wtorek, 30 grudnia 2014

Sylwek w Górach

Już dziś w nocy znów na szlak. Tym razem   w góry gdzie zaczynałem swoja przygodę z turystyką czyli Karkonosze.  Śnieg,minusowa temperatura,świętowanie sylwestra,6dni i 5 noclegów w namiocie i ok 100km do przejścia czyli zapowiada się całkiem sympatycznie.
W miarę możliwości będę wrzucał info na fanpaga-wiec zapraszam do śledzenia.

A po po powrocie będzie sporo testów i recenzji no i oczywiście relacja i filmik :)

Jak widać plecak już prawie spakowany i teraz to tylko poczekać na pociąg i w dzicz. 
 





Zdjęcie: Plecak praktyczni już spakowany-jeszcze dorzucić tylko trochę żarcie i płynów ;) I można jechać na  sylwka i 5 dni w Karkonosze :)

W miarę możliwości będę wrzucał info na żywo :D


















poniedziałek, 29 grudnia 2014

Kołtun Się Jeży-Wojciech Cejrowski

Kołtun Się Jeży to z pewnością książka niezwiązana z podróżami czy czymś podobnym,na pewno też nie przypasuje każdemu. Ta książka Cejrowskiego cieszyła się takim zainteresowaniem,że ostatnio postanowiono wznowić druk po ładnych kilku latach.

Ale w moje ręce swego czasu wpadło wydanie z 96 roku kupione na rynku za 6 zł. I mimo,że moje poglądy i podejście do życia w wielu aspektach się różni od tego co prezentuje tu Cejrowski z pewnością  każdy znajdzie coś wspólnego a jeśli nie to będzie mógł się pośmiać-bo Kołtun Się Jeży jest przepełniony naprawdę fajnym żartem i czasem brutalnym humorem przez co uważam,że to genialna książka naczelnego kowboja RP. 

Poza tym pokazuje ona też pewne mechanizmy działania społeczeństwa co raz jest ciekawe a po drugie można wykorzystać w życiu codziennym czy w pracy no i może w sytuacjach w dziczy. Jednak  gdybym miał do jakiejś konkretnej kategorii tę książkę przyczepić to chyba  dałbym jej metkę  satyryczno politycznej czyli takiej samej jak programowi  który Cejrowski prowadził swego czasu w  tv,a mianowicie WC kwadrans.

I można powiedzieć,że Kołtun Się Jeży to papierowa wersja  tego programu. Dlatego naprawdę warto poczytać i się pośmiać obojętnie czy poglądy prezentowane w tej książce nam odpowiadają czy nie. Bo to,że Cejrowski świetnie pisze jest chyba oczywiste ;)

sobota, 27 grudnia 2014

Dlaczego warto być przygotowanym-zima

Nareszcie  spadła temperatura i nieco śniegu spadło czyli można odczuć nieco atmosferę świąt. Z tym,że w niektóre rejony polski doświadczyły nieco bardziej ekstremalnych warunków przez co wile ludzi zostało pozbawionych prądu.  No i to nie jest problem pod warunkiem,że jesteśmy na to przygotowani.  Fakt,że  taka awaria podczas zimy jest dużo bardziej niebezpieczna  ale mimo to  nie mamy się czym przejmować-no może poza tym,że nie sprawdzimy fejsa czy  poczty i nie obejrzymy ulubionego serialu.

No ale przejdźmy do sedna sprawy-to,że należy być przygotowanym na taką sytuację  jest pewne na 100%. Ale pytanie brzmi jak się przygotować? A no prosto wszystko zależy od tego czy jesteśmy turystami czy nie. Bo jeśli tak to  wystarczy wywalić cały nasz szpej i znaleźć tam to co uznamy za przydatne a jeśli  jesteśmy raczej domatorami też powinniśmy znaleźć przydatne  przedmioty.
Jednak niezależnie od tego kim jesteśmy warto przygotować taki pakiet gadżetów na gorsze czasy które są umiejscowione w takim miejscu,że każdy domownik będzie wiedział gdzie to jest i jak to użyć.


W skład takiego zestawu powinien wchodzić:
  • Świeczki
  • Latarka 2x(ręczna i czołowa)
  • Nóż/scyzoryk/tool
  • Apteczka(z lekami zażywanymi przez lokatorów)
  • Minimalny zapas jedzenia(np.baton energetyczny czy coś podobnego-według uznania)
  • Radyjko na baterie lub korbkę
  • Zapas baterii
  • Jakaś książka(dla relaksu)
  • Trochę linki
  • Rękawice robocze
  • Gwizdek 
  • Źródło Ognia 
  • Mapa okolicy
  • Dobrze jak mamy power-bank lub panel słoneczny-ale to opcjonalnie  
  • Fajnie też jeśli mamy kuchenkę na gaz czy inne paliwo i będzie można coś ugotować :)

No i oczywiście w warunkach domowych zawsze znajdzie się jakaś ciepła kołdra czy śpiwór i odpowiednia odzież. Taki zestaw nieco pomyślunku i luźne podejście zapewnia nam 100% powodzenia.

