czwartek, 31 października 2013

Sztuka zimowej wędrówki.-Allen O`Bannon Mike Clelland

Zima zbliża się wielkimi krokami więc czas zacząć przygotowania. Sztuka zimowej wędrówki.Czyli jak przemieszczać się na nartach i biwakować w śniegu  To świetna propozycja dla wszystkich początkujących jak i zaawansowanych zimowych włóczęgów.
Z tej  książki można dowiedzieć się wiele ciekawych patentów na które samemu by się  nie wpadło. Które są banalnie proste ale zdecydowanie umilają życie na szlaku.

W tej książce zawartych jest bardzo dużo informacji dotyczących biwakowania w śniegu. I nie chodzi tu o biwak z wykorzystaniem namiotu(o tym też jest trochę)  ale najwięcej jest o tym jak zbudować schron ze śniegu czy łącząc pałatkę lub trap i dziurę w śniegu,tworząc 5 gwiazdkowy hotel.
Również jest tu wiele porad dotyczących doboru ekwipunku do konkretnych warunkach. Mnóstwo informacji o najróżniejszych rodzajach odzieży czy innego szpeju ale bardzo dużo porad dotyczących jazdy na nartach. Ale nie po stoku lecz poza nim i poza szlakami.
Czyli w prawdziwej dziczy tam gdzie większość ludzi zawraca
Wielką zaletą tej książki jest jej komiksowy charakter, mnóstwo zabawnych i przejrzystych informacji przedstawionych w bardzo miły dla oka sposób.
Autorzy poradnika to dwóch facetów którzy połowę życia spędzili w lasach i górach a teraz postanowili podzielić się swoimi doświadczeniami na temat: sprzętu,biwaku, umiejętności radzenia sobie w niesprzyjających warunkach czy planowania wędrówki.
Jak sami widzicie jest to całkiem niezła publikacja z którą warto się zapoznać.

środa, 30 października 2013

Namiot Coleman Bedrock

Jakiś czas temu opisywałem namiot Coleman Bedrock. Było to moje pierwsze spostrzeżenie dotyczące tego namiotu jeszcze przed jakimś noclegiem w terenie. Dziś opiszę jak się on sprawował, jego + i -.

Ogólnie rzecz biorąc namiocik się sprawdził podczas spania w górach przy temperaturach bliskich 0*C.
Ale  ma kilka dużych wad które są naprawdę uciążliwe podczas spania w dwie osoby. Pierwszą jest  bardzo mała przestrzeń wewnątrz, przez co karimaty na siebie nachodzą a nasz współlokator na nas zjeżdża albo my na niego. Dużym problemem jest schowanie dwóch plecaków o pojemności ok 80L tak aby nam nie przeszkadzały. Jest to dość trudne ale nie niemożliwe. Jednak to są dość małe wady. Największą jak dla mnie jest kiepska wentylacja. Ale nie chodzi oto,że w namiocie jest duszno tylko o problem z wilgocią. Fakt,że namiot jest dwupowłokowy dzięki czemu  niema efektu kapania z sufitu. Niestety sypialnia namaka i w efekcie nasz szpej również. Oczywiście da się to przeżyć zwłaszcza,że jest to wyłącznie mankament lewej strony sypialni i sufitu. W temperaturach dodatnich niema problemu  ale przy temperaturach ujemnych może sypialnia przymarznąć do  tropiku i będziemy mieli duży problem z rozłączeniem ich.
Jest jeszcze jedna wada to wykonanie. Same materiały nie są złe ale niektóre szwy to porażka. Najgorsze są te przy odciągach. Kilka już się odpruło, fakt,że nie jest to jakiś wielki problem, starczy igła i nitka. Ale nie zmienia to faktu,że  kilka noclegów to zdecydowanie za wcześnie na takie objawy. Jednak z drugiej strony ten namiot jest dość tani 290zł. Mimo to nie jest to żadnym usprawiedliwieniem dla jakości wykonania.
Aby nie wyszło na to,że jest to zły namiot teraz kilka zalet. Jak wiadomo waga to priorytet a jego waga to 2,7kg a odchudzając szpilki 2,5kg.Dużą zaleta są dwa wyjścia i dość duże przedsionki jak na tak mały namiot.  Również jest on podobno ognioodporny-sam gaśnie.Osobiście nie sprawdzałem i mam nadzieje,że nie będę musiał tego robić.  Fajną sprawą są kieszonki przyglądnie na drobne drobiazgi. Jest to idealne miejsce na nóż, gaz pieprzowy czy czołówkę.
Obawiałem się,że będzie mały problem z wysokością(tylko 93cm) ale nie jest źle, można spokojnie usiąść w środku i się spakować. Oczywiście pod warunkiem,że jesteśmy w nim sami bo już w dwie osoby może być z tym mały problem.
Można powiedzieć,że tu się kończą zalety.  Czyli bilans wad i zalet jest porównywalny.


Podsumowując jest to nie najgorszy namiot za niecałe 300zł który sprawdzi się  wiosną,latem i jesienią.
A dla samotnego wędrowca zapewnia pełen luksus.

poniedziałek, 28 października 2013

Garmin eTrex 10

 Garmin eTrex 10 to moja najnowsza zabawka która zdecydowanie umila wędrówkę. Garmin eTrex 10 to najtańszy GPS w ofercie tej firmy ale i jeden z najlepszych modeli. Dzięki swojej prostocie i bardzo uproszczonym funkcją jest niezawodny w każdych warunkach.

Serie eTrex charakteryzuje solidna i zwarta budowa i stosunkowo długi czas działania na baterii(25godz.)
Dzięki  monochromatycznemu wyświetlaczowi o przekątnej, 2,2cala zapewnia czytelny obraz wszystkich funkcji tego urządzenia. Nawet w dość złych warunkach oświetleniowych niema większego problemu z odczytaniem  swojej pozycji  czy wykorzystaniu innej funkcji.
Gdy pierwszy raz wziąłem tego GPS-a do ręki to zaskoczyły mnie dwie rzeczy.
Pierwsza to rozmiar dość mała i zwarta konstrukcja. A druga to solidność i wysoka jakość wykonania. Samo urządzenie jest wodoodporne czyli gdy wpadnie nam do wody lub pada deszcz nie musimy się martwić. Bardzo prosty interfejs jest dużą zaletą. Dzięki niemu nie musimy się zastanawiać co teraz włączyć  co w niektórych warunkach może być nieocenione. Ale przede wszystkim mamy więcej czasu na cieszenie się pięknymi widokami.
Garmin eTrex 10 obsługuje pliki GPX co umożliwia bawienie się w geocaching.
Oczywiście podstawowym zadaniem  GPS jest podanie pozycji i z tym niema żadnego problemu. Urządzenie to jest bardzo czułe i sygnał z satelity łapie w kilka sekund. Dzięki  swojej czułości nie traci sygnału nawet w gęstym lesie czy w kanionach(kilka razy mu uciekł ale zaraz znalazł go z powrotem). Czyli  Garmin eTrex 10 pozwoli odnaleźć się nw każdym miejscu na ziemi, niezależnie czy to las, góry a może miasto.
GPS ten korzysta z satelitów GPS i GLONASS. GLONASS.to system opracowany przez Federacje Rosyjską. Korzystanie z obu systemów skraca czas namiaru o 20% i zwiększa dokładność podanej pozycji do kilku metrów.
Dla mnie najfajniejsze w tym urządzeniu jest tzw.komputer podróży który pokazuje dystans,tempo marszu i tempo marszu z postojami jak i czas postoju i wędrówki czy wysokość. Te dane umożliwiają kontrolę czasu i dystansu  jaki nam jeszcze został do obranego celu. Ale najlepsze jest to,że przebytą trasę można nanieść na mapę i wtedy wiemy dokładnie gdzie byliśmy. Również dużą zaletą tego modelu jest stosunkowo niska cena 395zł.
PUSZCZA ZIELONKA

