środa, 17 kwietnia 2013

Rosyjska rodzina mieszkająca w dziczy przez 40 lat



 Jest to fascynująca historia ludzi którzy uciekli do głuszy przed prześladowaniem i żyli tak przez 40 lat aż do zdemaskowania
 W 1978 roku rosyjscy geologowie podczas lotu niedaleko granicy z Mongolią odkryli niewielki domek  i zabudowania po bokach wyglądające na gospodarstwo w samym sercu tajgi. Po zarządzenia lądowania  zbliżyli się do chaty i odkryli rodzinę mieszkającą w tych zabudowaniach.
Głową rodziny był patriarcha Karp Lykov należący do prawosławnej sekty zwanej staroobrzędowcami. Po reformach Piotra Wielkiego sekta ta doznała bardzo silnych prześladowań.
W 1936 roku po tym jak brat zabity przez bolszewików  Karp Lykov wraz z rodziną i całym dobytkiem ruszył wgłąb lasu.  Sukcesywnie przenosili się w coraz bardziej niedostępny teren gdzie w końcu osiedli na stałe.
phoca_thumb_l_agafia040220


http://i.ytimg.com/vi/dexrT5qtbHc/0.jpg
 Rodzinie udało się przetransportować do tajgi piec, garnki wraz z naczyniami, krosna wraz z całym sprzętem rolniczym. W miejscu w którym osiedli  Karp wraz z żoną mieli czwórkę dzieci, dwóch synów i dwie córki. Mogli żyć dzięki nasionom roślin które wzięli ze sobą. Niestety kolejny rok nie był dla rodziny łaskawy intensywne burze zniszczyły uprawy  a sroga zima zmusiła ich do jedzenia butów i kory drzew. Cudem cześć nasion ocalała i umożliwiła  zasadzenie roślin na przyszły rok.
Najgorszą tragedią rodziny okazało się odkrycie. Krótko po odkryciu w 1981 roku trójka dzieci umiera. Jedno z nich umiera na zapalenie płuc a dwójka zmarła z powodu niewydolności nerek spowodowanych ich dietą. Karp Lekov zmarł w 1988 roku ze starości. Została tylko jego córka Agafia.

 Agafia dostała zwierzęta i broń do obrony przed niedźwiedziami. W wieku 70 lat stwierdziła, że ma trudność z zapewnieniem sobie bezpieczeństwa i zadbaniem o siebie w tajdze (karmienie zwierząt, rąbanie drewna itp.). Jednak nadal odmawia opuszczenia swojego domu , który przy pomocy wolontariuszy został rozbudowany o kilka nowych budynków.
 Mimo śmierci rodzeństwa Agifa docenia fakt odkrycia jej rodziny przez geologów. Bo jak sama mówi najprawdopodobniej gdyby nie oni to cała rodzina zmarła by w samym sercu tajgi.
Oto dokument opowiadający o Agif:

 Myślę, że jest to niesamowita historia pokazująca prawdziwe życie w dzikich ostępach jak i kompletnej izolacji.  Jako, że  ludzie kochający wszelkie aktywności na świeżym powietrzu w każdych warunkach i o każdej porze roku  często idealizują życie w głuszy które nie zawsze jest romantyczne a częściej  bywa brutalne i nie wybacza błędów oraz zmusza do nieustannej walki o przetrwanie. W takim życiu niema czasu na odpoczynek trzeba pracować czy to na polu czy polując lub rąbiąc drwa. Jeden mały błąd lub zwykły pech  jak rok ubogi w zwierzynę a śmierć z głodu  może zawitać szybciej niż się spodziewa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz