piątek, 29 sierpnia 2014

Foto łowy-Puszcza Zielonka

Jakiś czas temu na blogu pojawił się pierwszy wpis dotyczący podstaw tropienia(tu)  a dziś krótka relacja z niedzielnych foto-łowów. Część z was już kilka zdjęć widziała na moim profilu  FB.

Ale przejdźmy do konkretów.

Jak zwykle w niedziele razem z ojcem wybraliśmy się do Puszczy Zielonka(dość duży kompleks leśny koło Poznania) z tą różnicą,że ten wypad miał konkretny cel mianowicie bezkrwawe łowy. I  jak to najczęściej bywa gdy jest zamiar coś sfotografować to albo warunki nie sprzyjają albo po prostu zwierz kryje się i ciężko go wypatrzeć a jak już się go zauważy jest gdzieś za krzakami i poza obserwacją  nici ze zdjęć. Oczywiście można próbować no ale, to by było ostre graniczy z cudem.

Na szczęście tym razem  ilość zwierzaków była wspaniała, do tego sprzyjający wiatr,dobra temperatura i ogólnie piękny dzień.  
Byliśmy wyposażenie w dwie lustrzanki Canona (500-650)   oraz w dwa obiektywy ja  55-250 IS3,5 5,6  i mój ojciec w   70-200 4L .   Tak wyposażeni zaczęliśmy podchów w okolicach zbiorników pożwirowniowych w Owińskach i przemieszczając się naszymi drogami i ścieżkami wypatrywaliśmy zwierza.   I jak będziecie mogli się przekonać oglądając zdjęcia łów był udany-fakt,że praktycznie wszystkie zwierzęta to daniele ale kilka udało się podejść naprawdę blisko  dosłownie na kilka metrów no ale z reguły  gdy były tak blisko to szybko uciekały. Kilka razy udało się iść równo z danielem oddalonym o kilka metrów w bok za krzakami. Kilkaset metrów takiego podchodu i piękny czysty strzał.

Najgorsze momentami było to,że z lewej i prawej strony ścieżki były daniele i aż ciężko było zdecydować się gdzie fotografować. 

 Wypad można uznać za udany kilkanaście zdjęć godnych uwagi i kilka naprawdę dobrych.

A teraz  jakaś wskazówka na podchód
Gdy słyszymy lub czujemy zwierza-tak czujemy! Wprawny tropiciel jest wstanie wyczuć zwierza z kilkunastu metrów.   Zatrzymujemy się i stabilizujemy zmysły, dajemy sobie moment na ogarnięcie sytuacji.  Następnie powoli ruszamy  w stronę którą uznamy za odpowiednią.  Najlepiej by wiatr mieć w twarz wtedy zwierz nas nie wyczuje. 
A co gdy ściółka utrudnia cichy podchód? 
Wtedy możemy czekać na głośniejszy podmuch wiatru, jakiś szum,szelest czy inny dźwięk który za kamufluje  wydawane przez nas odgłosy. 

Gdy wprawimy się w to i zastosujemy powyższe wskazówki + wykorzystamy warunki mamy praktycznie  pewien  sukces.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz