sobota, 23 lutego 2013

Szkolenie

  Jakiś czas temu prowadziłem szkolenie i pokaz technik przetrwania w warunkach zimowych. W trakcie szkolenia pokazywałem jak zbudować schronienie z pałatki US ARMY i jak wybrać najlepsze miejsce na obóz ( postanowiłem wybrać miejsce na wzniesieniu dlatego, że zimne powietrze i wilgoć trzyma się w nieckach, a na szczycie jest nieco cieplej. Do zbudowania schronienia wykorzystałem pochylone drzewo do którego zamontowałem pałatkę). Opowiedziałem też o podstawowych umiejętnościach  survivalowych i psychologi przetrwania. Przedstawiłem też sposoby tropienia zwierzyny(rozpoznawanie tropów, wynajdywanie złamanych gałązek czy łodyg, marsz za farbą- krwią rannego zwierza), obserwacji i czucia terenu, czyli bardzo ważnych umiejętnościach dla człowieka lasu. Znaczna  część szkolenia odbyła się czysto teoretycznie np. w schronieniu nie robiłem posłania z gałęzi świerkowych aby nie niszczyć środowiska. 
                                     Tropienie i obserwacja ważne umiejętności dla trapera
                                                  Odpowiednie miejsce to podstawa 
                                                               Kursant przy pracy
                                               Tłumaczenie jak wykończyć schronienie
                 Schronienie zbudowane teraz tylko rozpalić ognisko z przodu i cieszyć się zimą


 

czwartek, 14 lutego 2013

Ogień

      Ogień to najlepszy przyjaciel każdego podróżnika- pozwala się ogrzać, przygotować strawę czy się wysuszyć, a przede wszystkim daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala prowadzić długie rozmowy z towarzyszami podróży już po zapadnięciu zmroku. Osobiście nie wyobrażam sobie wyjazdu na kilka dni w teren bez rozpalenia ogniska każdego ranka(oczywiście nie gdy jest duże zagrożenie pożarem)
ZATROSZCZ SIĘ O NIE GDY JEST MAŁE!


CIEPŁE ŚNIADANKO TO PODSTAWA ZIMOWEGO BIWAKU
Aby rozpalić ogień, niezbędne są dobre przygotowania. Musimy nazbierać odpowiednią ilość drewna na opał aby nie zabrakło go nam w najmniej pożądanym momencie. Opał który musimy zebrać powinien składać się z bardzo delikatnych i drobnych gałązek, z większych patyczków i dużych gałęzi czy całych belek( jak w przypadku Nodi). Opał na nic się zda jeśli nie będziemy mieć hubki która podtrzyma pierwszy płomień i nie przekaże jej dalej do drobnych gałązek które podpalą większe gałęzie. Do otrzymania ognia potrzebne jest źródło ciepła np. zapalniczka, zapałki czy  krzesiwo. Co jednak gdy nie będziemy mieli nic z tych rzeczy, pozostaje nam wykorzystać jedną z prymitywnych metod otrzymania ognia jak: łuk ogniowy czy świder (metody te omówię w innych postach) lub coś co mamy w wyposażeniu np.: obiektyw aparatu, okulary, race sygnalizacyjne czy broń palną. Awaryjnych metod rozpalania ognia jest tyle ile ognisk. Gdy hubka już się zajmie i podpali drobne gałązki trzeba pamiętać by nie zadusić tego cennego płomyczka bo jak wiadomo niema ognia bez tlenu. Jeśli zatroszczymy się o ogień gdy jest mały i słaby tak jak o małe dziecko czy zwierzątko on odwdzięczy się tym samym gdy podrośnie.
STARANNE PRZYGOTOWANIA OPŁACĄ SIĘ
Podsumowując do rozpalenia ognia potrzebujemy źródła ciepła, paliwa i tlenu.


sobota, 9 lutego 2013

FISKARS X7


Siekiera Fiskars X7 to jedno z narzędzi które powinno znaleźć się w wyposażeniu każdego Bushcraftowca. Potężną zaletą tej siekierki jest jej waga poniżej jednego kilograma(640gram) i niewielkie rozmiary 355 mm. Rękojeść zrobiona jest z tworzywa, pusta w środku co umożliwia zrobienie we wnętrzu zestawu survivalowego lub włożeniu czegoś do styliska. Obuch zrobiony jest z bardzo dobrej stali.(Fabrycznie naostrzona umożliwia golenie się co jest rzadkie w siekierach) samo ostrze nie jest w typowym kształtem dla siekier a bardziej przypomina tomahawk ale nie wpływa to niekorzystnie na sprawność cięcia. Obuch ze styliskiem jest połączone w dość nietypowy sposób a mianowicie nie jest osadzony na trzonku za pomocą klina ale raczej  wsadzony w rękojeść. Praca w drewnie przy pomocy tego cuda jest czystą przyjemnością, nie trzeba wkładać wiele siły aby rozłupywać bierwiona czy naciąć gałęzi na ognisko.



RAKIETY ŚNIEŻNE

Moje rakiety to model wykorzystywany przez amerykańską armie. Rakiety te wzorowane są na tradycyjnych rakietach używanych na Alasce I w Kanadzie przez traperów i Indian. Rama zrobiona jest z magnezji a plecionka ze metalowych linek powleczonych jakimś tworzywem.Ważą ok. dwa kilogramy.
 Ich wytrzymałość jest zaskakująca niema zagrożenia że się złamią tak jak popularne dziś plastikowe które wyglądają jak zabawka. Zaletą rakiet jest łatwość ich transportowania  i możliwość zamontowania do każdego rodzaju obuwia. Można powiedzieć, że są niezbędne  dla wszystkich którzy poruszają się w trudnym terenie z całym dobytkiem na plecach. Wymogiem dla każdego kto chce spróbować chodzenia na rakietach jest dobra kondycja fizyczna gdyż na rakietach pracują te same partie mięśni jak przy jeździe na nartach biegowych czy na rowerze. Jednak przy poruszaniu się po stromych zboczach ich sprawność jest ograniczona ponieważ tracą  przyczepność, Lecz nie jest to duża wada bo gdy zakładamy rakiety na nogi i ruszamy w dziewicze ostępy jako pierwsi przecierając szlak, a wszędzie  panuje kompletna cisza czujemy jak stajemy się jednością z naturą.












NIE MA TERENU W KTÓRYM BY ZAWIODŁY


piątek, 8 lutego 2013

Spotkanie z Markiem Kamińskim

Spotkanie z Markiem Kamińskim które odbyło się 5 lutego w Poznaniu było fantastycznym przeżyciem. Marek Kamiński przedstawił pokrótce swoją nową książkę pod tytułem: "Warto podążać za marzeniami"i opowiedział o swojej wyprawie planowanej na 2014 rok następnie odpowiedział na pytania publiczności. Spotkanie zakończyło się podpisaniem książek.



Bushcraftowy wpad

 Miałem dość bierności w cywilizowanym świecie i ciągłego wyścigu z czasem. dlatego postanowiłem  razem z ojcem wyjechać na kilka dni w góry.

Pierwszego dnia do południa nie spotkaliśmy żywej duszy tylko my i szum wiatru w koronach drzew które stały dumnie ukazując siłę i majestat natury. Pierwszym człowiekiem był narciarz który przemkną obok nas jak jakiś duch. W notesie zapisałem: " Dziś zrozumiałem, że samotność to nie tylko brak kontaktu z drugim człowiekiem jak stan umysłu dzięki któremu dostrzegamy prawdziwe piękno i doceniamy to co mamy...." Namiot rozstawiliśmy w bezpiecznym miejscu nad strumykiem blisko traperskiej chatki. Temperatura przez całą noc oscylowała w granicach -9 stopni.
Drugiego dnia zostawiliśmy namiot wraz ze sprzętem i poszliśmy na wycieczkę z minimalnym wyposażeniem( rakiety śnieżne, manierka, zestaw survivalowy, siekierka). Cała trasa na dziś wyniosła nieco ponad 10km. Rakiety śnieżne przeszły moje oczekiwania w tak nierównym terenie  i przy przekraczaniu kilku rowów oraz strumieni. Przy okazji tej wycieczki odkryłem wspaniałe miejsce na nocleg w jaskini.  Krótko po tym odkryciu byliśmy zmuszeni zawrócić gdyż do zachodu zostały zaledwie dwie godziny i zaczęła nachodzić mgła, wzmożony się wiatr a temperatura spadał do -20 stopni. W notesie zapisałem:" ...Zbytnia chęć napierania naprzód to błąd popełniany często przez turystów.-Szczególnie niebezpieczny w warunkach zimowych-Bowiem aby być Bushcraftowcem trzeba unikać zagrożenia życia lub zdrowia, niemożna dać się nadmiernej brawurze...." Do obozu wróciliśmy już po zmroku.
Trzeciego dnia  za zgodą leśniczego poszliśmy wyciąć "drzewko"(martwe) na opał w piecu. Do ścięcia użyliśmy piły kabłąkowej, 15 metrów liny i siekierki. Ścięcie zajęło nam 4 godziny. Po wykonanym zadaniu  przynieśliśmy część drewna do obozu a ciężką prace uczciliśmy butelką szampana. W notesie zapisałem: "Dzisiaj cały czas czułem obecność duchów lasu (...) Przyjechałem tu z wieloma pytaniami a wracam z odpowiedziami na nie i nowymi pomysłami...."
czwarty dzień  był niestety ostatnim. Na sam koniec gdy już zwinęliśmy namiot i załadowaliśmy plecaki zatrzymał się przy nas Masher wraz ze swoim zaprzęgiem. Był to piękny akcent kończący nasz wyjazd. O godzinie 15 zeszliśmy z gór i wróciliśmy do domu.
                                          PRAWDZIWE PIĘKNO A JAKIE NIEBEZPIECZNE:)
                                                                  NASZ OBÓZ
                           RAKIETY ŚNIEŻNE:NAJLEPSZY PRZYJACIEL TRAPERA ZIMĄ
                                                     5 GWIAZDKOWY HOTEL
                                                WIDOK Z HOTELOWEGO OKNA :)

                                 MAJESTATYCZNE ŚWIERKI STOJĄCE NICZYM STRAŻ  
                                               WYBIJANIE PIERWSZEGO KLINA

                                               CODZIENNA RUTYNA
                                                            PRAWDZIWA ALASKA
 
                                                        ( NIEKTÓRE ZIĘCIA ZOSTAŁY ZAINSCENIZOWANE)

niedziela, 3 lutego 2013

Informacja

We wtorek 5 lutego w Poznaniu o godzinie 17 w empiku przy ulicy Ratajczaka 44 odbędzie się spotkanie z Markiem Kamińskim.

piątek, 1 lutego 2013

Gdy stawka jest życie dzieci

Jest styczeń 1925 w Nome na Alasce wybucha epidemia błonicy. Niewystarczające zapasy surowicy stanowią poważny problem dla mieszkańców.
Zwały lodu w porcie uniemożliwiają dostarczenie surowicy drogą morską. Pojawia się pomysł wykorzystania do tego celu samolotu,jednak latające maszyny nie były dość doskonałe do lotu w tak trudnych warunkach, jakie panują zimą nad Alaską. Jedyną szansą dla Nome okazał się najbardziej sprawdzony na dalekiej północy psi zaprzęg. Postanowiono stworzyć sztafetę która będzie miała dostarczyć 300 000 jednostek surowicy do Nome. Najlepszym poganiaczem w sztafecie był Leonhard Seppala liczący 47 lat i powinien już zwolnić tempo ale dalej był tak samo sprężysty jak w 1900 roku gdy przyjechał do Nome  w czasie gorączki złota. przewodnikiem jego zaprzęgu był Togo który powinien z racji swojego wieku już nie biegać w zaprzęgu ale nadal był najlepszym psem Seppala.Pewnej zimy przebyli razem 11 200 kilometrów.  Sztafeta ruszyła 27 stycznia rozpoczęła się walka z czasem przy pięćdziesięciostopniowym mrozie. Pierwszym w sztafecie był Dziki Bil Shannon przejechał on dystans 84 kilometrów był on drugi pod względem dystansu przebytego podczas sztafety, jednak największy dystans przebył Seppala 146km (Leonhard Seppala przejechał 274km z Nome do Shaktoolik na spotkanie surowicy, toteż podczas pierwszej sztafety pokonał ogółem 420 kilometrów- najdłuższy odcinek z całej trasy. jednego dnia przejechał 135 kilometrów) Do Nome  ze surowicą wjechał Gunnar Kaasen, tym samym kończąc cała sztafete nie dokonał by tego gdyby nie przewodnik jego zaprzęgu  którym był Balto. Dla upamiętnienia tego wydarzenia odbywa się wyścig  psich zaprzęgów Iditarod a Balto ma swój pomnik  w Central Parku chociaż Togo bardziej na to zasłużył
Całkowity dystans sztafety 1084 kilometry
Łączny czas 127 godzin 30 minut, czyli 5,5 dnia.
W sztafecie łącznie brało udział 20 Maszerów wraz ze swoimi dzielnymi psami, bez których akcja ratunkowa dla Nome była by niemożliwa. 












ZASADA TRÓJEK

Ludzki organizm jest wstanie wytrzymać dużo więcej niż nam się wydaje, szczególnie jeśli umiemy to wykorzystać na przykład adrenalinę, która wzmacnia naszą siłę kilkukrotnie jak i umożliwia podtrzymanie życia o te kilka cennych minut które mogą nas dzielić od śmierci.
Dlatego warto zapoznać się z zasadą trójek.

3 MINUTY
 tyle można przetrwać bez powietrza ( na przykład pod wodą, w pomieszczeniu bez dopływu powietrza, czy pod lawiną) Jeśli wpadniemy w panikę ten czas diametralnie się zmniejszy, natomiast możemy go przedłożyć ćwicząc medytacje czy wstrzymywanie powietrza.

3 GODZINY
tyle można wytrzymać narażając organizm na skrajne warunki atmosferyczne jak opady, wiatr, upał, i skrajnie niskie temperatury. Te trzy godziny to czas w którym powinniśmy zapewnić sobie odpowiednie schronienie, źródło ciepła lub ochłodzić się.

3 DNI
tyle można przetrwać w sprzyjających warunkach bez wody. Trzeba pamiętać, że im bardziej się pocimy i im jest cieplej tym ten czas jest krótszy, może się nawet skrócić do kilku godzin.
Aby zmniejszyć zużycie płynów powinno się ograniczyć aktywność fizyczną, nie palić oraz nie spożywać alkoholu który wbrew pozorom odwadnia jeszcze bardziej.

3 TYGODNIE
Tyle można przetrwać bez jedzenia, jeżeli będziemy wykonywali ciężką prace fizyczną ten czas może ulec zmianie.