A w momencie gdy taka awaria się przeciąga i jesteśmy pozbawieni   ogrzewania,prądu itd przez dłuższy czas i tak damy radę. Zanim budynek się wychłodzi do niebezpiecznej temp. POTRWA NAPRAWDĘ DŁUGO !!! Dlatego niema się czym przejmować. Pozytywne myślenia i taki zestaw który na dobrą sprawę i tak każdy ma w domu tylko o tym nie wie ;)  pozwolą na długie bytowanie.  Warto jeszcze w mieszkaniu uszczelnić okna i drzwi ręcznikami czy kocem no i należy pamiętać,że podczas snu najważniejsza jest izolacja od podłoża -jedna warstwa pod spodem daje tyle  ile dwie na sobie.

A i na koniec  ważna przestroga-nie używać żadnych kuchenek  w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu-to grozi zaczadzeniem lub pożarem co może doprowadzić do śmierci!!!! Nie należy też używać piekarnika z tego samego powodu
. Dlatego jeśli chcecie się ogrzać  w takiej sytuacji ubierzcie się ciepło  a jeśli macie piec czy kominek to już  jesteście  w super sytuacji. Zawsze też można zapalić ognisko na zewnątrz no ale to ma swoje + i -.

To co tu opisałem to tylko podstawy w sytuacji kryzysowej i tak na dobrą sprawę mógłbym pisać jeszcze sporo ale myślę,że na razie to starczy.

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych świąt

Z racji zbliżających się wielkimi krokami Świat Bożego Narodzenia chciałbym wszystkim  złożyć najserdeczniejsze życzenia:
zdrowia,szczęścia, karpia bez nadmiaru ości spoko gości no i  super  prezentów idealnych dla leśnych agentów. 
No i wielu przygód w dziczy na jeszcze ten rok i przyszły BUSZMEN wam życzy =D



wtorek, 23 grudnia 2014

Głosujemy na OLKA DOBĘ

Chyba wszyscy znają Olka Dobę super człowieka który przepłyną  Atlantyk kajakiem.  Oraz przeprowadził wiele innych wypraw  kajakowych.
A teraz to my  zwykli czy też niezwykli ludzie możemy mu pomóc wygrać konkurs o tytuł podróżnika roku. Wystarczy oddać głos  właśnie na niego  (kliknij tu) głosować można raz dziennie-pomóżmy mu i pokażmy,że POLAK POTRAFI L ;)


 http://adventure.nationalgeographic.com/adventure/adventurers-of-the-year/2015/aleksander-doba/






poniedziałek, 22 grudnia 2014

Człowiek a przyroda

Dziś jakoś mnie tak na filozofie natchnęło-pewnie przez to,że muszę napisać esej na jakże ciekawy przedmiot FILOZOFIA PRZYRODY na ten sam temat jaki jest tytuł posta ;) Dlatego nie każdemu może przypaść do gustu da dywagacja ale  jak to się mówi w życiu trzeba spróbować wszystkiego.


Człowiek od dawien dawna był elementem natury niezależnie od okresu jaki by rozpatrywać czy to od starożytności albo i jeszcze wcześniej aż po dziś dzień. Z tą różnicą,że obecnie wielu ludzi zatraciło swój „dziki” pierwiastek.
Koligacje człowiek natura- najlepiej widać na przykładzie ludzi niesłusznie nazywanych dzikimi w negatywnym wydźwięku-często oni dzięki niezwykle bliskiej relacji z matką naturą są tak naprawdę bardziej ludzcy niż Ci którzy się od matki natury odwrócili-czytaj duża część współczesnego społeczeństwa
Bo tak naprawdę przebywanie w otoczeniu zieleni wyzbycie się materialności (wiem czasem to trudne)
jest bardzo korzystne dla nas. Bo przecież przyroda daje człowiekowi wszystko czego tylko można potrzebować do nie tylko przetrwania ale i do życia w dziczy. Oczywiście aby dziś wszyscy ludzie wrócili do takiego życia jest niemożliwe z kilku powodów.
Po pierwsze ludzi jest za dużo i gdyby wszyscy chcieli tak żyć to szybko by przyroda odmówiła współpracy i się zbuntowała.
Po drugie większość ludzi i tak by nie przetrwała z wielu powodów  głównie takich,że nie będą mieli prądu itd.

 
Jednak według mnie w dzisiejszych czasach powrót do życia w zgodzie z naturą jest możliwy i co ważne warto to zrobić. Kiedyś relacja człowiek przyroda była bardzo ale to bardzo bliska z racji,że czerpaliśmy 99,9% naszych potrzeb z przyrody-produkowaliśmy różne przedmioty,zdobywaliśmy od niej pokarm no i zapewniała nam też spełnienie potrzeb duchowych o których za chwilę.


Natomiast by dzisiaj żyć blisko z przyrodą czemu by nie wykorzystać części zdobyczy technologi choćby tych najprostszych jak nóż ze stali który po części też związany jest z przyrodą, w końcu gdzieś ten metal było trzeba wydobyć.
Oczywiście tych przedmiotów jest wiele i wszystko zależy od naszej gestii ale najważniejsze jest zmiana nastawienia. 
Musimy uświadomić sobie,że jesteśmy nieodłącznie związani z naturą czy tego chcemy czy nie. Tak jak mówi stare powiedzenie NIE BYŁO NAS BYŁ LAS NIE BĘDZIE NAS BĘDZIE LAS-to stwierdzenie idealnie oddaje właśnie kwintesencję relacji człowiek a przyroda. 
Również w samej sztuce przetrwania,podróżach,turystyce czy innych aktywnościach które pozwalają nam na kultywowanie tej znajomości z naturą jest ważne odpowiednie podejście. A mianowicie takie,że natura nie jest naszym wrogiem a raczej przyjacielem-brutalnym ale jednak przyjacielem.  Przyroda nie chce nikogo zniszczyć ale raczej sprawdzić czy zasługujesz na  to by być jej częścią. No i oczywiście niezwykle ważne jest to by naturę obdarzyć szacunkiem a nie niszczyć jak to niestety w wielu momentach obecnie wygląda. Nie bez powodu Indianie robili inicjacje  na zasadzie wyjechania w dzicz samemu bez jedzenia wody i podstawowych narzędzi by złączyć się z matką naturą. Dzięki wycieńczeniu organizmu  dostawali wizję które sprawiały,że wchodzili w 100% interakcję z przyrodą do tego dodajmy ich styl życia i mamy piękny obraz  relacji Człowiek Przyroda.  
 Jak już  wspominałem natura dostarczała też religii i nie bez powodu większość podstawowych religii świata czy wyznania lokalnych plemion jak np. Buszmenów San stawiają na naturę. Wiara w wielu bogów i duchów które miały swoje odzwierciedlenie czy przedstawicieli w świecie roślin czy natury jak np. w przypadku Indian Północno Amerykańskich Biały Bizon. 



Jak widać człowiek jest cholernie ale to naprawdę mocno powiązany z naturą.Niestety nie każdy to wie i rozumie a co gorsza niektórzy nie chcą tego przyjąć do siebie. I co z takimi? Ciężko powiedzieć myślę,że wcześniej czy później  będą zmuszeni do zmiany zdania albo nie przetrwają-jednak najważniejsze jest to,że są jeszcze na tym świecie leśne ludki które kultywują te stare dobre zasady i czasem trochę pofilozofują ;) 

 

sobota, 20 grudnia 2014

Liga Niezwykłych Dżentelmenów-film



Nie wiem jak wy ale ja uwielbiam dobre filmy a najbardziej przygodowe. A jednym z moich najbardziej ulubionych jest Liga Niezwykłych Dżentelmenów. Genialny film przygodowy-fakt,że  mało realistyczny i niewiele mający wspólnego z bushcraftem  ale jest naprawdę genialny.
I to nie tylko ze względu na fabułę o której za chwilę ale i dzięki super obsadzie no i świetnym efektom.
Jak już jestem przy obsadzie to Sean Connery/Naseeruddin Shah/Peta Wilson/Tony Curran/Shane West/Jason Flemyng-czyli jak widać całkiem nieźle.

Ale przejdźmy do fabuły. Cała akcja dzieje się w 1889roku w  różnych miejscach na świecie od Afryki przez Wenecję a skończywszy  w śnieżnych górach Mongolii.    Jak wiadomo okres ten to bum na nowe technologie wszystko się rozwija i pojawiają się nowe możliwości. Jednak jak to i w realu jest  zawsze się znajdzie ktoś kto będzie to chciał wykorzystać w niecnym celu. Tu pojawia się  tajemniczy Fantom porywa  naukowców i każe im pracować dla siebie  w celu zbudowania najnowocześniejszej broni i przejęcia kontroli nad światem co może doprowadzić do wybuchu pierwszej wojny światowej.

Aby go powstrzymać zostaje powołana liga do której zaproszeni zostają  bohaterowie popularnych powieści XIX i XX wieku takie jak kapitan Nemo, Tomek Sawyer, Mina Harker, Dorian Gray, Allan Quatermain, doktor Jekyll razem z Hydem oraz Rodney Skinner.  Z pośród tej ligi moim ulubionym oczywiście jest Allan Quatermain

Cała ta ekipa walczy i ściga  tego tajemniczego Fantoma i oczywiście udaje się im,po drodze mamy mnóstwo akcji,przygód i  wiele innych rzeczy sprawiających,że Ligę Niezwykłych Dżentelmenów trzeba obejrzeć.



środa, 17 grudnia 2014

FILOZOFIA LIGHT AND FAST

Nie wiem jak wy ale ja nie lubię się zbytnio obciążać, dlatego jak najbardziej staram się zmniejszyć wagę plecaka o każdy gram tak by być mimo niskiej wagi niezależnym od cywilizacji.  Dlatego ostatnio wchodzę w turystykę Light & Fast-czyli z angielskiego lekko i szybko. Jak sama nazwa wskazuje ten typ turystyki  stawia na lekki plecak-oczywiście waga to kwestia względna ale dla mnie lekki plecak to ok 15 kg na 5 dni w terenie niezależnie od pory roku.  Oczywiście są i tacy mistrzowie którzy spakują się ze wszystkim   w 8 czy nawet 5 kilowy plecak.  Oczywiście to jest możliwe ale ma dwie wady CENĘ i jeszcze raz CENĘ. Sprzęt do tej turystyki fakt,że staje się coraz tańszy ale już  ten najlżejszy jest cholernie drogi. Oczywiście warto nieco zainwestować ale wszystko w granicach rozsądku. No ale jak można się domyślić  im nasz plecak lżejszy tym wygodniej i zdrowiej się wędruje a i co ważne możemy znacznie szybciej wędrować no i automatycznie pokonywać większe dystanse w tym samym czasie ale za to mniej się męcząc.
Materac waga500g a komfort jakich mało :)

Ktoś kiedyś powiedział,że turystyka  ultra-light jest jak buddyzm. A dlaczego? A no dlatego,że w buddyzmie chodzi o czerpanie szczęścia  nie z dóbr materialnych ale z duchowych czy tego co nas otacza. I tak samo jest z ultralekką turystyką. Aby korzystać ze wszystkich jej dóbr musimy  zrozumieć,że połowa rzeczy jakie zwykle nosimy tak naprawdę nie jest nam potrzebna.  Gdy to sobie uświadomimy już jesteśmy  dużo bliżej celu jakim jest odchudzenie ekwipunku. I tu dochodzimy do ważnego elementu-mitem jest to,że  ta turystyka musi być droga jeśli inwestujemy w mniej sprzętu ale bardziej uniwersalny czy taki który posłuży nam dłużej wbrew pozorom wydajemy mniej. Czyli działamy zgodnie z zasadą KUPIĆ DROGO KUPIĆ TANIO.  Poza tym dużo rzeczy możemy sami zrobić lub zaadaptować gdzie koszt i waga będą znacznie niższe niż te dedykowane turystom.

Lekki plecak(1,3kg) o poj. 50L mocny i wygodny
Gdy  uświadomimy sobie te aspekty o których wyżej pisałem mamy bardzo ale to bardzo prostą i łatwą drogę do odchodzenia sprzętu. No i ważne jest jeszcze to,że  jeśli coś jest lekkie to nie znaczy,że jest mniej pancerne, dziś technologia poszła tak do przodu,że plecak 90L może ważyć 1kg i być tak samo mocny jak taki ważący 3kg albo i mocniejszy od niego. 
Ultra lekka kuchenka 50g!!!!!!!!!

Można powiedzieć poco mam inwestować i odchudzać plecak?  Ano dlatego,że jak już pisałem możemy chodzić szybciej na dłuższych dystansach ale i co najważniejsze znacznie mniej obciążamy nasze stawy i mięśnie dzięki czemu dłużej nam posłużą.

To jest pierwszy post  o turystyce LIGHT &FAST  będą pojawiały się patenty i sztuczki na odchudzenie plecaka i oczywiście testy sprzętu ultra ;)

niedziela, 14 grudnia 2014

S-Biner Ahhh Bottle Opener od Nite Ize

Jakiś czas temu dostałem do testów karabińczyk  z otwieraczem do butelek-I tak jak chyba prawie każdy buszmen  uważam testy za bardzo miłe w końcu było trzeba otworzyć nieco butelek z napojem bogów ;)
Ale przejdźmy do sedna sprawy karabińczyk  S-Biner Bottle  Opener od Nite Ize to fajny gadżet czy breloczek do kluczy.    

Nieraz gdzieś idąc np. na grilla chcemy otworzyć butelkę a akurat nie mamy  noża czy scyzoryka przy sobie i właśnie wtedy przyjdzie nam z pomocą ten S-Biner. Bardzo łatwo i szybko otwiera butelkę i nawet co dziwne nie odkształca kapsla-rzecz mało ważna ale ciekawa.   Farba którą pokryty jest karabińczyk  nie ściera się przynajmniej na razie  co pozytywnie nastraja.


A co z wytrzymałością? Sam S-Biner od Nite Ize jest mocny, wytrzymuje wyginanie i obciążenie 18kg. Pod więcej nie podkładałem ale sądzę,że wytrzyma bez odkształceń ok 25kg.  Co można uznać za naprawdę niezły wynik i teoretycznie uznać karabińczyk za mocny. I fakt sama konstrukcja jest mocna i nie powinna nas zawieść natomiast samo zapięcie/blokada/sprężynka sam nie wiem jak to nazwać ale jedyny element ruchomy  w tym karabińczyku nie jest niestety już tak dobry.  Chodzi oto,że  potrafi sam się wypiąć albo blokuje i nie chce się zamknąć lub otworzyć-oczywiście trochę siły i już działa ale mimo to nie powinno tak się dziać. Zdziwiło mnie to bo używam sporo produktów Nite Ize i wszystkie są super wykonane i działają prawidłowo. No ale każdemu może się noga powinąć. Niestety niemożna mu zaufać na 100% jako zabezpieczenie czegoś np. scyzoryka czy czegoś podobnego. Zabezpieczenie określiłbym na 70%.

Więc podsumowując:
Otwieracz super-wygodny i mocny
Karabińczyk-mocny i fajny
Element ruchomy/zamknięcie-mogło by być lepsze.

Dlatego uważam,że jest to fajny bajer  czy brelok którym można otworzyć butelkę ale jako  typowy karabińczyk nie sprawdzi się. 

sobota, 13 grudnia 2014

Supporting Partner 8000km Across Canada - Jakub Muda

I mam dla was fajną nowinę właśnie stałem się Supporting Partnerem niezwykle ambitnego projektu mojego kolegi a  mianowicie

8000km Across Canada - Jakub Muda

 

 Projekt zakłada pokonanie 8 tyś km w poprzek kanady brzmi fajnie? Jak najbardziej- dlatego zapraszam do śledzenie wyprawy i trzymania kciuków za Kubę.


Zarówno u niego jak i u mnie na FB  będą się pojawiały informacje o postępach wędrówki. A wyprawa rusza już za kilka tygodni.

 

 

czwartek, 11 grudnia 2014

Pożarty żywcem-program

Wczoraj o 21 na Discovery Chanel miała miejsce polska premiera programu Pożarty żywcem. Głównym celem programu było pożarcie prowadzącego przez gigantyczną ANAKONDĘ!!!! I to już  jest naprawdę kozacki i szalony pomysł który bardzo mi się podoba :)
Pomijam fakt,że  akcja zaczęła się dopiero po ponad godzinie  jak pojawiły się węże ale mimo to program fajny.
Oczywiście można powiedzieć,że to jest kolejne show wyprodukowane i emitowane przez Discovery i z pewnością jest to prawda  chociaż mimo wszystko jest to ciekawe. Bo w końcu nie każdy ma okazje być pożarty żywcem przez węża.

Gdy już udało się ekipie znaleźć tą największą podobno największą w historii nauki  szef wyprawy  Paul Rosolie postanowił dać się "zjeść" ubrał się w specjalny kombinezon i heja  do paszczy bestii.  Oczywiście jak to z Anakondami już jest, one zanim połkną muszą ofiarę poddusić i ta mimo,że była  potężna i tak nic poza głową nie zdążyła połknąć bo Paul poprosił o pomoc jak ta go z lekka za mocno przydusiła.



I tak też program się skończył. Czy warto go obejżeć? Ja nie żałuję chociaż spodziewałem się czegoś lepszego  no ale co zrobisz jak nic nie zrobisz.  Dlatego  nie będę polecał wszystkim tego programu bo z pewnością nie trafi do większości ludzi. Natomiast jeśli lubisz węże,szaleńców itd i do tego masz dwie wolne godziny to możesz je poświecić na obejrzenie POŻARTY ŻYWCEM

http://i.iplsc.com/paul-rosolie-przygotowany-do-misji/0003PJ4XGDII0HFP-C116-F4.jpg

środa, 10 grudnia 2014

Masyw Śnieżnika na Mikołaja-relacja

Nie wiem jak wy ale ja długo bez wypadu w góry nie pociągnę i tak też  chociażby na sobotę-niedzielę. I tak też na mikołaja wypadł wypad w Masyw Śnieżnika-pojechaliśmy w trójką ja,ojciec i Rafał Gryf
Łoziński. Wczesnym rankiem zawitaliśmy  do Międzygórza i  od razu ruszyliśmy w góry. Z racji,że Gryf dobrze zna ten teren wędrowaliśmy szlakami ale i drogami leśnymi dzięki czemu mogliśmy zobaczyć ten masyw z nieco innej strony. Fakt,że pogoda może niebyła idealna bo przeważały mgły i temperatura przez cały weekend wahała się koło 0*C ale mimo to była całkiem niezła-bo najważniejsze,że nic poza śniegiem nie padało z nieba :)   I nie dziwcie się,że na zdjęciach jestem w szortach bo wbrew pozorom sprawdzają się one  świetnie(przynajmniej w moim przypadku) w takich warunkach pogodowych i termicznych. Poza tym to nie są zwykłe krótkie spodenki  tylko narciarskie-wiem dziwne ale taki jest fakt i z pewnością, pojawi się ich recka. Ale wracając do wypadu wędrowaliśmy tak i muszę przyznać,że ten cały Śnieżnik jest cholernie pofałdowany ale za to jaki  ciekawy. Tak wędrując po kamieniach i cholernie lepkim i mało przyjemnym błocie-moje buty chyba przybrały ze 2kg na buta- zaszliśmy do schroniska  pod Śnieżnikiem wypiliśmy piwko i dalej w drogę.
 I co najważniejsze już powyżej schroniska  zaczął się pojawiać pierwszy śnieg a już po jednym kilometrze  było go wprawdzie niedużo ale przynajmniej pokrywał prawie wszystko dookoła +  lód na drzewach i mgła dawały naprawdę niezły klimat.  I tak po chwili zdobyliśmy samego Śnieżnika-no widoków nie było ale niema co narzekać i ruszyliśmy dalej  do celu noclegowego jakim była chatka-targałem ze sobą nowy namiocik dwu osobowy o wadze 2,2kg i chciałem go sprawdzić ale jak już doszliśmy do chaty to było już ciemno i nie było za bardzo miejsca pod namiot gdzieś obok wiec swój test bojowy przejdzie już z pewnością w warunkach zimowych.
W chacie już był Paweł super koleś którego mieliśmy okazje poznać właśnie tam.   W domku jest piec kaflowy wiec w środku panowała przyjemna temperatura zwłaszcza,że walnąłem się obok niego wiec komfort 120%. I tak pomimo  nie przespanej poprzedniej nocy  siedzieliśmy dość długo  i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. I tak minął pierwszy dzień.   Bardzo wczesnym rankiem Paweł zawinął skrzydła bo miał wcześnie pociąg do domu a  my ze spokojem wstaliśmy o 7 rano zjedliśmy posprzątaliśmy i ruszyliśmy dalej już w stronę auta.  Pogoda nie zmieniła się i tak też sobie wędrowaliśmy w stronę schroniska w którym byliśmy poprzedniego dnia tam piwko i dalej w stronę auta nie szlakiem a drogami leśnymi minęliśmy ruiny starej chaty  i szczęście chciało,że na kilka chwil chmury się rozwiały i mgła lekko opadła odsłaniając góry dając nam chociaż odrobinę smaku tych widoków które tu są podczas dobrej widoczności.


I tak po kilku godzinach doszliśmy do auta gdzie nie mogąc się oprzeć zdjąłem koszulkę i wlazłem do strumienia się nieco obmyć-0*C  to super okazja do zahartowania się i mycia w górskiej rzece ;)

  Tak też zakończył się pierwszy wypad w Masyw Śnieżnika ale na pewno nieostatni. Piękne widoki,super las i nareszcie początek zimy :)  Już niedługo  pojawi się filmik  z wypadu  a na razie więcej zdjęć TU

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Masyw Śnieżnika-zdjecia

Ci z was którzy śledzą mój profil na FB  wiedzieli,że gdzieś się wybieram-nowy teren i sezon zimowy rozpoczęty. I tak tym razem BUSZMEN dotarł w Masyw Śnieżnika. Piękna okolica  fajne temperatury cały czas ok 0*C i nawet  momentami padający śnieg =D  Czyli można z czystym sumieniem powiedzieć,że wypad SUPER.

