środa, 24 sierpnia 2016

Buszmen w radiu ŻAK


 UWAGA!! UWAGA!!! 
ogłoszenia buszpasterskie 


Już DZIŚ o 16 z minutami  (+/-16.15)  będziecie mogli mnie posłuchać w STUDENCKIM RADIU ŻAK :D
serdecznie zapraszam do słuchania ;)

88,8Mhz Łódź i okolice

A dla tych z reszty kraju można posłuchać też w necie



wtorek, 23 sierpnia 2016

ŁYSKA na zakupach

Ja wręcz uwielbiam Bory Tucholskie, co tam uwielbiam ja je kocham. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć,że to moje miejsce na ziemi. Od 3 roku życia więc już ładnych parę lat jeżdżę praktycznie co roku pod namiot w okolice Małych Swornychgaci i te tereny kocham za lasy,jeziora,pola,wioski i miasteczka oraz za sam klimat i kulturę kaszubską. Jeśli ktoś nie był to musi pojechać ;)



I dziś pewna historyjka o tym jak to na zakupach można obserwować ptaki i ich pisklaki.

Pewnego dnia,brzydkiego ponurego dnia wraz z Anią  polecieliśmy do Dużych Swornych  na zakupy,korzystając z przerwy w opadzie postanowiliśmy się przejść trochę zanim wejdziemy do sklepu. I tak sobie idziemy i idziemy,mijamy skansen,kościół i dochodzimy nad KOZI MOSTEK, gdzie na chwilę przystajemy i tak sobie nad Brdą stoimy patrzymy na kaczki,łabędzie itd. i w pewnym momencie mój wzrok przykuwa coś szarego telepiącego się w trawach i trzcinach. Patrzę ooo Łyski!! małe łyski!!!! Zajebiście nigdy nie widziałem gniazda z tak nikłej odległości, dosłownie kilka metrów przed nami mogliśmy podziwiać piękne i słodkie maleństwa przypominające coś między szarą kaczką a pingwinem. Pech chciał,że nie zabrałem ze sobą aparatu, kuźwa nawet durnej małpki by jako takie zdjęcie zrobić.
I tu przestroga dla was no i dla mnie też - zawsze ale to zawsze zabierajmy ze sobą aparat ZAWSZE!!!!   Bo tu oki gniazdo przez kilka dni będzie ale inne okazje czy sytuacje już się nie powtórzą,dlatego bierzmy ze sobą szkło zawsze i wszędzie.



Postaliśmy tak sobie chwilę, poszliśmy nad jezioro  usiąść na moment  i tu bum zaczęło padać to nic innego jak pójść do sklepu i szybko w auto rura (przepisowo ma się rozumieć- ale kręte drogi są dla szybkich kierowców nie szybkich aut;) ) do namiotu i hasło aparaty w dłoń i  na rowery i po łyski!!!  Pech chciał,że zaczęło zdrowo lać i trza było odpuścić focenie na dziś. No ale przecież łyska nie ZAJĄC nie ucieknie,  a natura łaskawa to drugi dzień  był piękny wręcz idealny do focenia :)

I tak z Tatkiem z rana atak,szybkie przemieszczenie się, rozstawienie armat i działamy. Fajne światło,piękna pogoda nic tylko robić zdjęcia.  Poniżej macie kilka co lepszych ujęć.











Frajda z obserwacji to jedno a drugie to możliwość zrobienia zdjęć i filmu - no i za to kocham moją robotę. Niby nic takiego a cieszy się człek jak głupi. No i pomyśleć,że w nie małym miasteczku, gdzie kręci się kupa ludzi można obserwować tak cudowny spektakl natury!!!
I jeszcze to co mnie tu najbardziej śmieszy,wypad do sklepu a tu obserwacja jak z jakiejś wyprawy w głusze. Życzę każdemu z was takiej obserwacji oraz pamiętajmy by nie pochodzić blisko gniazd i nie straszyć ptaków. Obserwujmy ale z odległości i z rozwagą - bo przecież nie chcemy niszczyć środowiska.


I tak jeszcze dla tych co nie widzieli BUSZMEN NA TROPIE gdzieś tam też jest fragment z łyskami w roli głównej :)




A nieco o tym czym jest łyska, jak żyje itd dowiecie się w innym poście poświęconym w całości ŁYSYM ;)


czwartek, 18 sierpnia 2016

Nierówna walka - czyli o tym jak sie człek męczy by zrobić zdjęcie.

Czy Wy też tak czasem macie,że  robicie coś co was cholernie męczy, czasem niszczy psyche, a mimo to chcecie i wręcz musicie to robić? pewno tak.
Ja mam tak z  fotografią czy kręceniem filmików przyrodniczych. I tak też dziś krótka opowieść z nierównej walki ze zmrokiem i stworami które maiły być a nie było :P



Pewnego wieczora przy kiełbasce z grilla tak z tatkiem gadamy to co jutro o 2 czy 3 idziemy na czatownie ? I padło na 3 wstajemy o tej diebelskiej porze, zaspany obudzony z fajnych snów nie wiem gdzie co jest no ale gdzieś spodnie wymacałem koszulkę itd. Do tego stopnia nieogarnięty byłem,że mimo tego,że zdjąłem  piżamę i tak ją po chwili założyłem bo ciuchy popaprałem, no cóż tak już jest jak się wstaje tak wcześnie i szuka wszystkiego w namiocie po ciemku. Dobra już sru z tym, że się źle ubrałem czasu nie ma.

Szybko szpej foto w łapę i lecimy na czatownie, 3km drogi przez ciemny las przed nami zanim do niej dotrzemy.  I tak idziemy idziemy,coś w krzakach mignęło ale co to nie wiadomo bo ciemno jak w dupsku, takie atrakcje dodatkowe nocnych łazęg po lesie. Jak już byliśmy blisko czatowni to wlazłem w taką pajęczynę,że amazońskie pająki mogłyby dostać kompleksów, a jej twórca nie był wcale jakiś malutki!! kuźwa on był na całą szerokość mojego obiektywu!!!!  Nigdy tak aparatem nie machałem, a efekt tylko potęgowało czerwone światło czołówki. No ale na szczęście stwór spadł, ja odplatałem się z pajęczyny i po kilkudziesięciu metrach byliśmy już w czatowni gdzie szybkie rozstawienie szpeju i działamy.
Głównym celem były ptaki typu: czapla,żuraw,błotniak stawowy itd.  i jak to z reguły  bywa to co chcesz mieć nie zawsze się trafia. I tak też nierówna walka z czasem i zmęczeniem się rozpoczęła.  Szarówka i jakieś ptaki ale mega mega daleko na jeziorze, na dobrą sprawę w lornetce nie było wiadomo co to jest poza tym,że jakiś ptak. Nic też nie było w zasięgu naszych obiektywów, a armatki mamy nie małe.
 Siedzimy i czekamy,lornetka przy oczach a tu dupa nic nie ma. Brzuchy zaczynają wariować bo na głodnego poszliśmy, burczenie zaraz zacznie straszyć ptaki, bo to ryki a nie burknięcia się robią.  Dobra poczekajmy z jedzeniem jeszcze trochę. I tak też dalej z aparatami w dłoni walczymy już nie tylko z brakiem stworów ale i ze zmęczeniem które napłynęło do tego stopnia,że przycinamy kilkunastosekundowe drzemki. A przyjemny poranny chłód nam nie pomaga w tej nierównej walce.  No wszystko przeciwko nam jakby się sprzysięgło, jeszcze deszczu by brakowało.
Gdy już naprawdę jest ciężko postanawiamy odpalić CYBORG-FOOD (takie żarcie co się samo podgrzewa -recka już niedługo)  całkiem dobre a przede wszystkim ciepłe co fajnie nas pobudziło. A jak już nam było dobrze to jeszcze lepiej się zrobiło- pojawił się kozioł z kozicą (sarny)  Nie było łatwo ale kilka fotek im zrobiliśmy dość długo się pasły ale na złość odchodziły coraz dalej aż znikły, jeszcze trochę posiedzieliśmy licząc,że jakieś ptaki się pojawią no ale wredoty nie chciały współpracować więc koło 7 zwinęliśmy cały majdan  i ruszyliśmy do naszych namiotów.  Matka natura doceniła nasze starania i  dała jeszcze jeden prezent w postaci saren w niedalekiej odległości, w lepszym świetle gdzie raz długo mogliśmy się im przyglądać a dwa zrobić fajne fotki :)






I tak za jakieś 3 kilometry ta nierówna walka została zakończona, było ciężko,nie było też wszystkiego co chcieliśmy a można powiedzieć,że nic z założeń się nie spełniło,ale to właśnie jest najpiękniejsze w tym co robimy,że nie wiadomo co nas spotka. Ta adrenalina daje siłę na wstanie o tej złej godzinie albo nawet na nieprzespanie całych nocy by zrobić jakieś fajne zdjęcie.  Tak więc mimo wsio było warto stoczyć batalie z czasem,zmęczeniem, natura wygrała ale i doceniła wysiłki dając nam chociaż sarny ;)
A przy namiotach już po fotołowach -padliśmy zaraz po śniadaniu  jak zabici.
A a ja tak wyglądałem - buszmen człek zmęczony ;)

I na sam koniec kilka fotek z innego dnia, z tej samej czatowni i to popołudniu!! I tym razem ptaków było pod dostatkiem - ale to zupełnie inna historia ;)








środa, 17 sierpnia 2016

BUSZMEN NA TROPIE pt. Na pełnym luzie

I oto długo oczekiwany i obiecany kolejny odc ‪#‎buszmennatropie‬ :)
Klasycznie śmiech,porady i piękne dzikie zakątki :)

Miłego oglądania
Lajki, komy, suby i sugestie na kolejne tematy mile widziane



poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Tak na szybkości

Była mała przerwa w nadawaniu bo był wyjazd  w bory gdzie robiliśmy sporo materiału na bloga i YT - ale już nadrabiamy i ogarniamy co trza i będziemy działać. Na dniach więcej fotek,relacji testów no i długo oczekiwany buszmen na tropie ;)

A dziś tak na szybkości kilka fotek z planu zdjęciowego

























poniedziałek, 25 lipca 2016

Pokrowiec TOP-MOVE na telefon do roweru z LIDLA

Jak może część z was wie a cześć pewno nie, bardzo lubię jeździć rowerem. A że fajnie mieć telefon na oku (zwłaszcza jak używamy go jako licznik czy mapę)  to przyda się jakiś pokrowiec na kierownicę umożliwiający bezpieczne przewożenie i korzystanie z naszego smartfona.
I tak też przeglądając sklepy rowerowe niektóre ceny mnie kładły na łopatki, no ale jakie to szczęście,że są sklepy LIDL i tam za dosłownie grosze bo za niecałe 30zł można fajny pokrowiec dorwać. I to nie tylko pokrowiec na telefon ale i spora kieszeń na jakieś klucze,portfel,czy np edc składające się z Tola,latarki,zapalniczki i jeszcze kupa luzu. No nic tylko brać ;)

  Bardzo istotną sprawą mówiącą za tym pokrowcem poza ceną jest jakość wykonania. Oczywiście nie ma się co spodziewać raju ale jak na coś za 30zł robionego w chinach to jest mega,zero nitek odchodzących,montaż do kierownicy mocny i nie luzujący się ( używany w mieście,lesie,idt)   Tak więc wykonanie mocne 4+ bo wiadomo zawsze może być lepiej.
jak widać na kierownicy ładnie się prezentuje

Poza samym wykonaniem dobrą sprawą jest to,że posiada rand z odblasku dzięki czemu mamy element odblaskowy,zwiększający naszą widoczność i zarazem bezpieczeństwo. 
Pokrowiec jest podobno wodoodporny. I fakt  do pewnego momentu taki jest,mżawka czy coś lekkiego to dla niego luzik,ale ulewa zmoczy zdrowo - mi to problemu nie robi bo mam wodoodpornego szajsunga no ale jest to pewne ograniczenie co dla niektórych telefonów. Chociaż większość ludzi stara się w czasie ulewy zjechać gdzieś pod daszek jednak ;)
Za wodoodporność dam 3 bo fakt jest no ale sakwy crosso to to nie są :) 

Co do montowania na kierownicy dostajemy wygodny dynks do zamontowania na kierownicę, pokrowiec starczy wcisnąć w to i już zabezpieczony telefon i co my tam jeszcze przewozimy. Nie luzuje się, wygodne i szybkie w montażu i demontażu. Możemy sobie obrócić jak chcemy pokrowiec no i co ważne nie ma opcji by się sam wyczepił - serio takie wertepy po jakich go  przetyrałem i nie zgubiłem to nie ma się czego bać ;)  Czyli użyteczność i wygoda to 5 z czystym sumieniem.


Jeszcze zanim przejdę do końca warto wrócić do pojemności- jak widzicie na zdjęciu obok pojemność tej kieszeni jest naprawdę fajna, pomieścimy jakieś tam szpargały potrzebne nam,drobne,klucze od blokad,domu, zestaw EDC, dokumenty itd. Zamykana na mocny zamek, fakt,że noname ale robi robotę :) a to najważniejsze.
Tak więc za  ładowność 5


Na sam koniec jeszcze takie info że na luzie wejdzie tam większość telefonów  podobnych jak  iPhone,samsung x-cover czy większe egzemplarze jak sony aqua. Dodatkowo fajną sprawą jest to,że możemy w miarę wygodnie używać telefonu przez folie która jest w pokrowcu. Nie zawsze złapie no ale za 30zł nie chciejmy kosmosu. Grunt,że działa i to nie najgorzej. 

Tak więc podsumowując pokrowiec TOP MOVE z Lidla to naprawdę godna polecenia opcja dla każdego kto lubi śmigać na kole :)