wtorek, 30 kwietnia 2013

Szczawiik Zajęczy

Z racji, że już jest wiosna, czas zacząć zbiory jadalnych roślin.  Tym razem opiszę łatwą do rozpoznania i smaczną a przede wszystkim popularną w polskich lasach i łąkach roślinę zwaną Szczawikiem Zajęczym.
Monografia:
Wieloletnia, mała roślinka(5-15cm) o charakterystycznym jasnozielonym kolorze. Wszystkie liście odziomkowe tak jak u prawdziwych koniczyn. Kwiaty białe z ciemnymi paskami.
Okres zbioru przypada na kwiecień-maj.
Zastosowanie:
Liście o przyjemnie kwaśnym smaku można jeść na surowo jak i przyrządzać różnego rodzaju sałatki lub dodać dla smaku do zup. Swój kwaskowy smak zawdzięcza obecności kwasu szczawiowego który przy spożywaniu regularnie i przez dłuższy czas może doprowadzić do powstania kamicy nerkowej. Zatem Szczawik Zajęczy należy do tych roślin których nienależny spożywać dzień w dzień w dużych ilościach ale od czasu do czasu dla dodania smaku na pewno nie zaszkodzi.
Ryzyko ewentualnego pomylenia go z jakąś inną rośliną jest wykluczone.


sobota, 27 kwietnia 2013

Wypalanie traw

Zdjęcie: Wypalanie traw w Polsce co roku niszczy olbrzymie obszary łąk i lasów, nie dając szans na przeżycie wielu zagrożonym gatunkom. Zakończmy to bezmyślne i okrutne działanie. Podzielcie się tym obrazkiem ze znajomymi i wspólnie ratujmy środowisko.

Podziękowania dla Autorów zdjęć: Jerzy Dudzik, Romuald CichosOstatnio słychać coraz więcej doniesień o wypalaniu traw. W tym roku w trakcie pożarów zginęło już kilka osób, a strach pomyśleć ile zwierząt.
Ci co wypalają trawy tłumaczą swoją działalność tym że ogień użyźnia pole. Jest to wierutną bzdurą to nie Australia gdzie rośliny do prawidłowego rozwoju muszą zostać spalone. Najgorszy jest fakt, że ognia nie da się kontrolować i często płomienie przenoszą się do lasu gdzie jest jeszcze trudniej ugasić pożar.
W trakcie wypalania traw ginie wiele gatunków zwierząt zagrożonych wyginięciem jak i zniszczonych zostaje wiele gatunków roślin.
O tych co wypalają trawy można tylko powiedzieć że są totalnymi...... i tu powinno paść niecenzuralne słowo ale się powstrzymam i powiem STOP WYPALANIU TRAW!!!!!!!!!

piątek, 26 kwietnia 2013

Bear Grylls

Bear Grylls to chyba najbardziej znany z przedstawicieli survivalu. Wielu uważa go za showmana a to za sprawą jego programu szkoła przetrwania który jest dość kontrowersyjny. Bear wykonuje w nim mnóstwo popisowych sztuczek których nie jest w stanie powtórzyć żadna osoba walcząca o przetrwanie. Natomiast jeśli przeczyta się dowolną z książek które napisał widzi się zupełnie inny obraz survivalu. Zdecydowanie bliższy bushcraftowi i taki który jest dla każdego.
Bear Grylls służył  przez 3 lata w SAS(jednostkach specjalnych Anglii). W czasie służby w wojsku doznał bardzo poważnych obrażeń po nieudanym skoku ze spadochronem. Po złamaniu kręgosłupa w 3 miejscach spędził  18 miesięcy w prestiżowej wojskowej placówce rehabilitacyjnej w Headley Court.
 26 maja 1998 roku wspiął się na Mount Everest jako najmłodszy Anglik. Ta wyprawa dała mu możliwość do rozwoju którą wykorzystał i dzięki niej możemy oglądać program szkoła przetrwania.
Od 2009 roku jest głównym naczelnikiem brytyjskiej The Scout Association. Został nim w wieku 35 lat.
DOKONANIA

  • rekord Guinnessa w najdłuższym lataniu w tunelu aerodynamicznym – 1 godz. 37 min. (23 lipca 2008)
  • przemierzenie zamarzniętego Morza Arktycznego (31 lipca 2003)
  • w wieku 23 lat został najmłodszym Brytyjczykiem, który zdobył Mount Everest (1998)
  • jako pierwszy przeleciał motolotnią nad Mount Everestem (2007)
  • "Highest open-air formal dinner party" – na wysokości niemal 8 tys. m, ubrany we frak, zjadł trzydaniowy obiad przy stoliku zamocowanym do kosza balonu, z którego następnie wyskoczył (2005)
 Napisał też wiele książek które świetnie się czyta. Jak i wiele można z nich wyciągnąć.
 Oto lista książek Bear'a:
Poradniki
  • "Szkoła przetrwania: kultowy poradnik survivalowy"
  • "Urodzony, by przetrwać"
  • "Pokonać Everest"
  • "Bezlitosny ocean"
  • "Outdoor: Pasja i Przygoda"
Autobiografia
  • "Kurz, pot i łzy"
Cykl powieści Misja: Przetrwanie
  • "Złoto bogów"
  • "Wilczy szlak"
  • "Piaski skorpiona"
  • "Ślady tygrysa"

środa, 24 kwietnia 2013

Film Wszystko za życie

Film Wszystko za życie został oparty na podstawie powieści Jona Krakauera o tym samym tytule. O książce opowiem innym razem a teraz przedstawię film.
http://jessiemac.com/blog/wp-content/uploads/2010/09/Into-the-wild.jpgWszystko za życie to niesamowita historia chłopaka Chrisa McCandellsa który mimo ukończenia studiów i kontynuowania kariery postanowił rzucić wszystko i ruszyć ku wolności czyli na Alaskę. Spalił swoje dokumenty pozbył się pieniędzy i ruszył starym datsunem który na samym początku musiał zostawić na pustyni i od tego momentu podróżował stopem. Po drodze przeżył wiele przygód w czasie wędrówki na północ nieraz kierował się na południe, na zachód czy na wschód. Czyli po prostu zwiedził całe USA podejmował pracę na czarno i poznawał wielu wspaniałych i ciekawych ludzi. Gdy już dociera do celu wędrówki na Alaskę znajduje stary autobus który został przygotowany do mieszkania. Miał prycze piec i kilka innych udogodnień. Chris postanowił w nim zamieszkać i cieszyć się wspaniałym i pozornie bez problemowym życiem w dziczy. Niestety natura niebyła tak miła jak by chciał i dała mu ciężką lekcje przetrwanie.  Po pewnym okresie walki o być albo nie być postanowił wrócić do cywilizacji ale tu na drodze stanęła mu potężna wzburzona górska rzeka. I właśnie w tym momencie zaczyna rozgrywać się prawdziwy dramat który w końcowym efekcie doprowadza do śmierci. Cały film ma wspaniałą ścieżkę dźwiękowa która świetnie wpisuje się do klimatów dzikiego życia.
 Szczerze polecam wszystkim obejrzenie tego filmu, który pokazuje, że pieniądze nie są najważniejsze.


wtorek, 23 kwietnia 2013

Marcin Gienieczko-KIERUNEK PÓŁNOC

Kierunek Północ to już druga książka jaką napisał Marcin Gienieczko.
 Kierunek północ to przekrój wszystkich wypraw które jak na razie odbył na dalekiej północy od kanady przez Skandynawie po Syberię. 
Pierwszą wyprawą opisaną w tej książce to niestety nieudana  próba zimowego przejścia gór w Kanadzie legendarnym szlakiem Canol trail .
Kolejna to wyprawa reporterska na największe zawody psich zaprzęgów w europie.
Następnie opisana jest wyprawa dmuchanym kajakiem na półwyspie kolskim.
Później kolejna próba przejścia tym razem udana szlaku Canol trail
I już do samego końca książki (z jednym wyjątkiem) są opisane zmagania z Syberią najpierw zimowa wyprawa rzeką Kołymą gdzie temperatury sięgały -60 stopni. Później  Canol trail po raz trzeci. Następnie powrót do 2001roku kiedy to Marcin Gienieczko zorganizował wyprawę do żrudła największej rzeki syberii oczywiście chodzi o Lenę. I ostatnią wyprawą opisaną w tej książce jest samotne przepłynięcie na canoe potężnej rzeki syberi Leny.
Cała książka jest napisana naprawdę przyjemnym językiem i gdy już zacznie się czytać to niemożna przestać a cała książka jest wzbogacona o wiele wspaniałych zdjęć. Do książki dołączona jest płyta z filmem "Zagubiony na Jukonie" film opowiada o wszystkich wyprawach zorganizowanych do Kanady w celu pokonania Canol Trail.
Wielką zaletą książki jest na końcu opisu każdej wyprawy wypisany sprzęt który miał ze sobą Marcin Gienieczko i jedzenia które zabierał w dzicz.
Szczerze polecam wszystkim którzy marzyli i marzą o wyprawach na daleką północ.

Sok z brzozy

 Sok z brzozy  był od dawien dawna wykorzystywany jako napój przez wiele ludów żyjących na północnej półkuli.  W okresie wiosennym szczególnie na samym początku kiedy drzewa jeszcze nie mają liści a w nich płynie już sok można przystąpić do zbioru soku.  Korzyści płynące z użytkowania brzozowego soku są bardzo duże gdyż jest on bardzo wartościowym źródłem wielu substancji odżywczych i zdrowotnych jak i  niema problemu z jego pozyskaniem nie trzeba się męczyć a sok sam się nazbiera.
Aby zebrać sok należy zrobić otwór/nacięcie w drzewie  tak aby zaczął płynąć sok i podstawić jakieś naczynie gdzie sok będzie spływał. W otwór można włożyć jakiś zastrugany patyczek który będzie pełnił funkcję rynienki po której popłynie sok. Prędkość z jaką będzie skapywał zależy od wielkości i głębokości nacięcia. Kiedyś w internecie znalazłem ciekawy patent na ściąganie soku a mianowicie facet za pomocą małej ręcznej wiertarki wywiercił dziurę wielkości kciuka następnie wcisną w niego metalową rurkę do której podłączył plastikowy  wężyk po którym sok spływał do butelki po całej operacji przygotował korek z gałęzi okorował ją wbił w otwór a potem przy wykorzystaniu piły uciął go przy samym pniu. Jest jeszcze możliwość pozyskania soku z gałązek brzozowych.  Trzeba ściąć kilka gałązek potem włożyć je do butelki i poczekać aż sok z nich odpłynie potem wyjąć je i cieszyć się smakiem. A smak jest bardzo ale to bardzo smaczny w zależności od momentu w którym zbieramy go (czy na samym początku czy pod koniec okresu zbioru) może być słodki lub słodszy. Ogólnie większość ludzi zachwyca się jego smakiem.
 Zgodnie z prawem nie można zbierać soku z brzóz rosnących na terenach lasów państwowych ale jeśli się ma takowe drzewka na swoim ogrodzie lub poprosi się o zgodę leśniczego nie ma problemu. Ale zazwyczaj leśniczy nie wlepia kary za zbieranie soku najwyżej nas upomni lub nic nie powie.
Aby nie zaszkodzić drzewu  niemożna doprowadzić aby się wykrwawiło dlatego w miarę możliwości po zakończeniu zbioru należy w jakiś sposób załatać ranę. Ilość soku jaki bezpiecznie można upuścić zależy od wielkości drzewa. Według mnie odpowiednia ilość to do 2L z jednej brzozy chociaż niektóre źródła podają nawet do 10L, ale to w przypadku bardzo starych i silnych drzew. Dobrze aby drzewo z którego pozyskuje się sok było grubości co najmniej nogi dorosłego człowieka.
z takiego nacięcia można pozyskać w ciągu 1 godziny 4 kieliszki soku.
Najważniejsze przy zbiorze jest to aby nie wyrządzić krzywdy drzewu dzięki czemu sokiem z brzozy można się delektować przez wiele okresów zbioru.
Smacznego.


sobota, 20 kwietnia 2013

Jacek Pałkiewicz

Chyba nie trzeba nikomu przedstawić Jacka Pałkiewicza.
Jest członkiem rzeczywistym Królewskiego Towarzystwa Geograficznego.  Jeden z najbardziej  znanych i aktywnych eksploatatorów działających obecnie.  Autor wielu wspaniałych reportaży i książek które stały się natchnieniem i dały motywacje oraz nadzieje a przede wszystkim mnóstwo praktycznych porad dla początkujących globtroterów.
Założyciel pierwszej szkoły survivalu w europie(1983r.)- która stała się wzorem do  naśladowania w wielu krajach europy i świata.
 Zarabiał  jako oficer na statkach  pod banderą panamską, pracował w kopalni złota w Ghanie, szukał diamentów w Sierra Leone.
Jego pierwszą najbardziej znaną wyprawą  było samotne przepłynięcie Atlantyku na 5m łodzi ratunkowej, bez sekstansu czy radia. Rejs ten był pierwszym tego typu w historii. Trwał 44 dni-samotnej żeglugi jako dobrowolny rozbitek.
Uczył elitarne jednostki specjalne i astronautów sztuki przetrwania w skrajnie trudnych warunkach klimatycznych.
Organizator wielu wypraw we wszystkich szerokościach geograficznych  w najbardziej niedostępne i dzikie miejsca na ziemi w poszukiwaniu plemion która niedługo mogą zniknąć lub już znikły. Przemierzył największe dżungle i pustynie, podróżując w starym dobrym stylu XIX wiecznych odkrywców, na wielbłądach, jakach, słoniach jako jeden z ostatnich jeśli nie ostatni miał okazję płynąć sampanem po Jangcy.
 Bardzo uczulony na bezpieczeństwo i zdrowie planety. Wiele razy działał na rzecz ochrony środowiska w 1996r jego międzynarodowa ekspedycja zlokalizowała źródło Amazonki tym samym ostatecznie potwierdzając gdzie rodzi się największa rzeka Świata.
To tylko niewiele z życiorysu Jacka Pałkiewicza. Na sam koniec jego wyprawy:
  • 1972: 20-dniowa piesza wędrówka przez Saharę,
  • 1975: samotne przepłynięcie Atlantyku łodzią ratunkową w 44 dni (Dakar – Georgetown),
  • 1979: Birma,
  • 1984: Amazonka,
  • 1986: Borneo,
  • 1989: dotarcie na reniferach do bieguna zimna (Syberia),
  • 1990: Namibia,
  • 1992: przejazd na słoniach przez dżunglę wietnamską,
  • 1994: górne Orinoko,
  • 1994: rzeka Mamberamo (Indonezja).
  • 1995: ekspedycja na jakach w Bhutanie,
  • 1995: przepłynięcie rzeki Jangcy na sampanie,
  • 1996: odkrycie źródła Amazonki, które zostało arbitralnie zaakceptowane przez Towarzystwo Geograficzne w Limie; pierwszeństwo tego odkrycia zostało jednak zakwestionowane przez Joego Kane'a. 10 września 2011 r. z inicjatywy Towarzystwa Geograficznego w Limie na miejscu źródła Amazonki (Góra Quehuisha) wzniesiono obelisk z pamiątkową tablicą o treści: Tu rodzi się Amazonka, największa rzeka świata. Ustaliła to w 1996 r. naukowa, polsko-włosko-rosyjsko-peruwiańska wyprawa kierowana przez Jacka Pałkiewicza,
  • 1997: góry Tepui (Wenezuela),
  • 1999: Pustynia Atakama (Chile),
  • 1999: Amazonia,
  • 1999: Wyspa Wielka Diomeda (Cieśnina Beringa),
  • 2001: rzeka Mekong,
  • 2001: rzeka Kołyma (Rosja),
  • 2002: szlakiem Francisco Orellany Quito-Belem, Atol Rangiroa, Iran, Wyspy Towarzystwa,
  • 2003: Somalia,
  • 2003: Irak,
  • 2004: Peru – w poszukiwaniu Paititi,
  • 2006: Borneo Challenge - od brzegu do brzegu,
  • 2008: Sarawak, Wietnam,
  • 2009: plemię Korowajów w Papui Zachodniej,
  • 2010: Patagonia,
  • 2012: Transamazonica (Quito - Belém),
  • 2012: pustynia Taklamakan.


piątek, 19 kwietnia 2013

Kurtka SMOCK

  Tym razem opiszę kurtkę którą użytkuję już od jakiegoś czasu. Niektórzy mówią że jest straszna inni się nią zachwycają-oczywiście chodzi o kurtkę windproof smock.