Dziś tylko zdjęcia a już niedługo relacja i filmik :) Więcej fotek jak zawsze na moim gogle+ TU












piątek, 5 grudnia 2014

Tropy-PODSTAWY

Jakiś czas temu opisywałem  co to są ślady i jak one ułatwiają nam tropienie. Dziś przyszedł czas na  same tropy-czyli odciski łap,kopyt,buta itd w podłożu. Oczywiście każdy z was zapewne wie,że po tropach można określić bardzo ale to bardzo wiele-wiek,wagę,płeć itd.  I co ważne nie jest to przydatne tylko podczas polowania,fotografii zwierząt  ale i podczas tropienia kogoś-wroga lub osoby poszukiwanej.
Odcisk buta trekkingowego na mchu

Podstawowym aspektem korzystania z tropów jest ich wypatrywanie.  Z początku może to być trudne jednak większość ludzi już po krótkim treningu dużo łatwiej znajduje tropy. Aby to robić należy przede wszystkim często przebywać w lesie czy innym terenie i szukać ścieżek zwierząt gdzie bardzo łatwo zobaczymy masę tropów. Z początku  nie musimy umieć ich rozpoznać,że to sarna,to jeleń a to dzik czy w przypadku tropienia ludzi to już zupełnie inna sprawa.  Gdy zaczniemy widzieć wszędzie tropy i ślady wtedy powinniśmy wybrać się z kimś doświadczonym w teren lub nabyć książkę o tropieniu/śladach/itd  i samemu zgłębiać i uczyć się rozpoznania tropów.

Oczywiście często tropy są źle zachowane albo nie dają nam jasnego oglądu na sytuacje. Widzimy tylko,że coś przeszło ale nie wiemy kto albo w która stronę.  Zbliża się zima więc będzie (mam taką nadzieje) dużo śniegu w którym najłatwiej uczyć się rozpoznawania  czyje to ślady. W błocie też jest dobrze  natomiast już w listowiu czy np. na mchu trzeba mieć już spore doświadczenie i często patrzeć z dystansu by określić więcej szczegółów.

Poniżej macie tabelę tropów kilku gatunków występujących u nas




Oczywiście to tylko ogólny ogląd na sytuację bo jak  wiadomo wszystko wychodzi dopiero w praniu.  Czyli  ostatecznie musimy to wszystko weryfikować  w terenie i dobrze jak pod okiem kogoś doświadczonego.


A co z tropieniem ludzi? Jest to dość ciężki temat z kilku powodów. Nie zostawiamy tak charakterystycznych tropów jak zwierzęta i przede wszystkim  umiemy maskować oznaki naszego bytowania czy przemieszczania. Dlatego ten aspekt tropienia pojawi się innym razem.



Wracając do zwierząt  gdy już nauczymy się rozpoznawać co to za zwierzak i w którą stronę poszedł  możemy powiedzieć,że jesteśmy całkiem całkiem. Bo do mistrza brakuje jeszcze bardzo ale to bardzo wiele-i jeśli ktoś postanowi drążyć temat,zagłębiać się,uczyć,rozmawiać z czasem z pewnością będzie miał szanse do osiągnięcia naprawdę wysokiego poziomu.
Można spytać  poco mi aż taka wiedza-ano po to by
raz można było łatwiej podejść zwierzynę
po drugie by miło spędzać czas i poszerzać horyzonty
nawiązać bliższy kontakt z naturą no i
oczywiście bu można było pochwalić się przed znajomymi.
Patrz tam szedł jeleń  w takim wieku a tam lis 

I mówię wam robi to wrażenie ;)

Dlatego naprawdę spróbujcie pobawić się w tropiciela bo warto

A Jeśli warunki zimowe w tym roku dopiszą pokaże wam kilka fajnych sztuczek do wykorzystania podczas zimowego tropienia-no ale to się jeszcze zobaczy.

środa, 3 grudnia 2014

UWAGA KONKURS NA FB :)

                                                              UWAGA UWAGA!!!!!!!!!!
pierwszy konkurs CZŁOWIEKA Z BUSZU

Do wygrania krzesiwo firmy FASCO.

Aby wziąć udział w konkursie wystarczy spełnić 3 warunki:

1.polubić mój profil na FB (https://www.facebook.com/pages/bushcraftczlowiekzbuszublogspotcom/222689251231774)

2.Polubić  zdjęcie KONKURSOWE

3.I Udostępnić je.

Spośród wszystkich którzy spełnią powyższe warunki 20 grudnia zostanie wylosowana jedna osoba która wygra

Zapraszam do zabawy 


wtorek, 2 grudnia 2014

Czy warto nosić gaz pieprzowy?