Należy pamiętać,że jest to głównie gadżet i niemożna na nim w 100% polegać bo może się to źle skończyć!!!!!
GPS powinien być używany razem z mapą i kompasem.

Własności fizyczne i działanie:
Wymiary urządzenia, szer. x wys. x gł.: 5,4 x 10,3 x 3,3 cm (2,1 x 4,0 x 1,3 cala)
Wymiary wyświetlacza, szer. x wys.: 3,6 x 4,3 cm (przekątna 2,2 cala (5,6 cm))
Rozdzielczość wyświetlacza, szer. x wys.: 128 x 160 pikseli
Typ wyświetlacza: Odblaskowo-przezroczysty, monochromatyczny
Waga: 141,7 g z bateriami
Bateria: 2 baterie AA (do nabycia osobno), zalecane baterie NiMH lub litowo-jonowe
Czas działania baterii: 25 godz.
Wodoszczelny: tak (IPX7)
Pływający: nie
Bardzo czuły odbiornik: tak
Interfejs: USB
Mapy i pamięć:
Mapa bazowa: tak
Fabrycznie załadowane mapy: nie
Możliwość dodawania map: nie
Wbudowana pamięć: nie
Możliwość używania kart z danymi: nie
Waypointy/ulubione/pozycje: 1000
Trasy: 50
Wykres śladu: 10 000 punktów, 100 zapisanych tras
Funkcje:
Automatyczne wyznaczanie trasy (dokładna nawigacja po drogach): nie
Elektroniczny kompas: nie
Ekran dotykowy: nie
Wysokościomierz barometryczny: nie
Aparat: nie
Obsługa funkcji geocache: tak (wersja cyfrowa)
Zgodność z własnymi mapami: nie
Nawigacja do zdjęć (nawigacja na podstawie zdjęć oznaczonych znacznikami geograficznymi): nie
Plenerowe gry GPS: nie
Kalendarz myśliwski/wędkarski: tak
Informacje o położeniu słońca i księżyca: tak
Tabele pływów: nie
Pomiar powierzchni: tak
Własne punkty POI (możliwość dodawania punktów szczególnych): tak
Przesyłanie między urządzeniami (bezprzewodowe udostępnianie danych podobnym urządzeniom): nie
Przeglądarka zdjęć: nie
Zgodność z Garmin Connect™ (społecznością online umożliwiającą analizowanie, sortowanie i udostępnianie danych): tak

sobota, 26 października 2013

Ekstremalna Alaska

http://ecx.images-amazon.com/images/I/51XcTnG1eyL._SX300_.jpg

Ekstremalna Alaska(alaska the last frontier) to jeden z najlepszych programów pokazujących jak wygląda życie na Alasce.Ale nie z punktu widzenia podróżnika tylko ludzi mieszkających tam na stałe,żyjących z tego co wyhodują i upolują. W programie oglądamy przygody rodziny Klicher`ów. Która hoduje krowy i inne zwierzęta.
 Pokazane są również polowania(nie zawsze udane)w jednym z najbardziej dzikim i niebezpiecznym miejscu na ziemi jakim jest Alaska.
Oglądając ten program można się przekonać,że to co z perspektywy fotela wydaje się nam łatwą i przyjemną przygodą, w rzeczywistości jest to brutalna walka o przetrwanie. A największym zagrożeniem dla Klicher`ów jest niedźwiedź który zabija im krowy-najważniejsze zwierzęta jakie mają.
 Mimo to udaje się im wieść wspaniałe życie na Alasce.

Program nie przekazuje patentów survivalowych ale dla dobrego obserwatora jest ich tam mnóstwo począwszy od wędkarskich czy myśliwskich a skończywszy na zwykłych pracach remontowych. Cały program jest świetnie nakręcony, mnóstwo wspaniałych ujęć. Dodatkowo dużym atutem tego programu jest humor z jakim podchodzą do życia bohaterowie i niezła ścieżka dźwiękowa.

 

piątek, 25 października 2013

Polar softshell.pl

Podczas ostatniego wyjazdu ja testowałem softshell a mój ojciec polar od firmy softshell.pl.
Na pierwszy rzut oka  polar wygląda jak indiańska kapota albo jak kurtka zrobiona z koca. Jednak nie jest to koc ale bardzo miły w dotyku i pieruńsko ciepły polar.  Porównując go z polarem Fjord Nansen o gr.200 to ten jest nawet nieco grubszy i lżejszy!!!Co jest zaskakujące przynajmniej dla mnie.
Jeśli chodzi o termikę to jest naprawdę dobrze. Temperatury podczas wyjazdu oscylowały blisko 0*C a w nim było całkiem ciepło nawet na postojach. Ja używałem  ocieplacza softie który  ma właściwości polaru 300- pozwalał się rozgrzać w kilka minut. Podobnie było z tym polarem chwila i już utrzymywał ciepło. Jest to duża zaleta zwłaszcza podczas wędrówki w zimowych warunkach.
Wykonanie to już inna sprawa.
Jeśli chodzi o nie to niema zarzutów,wszystkie szwy ładnie obszyte,bardzo dobry materiał polaru. Największym problemem jest zamek który często się zacina lub nie chce się zapiać. Drugim już zdecydowanie mniejszym problemem są kieszenie które są z siateczki. Na razie nie widać jakiś przetarć ale jest to kwestia czasu a jak wiadomo niema nic gorszego jak zgubienie czegoś co mogło by nam uratować życie.Natomiast jest bardzo fajny patent przy tych kieszeniach a mianowicie są one bardzo wysoko umieszczone dzięki czemu nie mamy problemu z dostępem do nich gdy mamy zapięty pas biodrowy.
 Jak już jestem przy zaletach to  również fajnym rozwiązaniem jest dość wysoki kołnierz który dość dobrze chroni przed wiatrem. Natomiast sam materiał nie jest wiatroodporny, przy silnym wietrze przewiewa,ale przy lekkim  niema z tym problemu.
Bardzo dużą zaletą jest patka która jest strasznie szeroka(5cm!!) dzięki czemu świetnie zabezpiecza przed przedostaniem się wiatru przez zamek.

