sobota, 31 sierpnia 2013

W świecie jurt i szamanów-Bolesław A. Uryn

Mongolia to piękny i dziki kraj i chyba nie trzeba nikogo do tego przekonywać. A największym ekspertem w dziedzinie survivalowych wypraw do Mongolii jest Bolesław Uryn.
Książka W świecie jurt i szamanów to zbiór wielu niezwykłych przygód  w najdzikszym zakątku globu. W samej książce niema wiele rad dotyczących survivalu natomiast jest to świetna propozycja dla każdego kto marzy o wyprawie do kraju Chingis-hana. W książce można znaleźć bardzo ciekawe patenty oraz natchnienie do realizacji swoich marzeń czy planów. Bolesław Uryn jest propagatorem survivalu z ludzką twarzą czyli czymś co najbardziej lubię-każdy ruszający w teren musi być przygotowany i gotowy na wszystko dzięki czemu nic go nie zaskoczy.
Książka jest warta polecenia i  przeczytania.


piątek, 30 sierpnia 2013

Buty merell


Buty to niewątpliwie jedna z najważniejszych części naszego wyposażenia. Na lżejsze wycieczki idealnie sprawdzą się niskie buty wykonane z nubuku i wyposażone w dobrą podeszwę.
Właśnie takie są buty merell. Wygodne obuwie, dobrze trzymające nogę.  Dzięki wykonaniu ze skóry nubukowej można bardzo łatwo je zaimpregnować i zabezpieczyć przed wodą. Dzięki podeszwie wibram mamy bardzo dobrą amortyzacje jak i  przyczepność. Niestety ten model podeszwy nie nadaje się do ciężkich marszów z obciążeniem a  to z powodu  tego, że na podeszwę składa się mnóstwo małych wypustek które pod większym obciążeniem nas gniotą.
Buty są bardzo wytrzymałe a można nawet powiedzieć niezniszczalne. przez 3lata intensywnego użytkowania niema zbyt dużo śladów użytkowania poza drobnymi pęknięciami na randzie czy lekko startą podeszwą. Jest to naprawdę nie dużo jak na ich przebieg ponad 1000km.
Buty sprawdziły się również w czasie przeprawy przez bagna biebrzańskie i ani razu mi nie zsunęły się co jest świetnym dowodem na idealne trzymanie stopy. Są to jedne z najlepszych z niskich butów jakie użytkowałem, idealne na co dzień i do lasu.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Borówka czarna-jagoda



Monografia:
Gęsta krzewina, osiąga wysokość do 50cm, gałązki zdrewniałe tylko u nasady, zielone i kanciaste. Liście jajowate zaostrzone na końcówce, a u nasady lekko zaokrąglone- jasno-zielone matowe. Kwiaty beczułkowate zielono-białe lub czerwone. Jagoda soczysta-granatowa.
Okres zbioru: maj-czerwiec.
WYSTĘPOWANIE:
Rzadkie lasy iglaste, bagniska i wrzosowiska. W całej europie dość powszechna. Na południu występuje tylko w górach, na całej północy w tundrach i tajgach.
ZASTOSOWANIE:
Jagoda to najpopularniejszy owoc runa leśnego lubiany chyba przez wszystkich. Najczęściej je się jagody na surowo po uprzednim umyciu, można również użyć ich jako nadzień do ciast, zrobić z nich kompot,galaretkę czy sok. Są tacy specjaliści którzy potrafią wykonać z jagód wino czy wódkę.

środa, 28 sierpnia 2013

Sztuka wędrowania z plecakiem i biwakowania w terenie-Allen O`bannon i Mike Clelland

 Sztuka wędrowania z plecakiem i biwakowania w terenie to niezły poradnik dla każdego piechura niezależnie od doświadczenia.  Niema w niej bardzo dużo porad typowo survivalowych za to jest mnóstwo innych i bardzo przydatnych podczas wędrowania przez kompletną dzicz. Oto kilka rad poruszonych w tej publikacji: jak sprawić aby plecak nie ciążył, a wędrówka nie sprawiała kłopotów, jak zaoszczędzić paliwo do kuchenki czy rozwiązać problem noclegu.
Wielką zaletą tej książki jest jej komiksowy charakter, mnóstwo zabawnych i przejrzystych informacji przedstawionych w bardzo miły dla oka sposób.
Autorzy poradnika to dwóch facetów którzy połowę życia spędzili w lasach i górach a teraz postanowili podzielić się swoimi doświadczeniami na temat: sprzętu,biwaku, umiejętności radzenia sobie w niesprzyjających warunkach, planowania wędrówki czy filozofii Leave No Trace(ochrona środowiska) dobrania odpowiedniego ubioru do warunków czy wielu innych przydatnych patentów. Oczywiście z niektórymi można się nie zgodzić a inne po chwili zastanowienia okazują się genialne.
W tej książce początkujący znajdą mnóstwo przydatnych informacji które ułatwią im wgłębienie się w tajniki wędrówki z plecakiem  a weterani znajdą wiele nowych patentów czy inspiracji.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rower a bushcraft

