parkingu w Świeradowie i ruszyliśmy  niebieskim w głąb gór.  Tą trasą nie szliśmy od ok 9 miesięcy bo najpierw zimowy etap projektu w Bieszczadach  potem spływ Wisłą. A tu naszym oczom ujawnia się kompletna zmiana  Zamiast kamlotów i rozwalającego się mostu, ładna droga i n owy most z potężnych beli.   I tak po obowiązkowej sesji foto ruszamy dalej niebieskim i kolejny postój dopiera przy źródełku Adamsa. Super wiata idealna dla wiatingowców  Tam dopełniłem skromny zapas wody(wziąłem ze sobą tylko jedną litrowa nalgene) i dalej  niebieskim w stronę Chatki Górzystów.




 Po drodze  krótkie śniadanko w zielonej budce i dalej niebieskim do chatki Tomaszka gdzie pomieszkuje nasz Przyjaciel Zbyszek-prawdziwy miłośnik lasu. Tam dłuższy postój,rozmowy,szampan ;) i obiad-kiełbasa z rusztu. Po prostu niebo w gębie i żyć nie umierać. Potem ruszyliśmy w stronę Izery i schroniska Orle. Gdzie zaopatrzyliśmy się w zapas wody  i coś przekąsiliśmy. Następnie ruszyliśmy w stronę przejścia granicznego na Izerze  w celu znalezienia miejsca na namiot.  I tak od potężnej skały  Granicznik ruszyliśmy stara drogą  leśną w górę  zbocza. I tak przedzierając się i szukając w miarę równego miejsca  przeszliśmy kilkaset metrów ale udało się znaleźć względnie równe ale najważniejsze,że miękkie miejsce pod namiot. Jedyna wada tej miejscówki to brak wody. Na szczęście zapas wody był wystarczający  do zagotowania herbaty i śniadania.




Na następny dzień mieliśmy ambitny plan. Mianowicie trzaśniecie trasy ok 40 km przez Czechy. Jednak jak to zwykle bywa pogoda popsuła  nam szyki i zrezygnowaliśmy z tego pomysłu na rzecz pójścia czerwonym  do Jakuszyc i następnie ponownego wejścia w góry zielonym szlakiem.  Oglądając po drodze wspaniałe widoki na Karkonosze,kopalnię Stanisław  i wysoki kamień. Dalej ruszyliśmy niebieskim do wspomnianej już chatki Tomaszka. Tam postój spotkanie z naszym przyjacielem i i kilkoma zbieraczami jagód. Tam korzystając z okazji suchego drewna  i miejsca pod ognisko zrobiliśmy sobie obiad i potem ruszyliśmy już w stronę powrotną. Do żółtego szlaku i tam nad rzeczką niedaleko Chatki Górzystów  rozbiliśmy ostatni obóz. Co ciekawe  kilkadziesiąt metrów wcześniej minęliśmy inny  Namiot!!! Dziwne bo nigdy wcześniejszej nie mieliśmy takiego spotkania w tym rejonie ale mimo wszystko ciekawe. 
Rozbity obóz ognisko wypalone i idziemy spać. I w tym momencie zdaje sobie sprawę,że niema mojego kapelusza.  Już adrenalina mi poszła w górę wszystko w środku przejrzane a drania nie ma. Dookoła obozu też nie widać żadnego śladu.  Nawet pod namiotem patrzyłem a tu też nic. Cały wkuty i lekko podłamany idę spać z perspektywą wczesnej pobudki  i ruszenia na poszukiwania.  6 rano szybko spodnie na tyłek buty i heja w góry.  Akcji poszukiwawczej towarzyszyło porykiwanie jeleni-super sprawa! No i jeszcze było słychać jakiś strzał minąłem terenówkę myśliwego i prawie wróciłem do  chatki Zbyszka. I nic wracam i dalej nic. Pewny,że zginął na amen   wracam i tak 3 km pokonałem w 40 minut.  I tak patrzymy i między tropikiem a sypialnią coś jest.  I tam drań się schował. Nie wiem jak ale jakoś  tam się znalazł. Najprawdopodobniej jak go rozkładaliśmy jakoś zrzucił kapelusz z plecaka( wydawało mi się,że w nim przyszedłem-ale wieczorem zwątpiłem). Grunt,że się znalazł. I tak po śniadaniu i szybkim zwinięciu obozu ruszyliśmy w drogę powrotną do Świeradowa.  Najpierw żółtym a potem niebieskim. I tak o 12 już wyjeżdżaliśmy z parkingu w kierunku poznania.  Po drodze widzieliśmy kilku mistrzów kierownicy za serami 2 furgonetek i jednego tira.

Podsumowując ten wyjazd był bardzo udany.   Mnóstwo testów nowego szpeju i odzieży. Zmiana części na ultra light.  Idąc zgodnie z filozofią light and fast. Mój plecak z ciuchami,jedzeniem,kuchnią i innymi pierdołami ważył 12kg. z czego 3 kg to namiot. Już niedługo  pojawia się nowe testy.

Więcej zdjęć tu:



czwartek, 18 września 2014

Inuici-jak żyć w zgodzie z naturą?





Nie wiem jak wy ale ja uważam,że na Planecie lecą najbardziej ambitne programy  dokumentalne. A wczoraj puścili świetny program pt. Inuici-jak żyć w zgodzie z naturą?   

Program opowiada o historii i kulturze ludzi północy. Pokazywał jak zmieniła się ich kultura i życie na przestrzeni dziejów. Jak wpływają na nich zmiany klimatu. I wiele innych.


Jednak to co mnie najbardziej zaintrygowało to obraz jak byli oni traktowani przez rząd Kanady czy ogólnie przez białych "lepszych ludzi".

Co ciekawe poza wysiedleniami z Arktyki i wywózka dzieci do internatów setki albo i więcej kilometrów od domu gdzie często padały ofiarami gwałcicieli-właśnie taki jest ten lepszy człowiek.

Ale co dziwne pewnego dnia przyszedł dekret z rozkazem wybicia wszystkich psów należących do Inuitów. A przecież psy były niezbędnym elementem polowań. Nie było wtedy jeszcze skuterów śnieżnych a mobilność myśliwego na wielkich połaciach lodu była niezbędna.   A tłuczenie tego dekretu?  Psy są niebezpieczne i groźne, zagrażają ludziom itd.
Takie tłumaczenie można zostawić bez komentarza bo szkoda strzępić języka na ten wolny i jakże genialny rząd który ma gdzieś tych od których powinniśmy się uczyć.

Co do wartości survivalowej czy bushcraftowej niewiele się z tego filmu dowiemy. Chociaż dociekliwy widz wypatrzy nieco patentów czy widoków z których można czerpać wiedzę ze sztuki przetrwania.

Jednak najważniejszym przesłaniem Inuici-jak żyć w zgodzie z naturą?   Jest pokazanie wspaniałego społeczeństwa kultywujące swoje tradycje,dbający o siebie nawzajem i o środowisko które daje im miejsce do życia i pozwala przeżyć. 
Czyli wszystko to na co większosć krajów czy mocarstw czy to zachodu czy wschodu nie zwraca uwagi. J

A tak naprawdę to powinniśmy się od nich uczyć. Dlatego polecam ten film i gdy tylko będziecie mieli możliwość obejrzyjcie bo warto.


wtorek, 16 września 2014

Sowa-jak nie pomylić

Dawno nic nowego nie pojawiło się w dziale dzika kuchnia. A sezon grzybowy w pełni dlatego dziś opiszę grzyba który często jest mylony z Muchomorem. Mianowicie chodzi o Czubajkę Kanie potocznie zwaną sową.
Do niedawna wystrzegałem się jej bo jak mówi stara zasada zbieracza nie znasz nie zbieraj.  Ale  człowiek uczy się całe życie i tak też zebrałem,zjadłem i żyje.

Grzyb ten jest dość charakterystyczny i w sumie ciężki do pomylenia. Ale by mieć 100% pewność starczy zastosować się do poniższych zasad:


  • Nóżka sowy  jest pusta w środku. 

  • Kapelusz pokryty suchymi i odpadającymi brązowymi łuskami.

  • Nóżka jest pokryta charakterystycznym brązowym wzorkiem.

  • Ruchomy pierścień

  • Kolor całego Grzyba jest brązowo kremowy.
 
  •  Blaszki nie dochodzą do nóżki


Stosując się do tych zasad niema praktycznie możliwości pomylenia sowy z muchomorem  zielonym(sromotnikowym).


Gdy już zdecydujemy się na zbiór tego smacznego grzyba należy wystrzegać się małych i młodych sów które jeszcze nie są w pełni rozwinięte. W tedy mamy największe ryzyko pomyłki.  Najlepiej zbierać największe kapelusze wrzucić na patelnię z masełkiem i się zajadać- jest naprawdę smaczny,a według niektórych ma podobno orzechowy posmak chociaż ja go nie wykryłem. 

Mimo wszystko pamiętajcie,że  grzyby należy zbierać tylko jeśli mamy 100% pewność.  Ponieważ jeden błąd może nas kosztować zdrowie lub życie. Poza tym większość grzybów niema wartości odżywczych tylko  dostarczają minerałów-też ważne.

Jednak ryzyko w życiu jak i  sytuacji survivalowej BY JEŚĆ NIEZNANEGO GRZYBKA  jest zbyt duże a korzyść nikła. 


poniedziałek, 15 września 2014

Gra terenenowa SPRAWDŹ CZY PRZETRWASZ

27 września czyli już za dwa tygodnie rusza gra leśna kierowana do dzieci i młodzieży w Wieku 12-17 lat. 




Gra odbędzie się nieopodal Owińsk na terenie  Zbiorników Po wyrobiskowych. Lokalizacje prezentuje poniższa mapa:


Przed uczestnikami 10 zróżnicowanych zadań mających na celu wymusić kreatywne myślenie, sprawdzenie swojej wiedzy dotyczącej sztuki przetrwania oraz ochrony środowiska.


W grze może wziąć udział max 60 osób w drużynach po 4 osoby

Atrakcyjne nagrody czekają dla zwycięskiej drużyny -każdy otrzyma zestaw survivalowy Beara Gryllsa.

Dodatkowo w tych 10 zadaniach jest jedno indywidualne za które jest specjalna nagroda mianowicie GPS Garmin ETREX 10 .



Wszystkich chętnych serdecznie zapraszam jako jeden z organizatorów.

Zgłoszenia proszę przesyłać na adres:


konradbusza@gmail.com

Poza mną organizatorami są FUNDACJA CENTRUM BADAŃ I MONITOROWANIA JAKOŚCI w Poznaniu oraz Stowarzyszenie rozwoju rekreacji i ochrony środowiska w Czerwonaku .


Dodatkowo partnerami gry jest Ekwipunek dzwigany codziennie oraz Ursus.



Więcej  o grze w wydarzeniu na FB 

 https://www.facebook.com/events/858761837474800/






 

Udział w Projekcie Piechur Pieszo przez wszystkie puszcze Polski-etap Puszcza Zielonka

W sobotę 13 września dzięki uprzejmości Kolegów  z Projektu Piechur  pieszo przez wszystkie puszcze w Polsce. Miałem okazję wziąć udział w III etapie.
 Jest to bardzo ambitny projekt pokonania pieszo wszystkich puszczy w Naszym Kraju. Na koncie mają już 3 z 24 czyli jeszcze zostało Im 21 puszczy do pokonania. Całość projektu ma ok1600km.I wdług planu ma się zakończyć w 2016roku.
 Tym razem pokonywali Puszczę Zielonkę-czerwonym szlakiem z Czerwonaka do Skoków ok 37 km  ja natomiast jak przystało na człowieka z buszu towarzyszyłem Im na praktycznie całym leśnym odcinku tej drogi na dystansie ok 30km.

Ładnych parę lat tamu pokonywałem dokładnie tą samą trasę tyle,że w przeciwną stronę, Zimą z jednym biwakiem po drodze-był to mój pierwszy kontakt z zimowym namiotowaniem i tak też Ja zimą otwieram sezon. Poniżej kilka fotek z tamtego marszu.





Ale wróćmy do projektu. Wystartowaliśmy ok 8,30 spod Dziewiczej Góry w kierunku Skoków czerwonym szlakiem. Nie wiem   czy to przez wyborowe  towarzystwo  czy coś innego mieliśmy genialne tempo Chłopaki całą trasę pokonali w 7 godzin + godzinka postoju.



Podczas wędrówki były tylko 3 czy 4 postoje po kilka minut.  Ten rytm marszu pozwolił na utrzymanie takiego tempa na tak długim  dystansie.

Po drodze spotkaliśmy ciekawe osoby zobaczyliśmy sporo ładnych i dzikich zakątków czy też innych urokliwych miejsc.  Wymieniliśmy się doświadczeniami  przeżyliśmy kolejne przygody i przełamaliśmy nowe bariery. To wszystko sprawia,że głód wędrówek czy innych buszmeńskich przygód dalej mnie wzywa.

Podsumowując:
Marsz był super sprawą,męczący ale jednocześnie dający siłę. Trochę obolałe stopy  od za twardych butów  pozwalają dłużej zapamiętać  ten wyczyn.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat projektu Piechur-Pieszo przez wszystkie puszcz w Polsce to zapraszam na ich stronę.


Więcej zdjęć Tu:





piątek, 12 września 2014

Teroryzm- jak wykryć

Rozmawiając z wieloma osobami z branży czy też nie zauważyłem dziwną prawidłowość. Duża cześć społeczeństwa uważa,że Polska jest bezpieczna i wolna od zamachów. Jednak wcale tak nie jest. Coraz popularniejsze stają się skrajne poglądy,coraz więcej ludzi ma problemy z osobowością. Te i inne czynniki sprawiają,że ryzyko zamachu jest realne w prawie,że każdym miejscu na świecie.
  Z racji,że wczoraj była 13 rocznica zamachu na WTC postanowiłem opisać podstawowe  zachowania które umożliwią nam zwiększenie bezpieczeństwa.


Jednak najważniejsze jest zdanie sobie sprawy z możliwego zagrożenia. Obojętnie czy wynosi ono 5 % czy 80% i tak jest dlatego trzeba być czujnym.

  • Zwracaj uwagę na nietypowe zachowania  w twoim otoczeniu. Nerwowo zachowujące się osoby w np.metrze,markecie czy innych miejscach publicznych gdzie przebywa dużo osób-mogą być pierwszą oznaką zagrożenia.
  • Pozostawione bez nadzoru takie przedmioty jak walizki,plecaki,różne pakunki. W sytuacji gdy się natkniemy na coś takiego są dwa scenariusze. pierwszy,że ktoś zapomniał zabrać bagażu lub umyślnie zostawił tam pakunek.   Niezależnie od tego co się naprawdę stało i czy jest tam bomba czy nie absolutnie nie dotykaj tego i powiadom stosowne służby-ochronę,policję czy innych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na danym terenie.
  • Nietypowe zachowania znajomych próbujących nawiązać kontakt z podejrzanymi osobami lub próbujące dotrzeć do planów budynku czy innych rzeczy które wydadzą nam się podejrzane.
  • Zwróć również uwagę na osoby dłubiące przy skrzynkach rozdzielczych czy innych urządzeniach przesyłowych-które nie są ubrane  w stroje firmy opiekującej się tymi urządzeniami.
  • Pojazdy parkujące w nietypowych i podejrzanych miejscach.   Może pamiętacie akcje  tego polskiego terrorysty który chciał wysadzić sejm i zabił teściową ? On właśnie miał zamiar użyć furgonetki do zamachu bombowego.  Więc jak widzicie ciężarówkę czy inny pojazd zaparkowany pod kościołem,meczetem,synagogą,budynkiem administracji, miejscu gdzie przebywa dużo osób itd-bądźcie czujni.
  • Częste spotkania nieznanych osób w wynajmowanych mieszkaniach.
  •  Nagłe zmiany w zachowaniu sąsiadów czy innych osób z naszego otoczenia które zaczęły głosić radykalne poglądy które mogą stanowić w przyszłości podstawę do obaw.
  • Niezależnie co by się działo zachowaj spokój i podążaj do bezpiecznej strefy.
Należ też pamiętać,że terrorysta nie musi wyróżniać się z tłumu ubraniem czy wyglądem.  Również nie musi być jak się powszechnie utarło Arabem czy obcokrajowcem. Często w społeczeństwie europejskim  zdarzają się nie zrównoważeni idioci którzy chcą zniszczyć coś bo im się nie podoba, bo coś jest sprzeczne z ich ideologią itd. 
Takich przykładów można wymieniać bez końca,chociażby Anders Breivik który wymordował mnóstwo ludzi na wyspie Utoja i zorganizował zamach na siedzibę premiera Norwegii. Ostatnio  ci co ścieli  dziennikarzy i podali się za wojowników Allacha okazali się europejczykami.   Czyli jak widzicie zagrożenie nie musi płynąc z dalekich krajów bo wszędzie znajdą się różni popaprańcy.


