sobota, 31 maja 2014

Chrzest kanu -filmik

Wodowanie i chrzest kanu na jeziorze w Okonicu przed III etapem projektu INT THE WILD-POLSKA. Czyli spłynięcia Wisły na docinku Kraków-Gdańsk ok 960km.

W wodowaniu pomagali i Chrzcili BIZON SURVIVAL GROUP. A kanu dostało imię HIDALGO




piątek, 30 maja 2014

Kilka zasad by uniknąć kłopotów.

Niestety w dzisiejszych czasach nie możemy być niczego pewni. Brak stabilności w wielu regionach świata. Do tego często zwiększająca się liczba przestępców. A oni tylko czyhają na mały błąd z naszej strony. I gdy już go popełnimy stajemy się ich celem.
Jednak stosując się do kilku rad które zaraz omówię znacznie zmniejszamy ryzyko stania się ofiarą.



  • Najważniejszą zasadą na zmniejszenie prawdopodobieństwa stania się ofiara jest unikanie zagrożenia. Wbrew pozorom nie jest to specjalnie trudne. Wystarczy zaakceptować niektóre wyrzeczenia np. nie obnosić się z naszym majątkiem-czyli nie wyjmować drogich przedmiotów(telefon,zegarek,itp)  w niepewnych miejscach. Unikać wyżywających strojów-może to nakłonić napastników do przemocy zarówno słownej jak i fizycznej. Aby unikać zagrożenia należy stosować również zasadę nie ufaj nikomu. To może wydać się dość dziwne ale w sytuacji niebezpiecznej powinniśmy ograniczyć zaufanie.                                                                           
  • Trzeba być świadomym zagrożenia. Czyli wiedzieć które ulice czy dzielnice są niebezpieczne.                                                                                                                                                             
  • Zachować zdrowy rozsądek                                                                                                                                                        
  • Napastnicy z reguły wybierają słabeuszy-czyli kogoś kto wydaje się być uległy,słaby,niczego nie podejrzewający. W skrócie ktoś kto nie potrafi się bronic. Aby nie być taką osoba musisz uwierzyć w siebie i starać się wzmacniać wiarę we własne możliwości. Takie stanowisko jest łatwe do zauważenia przez co napastnik zastanowi się kilka razy czy warto podjąć ryzyko i przede wszystkim zapewnia szacunek u innych i pozwala podejmować stanowcze decyzje-co napastnik uzna za ostrzeżenie -JA SIĘ ŁATWO NIE DAM  !!!!!                                                                                                                                                                                                           
  • Mowa ciała. Nieraz nie świadomie wykonujemy pewne ruchy które są znakiem dla napastnika-on/ona będzie moim celem. W sytuacji gdy podejrzewamy zagrożenie powinniśmy ściągnąć ramiona w tył,wyprostować sylwetkę oraz zachować pokerową twarz nie zdradzającą naszych uczuć,obaw itp. Poruszając się w ten sposób, dajemy jasno do zrozumienia,że nie warto z nami zadzierać.                                                                                                                      
  • Nie daj się wciągnąć w dyskusje ani nie pozwalaj na zaczepki. Daj jasno do zrozumienia,że sobie tego nie życzysz!!!!!                                                                                                                
  • Zaufaj instynktowi.                                                                                                                            
  • Bądź spostrzegawczy. Staraj się dostrzegać realne zagrożenia i szybko na nie reaguj. Szybkie podjęcie działania znacznie zwiększa nasze szanse na przetrwania czy wyjście cało z opresji.                                                                                                                                                               
  • Na ogół napastnik próbuje zaatakować z zaskoczenia i nie spodziewa się opory czy jakiegokolwiek działania z twojej strony.Reaguj z furią,wściekłością ,krzycz. Spraw wrażenie nieobliczalnego kogoś kto jest gotów zabić-bądź psychopatom. Takie działanie sprawi,że napastnik na chwilę się zdekoncentruje i da ci czas na reakcje-walka/ucieczka.                                                                                                                                                                                   
  • Jeśli jest naprawdę,źle broń się na wszystkie możliwe sposoby. Wykorzystaj drzemiące w tobie pokłady energii. Spraw wrażenie niebezpiecznego. W momencie gdy jesteśmy w takiej sytuacji należy wyrządzić jak największe szkody napastnikowi. Walczyć bez zasad-BO TO MY MAMY PRZETRWAĆ NIE ON!!!!   Należy jednak pamiętać,że walka to ostateczność nieraz lepiej oddać telefon pieniądze niż ryzykować walkę. Ale czasem niema wyjścia i wtedy trzeba walczyć .                                           


Stosując się do tych kilku zasad znacznie zwiększamy nasze szanse na przetrwanie spotkania z napastnikiem. Kolejną sprawą jest to co powinniśmy mieć ze sobą by zwiększyć nasze bezpieczeństwo.
Ale to materiał na osobnego posta.


    czwartek, 29 maja 2014

    W czym przenosić masło

    Jak wiadomo tłuszcz to podstawa. A masło to też tłuszcz,który w moim przypadku jest podstawowym składnikiem prawie każdego posiłku w terenie. Niezależnie czy to chleb czy coś pieczonego musi być masło ewentualnie smalec. Ale nie ważne  co wybierzemy jest problem jak to przenieść by nie upaćkać wszystkiego co mamy w plecaku. W sezonach zimnych niema aż takiego problemu bo masło nieraz jest tak twarde,że można nimi śledzie wbijać.
    Ale już latem czy w cieplejszym okresie może być problem.Wycieknie i będziemy mieli plamy na kurtce czy gdzieś indziej czego nikomu nie życzę.

    Idealną opcją na przenoszenie tego typu substancji jak i cukru/soli jest maselniczka czy jak kto woli pudełko z demobilu Austriackiej armii.
    W takie pudełko, mieści się prawie cała kostka masła lub zapas cukru na kilka dni(dużo słodzę). Maselniczka wykonana jest z mocnego plastiku który wytrzymuje wciskanie i brutalne traktowanie.
    Pudełko nie jest tylko zamykane na ścisk ale jest zakręcane co sprawia,że jest bardzo dobrze zabezpieczone,przed ewentualnym samo otwarciem.

    Można je kupić w sklepach z demobilem za śmiesznie niską cenę. Bo jedno takie pudełko kosztuje ok 2zł. Czyli niewiele jak za coś co będziemy mogli używać latami i co najważniejsze uchroni nasz szpej przed ubrudzeniem.
    Do wyboru mamy z kilka kolorów. Ja mam akurat biały i żółty. Czyli idealnie na cukier i na masło.

    Podsumowując maselnica z Austriackiej armii to fajna opcja na przenoszenie masła czy innych substancji które mogą nam ubrudzić szpej.


    wtorek, 27 maja 2014

    Extremalny Offroad

    http://www.mens-health.com.my/wp-content/uploads/2013/09/carvswildkey.jpgChyba każdy facet i niektóre panie mażą o ekstremalnym wyjeździe w teren. Tylko człowiek,maszyna i dzika natura.
    Właśnie o czymś takim jest Extremalny Offroad program emitowany swego czasu na antenie Discovery.

    W programie przedstawione są zmagania dwóch śmiałków walczących o przetrwanie i  o osiągniecie jakiegoś celu. W każdym odcinku Gary Humphrey-były komandos brytyjskich jednostek specjalnych i Billy Wu mistrz kierownicy mają za zadanie przetrwać  ale i dojechać do wyznaczonego punktu np. na jakąś przełęcz, szczyt itp.
    A  cała trasę maja pokonać w krwiście czerwonej terenówce. A konkretnie w Jeepie Wranglerze który nazwali Ruby.

    Tyle jeśli chodzi o fabułę. A teraz czas na wartość merytoryczną. Jest tu naprawdę sporo fajnych patentów na przetrwanie. Które każdy jest wstanie zrobić i przetrwać niema tu jakiś zbytnich aktów brawury czy czegoś podobnego.
    W tym programie jest mnóstwo dobrego męskiego humoru i są przedstawione w przyjemny sposób reakcje bohaterów na sytuacje survivalowe jak patenty jak sobie z nimi radzić.

    Jednym z tych patentów jest np. kuchenka w skrzynce na amunicje.Potrzebna nam skrzynka,piach i paliwo. Wypełniamy skrzynkę piachem wlewamy paliwo i podpalamy. Kładziemy garnek i możemy się cieszyć ciepłym posiłkiem w dziczy.
    To tylko jeden z patentów a jest ich tu naprawdę sporo.
    Z pewnością  Extremalny Offroad to jeden z lepszych programów survivalowych. Który powinien obejrzeć każdy miłośnik ekstremalnych wrażeń jak i kierowcy terenówek. Bo tu pokazane są też patenty jak radzić sobie z usterkami technicznymi.

    niedziela, 25 maja 2014

    Trening wysiłkowy przed INTO THE WILD POLSKA

    Jeśli ktoś by mi wczoraj powiedział,że warta da mi tak w kość to bym go wyśmiał. Ale po dzisiejszej przeprawie mam dość.


    Wystartowaliśmy z mostu Jadwigi w Poznaniu i popłynęliśmy pod prąd razem z Bizon survival Group. W kierunku Puszczykowa, oddalonego od miejsca startu o 20km. Plan zakładał pokonanie 10km ale jak to zwykle bywa nawet najlepsze plany są  weryfikowane przez naturę i tak też było tym razem. Dystans jaki pokonaliśmy był śmiesznie mały bo w te i z powrotem blisko 6 km. Przy czym rzeką dystans miał 4 km. Tyle razy musieliśmy promować a pod koniec połączyć się liną z kajakiem bo nasz dmuchaniec chodził jak chciał-zero kontroli. A ten śmiesznie mały dystans dał nam tak w kość jak co najmniej 40 kilometrowy spływ.


    Ale jak to się mówi im trudniej tym lepiej. A zabawa przednia no i świetna zaprawa przed spływem Wisłą gdzie dziennie będziemy pokonywać min 75km do 100km dziennie.


    Na zakończenie dodam,że  zanim zwodowaliśmy Palave minęło nas truchło dzika. W które koledzy z Bizon Survival Group przywalili ;)


    Więcej zdjeć

    sobota, 24 maja 2014

    Życie to survival i bushcraft

    Wczoraj wieczorem wzięło mnie na filozofowanie. I tak się zacząłem zastanawiać czym jest życie. Nie myślcie,że jakiś nawiedzony jestem. Bardziej skupiłem się na tym czy życie to survival a może bushcraft albo i jedno i drugie.

    I tak myśląc doszedłem do wniosku,że jak najbardziej. Patrząc na obecne czasy, sytuacje na świecie i konsumpcyjny tryb życia to z pewnością tak jest.
    Bo czym jest survival sztuką przetrwania- a gdzie jak nie na co dzień musimy walczyć o przetrwanie w pracy,szkole, czy w innej sytuacji.
    A bushcraft to umiejętność sztuki  życia w głuszy ale i niektóre elementy tego rzemiosła można zauważyć w życiu codziennym.
    Przykładów jest mnóstwo i każdy z was pewnie może wymienić niezliczoną ich ilość.

    Jednak  w dzisiejszym społeczeństwie bardziej pasuje określenie survival. Jak wiadomo najważniejszą rzeczą w piramidzie przetrwania jest psychika-czyli chęć walki i życia.
    A czy w zwykłym życiu nie napotykamy barier takich samych jak podczas walki o przetrwanie w dziczy?
    No właśnie napotykamy i to nieraz częściej. Ile razy myśleliście,że to już koniec bo dziewczyna czy chłopak nie  odpowiada, bo oblałem sprawdzian czy jakiś inny ważny egzamin, straciłem prace itp.

    Czy to są powody by się załamywać i poddawać? Nie sądzę- los płata nam rożne figle nieraz pozornie może nam się wydawać,że to już koniec ale każda  pokonana przeszkoda daje nam siłę do pokonywania kolejnych.
     Ale to niejedyna zaleta walki. Dzięki takim sytuacjom zdobywamy bezcenne doświadczenie a nasz mózg zapisuje sobie schematy działań, które  w przyszłości dopasuje i wykorzysta w podobnej sytuacji. 

    Kolejną sprawą jest to,że najwięcej wypadków śmiertelnych i nie tylko  jest w mieście.  Bo nie wiadomo co może nas spotkać w drodze do pracy czy szkoły. Możemy ulec wypadkowi,być jego świadkami itp. itd.
    Wtedy zaczyna się prawdziwy survival w dosłownym tego słowa znaczeniu. 
    Dajmy taką sytuacje:
    Idziecie do sklepu. Świeci słoneczko, super pogoda  i nic nie zapowiada jakiego wypadku. A tu nagle przed wami przewraca się starsza osoba. Oczywiście podbiegacie i próbujecie pomóc-chociażby dzwoniąc pod 112. 
     

    Świetną opcją na wzmocnienie swojej psychiki są warsztaty i szkolenia z zakresu motywacji jak i samego survivalu



    I to już jest sytuacja survivalowa.Czyli jak sami widzicie życie jest nieustanną walką o przetrwanie. Pewnie większość z was i tak o tym wiedziała.
    Na dobrą sprawę, każdy na mniej lub bardziej świadomy sposób  jest survivalowcem. Chociaż niestety   wśród nas są też tacy którzy nie przetrwają-po prostu są słabi psychicznie, ale i dla takich jest szansa trzeba zmienić nastawienie i walczyć i się sprawdzać.
    Bo człowiek został stworzony do podejmowania ryzyka i walki. Każdy musi sobie uświadomić,że jest zwycięzcą a wtedy przetrwa w życiu codziennym i w dziczy.



    czwartek, 22 maja 2014

    W czym przenosić sprzęt kuchenny

    Wybierając się w teren często zabieramy ze jedzenie jak i najróżniejsze  sprzęty kuchenne. No ale to często  dość problematyczne.
    I pytanie jak i gdzie przenosić cały kuchenny ekwipunek tak by wszystko było uporządkowane,zabezpieczone i tak by nam nie ubrudziło czy nie zniszczyło reszty sprzętu.
    Oczywiście w większości przypadków najlepiej sprawdzi się worek na śmieci czy zwykła reklamówka. Ta opcja ma taka zaletę,że jest praktycznie darmowa i sprawdza się w 90% przypadków. I co ważne jest ono lekkie dzięki czemu się nie dociążamy.
    Jednak ten wariant ma też wadę. Jest nią mała wytrzymałość, a w niektórych przypadkach jak np.Kelly Kettle może nam nie dość,że ubrudzić bagaż to jeszcze go zniszczyć(ostre krawędzie).
    Wtedy dobrym rozwiązaniem jest zasobnik dla spadochroniarzy z Holenderskiej Armii.
    Jest to worek o dość dużej pojemności bo ok 30L. Czyli zmieści się tam naprawdę sporo szpeju i jedzenia.
    Wykonany jest z mocnej kordury gumowanej od wewnątrz, więc możemy go mieć gdzieś przytroczonego i nie musimy się martwić,że nam jedzenie namoknie. Dostęp mamy poprzez zamek na całej długości renomowanej firmy YKK.

    W tym worku bez problemu mieści się Kelly Kettle z zapasem jedzenia na kilka dni. Oczywiście nie jest to najlżejsze wyjście bo worek przez to,że jest pancerny waży dość sporo.

    Ja osobiście używam go tylko i wyłącznie w przypadku Kelly Kettle ze względu na zabezpieczenie reszty szpeju.
    Jednak częściej zabieram ze sobą garnek gdzie wystarczy zwykła siatka.

    Podsumowując to w czym będziemy przenosili jedzenie czy sprzęt kuchenny to kwestia gustu.W większości przypadków typowego turysty czy nawet survivalowca który zabiera ze sobą  garnek,kubek gdzie zabezpieczenie go to banalna sprawa-wystarczy worek. Jednak w przypadku gdy używamy czegoś z ostrymi  krawędziami lub kiedy chcemy mieć wszystko w jednym miejscu. Czy nawet nie mamy miejsca w plecaku i trzeba przytroczyć szpej kuchenny na zewnątrz plecaka lepiej  w takiej sytuacji sprawdzi się zasobnik.

    poniedziałek, 19 maja 2014

    Trening na Warcie przed spływem Wisłą

    Przygotowania idą pełną parą do III etapu projektu INTO THE WILD-POLSKA .
    Tym razem trening polegał na pokonaniu trasy Poznań-Mściszewo.Wartą to 25km więc dystans nie jakiś największy ale jak na trening i logistykę to w sam raz.
    Było to pierwsze opływanie na rzece Kanu które zakupiliśmy na ten etap projektu. I to co się rzuciło w oczy, to zwrotność czy jak kto woli manewrowość PALAVY.
    Wystarczy dać lekką kontrę i łódka natychmiast zmienia kierunek. To z pewnością zaleta i wada bo starczy wypłynąć  z głównego nurtu i już kanu idzie w innym kierunku niż byśmy chcieli.