 Temat może nieco bardziej zahaczający o Urban-Survival ale i w buszu może się przydać. Otóż czy warto nosić ze sobą gaz pieprzowy ? Jak najbardziej!!!! I to nie tylko w mieście ale i w lesie czy ogólnie rzecz biorąc w terenie.

W mieście wiadomo głównym zastosowaniem będzie użycie przeciw napastnikowi,złodziejowi itd.  Natomiast w terenie poza podpitymi misiaczkami z okolicznej wioski  i innym niepożądanym gościom głównie przeciw psom. Niestety najlepszy przyjaciel człowieka w Polskich lasach jest naprawdę groźny. Zdziczałe psy poza tym,że  wybijają rodzimą faunę  to nie boją się ludzi-przez co często są agresywne i atakują.  Oczywiście można użyć kija,kamienia czy nawet noża ale  dobrze też mieć gaz pieprzowy-który powinien odstraszyć czy przynajmniej pozwolić na utrzymanie dystansu i ucieczkę.
Oczywiście niby jest pozycja którą należy przyjąć podczas takiego ataku-ale to do mnie nie przemawia.Ja zawsze stawiam na konfrontacje i ucieczkę. Z tym,że przed psem czy innym zwierzem nie uciekniemy a tylko sprowokujemy do pościgu. Dlatego najlepiej psiknąć mu gazem i w czasie gdy się z tym męczy zniknać.
Nie bez powodu gaz pieprzowy(z tym,że odpowiednich rozmiarów) to podstawowe zabezpieczenie przed niedźwiadem(specjalnie tak napisałem ;)-czyli dość sporym zagrożeniem. Oczywiście nie gwarantuje to nam 100% bezpieczeństwa ale lepsze to niż nic.

Z tym,że używając czy nosząc gaz należy wdrożyć w życie  kilka  zasad.

1. Noś pod ręką(przy pasku,w kieszeni itd) Po prostu musi być łatwy dostęp by w sytuacji kryzysowej móc szybko i łatwo dobyć naszej "broni"
2.Uważać na wiatr-by nie wiał w naszą stronę-bo zamiast sobie pomóc jeszcze zaszkodzimy.
3.TRENING-warto raz na jakiś czas potrenować użycie tak  by w sytuacji stresowej móc szybko działać
4. Zawsze mieć w planie jakąś inną broń/czy ewentualna drogę ucieczki

Stosując się do tych zasad i dodając jeszcze pozytywne myślenie mamy praktycznie 100%  pewności,że wyjdziemy z takiej konfrontacji żywi :)

sobota, 29 listopada 2014

Saperka no name

Jakiś czas temu w moje ręce trafiła saperka NO NAME-składana,mała z piłą,kilofem i szuflą. Czyli całkiem fajny zestaw. Tylko czy warto targać takie coś w teren przy plecaku? Na pewno nie,jest to zbędny ciężar który w 90% przypadków się nie przyda.  Natomiast jako bagout do auta, na jakiś obóz czy do użytku okazjonalnego jak najbardziej można się pokusić.

Ta moja może też się świetnie sprawdzić jako broń podczas apokalipsy zombie. Jest mocna, piła dość ostra a kilof-sami się domyślacie ;)

Ale przejdźmy do bardziej realnego i rzeczywistej wartości tej saperki. Faktem jest to,że jak już musimy coś wykopać to ona wchodzi w ziemie jak marzenie-fakt,że jest mała i nie przerzuca tyle ziemi ile większy militarny odpowiednik ale jest nieźle.  Natomiast piła umieszczona na szufli jest na tyle ostra,że  nie tylko bezproblemowo  przecina korzenie ale i pozwala na cięcie jakiś gałęzi. Ostrząc krawędź otrzymujemy jeszcze coś w rodzaju toporka który pięknie wchodzi w drewno czy w zmarzniętą ziemię. A tak naprawdę to nie wiem jak to możliwe ale ona sama się oszczy od kopania. Wiem,że to brzmi dziwnie ale tak jest.
A co z kilofem? No jest i daje radę-ale prawda jest taka,że nie jest to niezbędne narzędzie chociaż można by go w ekstremalnej sytuacji  użyć jako czekana czy jak już wyżej pisałem broni.



Rękojeść skalda się z dwóch rurek skręcanych ze sobą. Słowo rurka jest to kluczowe ponieważ w rękojeści można by zrobić jakiś mały/podstawowy survival-kit. A jedna z tych rurek może nam posłużyć jako pałka do walki czy ogłuszania.

Jak sami widzicie saperka NO NAME jest naprawdę wielofunkcyjna,niedroga w większości marketów budowlanych jest za kilkanaście zł. Słyszałem o takich samych za 5zł!!!!! Dlatego warto mieć coś takiego w bagażniku czy w domu tak na wszelki wypadek.