Podsumowując  polar softshell.pl jest bardzo fajny i ciepły a na dodatek  nie jest jakoś specjalnie ciężki przy swoich właściwościach.

wtorek, 22 października 2013

Poradnik przetrwania w życiu-Bear Grylls



Najnowsza książka najbardziej kontrowersyjnego eksperta survivalu. Tym razem nie jest to podręcznik o tym jak przetrwać na pustyni, w górach czy w innych dzikich zakątkach świata. Poradnik przetrwania w życiu mówi nam jak mamy spełniać swoje marzenia i osiągać sukcesy zarówno w codziennym życiu jak i podczas najróżniejszych wypraw jak np. zdobycie Everestu.
W tej książce nie znajdziemy żadnych informacji typowo survivalowych najwyżej zahaczające o psychologię przetrwania.  W 75 rozdziałach zawarte są różne przemyślenia które według autora mogą ulepszyć nasze życie i pomoc w osiągnięciu celu. Tytuły rozdziałów nieraz są zaskakujące i tajemnicze-zaczynamy je rozumieć dopiero podczas lektury danego rozdziału.Oto kilka z nich :
  • Porażka to nie porażka.
  • Eksperci powinni być w głowie a nie na głowie.
  • Nikogo nie obchodzi, ile wiesz, dopóki nie wiedzą, ile cię obchodzą.
Jest to zaledwie kilka tytułów które intrygują. Musze przyznać,że na początku książka niczym mnie nie zaskakiwała, większość rzeczy w niej  zawartych już wiedziałem jednak im głębiej się w niż zagłębiałem tym odkrywałem ciekawe informacje. Oczywiście nie wszystkie do mnie przemawiają ale mimo to warto zapoznać się z nimi.
Dużym atutem Poradnik przetrwania w życiu jest świetny styl pisania który niemęczący a wręcz wciąga i dość duże litery co dla niektórych może mieć znaczenie.
Ja osobiście lubię zarówno programy Beara Gryllsa  jak i jego książki które diametralnie różnią się od programów.Niema robienia show tylko podstawowe informacje zostają przekazane w przystępny i rzetelny sposób. 
Dlatego polecam tę książkę zarówno fanom jak i przeciwnikom Bear`a Grylls`a

sobota, 19 października 2013

O`vitte -ultralekkie śniadanie

Jak wiadomo niema nic gorszego od ciężkiego plecaka a każdy wędrowiec robi wszystko aby zbić wagę. A co waży najwięcej w naszym ekwipunku-zazwyczaj najcięższe są namiot,śpiwór ale i prowiant.  Dlatego opiszę dziś świetny sposób na lekkie i smaczne a przede wszystkim tanie śniadanie. O`vitte płatki owsiane to mieszanka płatków owsianych z kawałkami czekolady lub jakiś owoców. Co jest bardzo ważne zawiera sproszkowane mleko co podwyższa walory smakowe i kaloryczność. Taka paczka waży 65g i ma 276kcl. Nie jest to zły wynik jak na tego typu specjał który kosztuje tylko 2zł(w Lidlu). Jednak aby podnieść nieco kaloryczność a przede wszystkim objętość-tak aby się tym zapchać. Dodaje mieszanki Morning z Lidla. Waży ona 350g i starczy dla jednej osoby na 3-4dni. Zawiera ona  duże kawałki czekolady,rodzynki,płatki owsiane,orzechy laskowe.Ma on również w sobie mleko w proszku.

Przygotowanie jest bardzo proste i nie zajmuje wiele czasu.  Potrzebujemy szklanki wrzątku wsypujemy O`vitte mieszamy i dosypujemy mieszankę-po kilku minutach mamy treściwy i kaloryczny posiłek. Cały zestaw ma  nieco więcej niż 500 kcl. A co najważniejsze jest naprawdę smaczny.
Takie śniadanie  jest stosunkowo tanie i lekkie. Średnia waga na dzień wynosi ok 100g,może nie jest to najlepszy wynik porównując go z liofilizowaną żywnością ale przy cenie ok.3-4zł za porcje taka waga jest satysfakcjonująca.
Można również zbić wagę zmniejszając ilość dodawanej mieszanki, ale w takim przypadku zaczynamy przechodzić na racje głodowe.

Natomiast jeśli ktoś nielubi czekolady lub chce sobie urozmaicić śniadanie ma do wyboru truskawkowe,malinowe i jeszcze kilka innych wersji smakowych płatków owsianych. Natomiast mieszanki są czekoladowe, owocowe itp. Czyli nie grozi nam monotonna kuchnia. Wydaje mi się,że jest to nieco lepsza wersja na śniadania w terenie niż kaszki nestle, nie brzydnie tak szybko i jest nieco tańsza.
A dla skrajnych turystów wyznających filozofię ultra-light jest opcja żywienia się wyłącznie płatkami owsianymi.Takie wyjście  zapewnia mocne zredukowanie wagi(dnienie 65g.) ale i kaloryczności-tylko 267 kcl.. Jest to trochę mało ale jedząc później jakiś bardzo kaloryczny posiłek możemy pozwolić sobie na takie śniadanie. Jednak należy pamiętać,że nie wykonując jakiś bardzo ciężkich prac potrzebujemy ok 2500kcl dziennie a przy wędrówce w bardzo ciężkich warunkach nasze zapotrzebowanie na kalorie może wzrosnąć do ponad 10 000kcl na dzień.

piątek, 18 października 2013

Kubek termiczny EKSJO 0,45 L

Pamiętacie jak opisywałem reklamacje plecaka FN. I gdy drugi raz reklamowałem ten plecak napisał do mnie sam szef wydziału produkcji Fjord Nansen. Opisał na czym poległa problem tego plecaka i chciał mi w jakiś sposób zrekompensować zaistniałą sytuację.Poprosił minie o adres i wysłał mi tajemniczą paczkę. Paczka dotarła akurat gdy bylem w górach a w niej był Kubek termiczny EKSJO 0,45 L.Prawda, że miły gest.
 Miałem już taki kubek ale w niebieskim odcieni a teraz mam jeszcze w brązie. Fakt,że nie używam go podczas trekkingowych wyjazdów(z powodu redukcji wagi) najczęściej używam go na stacjonarnych wyjazdach. Jednak wybierając się na zimowy wyjazd w Bieszczady myślę o zabraniu go ze sobą jako naczynia w którym będę jadł liofilizowaną żywność-dzięki temu dłużej będzie ciepło.
Kubek tan ma jedna dużą zaletę nad np.wildo,mianowicie właściwości termiczne. Nawet w dość niskich temperaturach(poniżej zera)  możemy się cieszyć przez kilkanaście minut pieruńsko gorącą herbatą a przez kolejne kilkanaście ciepłą. Jest to całkiem niezły wynik jak na kubek w tej cenie-33,90zł. Natomiast w warunkach letnich utrzymuje on ciepło przez kilka dobrych godzin.
Dzięki wygodnej rączce mamy pewny chwyt, ale jeśli ktoś ma dużą dłoń lub ma rękawice może mieć problem z włożeniem tam ręki. Fajną rzeczą jest podkładka z jakiejś pianki, która zabezpiecza kubek przed przypadkowym przewróceniem.
Niestety ma jedna dużą wadę nie możemy w nim przenosić płynów.A to dlatego,że przykrywka nie jest taka jak w termosie tylko jest to zwykły plastik z uszczelką(posiada ona otwór z zasuwką zabezpieczająca przed wychładzaniem i wychlapywaniem zawartości)-czyli  tak w skrócie nie jest on wodoodporny.
W sumie to jedyna wada tego kubka. Podsumowując jest to całkiem niezły kubek termiczny w przystępnej cenie.

czwartek, 17 października 2013

Dramat na pustkowiu -George James Grinnell

Dramat na pustkowiu to jedna z najlepszych książek które czytałem. Jest to opowieść o wyprawie sześciu młodych mężczyzn pod dowództwom Arta Moffatta którzy w 1955roku wybrali się na spływ canoe na dalekiej północy.Tam gdzie diabeł mówi dobranoc. Z początku byli cali szczęśliwi i pełni zapału do przeżycia prawdziwej przygody i odkrycia samych siebie. Jednak z czasem ta sielanka zaczęła zamieniać się w ciężka walkę o przetrwanie. Pogoda z dnia nadzień robiła się coraz bardziej jesienna aż stała się zimowa, zapasy znikają w zastraszającym tempie a morale upadają. To tylko niewielki wycinek przeciwności losu które dzielnie pokonywali.  Czarę goryczy przelewa śmierć lidera na bystrzach gdzie stracili większość sprzętu i resztki  zapasów. Głodując i walcząc z mrozem ledwo docierają do celu. Jak widać zapowiada się dość ciekawie i taka właśnie jest ta książka. George James Grinnell opisuje całą wyprawę ze swojej  perspektywy tyle,że dziś ma ponad 70lat a wtedy był młodym chłopakiem który niewiele wiedział o życiu.
Jest to wnikliwa i osobista podróż jaką odbył zarówno po dzikiej tundrze Kanady jak i w swojej duszy. Dzięki tej podróży zrozumiał kim jest i co jest w życiu ważne.
Niema w tej książce wielu patentów survivalowych natomiast każdy wnikliwy czytacz znajdzie tam kilka fajnych pomysłów. Jednak największą zaleta tej książki jest to,że im głębiej się w nią zagłębiami tym bardziej nas wciąga i nie chce puścić a przygody w niej opisane odczuwamy tak jakbyśmy tam byli.
Naprawdę warto przeczytać Dramat na pustkowiu -George James Grinnell

środa, 16 października 2013

Cisza

Cisza to pokaz zdjęć z Karkonoszy gdzie były moje początki. Pierwsze starcie z potęgą zimowych gór.
Na zdjęciach nie zobaczycie ani mnie ani nikogo innego tylko piękne i dzikie krajobrazy które moga nakarmić duszę.
Zapraszam do oglądania.



poniedziałek, 14 października 2013

Materiał Softshell

Softshell.pl
Na początku gdy wdrażałem się w arkana wiedzy outdoorowej bardzo interesowały mnie tematy dotyczące materiałów i różnych rzeczy dotyczących odzieży turystycznej. Dlatego postanowiłem co jakiś czas wrzucić jakiś tekst o materiałach takich jak polar, softshell czy coś innego. Dziś opiszę materiał softshell. napiszę co to jest, jego zalety oraz wady.
Zacznijmy od tego czym jest ten materiał, Ja zawsze nazywałem go śliskim polarem bo softshell powstał podczas ewolucji polaru.Chciano by polar był wiatroszczelny i miał podwyższone właściwości wodoodporne. No właśnie podwyższone bo z założenia kurtki softshell  nie są wodoodporne tylko przez dłuższy lub krótszy czas zawdzięczają swoją wodoodporność pokryciu warstwą DWR-u. Ale dzięki temu jest dużo wygodniejszy a przede wszystkim lepiej oddycha niż klasyczna kurtka membranowa. Natomiast dziś bardzo popularne jest ładowanie membran o bardzo wysokich parametrach do softshelli. Ma to dwie strony uzyskujemy w miarę ciepłą i elastyczna kurtkę która świetnie ochroni nas przed wodą i wiatrem. Drugą stroną medalu jest pogorszenie jego oddychalności-która  zwykle i tak jest wyższa niż w tradycyjnych kurtkach wodoodpornych. Niestety coraz mniej jest takich softshelli które jedyną wodoodpotrność zawdzięczają  pokryciu DWR-m. Bo tak faktycznie jedyną w 100% wodoodporną rzeczą jest sztormiak czy coś podobnego. Wracając do softshelli dużą jego zaletą jest fakt,że można ja nosić indywidualnie w niższych temperaturach a to za sprawą podszewki z cienkiego polaru.  Gdy w kurtce membranowej trzeba założyć jakiś cienki polarek. Fajne w tym materiale jest to,że jest on dość elastyczny co w specyficznych warunkach mocno ułatwia życie.
Zaletami tej tkaniny są :
  • elastyczność.
  • oddychalność.
  • wodoodporność.
  • właściwości termiczne.
FN nordkapp
Natomiast trzeba sobie jeszcze postawić jedno pytanie. Do czego nam taka kurtka potrzebna.Jeśli będziemy ostro maszerować to z pewnością wystarczy na sam softshell. Natomiast gdy tylko jedziemy samochodem i idziemy do pracy będziemy potrzebowali jakiejś ociepliny np.polar lub jakaś syntetyczna ocieplina.
Ostateczny wybór zależy od nas. Czy wolimy softshell  a może tradycyjna membranówkę z polarem. Ja lubię obydwie wersje w zależności od warunków. W ciepłe pory roku zazwyczaj biorę softshell North Face lub od softshell.pl natomiast w zimowej scenerii używam polara lub ocieplacza syntetycznego i na to kurtkę FN nordkapp

niedziela, 13 października 2013

Człowiek z buszu na Facebooku

Człowiek z buszu zawitał na Facebooku! Długo się opierałem, ale pod naciskiem znajomych założyłem konto, a co najważniejsze "Bushcraft - człowiek z buszu" doczekał się swojego fanpage:

https://www.facebook.com/pages/bushcraftczlowiekzbuszublogspotcom/222689251231774



sobota, 12 października 2013

Najnowsze info o Projekcie Into the wild-Polska


Zima zbliża się wielkimi krokami a z nią zimowy etap projektu Into the wild-Polska. Ten etap będzie się odbywał na początku lutego 2014r. w Bieszczadach. Planowana trasa ma ok. 140km. Na pokonanie jej mamy 10dni + jeden w zapasie.
W wyjeździe będę uczestniczył ja jak i mój ojciec. Wkrótce więcej informacji
Oto planowana trasa(wstępna)