    Sam spływ rozpoczęliśmy przy moście Królowej Jadwigi. No i jak na złość gdy już wszystko sobie rozłożyliśmy i zaczęliśmy pompować palave. Zaczęło się błyskać i lać.
    Ale jak to mówi stare powiedzenie niema złej pogody, jest tylko zły ubiór. Mimo ulewy wsiadamy na pokład i ruszamy w rejs. Najfajniejsza sprawą w płynięciu przez poznań był widok zupełnie innego miasta.
    Zabytki wyglądały dużo ciekawiej. Mimo tego,że płynie się przez centrum widać dość dzikie zakątki.

    Na szczęście po paru ładnych kilometrach pogoda się poprawiła i   przestało padać a nawet słońce wyszło.

    Po drodze spotkaliśmy się z Bizon survival Group . Którzy są oficjalnymi partnerami projektu no i zrobili nam fajne fotki ze spływu.

    Ktoś by mógł pomyśleć :Warta zwykła brudna rzeka.
    I fakt do najczystszych nie należy ale zwykła to ona nie jest. Wielkie rzeki Polski są nie doceniane co może jest i zaletą. Bo przynajmniej niema na nich tłoku.
    Podczas płynięcia mieliśmy okazję  zobaczyć mnóstwo czapli, sarnę,   bandę małych dziczków, kukułkę i wiele innych ptaków.

    Spływ zakończyliśmy w Mściszewie.  I trzeba przyznać,że w rękach  było czuć te parę kilometrów.

    Ale jak ja to mówię NIE PODEJMUJE SIĘ RZECZY ŁATWYCH  BO ŻYCIE JEST ZA KRÓTKIE BY PRZESIEDZIEĆ JE W DOMU.
    Więcej zdjęć 

    piątek, 16 maja 2014

    Zdecyduj i przeżyj

    Na discovery  jakiś czas temu emitowano program Zdecyduj i przeżyj.

    Sama koncepcja programu nawet fajna. Pokazane filmiki czy rekonstrukcje zdarzeń z pogranicza survivalu i życia codziennego. Z komentarzem jakiś naukowców i dwie opcja do wyboru. Jedna poprawna a druga skutkująca śmiercią. W programie jest przedstawionych 9 sytuacji i mamy 9 żyć. Każdy niewłaściwy wybór skutkuje utratą jednego a gdy ani razu nie trafimy to nie przetrwamy.
    Na tym  kończy się fajność programu. Pierwszym zastrzeżeniem jest to,że większość sytuacji niema nic wspólnego z survivalem. Np. jedzenie w łazience czy na biurku. No ja się pytam co to ma wspólnego z przetrwaniem? Raczej nic!!
    Kolejną sprawą jest to,że Ci eksperci to nie survivalowcy,podróżnicy czy tym podobni a naukowcy. Którzy podchodzą do sprawy w sposób naukowy. Który w sytuacji walki o przetrwanie nie musi być poprawny.

    Dlatego zdecyduj i przeżyj to bardziej ciekaw program z którym w wielu kwestiach można się zgodzić lub nie. Ale niemożna brać go na poważnie. Bo w prawdziwej sytuacji survivalowej możesz nie przetrwać.

    czwartek, 15 maja 2014

    Kamraci patronem INTO THE WILD-POLSKA

    Jeszcze niecały miesiąc do III etapu projektu INTO THE WILD. A tu odzew wielu życzliwych ludzi i organizacji zgłosiło chęć pomocy i jakiegoś wsparcia projektu.
    Jedną z tych grup są Kamraci -grupa zrzeszająca fanów podróży,przygód i survivalu czy bushcraftu.

    Organizują oni i wspierają najróżniejsze  inicjatywy,  i co najważniejsze w ich szeregach są ludzie z całej Polski.
    Zorganizowali mnóstwo pokazów zdjęć i prelekcji z różnych  wypraw. Robili wiele fajnych akcji związanych outdoorem.


