środa, 4 czerwca 2014

Piec w pniaku-szwedzki

Podczas dnia dziecka nasz TEAM (człowiek z buszu i Bizon survival group) miał okazję przetestować ciekawy patent. A mianowicie piec w pieńku. Sprawdziliśmy dwa warianty. Pierwszy to pieniek nacięty piłą na krzyż i to nie jest jakiś super patent a to dlatego,że  Nacięcia są za małe i ograniczony jest dopływ powietrza,a  jak wiadomo tlen to podstawa przy ogniu.
Można to poprawić używając bardzo szerokiej piły lub rozłupując pieniek na 4 części i ustawiając je z kilku centymetrową przerwą. By nam się nie rozjechały możemy je wkopać,zablokować innymi szczapkami czy związać drutem.

W powstała lukę wciskamy korę,papier,drobne patyczki-czyli wszystko co się pali. Taki piec ma wiele zastosowań. Możemy go spokojnie używać do ogrzewania schronienia przez to,że nie daje za dużego płomienia ale ciepła dość sporo. Jednak głównym zastosowaniem takiego piecyka jest gotowanie. Przez to,że  pniak wypala się od środka możemy u góry postawić garnek pod, którym koncentruje się większość płomieni. Czyli jak sami możecie się domyśleć zagotowanie wody to moment.

Patent ten wywodzi się ze Skandynawii i Syberii gdzie zimy i warunki naturalne nie sprzyjają zbytnio życiu. A taki piecyk znacznie ułatwia i umila egzystencje w tych regionach. Poza zastosowaniami typowo bushcraftowymi piecyk w pniaku jest bardzo fajnym wyjściem na imprezy w plenerze gdzie z pewnością zaskoczymy znajomych i dodamy fajny nastrój.

Należy jednak pamiętać,że to ogień i musimy zachować ostrożność, bo jeden błąd z naszej strony może się  źle skończyć.

5 komentarzy:

  1. Swedish Fire Torch zainteresował mnie już dawno, jednak nie miałem jeszcze możliwości go wypróbować... Ile godzin można gotować na takim pieńku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od wielkości pniaka,gatunku drewna i jego suchości.Tu mieliśmy brzozowe pniaczki nie największych rozmiarów i paliły się z 1,5-2godziny. Ale z tego co kiedyś słyszałem może palić się nawet kilka dobrych godzin-tyle,że musi to być dość spora belka.

      A co do gotowania to zależy jak szybko się wypala środek. Bo może nam się garnek przewrócić. Ale kilka litrów wody zagotujesz i zdążysz zrobić spory obiad ;)

      Usuń
  2. dwie godzinki to optimum. Mnie też po głowie chodziło ugotowanie zupy na takiej brzózce. Po pierwsze bo jest miękka i dam radę ją rozłupać moim Obozowcem od Tlim'a, po drugie bo nie pali się w nieskończoność...

    Gotowałeś kiedyś w Dakota Fire Hole?

    OdpowiedzUsuń
  3. Używałem- i jest to super patent-skryte, nie dymi specjalnie,szybko gotuje itp. Można by powiedzieć,że ognisko idealne.Tylko to kopanie dołka jest upierdliwe. Ogniska te są bardzo często używane w wojsku czy przez miłośników taktycznych zabaw jak ASG jak i przez wszystkich turystów,bushcraftowców itp. którzy nie chcą być widoczni a chcą się cieszyć gotowaniem na ognisku .

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobry patent. Sam nie raz robiłem. Szwedzką pochodnię można zrobić na 3 sposoby w zależności od okoliczności i posiadanych narzędzi. Pozdrawiam!
    Opisałem tutaj: http://blog.laplander.pl/szwedzka-pochodnia/

    OdpowiedzUsuń