Kiedyś traperzy i pionierzy poruszali się konno a dziś w dobie wielkich miast  został nam tylko rower. Chyba,że ktoś ma takie szczęście i może sobie pozwolić na trzymanie konia. Ale wróćmy do sprawy roweru. Kiedyś byłem wielkim zwolennikiem jazdy w długich trasach razem z całym sprzętem biwakowym, planowałem wyprawy rowerowe na nord-kap i gdzie się tylko da. Jednak dziś  nieco zmieniły się moje priorytety. Niestety rower nie koń i przez las na przełaj nie pojedzie a koń tak. Więc wybierając rower musimy poruszać się głównie po drogach. Niema problemu gdy jedziemy sobie leśnymi duktami  najgorsza jest jazda szosą gdzie mamy do czynienia z kierowcami nie zawsze szanującymi rowerzystów.
To co najbardziej dominie nie przemawia w rowerze  uzależnienie w pewnym sensie od cywilizacji.  Jest jedna zdecydowana przewaga roweru nad pieszą wędrówką-dzienny dystans. Pieszo gdy pokonamy 30km to już dobrze, a na rowerze bez większych problemów można machnąć 100km a ja osobiście w jeden dzień na obładowanym rowerze przejechałem 160km. Jednak ta największa zaleta jest też dużą wadą. Bo gdy tak napieramy przed siebie to nie możemy podziwiać pięknych widoków tylko cały czas pedałujemy i pedałujemy. A tak duży dystans to tylko na szosach (więc o dziczy raczej mowy niema) natomiast w terenie mobilność roweru drastycznie spada. A idąc pieszo niezależnie od terenu można przemieszczać się  w stałym tępię.

Na pewno jeśli chce się zwiedzić konkretny region to rower jest świetnym wyjściem natomiast w przypadku gdy chcemy zaszyć się w głuszy to raczej nie na rowerze.  Jednak każdy powinien sam wybrać odpowiedni dla siebie środek transportu a można też różne łączyć ze sobą np. dość popularne jest branie składanego roweru na kanu. Dzięki czemu po spłynięciu składa się rower kanu na specjalną przyczepkę i w drogę.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Wypalanie-kubka

Wypalanie to bardzo fajna umiejętność którą można wywrzeć na kimś wrażenie. Niestety jest to dość mozolny proces ale w skrajnej sytuacji survivalowej może się nam to przydać.


Więc przejdźmy do życzy. Aby wypalić kubek czy jakąkolwiek inną rzecz musimy mieć ognisko z dużą ilością żaru, kawałek drewna oraz dużo czasu i chęci.
Gdy już mamy wszystkie potrzebne rzeczy możemy przejść do pracy.  Żeby rozpocząć wypalanie mamy dwie opcje.  Pierwsza to wydłubanie małego zagłębienia lub druga(którą ja zastosowałem) po prostu przełożenie żaru z ogniska i wypalenie otworu.




Gdy już mamy ten pierwszy etap za sobą nie pozostaje nam nic innego jak sukcesywne przenoszenie węgielków do naszego otworu i dmuchać cały czas aby nie dopuścić do wygaszenie węgielka. Podczas dmuchania musimy uważać bo zdarza się,że jeśli za mocno się rozżarzy może wybuchnąć i wypalić nam dziury w odzieży.
Przy wypalaniu musimy zrucić uwagę na  głębokość otworu i jego szerokość ja wypaliłem trochę za duży utwór i  na dnie kubka pojawiło się małe pęknięcie które dyskwalifikuje ten kubek z użytkowania.
Gdy już się skończy wypalanie można kubek uformować według własnych preferencji  i cieszyć się własnoręcznie zrobionym naczyniem.

sobota, 24 sierpnia 2013

Jeżyna pospolita

 Jeżyna pospolita łatwa do rozpoznania, zdrowa i smaczna.
                                                                                     MONOGRAFIA:

Częściowo zimozielony krzak, liście najczęściej 5-klapkowe, szerokoeliptyczne,szpiczaste u nasady zaokrąglone. Są bardzo mocno pikowane. Z wierzchu ciemnozielone a od spodu srebrzyste.
Łodyga bardzo kolczasta. Kwiaty białe lub jasno różowe.Owoce zbiorcze,pestkowe,czarno-czerwone.
Okres zbioru przypada na czerwiec-wrzesień.
WYSTĘPOWANIE:
Przydroża, ugory,skraje lasów,krzaki oraz zakrzewienia śródpolne.Najczęściej w dość łagodnych regionach gdzie nie występują bardzo srogie zimy. Bardzo częsta w całej europie.
ZASTOSOWANIE:
Przede wszystkim jadalne na surowo owoce. Należy jednak pamiętać,że owoce znajdujące się nisko nad ziemią narażone są na kontakt z lisami czyli istnieje relatywnie duże prawdopodobieństwo złapania tasiemca lisiego(bomblowiec). Większość jeżyn rosnących przy drogach jest, obsikana- dlatego warto dobrze je umyć lub zbierać te z wysokich łodyg lub nieco oddalonych od drogi.
Można również zrobić galaretki lub dżemy nawet sok. Są nawet tacy specjaliści co robią wina i likiery z jeżyny.
CIEKAWOSTKA:
 W samej tylko Europie jest kilkaset odmian jeżyny. Jednak ich rozróżnienie jest niezwykle trudne więc wystarczy przyjąć,że to jeżyna i cieszyć się smakiem.

piątek, 23 sierpnia 2013

Nagi instynkt przetrwania

Wczoraj  była polska premiera nowego programu o survivalu Nagi instynkt przetrwania. I szczerze powiedziawszy  jedno wielkie rozczarowanie.
 Dobra, koncepcja latania z gołym tyłkiem po buszu może nie jest zła ale mało praktyczna. Na pewno dużym plusem jest fakt, że każda osoba może wziąć ze sobą tylko jedna rzecz np.krzesiwo czy nóż. Co zmusza do wykazania się umiejętnościami  survivalowymi oraz pomysłowością. W każdym programie para kompletnie nieznających się ludzi zostaje porzucona kompletnie nago bez niczego i muszą sobie dać radę przez 21dni. Za to mają ekipę filmową która w każdej chwili będzie nieść pomoc. Jednak to nie dyskryminuje programu.
Największą wadą jest bardzo mała ilość informacji typowo survivalowych głównie pokazuje on relacje i zmiany w psychice podczas walki o przetrwanie.  Może to wina dość krótkiego bo zaledwie godzinnego odcinka jak na 21dni walki o przetrwanie.
Największym rozczarowaniem był pierwszy odcinek natomiast drugi już był nieco lepszy  ale i tak nie powalał.
Nie jest to zły program ale i nie najlepszy. Zdecydowanie więcej praktycznych informacji pokazanych jest w Przetrwać na Alasce.

Całe złoto Eldorado-Krzysztof Petek

Całe złoto Eldorado to jedna z najlepszych książek przygodowych jaką czytałem. Cała akcja kręci się przy wyprawie do złotego miasta jednak po drodze okazuje się,że niebezpieczna sekta chce zniszczyć współczesny ład i porządek. Dzięki doświadczeniu  Krzysztofa Petka w eksplorowaniu amazońskiej puszczy możemy się cieszyć niezwykle dokładnymi opisami jednego z najdzikszych zakątków globu.
Głównym bohaterem książki jest  Jacek Paluchiewicz  eksplorator,podróżnik i ekspert survivalu. Ktoś kto zna  nieco z biografii Jacka Pałkiewicza uzna, że główny bohater to właśnie on guru  survivalowców i podróżników.  Poza Jackiem Paluchiewiczem  jest jeszcze kilka osób mniej lub bardziej doświadczonych w eksplorowaniu dzikich zakątków. Osobiście najbardziej przypadł mi Rosjanin który ma swoje tajemnice które zaskakują ale ostatecznie te ukrywane umiejętności bardzo się przydały podczas walki o ocalenie świata.
Może książka nie jest podręcznikiem survivalu jednak jeśli będzie się dokładnie czytać można wyciągnąć wiele ciekawych i przydatnych patentów.
Dlatego warto zapoznać się z tą lekturą. A na dodatek można dodać, że książkę poleca Jacek Pałkiewicz a sama książka jest za krótka(397str.).

czwartek, 22 sierpnia 2013

Śpiwór Carawan ARCTIC od armyworld.pl

 Właśnie przyszedł do mnie śpiwór na najcięższe mrozy który z bardzo korzystną zniżką dostałem od sponsora zimowego etapu projektu Into the wild-Polska a mianowicie od sklepu armyworld.pl. Za co bardzo serdecznie dziękuje.

Śpiwór Caravan ARCTIC pochodzi z demobilu armii duńskiej a wyprodukowany w Szwecji. Oczywiście większość ludzi jak słyszy demobil to pewnie używane. A to nieprawda a na pewno w tym przypadku. Zero śladów użytkowania, zero przykrych zapachów śpiwór jak prosto ze sklepu.
Wypełnienie śpiwora to puch dzięki czemu jest stosunkowo lekki i nie największy przy swojej temperaturze komfortowej bagatela -35C. Może na polskie warunki jest nieco za ciepły jednak mam nadzieje,że będę mógł go używać podczas jakiegoś zimowego biwaku na Syberii w przyszłości. Ale przejdźmy do sedna Dzięki temu, że jest wypełniony puchem zdolności termiczne są znacznie większe niż w przypadku syntetycznych wypełnień. Dlatego, że puch utrzymuje znacznie więcej powietrza a jak wiadomo warstwy powietrza dają najwięcej ciepła. Dzięki dość obfitej ilości puchu śpiwór jest bardzo puszysty co powinno zapewnić duży komfort snu. Dla polepszenia komfortu termicznego została zastosowana dodatkowa ocieplina w rejonie stup co jest sporym mankamentem w niektórych zimowych śpiworach(np.fjordnansen Stavanger oczywiście nie znaczy to, że jest zły tyle,że trzeba założyć grube skarpety) dodatkowo  został zastosowany kołnierz termiczny który zapobiega przed uciekaniem ciepłego powietrza. Listwa zamkowa jest osłonięta kołnierzem wypełnionym puchem oraz listwą z brezentu która zabezpiecza przed przewiewaniem przez zamek. A co do zamka jest on renomowanej firny YKK. Która jest numerem jeden na s wiecie jeśli chodzi o zamki.

Jedyny zimowy śpiwór z którym mogę go porównać to fjordnansen Stavanger którego użytkowałem dotąd.
Więc pierwsze co idzie zdecydowanie na korzyść Caravan ARCTIC to stosunek parametrów termicznych do wagi. Stavanger  komfort termiczny ma przy -7 dla mężczyzn a w przypadku kobiet -2 a waży 2,2kg a jego ekstremalna temp przy której można spać wynosi -22C. Natomiast w Caravan ARCTIC komfort jest przy-35C   przy wadze 2,5kg a jego ekstremalna temp wynosi -45C. Należy pamiętać, że każdy ma nieco inny metabolizm i komfort termiczny więc gdy ktoś jest zmarzluchem niech wybierze ten ze sklepu  http://armyworld.pl/.  Co do wymiarów śpiwór Caravan jest nieco większy niż Stavanger bez kompresji natomiast w momencie  gdy zaczynamy ściskać worek  ukazuje się dodatkowa zaleta puchu czyli kompresyjność i Caravan staje się nieco mniejszy niż Stavanger lecz niema tu wielkiej różnicy. Jednak  ma zdecydowanie lepsze parametry przez co można stwierdzić, że jest proporcjonalnie mniejszy. 
Ja mam 190cm wzrostu i bez żadnych problemów mogę się cały schować w śpiworze  Caravan z czym już przy Stavangerze miałem mały problem mimo wersji XL. Więc jeśli ktoś jest wysoki z pewnością może bez obaw zaopatrzyć się w Caravan ARCTIC.
Jest jeszcze jedna rzecz którą udało mi się znaleźć na jego temat to podobno jest zabezpieczony przed  wilgocią oraz wiatrem jakimś impregnatem dzięki czemu można po prostu położyć się na karimacie pod chmurką i śnić lub patrzeć w gwiazdy.  Jednak jest to jedyna informacja na temat tego śpiwora którą znalazłem w internecie więc nie wiem na ile jest to prawda chociaż patrząc na wykonanie to jest to bardzo prawdopodobne. Dużą zaletą tego śpiwora są parametry termiczne i waga jak i cena w sklepie tylko 450zł (taki śpiwór w sklepie turystycznym kosztuje ponad 1000zł!!!). Jak na demobil to zaskakuje również kolorem bo nie widziałem jeszcze  wojskowego śpiwora niebieskiego na zewnątrz a wewnątrz czerwonego.
Trzeba pamiętać, że przy bardzo niskich temperaturach plastik staje się łamliwy a u wszystkie elementy które są w innych śpiworach z plastiku tu mamy z gumy dzięki czemu niestraszne mrozy.
Coś więcej o właściwościach  w trakcie snu będę mógł powiedzieć dopiero po zimowym sezonie. Ale myślę, że śpiwór  sprawdzi się w 100%.
PORÓWNANIE BEZ KOMPRESJI CARAVAN I STAVANGER
Zarówno śpiwór jak i sklep mogę polecić z czystym sumieniem. I nie mówię tego z powodu zobowiązań sponsorskich tylko od siebie samego. Część z was pewnie czytało recenzje kurtki smock którą kupiłem z demobilu a była nowa. No właśnie nowa i kupiłem ją w sklepie http://armyworld.pl/. W tym sklepie na pewno każdy znajdzie coś dla siebie, jest tam mnóstwo perełek chociażby takich jak ten śpiwór.  


CZŁOWIEK Z BUSZU POLECA!
 

Spodnie Pinewood

Jeśli coś używa się przez trzy lata  praktycznie non-stop to można już coś na ten temat powiedzieć. A jeśli na danej rzeczy nie widać jakiś przetarć czy innych uszkodzeń mechanicznych to można powiedzieć, że  spodnie Pinewood  to świetny wybór. To tak w lakonicznym skrócie.
Swego czasu szukałem spodni trekkingowych które nie będą wojskowe(nie lubię kamuflażu) będą podobne do spodni Bear`a Gryllsa. Rozważałem spodnie milo jednak nie wiedziałem zbyt wiele na temat tej firmy a spodnie były ładnie wykonane ale coś w nich do mnie nie przemawiało, ale wędrując po sklepach natknąłem się na spodnie Pinewood. Od razu między nami  zaiskrzyło:) jakość materiałów, wszystkie szwy starannie wykonane, spodnie pokryte teflonem, właściwości anty-komarowe i lekko zaimpregnowane a najważniejsze mnóstwo wytrzymałych(7) i obszernych kieszeni. Jedyną wadą była cena bo bagatela 350zł za spodnie to dużo. Ale jednak się skusiłem i muszę powiedzieć,że były to najlepiej wydane pieniądze.
Spodnie są bardzo wygodne i nie krępują ruchów. Posiadają wzmocnienia w najbardziej newralgicznych miejscach (na zadku i od nogawek do kolan). Trzeba przyznać, że spodnie nie miały łatwego życia kolczaste zarośla skały, błoto ulewy i wszystkie złe rzeczy jakie można sobie wyobrazić. A na spodniach po trzech latach nie widać żadnych zniszczeń.  Jedyną rzeczą jaka mocno się zmieniła od nowości to wstawki ochronne na kolanach które w nowych spodniach były grafitowe teraz są rude. Po prostu wypłowiały na słońcu. 
Według  sprzedawcy spodnie były zabezpieczone przed lekkim deszczem i jest to fakt jednak impregnat po potężnej ulewie znikł i dziś spodnie namakają i ciekną ale za to bardzo szybko schną.  Deszcz już dociera do ciała za to są odporne na wiatr. Nawet dość mocny nie przewiewa, najprawdopodobniej dzięki splotowi.
Jak już pisałem są anty-komarowe. Polega to na tym,że  dzięki specjalnemu splotowi krwiopijcy nie są wstanie przegryźć się przez materiał do tego spodnie były nasączone jakimś preparatem który podobnie jak wodoodporność znikną po kilku potężniejszych deszczach.
Szwedzi wiedzą co dobre i spodnie wyposażyli w zamki YKK które są nie do zdarcia. Mimo 3lat działają jak nowe.
Co do regulacji rozmiaru to w nogawkach są rzepy którymi możemy zaciągnąć spodnie szczelnie dookoła łydki dzięki czemu komary nie wlecą nam do spodni. A do regulacji w pasie mamy standardowe szlufki 4,5cm.
Można powiedzieć, że spodnie są cało roczne jednak na zimę wolę używać ocieplanych spodni softshell.
Podsumowując spodnie Pinewood to świetna opcja dla wymagających wędrowców która sprawdzi się w każdych warunkach. Warto wydać 350zł bo moje mają już 3 lata a posłużą jeszcze kilka.

środa, 21 sierpnia 2013

Igła i nitka najlepsza na odcisk

Odciski zmora wędrowca i nie tylko. Ile razy przez źle dobrane lub nierozchodzone buty pojawiały się pęcherze na stopach ile razy od wiosłowania czy od rąbania drewna mieliśmy pęcherze na dłoniach. Niech każdy od powie sobie na te pytania i pomyśli jak z tym walczył.
Ja osobiście używam starego patentu igły i nitki. Jednak większość książek poświęconych survivalowi czy turystyce mówi o jakiś plastrach opatrunkach lub by po prostu przebić bąbel nożem. Oczywiście można i tak jednak igła z nitką jest wygodniejsza w użyciu i zapewnia szybkie gojenie się pęcherza. Jedyny film w którym ktoś używał tego patentu to "Duma podróż do domu"-polecam. Należy pamiętać aby nie dopuścić do pęknięcia pęcherza bo to może nam uniemożliwić a na pewno utrudni dalszą podróż.
Ale wróćmy do igły i nitki. Wszystko czego nam potrzeba to właśnie igła którą warto zdezynfekować ogniem i zwykła nitka, no i oczywiście pęcherz.
Kolejnym krokiem jest nawleczenie nitki na igłę i przebicie bąbla. Następnie musimy wyjąć igłę ale tak aby nie wyciągnąć nici z pęcherza (cały płyn wycieknie po nitce i osuszy ranę). Przy sprzyjających warunkach po odcisku może nie być już śladu po kilku godzinach a przy gorszym może to potrwać całą noc.








wtorek, 20 sierpnia 2013

Jałowiec pospolity

Jałowiec pospolity to bardzo łatwy do rozpoznania krzew którego jagody są jadalne. Same jagody niezachwycającą smakiem jednak  w sytuacji survivalowej kiedy przez długi czas nie mieliśmy mięsa w ustach warto zjeść kilka jagód aby przyzwyczaić organizm do trawienia. Natomiast kora jest świetną podpałką.

Monografia:
Wiecznie zielony krzew iglasty wysokości od 1m nawet do 5m. Rzadziej spotykany jako drzewo wysokości 15m. Kora cienka z podłużnymi listewkami-brązowa. Igły szpilkowate w odstających pęczkach-ostre, szaro-zielone. z jasnym paskiem na środku. Żeńskie kwiaty mają okółki łuskowych listków, z których górne w czasie dojrzewania  tworzą szyszkojagodę średn.5-6mm.
Występowanie:
Dobrze naświetlone krzaki na glebie ubogiej, średnio kwaśnej lub wapiennej, wrzosowiska ubogie pastwiska,skraje lasów. Bardzo duża ilość jałowca rośnie w Borach Tucholskich.
Zastosowanie:
Dojrzałe jagody są jadalne. Jednakże należy być ostrożnym ponieważ spożycie zbyt dużej dawki jagód jest szkodliwe-wywołują podrażnienie nerek.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Neanderthalensis Turistis

Właśnie wróciłem z dwu tygodniowego pobytu na polu namiotowym w Swornych Gaciach gdzie testowałem  wiele rzeczy i sprawdzałem ciekawe patenty ale o tym innym razem. Dziś opiszę Neanderthalensis Turistis czyli bandę nazwijmy ich  pseudo-turystami.  Pewnego pięknego dnia popołudniu przyjechał jakiś gość z  przyczepą i rozstawił się nią  kawałek od mojego namiotu. No ale było między nami kilkanaście metrów przerwy więc można to było jeszcze wytrzymać. Ale trzeba zwrócić uwagę, że  prawie całe pole było wolne.  Lecz nie było trzeba czekać zbyt długo  aby zwaliła się cała chorda znajomych tego gościa i rozbiła się dookoła  blokując samochód a jeden imbecyl rozbił się nam na naszych  szpilkach od namiotu.  Tych Neanderthalensis Turistis było ze spokojem z 30 lub nawet 50 osób. Nawet sam właściciel nie był pewien ilu ich jest. Oczywiście  cała ta banda uważała się za  największych  specjalistów od biwakowania i co gorsza za najlepszych kajakarzy w Borach Tucholskich. Oczywiście to tylko ich zdanie bo znaczna większość ludzi z pola była delikatnie powiedziawszy zdegustowana tymi pseudo turystami.
Nasuwa się takie pytanie poco oni przyjechali, ano niby na spływ ale faktyczny cel był inny i teraz posłużę się cytatem jednego osobnika   Neanderthalensis Turistis płci żeńskiej: "muszę się najebać". I to był główny cel ich biwaku i spływu. Co ciekawsze kilku z nich wsiadło za kierownice po wypiciu kilku piw a prawie wszyscy jak nie całość tej chordy płynęła kajakami  na podwójnym gazie.  Po jednej niespokojnej nocy postanowiliśmy się przenieść na drugi koniec pola podobnie jak nasi sąsiedzi.  W przeprowadzce pomogli nam też inni z pola za co serdecznie dziękuje.  Na szczęście cała ta banda przyjechała na dwa czy trzy dni więc dało się przetrwać jednak ich dzikie krzyki  były słyszalne na całym polu.  Co ciekawsze po ich wyjeździe dowiedzieliśmy się, że znaczna cześć tych "turystów" to (podobno) policja!! Więc nasuwa się słynne pytanie    "co z tą polską?'.

Właśnie dlatego postawiłem napisać post o Neanderthalensis Turistis bo to nie był wyjątek równie wielu  przedstawicieli tego gatunku można spotkać na szlakach w górach czy lasach. Niestety jedne z najpiękniejszych  miejsc w Polsce są oblegane przez takich pseudo turystów.
Jak nakazuje stare turystyczne  dobre wychowanie  jeśli się kogoś mija na szlaku to należy się z nim przywitać nieważne czy starym dzień dobrym czy nawet siema po prostu  tak trzeba i tyle. A większość ludzi nie powie a jeśli usłyszy coś takiego z twojej strony to wybałusza gały i otworzą gębę i przechodzi obok bez słowa. Szlak mnie trafia jak widzę takich buców. Co gorsza często ci pseudo turyści mają wypasiony sprzęt kurtka za tysiąc plecak za dwa itp.itd. Jednak jak to się mówi nie szata zdobi człowieka.
  Podobny problem jest z ludźmi którzy wycinają drzewa dobre żywe żeby palić sobie ognisko. Ja mogę zrozumieć jakieś suche martwe drzewko  ale ładną dorodną brzozę jeszcze zieloną lub jarzębinę z liśćmi. Przecież każdy normalny człowiek to wie, no tak normalny. Więc musimy się niestety przyzwyczaić do widoku  przedstawicieli tego gatunku jednak nie możemy ignorować ich zachowań. Jeśli widzicie, że ktoś niszczy las lub prowadzi pod wpływem jakichkolwiek środków odurzających jakikolwiek pojazd nieważne czy lądowy czy wodny czy jakiś inny nie bójcie się zawiadomić odpowiednich organów prawnych gdyż taka osoba zagraża nie tylko sobie ale i innym uczestnikom ruchu czy innym  prawdziwym miłośnikom natury czy turystom.
Naukowcy cały czas szukają brakującego ogniwa ewolucji ale ja chyba je znalazłem a przynajmniej odkryłem nowy gatunek.
Ten zielony namiot był jakiś metr od mojego(po lewej ) i rozbił się na lince od ciągowej.

piątek, 2 sierpnia 2013

Co ułatwi nam przetrwanie. Czyli słów kilka na temat zestawu survivalowego (tzw.survival kit)

Taki zestaw zawsze powinno się mieć przy sobie wybierając się w teren, niezależnie czy poruszasz się pieszo, samochodem, canoe, samolotem czy czymkolwiek.
Na rynku jest wiele gotowych zestawów survivalowych, od podstawowych po specjalistyczne zestawy przetrwania dla pilotów w których jest prawie wszystko co może przyjść do głowy. Jednak ja nigdy nie widziałem takiego który by mi odpowiadał pod względem jakości wykonania jak i tego co ma w sobie. Dlatego jestem zwolennikiem zrobienia samemu takiego zestawu, który jest dostosowany do naszych potrzeb i zawiera tylko niezbędny sprzęt. Taki survival kit można podzielić na kilka linii obrony.
 Pierwszą i najważniejszą linie powinien tworzyć solidny nóż połączony z krzesiwem, można jeszcze dorzucić multitoola który jest bardzo przydatny w sytuacjach survivalowych. Taki zestaw powinniśmy zawsze mieć przy sobie, nóż umożliwi nam zrobienie schronienia, przygotowania pułapek, porąbania drewna na opał a krzesiwo pozwoli cieszyć się ciepłem ogniska. Należy pamiętać, że nawet najlepszy nóż na nic się zda jeśli będzie tępy dlatego jeśli masz możliwość miej zawsze osełkę przy sobie.

Drugą linie obrony powinien tworzyć zestaw składający się z rzeczy które nam ułatwią przetrwanie, przenoszone w zabezpieczonym przed wilgocią opakowaniu. Ja przenoszę go w skórzanej ładownicy  zawartość dodatkowo zabezpieczam woreczkiem strunowym. W skład mojego zestawu wchodzi:
Światło chemiczne
Umożliwi nam oświetlenie jaskini przed wejściem do niej w celu sprawdzenia czy nie jest już zamieszkana
Heliograf (lusterko sygnalizacyjne)
Jest bardzo ważnym elementem zestawu przetrwania gdyż umożliwia zasygnalizowanie pozycji. Podobnie jak wiele elementów zestawu ma wiele zastosowań np. może pomuc w wyjmowaniu ciał obcych z oka, dobre lusterko może nawet rozpalić ogień.
Skalpel
Lekkie i małe mogą posłużyć nie tylko do celów medycznych ale i do zastrugania drewna i oprawienia ryb.
kilka metrów sznurkaSznurek jest bardzo przydatny gdy walczy się o przetrwanie. Pomoże zrobić wnyki itp.
Szkło powiększające
Pomoże w rozpaleniu ognia, w czytaniu mapy.
Podpałka(wata, papier, kora brzozowa)
Zawsze warto mieć przy sobie coś co zajmie się od pierwszej iskry czy zapałki. Wielu ludzi przetrwało dzięki temu, że odpowiednio wcześniej pomyślało o zebraniu kawałka kory brzozowej czy waty.
Moskitiera na twarz
Nie niezbędna ale ułatwiająca życie. Szczególnie przydatna na północy i w terenach podmokłych gdzie chmary komarów i innych owadów potrafią doprowadzić do szału. Można ją wykorzystać też jako siatkę na małe rybki czy do topienia śniegu.
Zapalniczka
Osobiście  zawsze mam ze sobą dwie  zapalniczki. Pierwszą  jest zapalniczka wodoodporna dająca skoncentrowany płomień o temperaturze 1300 stopni. Jest bardzo dobra gdy jest problem z suchym materiałem na ognisko ona po prostu wysusza drewno. Drugą zapalniczką jest ZIPPO bardzo  dobrze sprawdza się w skrajnie trudnych warunkach. Nawet jeśli nie będziemy mieć benzyny a jakiś cudem znajdziemy jakąkolwiek substancje ciekłą łatwopalną możemy ją użyć do napełnienia zapalniczki, gdy nie będziemy mieli kompletnie nic możemy użyć pustej zapalniczki i za pomocą kamyszka skrzesać iskry na hubkę i w ten sposób rozpalić ogień.
Ogrzewacz do rąk
Niezbędny element zestawu survivalowego na okres zimy ale i gdy wybieramy się na górską wędrówkę. Odmrożenia mogą nastąpić już w temperaturach oscylujących koło zera dlatego lepiej dmuchać na zimne i mieć ogrzewacz ze sobą
Kartka papieru/notes i ołówek
Kartka czy notes umożliwią prowadzenie dziennika przetrwania, sporządzania map terenu w którym się znaleźliśmy jak i umożliwi zostawienie ewentualnym ratownikom informacji o nas samych i o kierunku w którym się udaliśmy szukając pomocy. Takie prowadzenie zapisków podnosi znaczne morale i wzmacnia psychikę.
Gwizdek ratunkowy
Musi być najgłośniejszy ,najtrwalszy i najjaskrawszy jaki uda ci się znaleźć. Może służyć do wezwania pomocy jak i do odstraszenia dzikich zwierząt.
Zestaw wędkarski(żyłka, sztuczne przynęty,obciążniki, haczyki)
Jeśli chcemy coś jeść warto zadbać o dobry zestaw wędkarski. Większość ludzi nie zawraca sobie głowy sztucznymi przynętami ale zabranie kilku prawie nic niewarzących sztucznych robaków czy much znacznie zwiększy szanse na udane łowy.warto też mieć przy sobie przypon na wypadek gdyby jakaś większa ryba skusiła się na robaczka.
Mały zestaw krawiecki(igły, nici,guziki)
Dobrym pomysłem jest zabranie ze sobą kilku nici i igły. Najlepiej mieć kilka różnego rozmiaru igieł tak aby można przewlec przez nie nawet cienki linki, jest to bardzo przydatne gdy przyjdzie nam zszyć np.plecak. Igłę można też namagnesować i otrzymać prowizoryczny kompas.
Paliwo w kostkach (2 kostki)
Nie jest to coś niezbędnego ale ułatwia rozpalenie ognia po pokruszeniu rozpala się bez problemu od krzesiwa i daje duży płomień.
Drut miedziany
Podobnie jak linka może mieć wiele zastosowań, ale jego głównym zadaniem będzie konstruowanie sideł.
Agrafki
Mogą posłużyć do naprawy sprzętu i odzieży oraz do zrobienia haczyków na ryby.
Krzesiwo
Niezależnie od tego gdzie się wybieramy ogień jest najważniejszy, pozwala na zagotowanie wody, wysuszenie, ogrzanie się i podnosi morale. Kompletując swój zestaw przetrwania ogień należy potraktować jako priorytet. Jednym z moich ulubionych typów krzesiw jest krzesiwo US ARMY nazywane również magnezowym. Składa się ono z pręta krzeszącego który nie należy do zbyt grubych i bloku magnezowego który po zeskrobaniu i zakrzesaniu iskier od razu zaczyna płonąć.
Świeczka
Ułatwi nam rozpalenie ognia, a kapiący wosk można nakapać na podpałkę
Mały kompas
Nie muszę chyba opisywać przydatności kompasu.

Taki zestaw jest dobrany do warunków naszej strefy klimatycznej dlatego gdy wybieramy się np. na pustynię musimy go zmodyfikować np. po co na pustyni zestaw wędkarski.
Zawsze mam jeszcze jeden zestaw nazywany przez wielu zestawem podróżnika jest to największy możliwy do przenoszenia na pasku lub w plecaku wariant. Ja swój mam w ładownicy brytyjskiej armii w skład niego wchodzi:
Kubek stalowy 0,5l(cóż lubię ciepłą herbatę)
Umożliwia picie jak i zagotowanie wody czy stopienie śniegu.
Piła łańcuchowa/składana
To coś co naprawdę lubię. Zarówno piła łańcuchowa jak i składana bardzo ułatwiają przygotowanie obozu i drewna na opał. Jednak jest to jeden z największych elementów wyposażenia lecz zawsze warto mieć go przy sobie.
Spork (duży i mały)
Jest to nowoczesna dużo lżejsza  wersja starego wojskowego niezbędnika. Nie jest niezbędny ale bardzo pomocny przy przygotowaniu posiłków. Dostępne na rynku są różna rozmiary i kolory jak i materiały z których są zrobione, najpopularniejsze są z tworzywa które czasami pękają i tytanowe które są droższe ale i mocniejsze. Tytanowym w razie potrzeby można kopać w ziemi.
15m linki spadochronowej
Linka jest nieoceniona w sytuacji survivalowej.Umożliwia budowę schronienia, tratwy przygotowywanie pułapek jak i ewentualny zjazd z jakiejś skarpy (trzeba pamiętać że nie jest ona do tego przeznaczona dlatego może pęknąć i nam zaszkodzić a nie pomóc)
9m linki kewlarowej
Zastosowanie podobnie jak w lince spadochronowej jednak kewlarowa jest znacznie wytrzymalsza.
Kominiarka termoaktywna
Gdy znajdziemy się w trudnych warunkach i temperatura nagle spada a nie mamy ze sobą czapki lub jest w niej za zimno wtedy z pomocą przychodzi kominiarka. Trzeba pamiętać, że przez głowę traci się ponad 50% ciepła.
Czołówka
Gdy warunki się pogarszają albo zastała nas noc warto mieć czym sobie oświetlić drogę lub miejsce budowy schronienia można też wykorzystać ją do zasygnalizowania pozycji i nadania sygnału SOS. Największą zaletą czołówki jest to, że nie zajmuje ona rąk i ma się pełną swobodę ruchów. Wybierając latarkę należy zwrócić największą uwagę na wytrzymałość baterii bo nic nie jest gorsze od sprzętu który przestaje działać w najmniej  odpowiednim momencie.
Osełkę
Niezależnie jaki to dobry nóż mamy na pewno się stępi. Dlatego warto mieć w sowim zestawie osełkę, na rynku jest wiele różnych typów i rodzajów, niektóre od razu ostrzą obydwie inne nie. Ja preferuje klasyczną osełkę diamentową o gradacji 600 i 1500.
Zatyczki do uszu (lubię spokojny sen)
To tylko dla komfortu snu jednak gdy przebywamy w terenie zamieszkanym przez niedźwiedzie i inne duże zwierzęta lepiej nie używać.

Warto pamiętać, że wyposażenie zestawu zależy tylko od naszych preferencji i potrzeb. Również sposób przenoszenia jest sprawą osobistą wiele ludzi nosi krzesiwa na szyi a pozostałą część ekwipunku rozmieszcza po kieszeniach(chyba nie muszę wymieniać korzyści odzieży z dużą ilością kieszeni) dzięki takiemu sposobowi przenoszenia prawie wcale nie odczujemy ciężaru zestawu przetrwania.
Nawet najlepszy zestaw przetrwania nie zastąpi nam nabytej wiedzy survivalowej. Bo gdy już dojdzie do najgorszego to nic nie jest lepsze od ludzkiej pomysłowości. Nie na darmo mówi się, że potrzeba jest matką wynalazku.