    Zapraszam na ich stronę jak i  na FB. 
    No i oczywiście do stania się członkiem kamratów- dzielenia się sowimi pomysłami na podróże jak i wrażeniami z nich. A może  ktoś znajdzie tam kompanów na  wspólne wyjazdy:)

    poniedziałek, 12 maja 2014

    Chrzest kanu

    Już w przyszłym miesiącu rusza projekt INTO THE WILD-POLSKA . A konkretnie III etap który polega na spłynięciu Wisły.
    Rozważaliśmy różne alternatywy na miejsce startu i ostatecznie  ten etap rozpocznie się w Krakowie. Ta decyzja pokierowana jest kilkoma aspektami.
    Po pierwsze łatwość dojazdu
    Kolejna sprawą jest oszczędność czasu jaki byśmy musieli stracić na pokonanie 70km i kilku zapór,miedzy Oświęcimiem a Krakowem.

    Ale nie o tym zamierzam dziś pisać tylko o wodowaniu naszej łajby. Razem z kolegami z Bizon Survival Group i kilkoma innymi osobami zrobiliśmy oficjalne wodowanie i opływanie Kanu Palava. Na jeziorze w Okońcu w Puszczy Zielonce.

    W kanu na III etap miał nas wyposażyć sponsor główny- jednak ta współpraca niedoszła do skutku z powodu rozbieżności poglądów i braku możliwości porozumienia.
    Ale jak to się mówi niema przeszkody  nie do pokonania i wyposażyliśmy się  w nieco nietypowe rozwiązanie jakim jest Dmuchane  kanu marki GUMOTEX model PALAVA


    Jak zwykle wodowanie i chrzest łodzi to świetna okazja do zabawy i pogadania. Sprawdzenia tego co trzeba zmienić lub poprawić.
    Nie był to typowy trening a raczej mile spędzona niedziela w urokliwym miejscu. I co najważniejsze w doborowym towarzystwie.


    Co do łódki to ochrzciliśmy ją imieniem  Hidalgo jak ten słynny mustang  który wygrał zawody na Saharze.
    Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie zwrotność kanu.Jest ona tak podatna,że najmniejsza kontra pagajem już daje efekt. Jest to bardzo przydatne zwłaszcza w niebezpiecznych sytuacjach.

     Bizon Survival Group  stało się partnerami projektu  i pomagają w jego realizacji na różne sposoby.

    Już niedługo więcej konkretnych informacji i jakiś filmik promo III etapu INTO THE WILD-POLSKA.

    Więcej zdjeć TU:






    sobota, 10 maja 2014

    Pojemnik z Łusek

    W zeszłą niedziele łażąc po bagnach znalazłem dwie łuski od strzelby. I od razu przypomniałem sobie patent na pojemnik wodoodporny.  W takim pudełku możemy przenosić zapałki,watę na podpałkę, podstawowy zestaw wędkarski czy cokolwiek innego.

    Aby zrobić taki pojemnik musimy jedną z łusek pozbawić części metalowej która będzie przykrywką.  I tu mamy dwa wyjścia. Pierwsze to wziąć piłę,toola czy jakieś inne narzędzie i wyciąć/wydłubać plastikową część łuski. Drugie wyjście chyba lepsze(nie sprawdzałem) to Podgrzać łuskę nad świeczka i w tedy bez problemu schodzi metalowa część(ta ze spłonką).
    W drugiej łusce ucinamy pogiętą część tak by krawędź była równa.  Następnie zakładamy przykrywkę na  łuskę i pojemnik gotowy.
    Powinien on wyglądać podobnie do tego na zdjęciu.

    Koszt zrobienia takiego pudełka to 0zł. Łuski można znaleźć w lasach,na łąkach czy bagnach. Bo niestety albo stety myśliwi -(oczywiście nie wszyscy)- mają w zwyczaju zostawiać je po sobie. Jednak gdyby zabierali,byłby problem z łuskami.

    A teraz zalety takiego pojemnika:
    • Wodoodporny
    • Unosi się na wodzie
    • Darmowy
    • Łatwy do zrobienia
    Jak widać warto się pobawić i mieć nietypowy, a wręcz szpanerski patent na zabezpieczenie zapałek przed wodą.

    Tu jeszcze filmik znaleziony na YouTube:

    piątek, 9 maja 2014

    Akcja karmimy Psiaki



    Jedno jest pewne-PIES jest najlepszym przyjacielem człowieka. Nieważne czy duży czy mały. On nigdy nas nie skrzywdzi i nie oszuka. A człowiek niestety bywa często zły dla psa czy w ogóle dla zwierząt.
    Oczywiście zdążają się przypadki pogryzień ale w 99,99% to wina właściciela.
    Wczoraj przeglądając czeluście internetu natknąłem się na fajną akcje Karmimy Psiaki .
    Akcja polega na wpłaceniu jakiejś kwoty na konkretnego psa aby zapewnić mu posiłek. Lub na zaadoptowaniu psiaka i dania mu domu.
    To mój. Tyle,że z przed kilku lat no i on woli leżeć na krześle niż łazić po lesie;)

    Sam mam psa ze schroniska i to prawda,że te są szczególnie wdzięczne i odwzajemniają uczucie i pomoc które my im dajemy. Mój akurat jest już za stary na włóczęgi bo ma z 16lat i był kiedyś potracony przez auto więc na wypady  nie jeździ. Ale  młodsze czy zdrowsze psy bardzo chętnie wybierają się ze swoimi panami na trekking.



    Znam kilka takich przypadków czyli dogtrekkerów którzy zabierają ze sobą psa w prawie każdy teren i o każdej porze roku. I co najważniejsze te psy to lubią i są szczęśliwe.

    Dlatego polecam akcje KARMIMY PSIAKI.
    Możemy w ten sposób uszczęśliwić pieska lub nawet go uratować.

    czwartek, 8 maja 2014

    pierwsze wrażenie Helikon Trooper Soft Shell Jacket - Coyote. od e-militaria.pl

    Jakiś czas temu przyszła do mnie paczka od sklepu e-militaria który przekazał mi do testów kurtkę  Helikon Trooper Soft Shell Jacket - Coyote.  
    Oczywiście jest za wcześnie by coś więcej powiedzieć o niej. Dlatego dziś tylko krótkie rozważanie na temat funkcjonalności i tego co udało mi się na razie zauważyć. Faktyczny test pojawi się  za jakiś czas.

    Pierwszą rzeczą która rzuciła mi się w oczy zaraz po rozpakowaniu to kolor. Softshell jest w kolorze Coyote-dla niewtajemniczonych  jest po prostu pustynny.
    I co ciekawe nie jest on jakoś zbyt jasny a wręcz ma super odcień który daje radę nawet w lesie. Z tego co zauważyłem  plama od błota przetarta ręka znika po chwili nie zostawiając śladu.

    Kolejną sprawą jest to,że wykonany jest in z bardzo fajnego cienkiego materiału.Który chroni przed wiatrem i wodą do pewnego stopnia(pokryty DWR-em). Tego jeszcze nie miałem okazji sprawdzić  ale  jak można przeczytać na Outdoortrip daje radę.
     Używałem różnych softshelli od tych z najniższej półki po te z najwyższej jak Northface. I Helikon jest bardzo podobny do tych z najwyższej półki z tą różnicą,że jest dużo tańszy. Kosztuje ułamek ceny bo nieco poniżej 300zł. Czyli jak na coś takiego jest nieźle w porównaniu z innymi typowo turystycznymi kurtkami tego typu.

    Ale chyba największą zaletą jest mnogość kieszeni.Jest ich aż 6!!  Dwie duże na klatce piersiowej z których można korzystać nawet gdy mamy zapięty pas biodrowy plecaka. Bardzo fajnym rozwiązaniem w tych kieszeniach są przegródki np. na telefon,chusteczki higieniczne czy latarkę/długopis. Ale gdyby tego było mało to jeszcze mamy do dyspozycji oczko do którego możemy podczepić szpej by nic nie zgubić.
    Dalej mamy kieszeń na lewym przedramieniu gdzie bez problemu mieści się GPS/portfel czy coś podobnego rozmiarami. Oczywiście gdy nawalimy tam ciężkich przedmiotów to stracimy komfort. Ale zawsze mamy taką możliwość.
    Bardzo ważne jest to,że kieszeń na przedramieniu jak i na ramieniu jest funkcjonalna czyli bez problemu możemy je obsłużyć jedną ręką nawet w rękawicy taktycznej.  Warto zwrócić na to uwagę,że wiele  firm ma w swojej ofercie podobne kieszenie które nie nadają się do niczego. Czyli są za małe lub nie da się ich łatwo obsłużyć. Jednym słowem niefunkcjonalne.
    Ale ten problem nie dotyczy Helikon Trooper Soft Shell Jacket bo tu wszystko jest przemyślane.  Kieszenie na ramieniu są duże i bardzo praktyczne. Na nich zostały naszyte panele  na naszywki z rzepem.
    Ostatnia kieszeń została umieszczona na wysokości nerek, zmieści się w niej butelka wody, rękawice czy jakiś inny szpej.

    Mamy jeszcze do dyspozycji kaptur.  Jak zazwyczaj, nie lubię nosić ich bo ograniczają widoczność i nieraz gniotą. To w tym przypadku jest on bardzo przemyślany. Dobrze się dopasowuje do głowy nie przysłania za bardzo widoku i co ważne ma lekko usztywniony daszek co jest bardzo przydatnym bajerem. No i kaptur możemy schować w kołnierzu bez większych problemów w czasie marszu.

    Co do oddychalności to jak na razie jest dobrze a na wypadek ciężkiego marszu mamy jeszcze wentylacje pachową która potrafi uratować tyłek w niektórych sytuacjach.

    Podsumowując jak na razie to najlepsza kurtka  softshell jaką użytkowałem. Jednak na razie za wcześnie na  ostatnie zdanie dlatego finalny test i opinia  pojawi się niebawem.

    środa, 7 maja 2014

    Wiosło-Magazyn Kajakowy


    Czerwiec zbliża się wielkimi krokami a wraz z nim III etap projektu INTO THE WILD-POLSKA.
    Sprzęt już jest praktycznie skompletowany w całości.  Trwają ostatnie prace związane z planowaniem miejsca startu i trasy. Trwają też rozmowy z potencjonalnymi sponsorami. No i oczywiście patronami.

    Magazyn Kajakowy WIOSŁO-postanowił objąć patronat nad tym przedsięwzięciem.  A to powód do dumy bo obejmował on też patronat nad np. wyprawą Olka Doby który przepłyną kajakiem Atlantyk w najwęższym i najszerszym miejscu!


    piątek, 2 maja 2014

    Mariusz Jędzrzejko i Hubert Królikowski-SURVIVAL

    Jakiś czas temu kumpel pożyczył mi książkę Survival autorstwa Mariusza Jędrzejko i Huberta Królikowskiego.
    Ogólnie książka dość ciekawa ale posiada mnóstwo błędów i nieścisłości które mogą się okazać niebezpieczne dla początkujących survivalowców,bushcraftowców czy każdego sympatyka aktywności na świeżym powietrzu który sięgnie po tą publikacje.

    Survival zastał napisany jako typowy poradnik dla początkujących, mnóstwo fajnych rysunków i ciekawe informacje przekazane w przystępny i przyjemny sposób. Niestety większość z tych informacji jest błędna lub dość dyskusyjna. Jednym z przykładów może być np. Konieczność noszenia bawełny zimą przy ciele-dla zabezpieczania przed zimnem.
    Każdy kto choć trochę zna się nie tyle na survivalu co na turystyce wie,że bawełna potrafi zabić. Dlatego odradza się ja podczas zimowej działalności OUTDOOROWEJ.

    Fajne w tej książce jest wtrącenie mnóstwa własnych doświadczeń które nie są wiedze ale jest tu też sporo zapożyczeń które już niekoniecznie muszą być właściwe.
    Dość obszerny jest dział węzłów ale ich nazwy są pomieszane.
    Bynajmniej nie chce tu całkowicie negować tej książki czy jej autorów. Bo ci co znają się nieco na fachu znajda tu fajne patenty.

    Podsumowując SURVIVAL  to ciekawa książka raczej dla doświadczonych leśnych ludków. Dla początkujących może okazać się niebezpieczna więc warto po lekturze porozmawiać z kimś bardziej doświadczonym w tym rzemiośle. By potem nie żałować.