Na początek trochę historii.
 Kurtki typu smock pojawiły się już w czasie II wojny światowej dokładnie w 1942 roku.Rok wcześniej mieli już ją spadochroniarze ale były one cięższe i właśnie dlatego powstała lżejsza wersja dla jednostek operujących w Afryce. Kurtki typu smock  były używane przez znaczną większość sił specjalnych Anglii.
Model w kamuflażu był głównie używany w europie przez SAS i SBS jako podstawowa kurtka maskująca.                        Na początku kurtki te nie miały zamków błyskawicznych wprowadzono je dopiero w 1963 roku. w tym samym czasie w którym powstała wersja w kamuflażu wprowadzony została wersja sand z przeznaczeniem do działań na terenach pustynnych  oraz wersja zimowa w kolorze białym która miała pełnić funkcję narzutki kamuflującej zakładanej na zwykłe umundurowanie. Do dziś kurtki smock ulegają ciągłym modyfikacją czy to materiały z których są zrobione czy  kamuflaż.
Teraz opiszę model który ja używam. Jest to smock w pustynnym kamuflażu dpm. Na pewno ten wzór nie jest najlepszy jeśli zależy komuś na wykorzystaniu kurtki do kamuflowania się w terenie ale w bushcrafcie niekoniecznie chodzi o kamuflaż więc  gdy ktoś nie jest zwolennikiem zwykłego kamuflażu dpm(leśnego) powinien wybrać wersje pustynną. Sam wzór pustynny świetnie sprawdza się w wysokich trawach czy gdzieś gdzie teren jest w żółtych                                                                                                   barwach.
Kurtki smock są świetne do bushcraftu czy do wszelkiej działalności w terenie ze względu na bardzo dużą ilość obszernych kieszeni.  Są 4 kieszenie zapinane na duże guziki tzw. kanadyjskie w które ze spokojem można zmieścić znaczną część sprzętu survivalowego  i 2 kieszenie na klatce piersiowej zapinane na zamki błyskawiczne w tych kieszeniach jest specjalne miejsce np.na ołówki cz światło chemiczne.
 Sam krój kurtki nie krępuje ruchów mimo że jest dość długa(sięga  prawie do kolan) zawdzięcza się to dwukierunkowemu zamkowi który po rozpięciu od dołu umożliwia pełnie ruchów takich jak kucanie,  bieganie czy skakanie.
Kurtka świetnie leży, w pasie posiada ściągacz który jeszcze lepiej dopasowuje ją do sylwetki.
Kaptur który ma się do dyspozycji w kurtce jest bardzo duży i daleko odchodzi od twarzy- jest usztywniony grubym drutem. Na początku myślałem się, że nie jest to dobre rozwiązanie ale w krótkim czasie przekonałem się do niego. W czasie deszczu czy silnego wiatru łatwo można osłonić twarz od niesprzyjających warunków atmosferycznych.

Na koniec co nieco o wykonaniu kurtki.
Jakość wykonania jest zachwycająca, wszystkie szwy są wykonane bardzo starannie. Po prostu niema się do czego przyczepić.
 Smock nie jest kurtką wodoodporną a chroniącą tylko przed wiatrem ale to tylko w teorii bo w rzeczywistości  jest i wodoodporna i wiatroszczelna.
Jest to tym dziwniejsze, że niema ona żadnej membrany. Jej odporność na warunki atmosferyczne zawdzięcza się                                                                                        specjalnemu splotowi materiału.

Podsumowując jest to jedna z najlepszych jeśli nie najlepsze kurtka o bushcraftowym charakterze  która sprawdza się w każdych warunkach pogodowych jak i o każdej porze roku. Ze spokojem daje rade od  +25/30  do - 20
(nie miałem okazji testować jej w niższych temperaturach). Jeszcze jedną bardzo dużą zaletą jest atrakcyjna cena   (ja za swoją dałem 50zł). Naprawdę polecam wszystkim szukającym  kurtki do użytku w terenie nie chcących  wydać kilkuset złotych na kurtkę z membraną.

środa, 17 kwietnia 2013

Rosyjska rodzina mieszkająca w dziczy przez 40 lat



 Jest to fascynująca historia ludzi którzy uciekli do głuszy przed prześladowaniem i żyli tak przez 40 lat aż do zdemaskowania
 W 1978 roku rosyjscy geologowie podczas lotu niedaleko granicy z Mongolią odkryli niewielki domek  i zabudowania po bokach wyglądające na gospodarstwo w samym sercu tajgi. Po zarządzenia lądowania  zbliżyli się do chaty i odkryli rodzinę mieszkającą w tych zabudowaniach.
Głową rodziny był patriarcha Karp Lykov należący do prawosławnej sekty zwanej staroobrzędowcami. Po reformach Piotra Wielkiego sekta ta doznała bardzo silnych prześladowań.
W 1936 roku po tym jak brat zabity przez bolszewików  Karp Lykov wraz z rodziną i całym dobytkiem ruszył wgłąb lasu.  Sukcesywnie przenosili się w coraz bardziej niedostępny teren gdzie w końcu osiedli na stałe.
phoca_thumb_l_agafia040220


http://i.ytimg.com/vi/dexrT5qtbHc/0.jpg
 Rodzinie udało się przetransportować do tajgi piec, garnki wraz z naczyniami, krosna wraz z całym sprzętem rolniczym. W miejscu w którym osiedli  Karp wraz z żoną mieli czwórkę dzieci, dwóch synów i dwie córki. Mogli żyć dzięki nasionom roślin które wzięli ze sobą. Niestety kolejny rok nie był dla rodziny łaskawy intensywne burze zniszczyły uprawy  a sroga zima zmusiła ich do jedzenia butów i kory drzew. Cudem cześć nasion ocalała i umożliwiła  zasadzenie roślin na przyszły rok.
Najgorszą tragedią rodziny okazało się odkrycie. Krótko po odkryciu w 1981 roku trójka dzieci umiera. Jedno z nich umiera na zapalenie płuc a dwójka zmarła z powodu niewydolności nerek spowodowanych ich dietą. Karp Lekov zmarł w 1988 roku ze starości. Została tylko jego córka Agafia.

 Agafia dostała zwierzęta i broń do obrony przed niedźwiedziami. W wieku 70 lat stwierdziła, że ma trudność z zapewnieniem sobie bezpieczeństwa i zadbaniem o siebie w tajdze (karmienie zwierząt, rąbanie drewna itp.). Jednak nadal odmawia opuszczenia swojego domu , który przy pomocy wolontariuszy został rozbudowany o kilka nowych budynków.
 Mimo śmierci rodzeństwa Agifa docenia fakt odkrycia jej rodziny przez geologów. Bo jak sama mówi najprawdopodobniej gdyby nie oni to cała rodzina zmarła by w samym sercu tajgi.
Oto dokument opowiadający o Agif:

 Myślę, że jest to niesamowita historia pokazująca prawdziwe życie w dzikich ostępach jak i kompletnej izolacji.  Jako, że  ludzie kochający wszelkie aktywności na świeżym powietrzu w każdych warunkach i o każdej porze roku  często idealizują życie w głuszy które nie zawsze jest romantyczne a częściej  bywa brutalne i nie wybacza błędów oraz zmusza do nieustannej walki o przetrwanie. W takim życiu niema czasu na odpoczynek trzeba pracować czy to na polu czy polując lub rąbiąc drwa. Jeden mały błąd lub zwykły pech  jak rok ubogi w zwierzynę a śmierć z głodu  może zawitać szybciej niż się spodziewa.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Przetrwac w Jukonie



 Przetrwać w Jukonie to program opowiadający o ludziach żyjących na dalekiej północy nad rzeką Tanana na Alasce. Ludzie ci dalej mimo XXI w. zastawiają sidła i polują aby przetrwać i uzyskać jakieś środki do życia. Głód i ryzyko płynące z groźnej ale pięknej natury to codzienność z jaką muszą zmierzyć się jedni z najtwardszych ludzi na ziemi. Chłopcy muszą bardzo szybko dorosnąć by pomóc rodzinnie i całej społeczności przetrwać w skrajnie trudnych warunkach.
 Każda pora roku przynosi nowe problemy z którymi trzeba sobie radzić. Największą siłę mieszkańców Tanana stanowi ich społeczność z każdy problemem czy jakieś zagrożenie starają się pokonać wspólnie.
Nie jest to typowy program traktujący o sztuce przetrwania ale przedstawia prawdziwy traperski styl życia. Na pewno nie jest to program dla ludzi przeciwnych zabijaniu zwierząt gdyż pokazane tu jest zabijanie i oprawianie zwierzyny, jednak  nie jest to bestialskie zabijanie dla przyjemności ale by przetrwać, biorą tylko tyle ile potrzebują, a zwierzętom okazywany jest szacunek.
Szczerze polecam ten program wszystkim którzy chcieli zostać traperami jak i wszystkim sympatykom dzikiego życia.

sobota, 13 kwietnia 2013

PUŁAPKI

    Jak wiadomo człowiek żeby żyć jeść musi dlatego tym razem opiszę kilka rodzajów pułapek które mogą pomóc w zdobyciu pożywienia.  Należy jednak pamiętać, że zakładanie wnyków czy pułapek jest  prawnie zabronione w większości krajów na świecie a w warunkach europejskich nigdy nie jest się dostatecznie daleko aby musieć zdobywać pożywienie ze zwierząt. W Polsce wnyki można znaleźć niemal w każdym lesie, sam kilka razy likwidowałem wnyki założone przez jakiś półgłówków(delikatnie powiedziane) najdziwniejsze było to że były one założone blisko miasta przy drodze po której mnóstwo ludzi jeździ nad jezioro. A były to  wnyki założone na bobry w miejscu gdzie bobry wychodzą z żeremia  niewiele dalej znalazłem pętle założone najprawdopodobniej na  sarnę. Kiedy znajdzie się wnyki należy je niezwłocznie usunąć i w miarę możliwości powiadomić o tym  służby leśne. Bardzo pomaga w tym multitool  którym bez problemu będzie można  pociąć drut.  Słyszałem, że na wschodzie polski kiedy porusza się ścieżkami zwierząt należy bardzo uważać na tzw. samopały- jest to rura wypełniona kulkami lub jakimiś gwoźdźmi z ładunkiem prochu, zapłon w tej pułapce działa na zasadzie potykacza tak jak w minach typu claymore.
 Wszelkiego rodzaju pułapki były wykorzystywane już przez ludy pierwotne, w późniejszych czasach traperzy zaczęli wykorzystywać zdobycze cywilizacyjne jak specjalistyczne pułapki na niedźwiedzie.
Pułapkami można łapać ryby, saki, ptaki i wszelkie inne zwierzęta. W rzeczywistości każda osoba walcząca o przetrwanie wykazująca się odrobiną pomysłowości  zaimprowizuje jakąś pułapkę czy to z butelki czy z jakiegoś drutu lub linki.  Przedstawię teraz kilka pułapek wykorzystywanych już przez ludzi pierwotnych.
WIENCIERZ
WIENCIERZ
Wiencierz to pułapka wykorzystywane do połowu ryb. Gdy mamy do czynienia z rybnymi wodami  jest to bardzo wydajna metoda połowu. Polega ona na tym, że ryba wpływa w specjalną konstrukcje bez problemu natomiast nie może już z niej wypłynąć ani się cofnąć. Wiencierz pierwotnie był robiony z zaplecionych drobnych gałązek np. wikliny gdy ma się baniak 5L  starczy odciąć  wlew tak jak byśmy chcieli uzyskać lejek następnie odwracamy go i montujemy, w tak przygotowaną pułapkę można złowić jakąś rybkę.