Niestety w niektórych sytuacjach może się zdążyć,że staniemy się zakładnikami.  I co wtedy?
Należy się zastosować do poniższych rad:
  • Nie stawiaj oporu
  • Wykonuj polecenia zamachowców
  • Nie ujawniaj swoich słabości
  • Nie daj po sobie poznać,że się boisz.
  • Pytaj o pozwolenie -ZAWSZE np.czy mogę iść do toalety, czy mogę się napić itd.
  • Myśl pozytywnie-to zawsze pomaga!
  • Staraj się podtrzymywać na duchu współtowarzyszy niedoli.
  • Jeśli usłyszałeś strzały przylgnij do ziemi i się ukryj.
  • Nie zwracaj na siebie uwagi.
  • Nie walcz i nie blokuj drogi ucieczki
  • Nie zgrywaj bohater-życie to nie film a Ty masz tylko jedno życie i nie ryzykuj. Twoim podstawowym celem jest przetrwanie a nie zapisanie się na kartach historii!!
  • Nieraz przetrzymywanie może się przedłużyć  dlatego dbaj o swoja sprawność fizyczną i higienę-oczywiście w miarę możliwości.
  • Staraj się zapamiętać twarze zamachowców i  inne szczegóły- by później pomóc służbą wykryć i zlikwidować potencjalne zagrożenie.
Jak sami widzicie zasady są banalne i proste do zapamiętania a wręcz instynktowne. Jak się dobrze zastanowicie to te zasady same przyjdą do głowy. W takich i podobnych momentach warto mieć przy sobie zestaw EDC-every day carry-czyli nóż,komórka,źródło ognia, latarka. Już niedługo opiszę swój zestaw który jest zdecydowanie bardziej rozbudowany niż ten podstawowy-ale to materiał na osobny post.

Cała wiedze którą tu zawarłem pochodzi z rożnych ksiażek dotyczących bezpieczeństwa w mieście czy też podczas innych działań  w różnych środowiskach.

A na koniec coś śmiesznego ;)

czwartek, 11 września 2014

Trampki Surplus

Jak wiadomo buty to jeden z ważniejszych elementów wyposażenia. Chociaż są ludzie którzy nie używają obuwia i mają ku temu solidne podstawy poparte licznymi dowodami naukowymi. Jest to dużo zdrowsze dla organizmu i dla samopoczucia. Jednak by się fajnie wędrowało boso niemożna oprawie nic nosić na sobie(duży plecak odpada) no i nasze stopy muszą się przyzwyczaić do takiego stylu wędrówki-a to może zająć sporo czau.

Dlatego większość ludzi pozostaje przy butach. Ja też podczas marszu wolę buty ale na postój czy obozie bez problemowo mogę przemieszczać się w ten sposób.

Natomiast co do butów na rynku jest tyle różnych rozwiązań i modeli,że można dostać oczopląsu.  Ja cało-rocznie używam butów marki Meindll  model Kraków. Przeznaczony dla myśliwych z cichą i mocną podeszwą i co najważniejsze z membraną GORE-TEX
Natomiast latem lubię mieć but który cieknie ale szybko schnie, jest lekki ale i wystarczająco mocny. I co ważne jest na tyle tani,że nie załamie się gdy je skasuje. 

I tak kupiłem sobie trampki Surplus. Przystępna cena ok 65 zł i to,że były wzorowane na  trampkach Legi Cudzoziemskiej było głównym czynnikiem dla którego je kupiłem.

 I muszę przyznać,że w tej cenie są naprawdę świetne, lekkie,dość mocne, zapewniające niezły komfort jak na trampki i co ważne schną szybko. 

Ale przejdźmy do konkretów.
Wytrzymałość:

Zewnętrznie jest naprawdę dobrze. Nie pruje się na łączeniu z podeszwą, nie wystają żadne nitki.  Sam materiał jest na tyle mocny,że podczas przedzierania się przez róże czy inne kolczaste krzaki  nie rozetniemy ich-przynajmniej ja jeszcze ich nie rozciąłem.
Natomiast to co z zewnątrz pokazało swoją słabość to oczka przez które przechodzą sznurówki. Niektóre  zaczęły się luzować są jeszcze na miejscu ale  mimo wszystko nie powinno się pojawić takie uszkodzenie w niecałe 6 miesięcy użytkowania.

Natomiast od wewnątrz kiepska jest wkładka. Nie dość,że jest mało komfortowa to jeszcze odkleiła się i gniecie prawie na całej powierzchni.  Wkładka ma jeszcze jeden spory mankament gdy namoknie to schnie strasznie długo. A przez to,że są przyklejone cały but może być suchy ale wkładka jeszcze ocieka wodą.

Co do wytrzymałości można powiedzieć,że nie jest źle ale i jakoś szału niema.
Idealnie się sprawdza gdy podczas wędrówki musimy często przeprawiać się przez rzeczki

Kolejną sprawą jest komfort.

Niema nic gorszego od uwierającego obuwia.   I tak jak już pisałem wkładki nie zapewniają zbytniego komfortu z dwóch powodów. Gdy się odklei to zagniata się i czujemy dyskomfort. No i długo schnie.  Wymiana na inne powinna poprawić komfort.

Natomiast podeszwa jest dość sztywna jak na obuwie typu trampek i do tego ma agresywny bieżnik dzięki któremu naprawdę przyjemnie wędruje się w terenie miękkim.  Czyli takim jak las,bagna,piasek czy coś podobnego. Natomiast już na asfalcie czy kamieniach marsz jest istną mordęgą. Czujemy każdy kamyszek.
Niema co się dziwić  skoro tego typu obuwie jest projektowane do użytku w terenie podmokłym lub pustynnym a nie górskim. 

Co ważne nie obcierają nawet gdy są mokre i pełne piachu-nie wiem dlaczego ale tak jest, wiem to z własnej autopsji.   

Szybko schną ale  ciekną-to zaleta i wada jednocześnie.   Przeciekną  nawet na rosie ale  gdy przychodzi nam wchodzić do rzeki czy w bagnisko  nie ma to znaczenia czy mamy gore czy inną membranę bo i tak efekt będzie ten sam co przy trampkach. Dlatego ten aspekt komfortu powinien rozważyć każdy według swojego uznania. 

Polecam na spływy z długimi i częstymi przenoskami

I na koniec praktyczność.(wiem dziwnie brzmi-ale mi się podoba ;)

Trampki te są dobrym wyjściem jeśli potrzebujemy lekkiego obuwia do zajechania gdzieś w błocku czy innym mało przyjemnym środowisku. Gdzie innych butów może być nam szkoda.  Sprawdzają się też w mieście jako modne obuwie taktyczno-survivalowe  ;)


Podsumowując fajne, tanie i w miarę komfortowe trampki do zajechania w terenie i mieście, o średniej wytrzymałości.

Czy warto?  Ja jestem zadowolony  bo mimo brutalnego traktowania to pewnie jeszcze jeden sezon wytrzymają-a może i dłużej. Na pewno jest to alternatywa dla oryginalnych trampek Legi  które kosztują ponad 200zł.