Plecak Fjord Nansen HIMALAYA 70+10 L

Niedawno opisywałem plecak  VIGDIS 45 L Fjord Nansen i nie był to najlepszy plecak jak miałem. A to za sprawą błędu  w produkcji.
Tym razem opiszę inny plecak tej samej marki który jest prawdziwym wołem roboczym,duży i mocny. Plecak Fjord Nansen HIMALAYA 70+10 L to jeden z największych plecaków w zasobie tej firmy.
Oznaczenia 70+10 oznaczają, że komora główna plecaka ma 70L co pozwala zabrać ze sobą cały niezbędny  szpej na dziesięciodniową wędrówkę. A to +10 to możliwość podniesienia komina czyli zabranie dodatkowych 10L bagażu. Do przenoszenia niezbędnych drobiazgów które zawsze powinniśmy mieć pod ręką mamy bardzo obszerną kieszeń w kapturze gdzie  mieści się naprawdę sporo. Jest to duża zaleta ale i wada. Gdy wrzuci się tam trochę szpargałów i po kilku dobrach godzinach marszu chcemy coś z niej wyjąć mamy problem, w tej kieszeni wszystkie rzeczy mieszają się jak w pralce i gdy na początku było coś przy zamku to gdy my tego potrzebujemy musimy szukać gdzieś w tylnej części kieszeni. Wystarczyło by zamontować jeszcze jedna kieszeń w kapturze od wewnątrz co by na pewno ułatwiło życie. Pod kapturem mamy komin z zaciągiem który chroni nasz sprzęt przed zgubieniem. Dodatkowo pod klapą mamy do dyspozycji trok umożliwiający przenoszenie liny co na pewno jest dużą zaletą gdy naszym głównym celem jest wspinaczka. Do komory głównej  mamy dostęp od góry jak w każdym plecaku oraz od spodu do tzw. kieszeni na śpiwór. Kieszeń to oddzielona jest od głównej warstwą materiału zapinaną zamkiem. Ja zawsze od razu odpinam tą warstwę aby powiększyć komorę główna co dla mnie ma większe znaczenie.
Na przedniej ścianie komory głównej mamy dość obszerna płaska kieszeń która świetnie nadaje się do przenoszenia map czy książki. Po bokach mamy dwie małe siateczkowe kieszonki w które świetnie wpasowują się butelki Nalgane czy termos.
Co do systemu nośnego to zwie się on BACKBONE PILLOW i jest naprawdę niezły. Bardzo prosty a co najważniejsze wytrzymały. Umożliwia on bardzo łatwe dopasowanie plecaka do naszej sylwetki. Elementy plecaka  stykające się z ciałem to bardzo miękkie pianki które bardzo umilają nam wędrówkę. Pas biodrowy świetnie się sprawdza czyli doskonale przenosi ciężar z ramion na biodra. Jedyny zarzut co do systemu nośnego to to że zdarza się,że pas biodrowy nieco się luzuje i co jakiś czas trzeba go zaciągnąć. również zdarza się,że coś przy plecaku skrzypi ale nie jest to jednak dyskwalifikujące.
Plecak posiada wiele udogodnień w postaci troków które umożliwią nam bezproblemowe przytroczenie namiotu czy karimaty. Troki mamy po bokach plecaka jak i na kieszeni an śpiwór. Na przedniej części pleców mamy szpejarke do której można coś podwiesić. Na kapturze jest elastyczna linka która świetnie nadaje się do zamontowania mokrej odzieży,raków czy panelu słonecznego.
Jakość wykonania jest zadowalająca, na po jakimś roku użytkowania zauważyłem,że jedna szelka zaczyna się odpruwać, okazało się,że nitka przetarła się i starczyło ją przyszyć a od wewnętrznej strony zakleić srebrną taśmą -tak na wszelki wypadek. Poza tym drobnym incydentem  nic innego się nie wydarzyło.
Dodatkową zaletą jest to,że wszystkie zamki wykorzystane do produkcji tego plecaka są firmy YKK czyli numer jeden na świecie. Natomiast klamry są od  DURAFLEX - czyli bez większych problemów sprawdzają się od skrajnie niskich temperatur rodem z syberyjskiej tajgi jak i w temperaturach skrajnie gorących.Czyli możemy go zarówno używać na dalekiej północy jak i w saharyjskim skwarze. Potwierdzeniem jakości i niezawodności tego plecaka jest fakt,że jest to mój pierwszy plecak o takiej pojemności i służy mi już od dobrych kilku lat a i Marcin Gienieczko również używał tego modelu podczas swoich ekstremalnych wypraw w dzikie rejony Północy.

Informacje od Producenta:
  • system nośny BACKBONE PILLOW z szynową regulacją w zakresie S-L (p. tabela rozmiarów plecaków w naszym poradniku) umożliwia dokładne dopasowanie do indywidualnej sylwetki użytkownika plecaka
  • BACKBONE PILLOW doskonale wentyluje plecy podczas wysiłku fizycznego
  • elementy systemu stykające się z plecami użytkownika, pasy nośne i mocowania pasa biodrowego od strony wewnętrznej wykonane z profilowanej oddychającej pianki, pokrytej miękką przewiewną siateczką MESH BREATHABLE
  • pasy nośne S-kształtne, z regulowaną długością; na każdym z pasów wszyte uszko (do wpięcia np. karabinka)
  • regulowany pas biodrowy
  • regulowany pas piersiowy
  • regulowana klapa górna, w klapie obszerna kieszeń zewnętrzna na zamek YKK, zakryty listwą chroniącą przed deszczem; na klapie - elastyczna linka ze ściągaczem, do zamocowania raków lub kurtki przeciwdeszczowej, itp.
  • pod klapą górną z wierzchu komory głównej - taśma do przytroczenia liny wspinaczkowej
  • komora główna posiada dodatkowy komin wyciągany, powiększający pojemność plecaka o ok. 10 litrów
  • na przedniej ścianie komory głównej - duża podłużna kieszeń zewnętrzna z bocznym zamkiem YKK
  • na kieszeni wierzchniej - szpejarka
  • komora dolna oddzielona jest od komory głównej przegrodą  ze ściągaczem; można ją rozpiąć tworząc obszerną komorę o całej objętości plecaka
  • na zewnątrz komory dolnej - dwie regulowane taśmy zabezpieczające, umożliwiające dodatkowe podczepienie sprzętu
  • na każdym boku plecaka po 2 długie boczne taśmy kompresyjne, mocowane 3-punktowo (wszycie-przelotka-wszycie), z możliwością przymocowania maty, namiotu itd.
  • dwie boczne kieszenie siatkowe
  • 2 mocowania do kijków trekkingowych/czekana
  • uchwyt do ręcznego noszenia plecaka
  • wszystkie zamki renomowanej firmy YKK - "Nr 1" w świecie zamków
  • najwyższej jakości klamry  DURAFLEX- wykonane z tworzywa zachowującego trwałość mechaniczną i odporność na uszkodzenia w niskich i wysokich temperaturach
  • materiał OXFORD i HONEYRIPSTOP, z wtopioną siateczką o kształcie plastra miodu, siateczka zwiększa odporność materiału  w kontakcie z ostrymi przedmiotami na rozdarcia i przetarcia.

piątek, 11 października 2013

Bushcraft czlołowiek z buszu-logo

,Jak mogliście zauważyć od pewnego czasu na mojej stronie wis logo.  Wiele myślałem nad tym co powinno znajdować się w takim nazwijmy to zdjęciu reprezentacyjnym. Na samym początku próbowałem przerobić jakieś zdjęcia na grafikę, ale czegoś brakowało w tych grafikach. Więc postanowiłem poszukać jakiegoś motywu który by był łatwy do zapamiętania i dość czytelny a jednocześnie był powiązany z bushcraftem.
I tak padł wybór na LEAIBEOLMMÁI  jest to bóg łowów i lasu z mitologi Samów, czyli ludu zamieszkującego dzikie ostępy Laponii.  Więc idealnie wpisuje się w tematykę tej strony jak i bushcraftu.
Z racji, że nie jestem jakimś specem od grafiki czy innych dziedzin związanych z komputerem, o zrobienie loga poprosiłem mojego kumpla Jakuba Mańczaka który zna się na tym jak nikt inny. Na potwierdzenie tego można powiedzieć,że prowadzi produkcję Badzików-  http://www.badgers.pl/
Myślę,że efekt jest zadowalający i dość charakterystyczny. Już niedługo będę miał naszywki ze swoim logiem co pozwoli mi jeszcze lepiej i łatwiej promować tego bloga.

czwartek, 10 października 2013

Pierwszy jesienny biwak-Izery

Jak zawsze góry są jak magnes. Przynajmniej dla mnie i długo nie mogłem usiedzieć na tyłku podobnie mój ojciec.Więc ruszyliśmy na szlak przedłużając sobie nieco weekend i mogliśmy się cieszyć trzy dniową włóczęgą po dzikich górach.

Pierwszy dzień to ciężkie podejście ze Świeradowa w góry. Według GPS-a przewyższenie na odcinku w którym teren względnie się wypłaszacza wynosi ok500m w pionie. Jest to dość dużo jak na warunki izerskie.  Na samym początku tego morderczego podejścia wiał piekielnie silny i zimny wiatr. Tak na oko w porywach mógł mieć nawet 80km/h ale częściej wiał tak z 60km/h. Softshell który testowałem sprawował się w tych warunkach wyśmienicie. Początkowo temperatura była tak niska a wiatr potęgował uczucie chłodu,że byłem zmuszony na sftshella zarzucić ocieplacz brytyjskiej armii tzw. softie.
Jednak po krótkim odcinku zaczęliśmy się rozgrzewać i dalszą drogę pokonaliśmy tylko w wiatrówkach.
Wiatr nie cichł aż do dotarcia na właściwą wysokość gdzie już można iść względnie nie męcząc się.
Doszliśmy do zielonej budy gdzie zrobiliśmy sobie postój.  Po krótkim czasie ruszyliśmy w dalszą drogę by po pewnym czasie doszliśmy do chatki Tomaszka gdzie pomieszkuje sobie nasz przyjaciel Zbyszek-prawdziwy człowiek gór. Przy chatce zrobiliśmy dość długi popas zjedliśmy jajecznice i gawędziliśmy o różnych rzeczach.  Gdy tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy przyjechali myśliwi  przysiedli się do nas i poprosili o pomoc przy budowie myśliwskiej koliby. A właściwie położeniu dachu. My bez zastanowienia mówimy pomożemy. Po paru minutach już siedzieliśmy w Nisanie Terano i ruszyliśmy w stronę placu budowlanego.
W krótkim czasie dojechaliśmy  pod kolibę i zaczęła się praca godna prawdziwego traperskiego rzemiosła.
Najpierw przenieśliśmy wszystkie elementy niezbędne do budowy pod sama chatkę. Potem  przenieśliśmy agregat aby mieć prąd i zaczęliśmy montować łaty a potem blachę na dach i tak po dobrych kilku godzinach pracy już po ciemku udało się nam skończyć. Podczas przerw w budowie mogliśmy się cieszyć prawdziwie królewskim jedzeniem-łososiem, sumem i przepyszną sałatką własnej produkcji Pana Marka.
Były leśniczy zwany Tomaszkiem pokazał nam piękne miejsce pod namiot i na ognisko nad sama rzeczką. Rozbiliśmy obóz w tymże miejscu, a dzięki temu myśliwi mogli zostawić agregat bez obawy że go jakaś dzicz polska ukradnie. Nie podam dokładnej lokalizacji koliby bo jak to powiedział pewien myśliwy Polska to dziki kraj.
Tak skończył się pierwszy dzień, jeszcze na ognisku zagotowaliśmy sobie wodę na herbatkę. Po pewnym czasie siedzenia przy ognisku poszliśmy do namiotu aby odespać nieprzespaną nockę.


Drugi dzień to smaczne śniadanko ugotowane na ognisku, poczekanie na myśliwych aby przekazać agregat i ruszyliśmy w dalszą drogę. Wędrując mało uczęszczany duktem który nieraz prowadzi przez mocno bagniste tereny i zmusza do przechodzenia przez strumyki płynące w dołach. doszliśmy do Jeleniej łąki. Tam zrobiliśmy sobie krótki postój i ujrzeliśmy prawdziwych nabieraczy. W Izerach odbywały się właśnie jakieś zawody nordic-walking. Po chwili ruszyliśmy dalej pod prąd trasy zawodów i po kilku kilometrach dotarliśmy do krzyżówki gdzie skręciliśmy a po kolejnych kilkuset metrach weszliśmy w nieuczęszczaną ścieżkę biegnąca w stronę Krogulca.  Podczas dalszej wędrówki omal nie z depnąłem  pięknej żmijki.
Niektórych z was może zdziwić że o tak zimnej porze roku, gdy już na niektórych kałużach i bagnach  jest lud taki gad jest jeszcze aktywny. Nie wiem czy to jedyny ale na pewno jeden z nielicznych gadów żyjących w Polsce  które są jeszcze aktywne podczas przymrozków. Po obowiązkowej sesji zdjęciowej ruszyliśmy dalej i po kilku no może kilkunastu minutach doszliśmy do Krogulca pięknej i dość sporej skałki na którą bez żadnych problemów można wejść. Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić takiej przyjemności i widoków zapierających dech w piersiach. Po dość długim postoju ruszyliśmy w kierunku kolejnej skałki Pelikana. Jest to zdecydowanie większa skała a w jej pobliżu są rozsypane mniejsze lub większe skałki. Pod tym pięknym posągiem Natury ruszyliśmy dalej już na przełaj w dół aby dojść do drogi idącej do schroniska Orle. Po pewnym czasie doszliśmy do drogi i już po chwili siedzieliśmy przed schroniskiem i jedliśmy kiełbaskę popijając ją pysznym miodowym piwem. Musze powiedzieć,że niebyła ona zła ale najlepsza kiełbasa jaką jadłem w tych górach to była w schronisku na Wysokim Kamieniu.
Następnie ruszyliśmy starym zielonym szlakiem w stronę mostu granicznego na Izerze gdzie zrobiliśmy kilka zdjęć i poszliśmy dalej w wzdłuż Izery aż do szlaku. Gdy już do niego doszliśmy bez żadnych problemów mogliśmy przyspieszyć tępa i w dość krótkim czasie doszliśmy do Chatki Tomaszka. Zbyszka nie było bo poszedł na dół po jakieś zakupy ale postanowiliśmy zacząć rozbijać obóz i na niego poczekać. I tu zaczyna się kabaret który potrafi zniechęcić do łazęgi. W połowie rozbijaniu namiotu słyszymy głos Zbysiu ku.....A my w tym momencie już zrozumieliśmy kto idzie. Był to Jurek z tzw. pary mieszanej- jagodziaży którzy tylko potrafią chlać. My odruchowo gasimy czołówki licząc że nas nie zauważy i pójdzie dalej do swojej chatki.
A on Zbysiu byłeś a ciebie teraz niema. My ani słowa licząc ze przejdzie a on nie musiał osiąść więc i my wyszliśmy z ukrycia. Okazało się,że urwała mu się szelka w plecaku. My z nadzieją,że szybko pójdzie wzięliśmy mu to szybko naprawili zaciskami. Ale on nie poszedł i wyją piwo a właściwie to wyrób piwo podobny który nazywa się Piwo Sarmackie i kosztuje 2,5zł za 1L. Jak możecie się spodziewać to nie piwo a tylko fokowaty napój pełen chemii. Im więcej pił tym bardziej się pogrążał a my z niecierpiętliwość czekaliśmy na Zbyszka a go jak nie było tak niema. Jureczek opowiedział całe swoje życie i zaczął lewitować. Chyba sam zrozumiał ze wypił nico za dużo gdy spadł z ławki i chatkę pomylił z rowerem którego niema. I już po kilkunastu minutach zakładając czołówkę na oczy i nie odróżniając kierunków ruszył do swojej hacjendy. My cali szczęśliwi zaczęliśmy szybko rozbijać namiot i po pewnym czasie dotarł do nas Zbyszek, zrobiliśmy sobie razem kolacje i poszliśmy spać.
Trzeciego i już ostatniego dnia wstaliśmy o 7,30 zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy się i ruszyliśmy w stronę cywilizacji. Aby nie wracać po tej samej drodze poszliśmy tzw. białą drogą która umożliwiła nam ominięcie szlaku który jest cały z  asfaltu. Jednak nie da się całkowicie ominąć tego cholerstwa i po kilku kilometrach wyszliśmy na asfalt kawałek od zielonej budy.Zrobiliśmy tam postój i ruszyliśmy w dalszą drogę. Następny i już ostatni postój przypadł na wiatę przy źródle Adamsa na niebieskim szlaku i już po niedługim czasie zeszliśmy do Świeradowa  i już o 14,30 byliśmy w drodze.
Trasa
Podczas drogi powrotnej kilkanaście kilometrów od Świeradowa dzwoni Zbyszek, że jest u niego ktoś kto chce z nami rozmawiać. Ja pieruńsko zdziwiony no dawaj go. Okazało się,że to jeden z Was drodzy czytacze- czy to nieprawda ze ten świat jest mały.
Więcej zdjęć tu

środa, 9 października 2013

Softshell męski od softshell.pl

Nie tak dawno temu wszedłem we współprace z firmą produkującą odzież outdoorową. A  właściwie to górną część tej garderoby. Firma nazywa się softshell.pl  i jest na rynku już od kilku dobrych lat.
Podczas ostatniego mojego wyjazdu miałem okazję testować Softshell męski. I muszę przyznać że jestem miło zaskoczony jakością i właściwościami tej kurtki. Wcześniej używałem softshella The North Face a teraz gdy przyszło mi sprawdzić nasz rodzimy produkt od Softshhel.pl to mogę z czystym sumieniem powiedzieć,że model który testowałem  jest zbliżony  parametrami do kurtki The North Face.
ODDYCHALNOŚĆ
Producent podaje oddchalność na poziomie 4000. Nie jest to nadzwyczajny wyniki patrząc po parametrach np. kurtki FN Nordkapp która odchalność ma 10 000. Jednak każda kurtka ma inną oddychalność a ta ma ze spokojem jak na moje doświadczenie klasuje się na poziomie 6 może 7tyś. Podczas ostatniego wyjazdu przeważały temperatury od 0 do +7*C. W takich warunkach maszerowałem tylko w T-shercie  termoaktywnym i w  tym softshellu. Jednak w przypadku postoju byłem zmuszony zarzucić na siebie ocieplacz softie(opisze innym razem) Wracając do oddychalności to przy tych temperaturach i tempie marszu ok.3km/h  oddychalnośc jest zadowalająca. Już schodząc z gór  na pożegnanie matka Natura dała nam dość mocne słońce i temperatura podniosła się do +20*C lub więcej i wtedy już było nieco za ciepło. Jest to jednak normalny problem dla większości odzieży tego typu. Natomiast gdy nasze tępo wzrasta to znów mamy efekt sauny. W poniedziałek gdy chciałem sprawdzić jak sprawdzi się przy dużym wysiłku. Więc założyłem ją  idąc do szkoły 5,5km z prędkością dochodzącą do 8km/h  i już po jednym kilometrze musiałem się rozebrać. Co do chodzenia pieszo do szkoły nie jest to mus ale chęć treningu rano 5,5km pieszo a popołudniu już autobusem. Chociaż zdarzają się wyjątki gdy macham 11km dziennie.
Myślę,że problem z oddychalnością przy wyższych temperaturach czy bardzo dużym wysiłku rozwiązały by zamki pod pachami.


WODOODPORNOŚĆ
Nie miałem jeszcze okazji testować softshella w deszczu ale dokonałem pewnego testu. Mianowicie wziąłem rękaw i włożyłem go pod strumień wody wypływający ze źródła Adamsa. I muszę powiedzieć,że wodoodporność jest naprawdę niezła. Na samym początku woda tworzyła duże krople i strumyczki które swobodnie spływały. Po pewnym czasie na kurtce pojawiły się pierwsze oznaki namakania jednak nic nie przeciekło. A mokre miejsce bardzo szybko wyschło. Producent podaje wodoodporność na poziomie10000 . I myślę,że jest to wielce prawdopodobne, że softshell od softshell.pl ma właśnie takie parametry.
MATERIAŁY
Softshell wykonany jest w 100% z poliestru.  Wiele na temat tego materiału nie powiem ale mogę tyle powiedzieć,że  jest wodoodporny, wiatroszczelny i oddychający,a na dodatek dość odporny na urazy mechaniczne. Wiem to dzięki ciekawemu doświadczeniu jakie zdobyłem podczas tego wyjazdu. A mianowicie pomagałem przy budowie myśliwskiej koliby i montowaliśmy dach. Na pokrycie dach szła blacha falista która jak wiadomo jest dość ostrym materiałem. I kilka razy przejechała po materiale tej kurtki i nie zostawiła żadnych śladów.
Zamki  użyte w kurtce są bryzgoszczelne co zapewnia prawie 100% ochronę przed wodą. Ale to prawie tyczy się tylko deszczu, w przypadku kiedy się skąpiemy to woda na pewno dostanie się wszędzie. Zamki są firmy SBS.

FUNKCJONALNOŚĆ
O funkcjonalności powiem tyle jest naprawdę nieźle. Do naszej dyspozycji mamy 4kieszenie zewnętrzne. Dwie klasyczne na pasie jedna na piersi i jedna na lewym ramieniu. Kieszenie są dość obszerne co umożliwia nam mieć niezbędne rzeczy cały czas przy sobie. Kieszenie zapinane są na zamki bryzgszczelne a dookoła kieszeni jest pasek z odblaskowego materiału. jest to bardzo przydatne podczas gdy przemieszczamy się np.poboczem drogi i nie jesteśmy dobrze widoczni czy w innych sytuacjach kiedy powinniśmy być widoczni. Oczywiście jest to równocześnie wada jak i zaleta. Dodatkowo mamy  jeszcze dwie wewnętrzne kieszenie. Jedna bardzo obszerna na dole po lewej stronie gdzie mieści się lustrzanka Canon-ona. Natomiast po prawej stronie mamy kieszeń siateczkową na komórkę pętelkę na słuchawki-co z pewnością docenią biegacze. Ja natomiast trzymałem w niej GPS-a
Zarówno w kołnierzu jak i na dole softshella mamy ściągacz co umożliwia nam lepsze dopasowanie kurtki.
Mamy do dyspozycji również  rzepy w mankietach dzięki czemu możemy dobrze dopasować kurtkę do swoich wymiarów.
WYKONANIE
Co do wykonania niemożna mieć zastrzeżeń. Wszystkie szwy są starannie zakończone, sam materiał też jest wysokiej jakości, zamki chodzą bez zarzutów. A od wewnątrz softshell jest podszyty bardzo miłym w dotyku i świetnie odprowadzającym wilgoć mikro-polarem. Kołnierz jest również podszyty polarem co znacząco wpływa na komfort użytkowania.
O FIRMIE
Nasza firma od kilkunastu lat zajmuje się produkcją i dystrybucją odzieży z materiałów SoftShell i Polar. Oferujemy przygotowanie indywidualnych projektów odzieży, zgodnych z życzeniem naszych klientów. Dzięki temu produkujemy niepowtarzalne ubrania, z najwyższej jakości materiału, których funkcjonalność zapewnia komfort i satysfakcję użytkownikom.

Kładąc nacisk na sprzedaż odzieży najwyższej jakości, oferujemy indywidualny i profesjonalny dobór parametrów materiału, zgodnie z życzeniem klienta. Dzięki temu tworzymy produkty, które całkowicie odpowiadają wymaganiom zamawiającego. Stworzyliśmy dotychczas kolekcje odzieży firmowej dla wielu znanych marek, skupiając się na indywidualnym podejściu do każdego z nich.
W obrębie naszych kierunków sprzedaży znajdują się Firmy Polskie i Zagraniczne, Organy Samorządowe , Urzędy i instytucje rządowe oraz wiele innych. Produkujemy najwyższej jakości odzież dla Pracowników oraz odzież reklamową będącą narzędziem wsparcia sprzedaży.
Poza produkcją indywidualną posiadamy stale duże ilości na stanie magazynowym , w wielu modelach i kolorach.


czwartek, 3 października 2013

Musztarda i ostrze ze stali węglowej.

Mora Companion Heavy Duty MG Carbon

Pewnie cześć z was która używa noży z ostrzem wykonanym ze stali węglowej borykało się z problemem,że ostrze po pewnym czasie zaczyna rdzewieć czy pojawiają się przebarwienia. jest to normalne w tym rodzaju stali ale można ten proces ograniczyć. I jak możecie się spodziewać opiszę jak to zrobić.
Do tego potrzebne nam będą: nóż,musztarda i papier toaletowy.


Na czyste ostrze nakładamy cienką warstwę musztardy. Nie musi to być zbyt dokładnie po prostu na całym ostrzu musi być musztarda. Po kilku minutach należy usunąć całą musztardę jakąś szmatką lub papierem. Po takim procesie na ostrzu pojawią się ciemne plamy i przebarwienia. Dzięki takiemu potraktowaniu stali w przyszłości nie będziemy musieli się zmagać z czyszczeniem ostrza. Krótko mówiąc musztarda pozwala na zabezpieczenie klingi przed przebarwieniami wnikającymi z użytkowania.
Polecam ten zabieg każdemu kto ma nóż ze stali węglowej zarówno stary jak i nowy. W przypadku nowego poza tym co opisałem powyżej nie musimy robić. Jednak w przypadku starego ostrza możne pobawić się w oczyszczenie ostrza np.watą stalową lub delikatnym papierem ściernym. Gdy już uznamy,że nie jesteśmy w stanie bardziej doczyścić ostrza to robimy wszystko tak samo jak w przypadku nowego noża.
Niektórzy zamiast  musztardy używają soku z cytryny co daje podobny efekt, jednak ja go nigdy nie sprawdzałem i nie wiem jakie jest rzeczywisty efekt tego zabiegu. Dlatego ja polecam patent z musztardą.
EFEKT KOŃCOWY

wtorek, 1 października 2013

Plecak VIGDIS 45 L Fjord Nansen uznana reklamacja.

 Jak część z was mogła zauważyć jakiś czas temu reklamowałem  plecak VIGIDS 45 Fjord Nansen.Była to już druga reklamacja tego modelu. I tym razem chciałem nie nowy plecak a pieniądze.

Reklamacja plecaka została rozpatrzona pozytywnie. Firma zachowała się w porządku i zwróciła mi pieniądze. Dodatkowo kierownik oddziału produkcji FN odezwał się do mnie z przeprosinami i  wytłumaczył na czym polegał problem. Mianowicie tam gdzie troki powinny być złożone podwójnie i dopiero zszyte to w moim plecaku  były przyszyte tylko na raz. A szwy które zaczęły się pruć niebyły podszyte na dwie zakładki a tylko na jedną. No ale problem został załatwiony a producent zachował się jak należy.