PUŁAPKA PAJUTÓW
 Ten rodzaj pułapki można wykorzystać i modyfikować  w zależności od potrzeby. Pierwotnie  był to kamień podtrzymywany systemem patyczków które robią za mechanizm spustowy, gdy zwierz potrąci patyk kamień go przygniecie i mamy obiad. Wersja z kamieniem jest raczej przewidziana dla małych zwierząt wielkości królika czy wiewiórki. Gdy  pułapka ma służyć do upolowania większego stworzenia kamień można zastąpić odpowiednio dużą kłodą.
Pułapka Pajutów
W przypadku kłody mechanizmem spustowym jest linka która po potrąceniu uruchamia pułapkę.
 PUŁAPKA WYRZUTNIA
Jest to pułapka działająca na zasadzie pętli  która zaciąga się na zwierzaku a następnie elastyczny drąg wyrzuca go w powietrze i albo od razu go zabija lub uniemożliwia mu dosięgnięcie ziemi jak i zabezpiecza potencjalną zdobycz osoby walczącej o przetrwanie przed jej konkurentami np, lis, wilk, kojot itp.
http://infolific.com/images/wilderness-survival/twitch-up-snare-trap.jpg Ten rodzaj pułapki wykorzystuje się do łapania zwierzyny drobnej królik wiewiórka.

 KOLCE
http://www.survivaljunction.com/images/stories/survival-skills-4.jpg To pułapka działając podobnie jak powyżej tyle, że elastyczna gałąź naszpikowana jest zaostrzonymi gałązkami które po uruchomieniu mechanizmu spustowego i trafieniu zwierzaka po prostu go przebija i doprowadza do natychmiastowej śmierci. Ta pułapka dedykowana jest do zwierząt pokroju jelenia, dzika itp.
PĘTLA
Najłatwiejsza do zrobienia i jedna z najgorszych dla zwierzaka metoda pozyskiwania pokarmu. Polega na założeniu pętli ze sznurowadła, drutu, kabla itp. dostosowana do wielkości zwierzaka na którego zamierza się zapolować np. na królika czy zająca pętla powinna być wielkości zaciśniętej pięści i zawieszona ok 10cm nad ziemią. Linkę trzeba przywiązać do mocnego kija wbitego w ziemię czy jakiegoś krzaka aby ofiara nie mogła się uwolnić z pułapki.
 Na koniec jeszcze raz powtórzę, że nie wolno zakładać wnyków ani żadnych pułapek na żadne zwierzęta żyjące w Polsce jest to prawnie zakazane i niehumanitarne. Wiedzę na temat pozyskiwania zwierzyny należy posiąść tylko w teorii. 
(zdjęcia zaczerpnięte z internetu)



piątek, 12 kwietnia 2013

Ray Mears

Ray Mears to wciągu ostatnich dwóch  dziesięcioleci najbardziej znany i rozpoznawany autorytet w dziedzinie Bushcraftu i sztuki przetrwania. Prowadził kilka programów traktujących o sztuce przetrwania,wykorzystania wiedzy ludów pierwotnych i oczywiście o Bushcrafcie- były to następujące programy:
Ray Mears Bushcraft
Extrem Survival                     
Ray Mears na dalekiej północy
Dzika Brytania z Rayem Mearsem
Ray Mears Goes Walkabaut
Jest to tylko kilka programów które prowadził z czego większość można znaleźć z polskim lektorem na You-Tube. Wszystkie jego programy w bardzo przyjemny i rzeczowy sposób pokazują najważniejsze zagadnienia dotyczące survivalu i bushcraftu, jak i opowiadają niesamowite historie ludzi którzy musieli walczyć o przetrwanie czy wybrali taki sposób życia który wymagał od nich wykazania się umiejętnościami bushcraftowymi. We wszystkich programach jak i książkach Ray Mears kładzie bardzo duży nacisk na umiejętności życia w dziczy ludów pierwotnych które warto sobie przyswoić wybierając się w dzikie ostępy.
W 1983 roku otworzył  Woodlore szkołę zajmującą się szkoleniem ludzi z zakresu bushcraftu bo jak sam mówi  bushcraft jest jak encyklopedia-rozległy obszar wiedzy który wciąż się rozwija.
Niestety w dzisiejszych czasach  Ray Mears nie jest tak znany wśród młodych adeptów sztuki przetrwania jak Bear Grylls którego programy fajnie się ogląda ale nikt w prawdziwych warunkach walki o przetrwanie nie będzie wstanie skakać i biegać po drzewach tak jak Bear jednak jego książki bardzo fajnie się czyta i są w nich zawarte ciekawe i praktyczne informacje przekazane w zupełnie inny sposób niż w programach, ale o tym innym razem.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Les Stroud

 

Les Stroud                       (ur.w Kanadzie w 1961r)
 Popularyzator i ekspert w dziedzinie survivalu, reżyser, muzyk i współtwórca emitowanego na Discovery programie Człowiek który przetrwa wszystko jak i Les Stroud na krańcu świata. Należy do prestiżowego stowarzyszenia The Explorers Club. W czasie kręcenia serii  programów Człowiek który przetrwa wszystko sam bez jedzenia, bez wody i bez ekipy filmowej pokazuje jak przetrwać 7 lub 10 dni w najdzikszych ostępach planety. Cały sprzęt filmowy nosi w plecaku a waga całego ekwipunku waży ok.30kg. Jest to bardzo dużo gdy jest się najedzonym i wypoczętym a co dopiero gdy niema się, jedzenia i wody a program sam się nie nakręci.
Les Stroud jest jednym z najlepszych survivalowców których można oglądać w telewizji. W czasie programów w prosty i przyjemny sposób przekazana zostaje podstawowa wiedza z zakresu sztuki przetrwania. Szczerze polecam wszystkie programy człowieka który przetrwa wszystko jak i jego książkę pt. "Przetrwać wszystko".

sobota, 6 kwietnia 2013

Fjord Nansen faroe out

 Tym razem opisze namiot FN faroe out.  Namiot ten składa się tylko z tropiku przez co gdy jest duża wilgotność a w środku siedzą dwie osoby to wilgoć skraplająca się na materiale powoduje mżawkę gdy tylko potrząśniemy namiotem. Jest to bardzo lekki (warzący zaledwie 1 kg). Tak niską wagę uzyskano dzięki  zrezygnowaniu ze stelaża i zastąpienia go kijkami trekingowymi (można go też rozwiesić na linie między drzewami) jak i przez to, że niema podłogi dlatego gdy biwakuje się w wilgotnych warunkach warto pod karimatę włożyć folie czy jakąś plandekę. Ja używam ceraty niemieckiej armii a na śpiwór zakładam bivy-cover.  Mimo, że namiot jest dwu osobowy i ze spokojem pomieści dwie osoby wraz ze całym szpejem to faktyczną wygodę otrzymamy użytkując go w pojedynkę.
  Wentylacje rozwiązano za pomocą zamontowania rękawa naprzeciw wejścia i dwu kierunkowy zamek, więc gdy otworzymy nieco wejście i użyjemy rękawa zmniejszy się ilość wilgoci wewnątrz. Ale i to  na niewiele się zda gdy tropik ściągniemy  do samej ziemi(wtedy w środku robi się sauna) .
                                                                       W warunkach zimowych  gdy jest dużo śniegu jest problem z rozbiciem namiotu przez to że trzeba go przyszpilić do ziemi dlatego w śniegu trzeba wbijać długie gałęzie aby ustabilizować namiot. Jak wszystkie produkty Fjord Nansen i ten namiot jest świetnie wykonany, niema problemu ze zbyt delikatnym tropikiem który się podrze po przejechaniu gałęzi po nim.
Po spakowaniu jest wielkości małego śpiwora. Oryginalny pokrowiec mocno utrudniał włożenie do niego namiotu po prostu miał za małą średnice  dlatego ja używam organizera zapinanego na zamek przez co nie muszę specjalnie przykładać się do składania go i gdy nie mam czasu starczy że go wcisnę i już.

Podsumowując jest to świetny namiot dla każdego kto chce mieć lekki nocleg jak i dla tego co nie jest do końca przekonany do noclegu pod pałatką czy bashą.
LISTOPAD W IZERACH
LISTOPAD W IZERACH

piątek, 5 kwietnia 2013

Kukri

Kukri to legendarny ciężki zakrzywiony nóż Gurkhów wojowniczego ludu Nepalu. Był używany zarówno jako zwykły nóż jak i broń sieczna. Moje Kukri jest repliką prawdziwego wykonaną przez firmę COLD STEEL. Od oryginału różni go nieco większy rozmiar-nie jest tak mocno zakrzywione przez co jest dłuższy. Wykonanie jest bardzo dobre ale nie idealne. Nóż prosto ze sklepu nie jest naostrzony a ostrze(wykonane ze stali SAE1055) jest pokryte farbą zabezpieczającą przed refleksami świetlnymi. Rękojeść wykonano z tworzywa sztucznego, dla poprawienia chwytu zrobiono ją o antypoślizgowej fakturze, dłuższa praca mocno męczy dłonie przez to że ta antypoślizgowa faktura to mnóstwo małych kuleczek które wbijają się w dłoń gdy mocniej ją ściskamy.                      Kukri jest bardzo dobrze wyważone przez co świetnie się nadaje do rzucania, nawet początkującym nie sprawia to problemów. Pochwa w oryginale była zazwyczaj  robiona z drewna  obciągniętego skórą i ma dwa miejsca na małe noże: karda i chakmak. Karda służy do oprawiania zwierzyny a chakmak służy do rozpalania ognia z pomocą krzemienia. W Kukri Cold Steel  pochwa  została wykonana z cordury, jednak jej jakość nie jest zadowalająca moja zaczęła się rozlatywać po 6 miesiącach. Podsumowując jest to bardzo dobry nóż lub jak kto woli maczeta. świetnie sprawdza się w polskich warunkach terenowych: dobrze rombie drewno i jest bardzo mocna, dzięki zagiętemu kształtowi można ją wykorzystać jak strug. Jednak waga jest porównywalna z wagą fiskarsa X7 dlatego ja wolę siekierę, która lepiej się sprawdza przy pracy w drewnie.Jednak gdy ktoś chce mieć maczetę powinien wybrać kukri a nie inne modele które są przeznaczone do dżungli.


PO NAOSTRZENIU DA SIĘ PRACOWAĆ W DREWNIE
BÓBR A KUKRI

wtorek, 2 kwietnia 2013

ŚNIEG

Z racji, że mimo wiosny śniegu nie ubywa a wręcz przybywa opiszę kilka zastosowań  i obalę kilka mitów dotyczących śniegu.

Jak wiadomo śnieg to woda tyle, że w swojej objętości ma więcej powietrza od wody dlatego jest świetnym izolatorem. Gdy nie chcemy by woda w butelce nam zamarzła wystarczy zakopać butelkę pod śniegiem i nawet gdy temperatura spadnie znacznie poniżej zera. Kolejnym potwierdzeniem znakomitych właściwości izolujących śniegu jest fakt, że zarówno w jamie śnieżnej jak i  w igloo gdy na zewnątrz panuje siarczysty mróz we wnętrzu temperatura oscyluje w granicach zera stopni.

 Kolejnym możliwym wykorzystaniem śniegu  jest użycie go jako  źródła wody pitnej.

Większość książek i publikacji na temat sztuki przetrwania mówi aby nie jeść śniegu bo to odmraża usta i powoduje nadmierne wychłodzenie organizmu  to prawda ale tylko wtedy gdy nie wydzielamy dużo ciepła czyli w czasie spoczynku jednak gdy jesteśmy w ruchu i przegrzewamy się można jeść śnieg aby uzupełnić płyny i nieco się ochłodzić. Zimą przegrzanie organizmu i przepocenie się może doprowadzić do hipotermii a ona do śmierci.  Śnieg można zastąpić np. soplami lodu czy pokruszonym lodem należy jednak pamiętać, że gdy bierzemy lud z jeziora czy rzeki morze on być tak samo zanieczyszczony jak woda w zbiorniku czy rzece. Gdy jesteśmy zmarznięci i nie możemy się rozgrzać jedzenie śniegu jest czystą głupotą która może być opłakana w skutkach dlatego trzeba stopić  śnieg lub lód w naczyniu. Do garnka w którym topimy śnieg warto dolać trochę wody by go nie spalić. Gdy bierzemy śnieg do topienia należy unikać żółtego a każdy inny kolor usunąć go aż dotrzemy do białego czystego śniegu. Jedną wadą śniegu jest to, że ma znacznie mniej soli mineralnych od wody ale cóż zrobić.

widoczne tropy ułatwiają podchód
Kolejnym zastosowaniem śniegu jest stary traperski sposób na zimne ręce. Gdy mamy zziębnięte dłonie starczy rozetrzeć je śniegiem i po chwili dłonie zaczynają grzać jak piec podobnie jest ze stopami chociaż w ich przypadku lepiej włożyć nogi do zimnej wody wytrzeć je i założyć świeże skarpetki, po tej czynności nogi będą ciepłe przez całą noc. Trzeba pamiętać, że działa to tylko w przypadku zziębniętych dłoni a nie odmrożonych w takim przypadku morze to tylko zaszkodzić.
Śnieg świetnie pochłania wilgoć pod warunkiem, że sam nie jest mokry więc gdy mamy mokre ubrania i gdy sami jesteśmy mokrzy wystarczy się i ciuchy natrzeć śniegiem wytrzepać i będzie się suchym a ubrania trochę podeschną.                                         

 Śnieg umożliwia nam łatwiejszy podchód bo w śniegu świetnie widać nie tylko tropy zwierząt ale i ścieżki. W dawnych czasach traperzy właśnie zimą wybierali miejsca na zbudowanie domu w miejscu gdzie było dostatecznie dużo zwierzyny i będzie na co zakładać wnyki.

Topienie śniegu
Kiedyś czytając książkę o ludziach uciekających z łagrów natknąłem się na ciekawą informacje jak pozbyć się wszy. Uciekinierzy rozbierali się a ubrania zakopywali w śniegu zostawiając tylko fragment ubrania na powierzchni po krótkim czasie wszy zbierały się na tym kawałku materiału i wtedy starczyło strzepnąć je i problem był rozwiązany.

Śnieg ma jeszcze wiele zastosowań np. jako papier toaletowy a właściwie to śnieg toaletowy, można go też wykorzystać do mycia zębów  czy siebie samego.

http://25.media.tumblr.com/tumblr_m2aysrYQaV1qigaa4o1_1280.jpg
JEREMIAH JOHNSON
Niemożna zapominać, że śnieg i zimowe warunki są jednymi z najniebezpieczniejszych w jakich może przyjść nam żyć i walczyć o przetrwanie. Śnieg nie jest ani naszym przyjacielem ani wrogiem ponieważ mimo wielu zalet ma kilka wad np. ślepota śnieżna spowodowana refleksami świetlnymi odbitymi od tafli śniegu i lodu. Aby zapobiec tej przykrej przypadłości należy nosić ciemne okulary, gdy nie mamy takowych ze sobą można zaimprowizować je z kawałka jakiegoś materiału lub kory brzozy. Inuici robili swoje z kości. Można również zabezpieczyć się robiąc sobie czarne kreski (np.węglem z ogniska) pod oczyma tak jak zawodnicy futbolu amerykańskiego Ślepotę śnieżną można dostać również na pustyni gdzie od piasku i połaci soli odbija się światło. Śnieg przeszkadza też w orientacji bo gdy zaczyna wiać i mamy do czynienia z zamiecią śnieżną to nie jesteśmy wstanie zorientować się w kierunkach jeśli nie mamy kompasu. Jedna ze scen w kultowym filmie JEREMIAH JOHNSON  pokazuje złośliwość śniegu. Gdy główny bohater próbuje rozpalić ognisko i już ma mały płomyczek nagle spada na niego i ognisko czapa śniegu oczywiście mógł temu zapobiec no ale każdemu mogło się zdarzyć.