poniedziałek, 16 stycznia 2017

Buszmen na tropie -sylwestra

I oto kolejny odcinek BUSZMEN NA TROPIE - tym razem relacja z wypadu na sylwestra, gdzie razem z Anią pokazujemy wam jak biwakować w zimowych warunkach, klasycznie znajdzie się też co nieco o fotografii a to wszystko w pięknych okolicznościach natury.
I uwaga!!!!!! uwaga!!!! nowość porada dla kobiet ;) 
Tak więc już nie przedłużam i miłego oglądania ;)

niedziela, 15 stycznia 2017

Polariada 2017 - relacja

Mamy zimę, i już tradycją stało się, że uczestniczymy w Polariadzie, organizowanej przez Tomka Frankowskiego. Jest to impreza mająca na celu propagowanie turystyki aktywnej w rejonie Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego. W tym roku Polariada zaczynała się w Lądzie pod klasztorem, gdzie zjawiliśmy się ekipą Ania, Tatko, Ja i Czarek z Po Prostu Outdoor. Tam chwilka reorganizacji i ruszyliśmy na szlak. Zgodnie ze scenariuszem imprezy mieliśmy pokonać trasę około 8 km do schroniska PTTK Chatka Ornitologa - bardzo klimatycznego, w super otoczeniu, i to wsio w przyzwoitych cenach. Wyruszyliśmy spod klasztoru trochę po 15, więc do Chatki dotarliśmy już po ciemku, pominę fakt, że 8 km w rzeczywistości było bliższe 12 km, ale i tak przyjemnie się szło, mimo iż trasa była nieźle oblodzona, a z czołówką o glebę nie trudno, ale o dziwo nikt gleby nie zaliczył.










I tak koło 19 dotarliśmy do wyżej wspomnianego schroniska. Tam rozpakowanie, zajęcie prycz i należyty odpoczynek. Najpierw gorąca zupa grzybowa, później ognisko i kiełbaski, no nie powiem, uczta miła na koniec dnia, zwłaszcza jak przez cały dzień zjadłem tylko śniadanie, batona, 2 kabanosy i gorącej czekolady z termosu troszku upiłem, więc taka kolacja była niezbędna. Po wyżerce przyszedł czas na rozmowy przy kominku, o wszystkim i o niczym, oczywiście, jak to na takich rajdach, niektórzy zrobili sobie reset i to dość mocny.
Koło 1 w nocy, wybraliśmy się na wydmę śródlądową. Krótki, miły spacer bez wielkiej wspinaczki, szkoda tylko, że nie było widoków, ale w świetle czołówek i tak wydmy robiły przyjemne wrażenie. Koło 2 w nocy wróciliśmy do Chatki i położyliśmy się spać. O 9 pobudka i śniadanie, jajecznica z jaj wielu przygotowana w garnku, tak, w garnku, jak survival to survival, nawet w kuchni.
I tak, po śniadaniu, koło 11 wyruszyliśmy w dalszą podróż, do Pyzdr. Drugi dzień cechował się zdecydowanie ładniejszą aurą, słońce, trochę chmurek, no idealne warunki do wędrówki i podziwiania pięknego krajobrazu Nadwarciańskiego PK.














Wędrujemy, podziwiamy krajobrazy, sporadycznie przelatujące ptaki i inne zwierzaki, i tak po kilku godzinach docieramy do Pyzdr. Tu mamy okazję obejrzeć ciekawą zabytkową architekturę, po chwili udajemy się do gospodarstwa agralnego na pożegnalne "ognisko" (tak naprawdę wypalanie pociętych resztek z sadów, a nie ognisko, no ale mniejsza z tym - zawsze cieplej było). Tu  herbatka, ostatnie rozmowy, udzielam wywiadu dla Radia Września i tu też kończy się Polariada 2017. Było przyjemnie i momentami bardzo śmiesznie, dobre jedzenie, fajni ludzie, ale największym plusem Polariady jest środowisko w jakim się odbywa. O tym rejonie mawia się "Wielkopolskie Bieszczady", jednak my nazywamy go "Wielkopolską Biebrzą".
Z pewnością zawitamy jeszcze w te rejony i pewnie będziemy też na kolejnych edycjach szlajania się nad Wartą.





















czwartek, 12 stycznia 2017

Jak zabezpieczać sprzęt foto/wideo

Jak wiadomo nic nie daje takiej przyjemności jak uwiecznienie przeżytych przygód w obiektywie kamery, czy to aparatu.  Oczywiście nie jest najważniejsze to czym robimy relacje, ale najważniejsze jest to by ją robić, ale nie zależnie czy to aparat tzw. durno-strzałka za 200zł czy lustrzanka za kilka tysięcy, tak samo, czy tania kamera, czy jakaś profesjonalna zabezpieczyć jakoś do przenoszenia musimy.


Oczywiście klasyka, iść do pierwszego lepszego marketu  i coś kupić, owszem jest to dobra opcja a w przypadku tanich aparatów nawet najlepsza, bo po co  wydawać na pokrowiec prawie tyle co na aparat, czy kamerę.
Sam używam kamery za niecałe 700zł a pokrowiec kupiłem jakiś najtańszy, w jakim dobrze i bezpiecznie się chowała, dałem za niego jakieś 50zł. Można przenosić ją jak kaburę (patrz niżej).
kabura na pasie biodrowym
Natomiast w przypadku lustrzanek warto wydać nieco więcej, gdyż straty w razie co idą już nie w setki a tysiące złoty. Pokrowiec w którym przenosimy aparat tego typu powinien spełniać serię wymogów, musi odpowiednio zabezpieczać go przed poruszaniem się wewnętrz (posiadać pianki,gąbki itd.) dzięki temu obojętnie czy idziemy, jedziemy, biegniemy itd. Nasz aparat będzie stabilnie i bezpiecznie trzymał się w torbie. Im droższa i bardziej markowa torba, kabura, plecak itp. tym wypełnienie jest lepsze i lepiej trzyma nasz aparat oraz lepiej zabezpiecza go przed ewentualnym upadkiem, uderzeniami itd.
Jest to niezwykle ważne podczas działalności około outdoorowej gdyż w takich sytuacjach ryzyko uszkodzenia jest niezwykle duze. Ostatnio podczas jazdy na nartach wiele razy upadałem i tylko dzięki dobremu wypełnieniu kabury nic się lustrzance nie stało.

Typowe torby fotograficzne to dobra opcja na wypad samochodem, czy bardzo krótki spacer, gdyż fakt mamy wszystko ładnie dostępne, dobrze zabezpieczone, ale nie jest to najwygodniejsze do noszenia na dystansie wielu kilometrów jak i godzin, tak samo duża torba jest niewygodna przy noszeniu z plecakiem  na trekkingu czy podczas jazdy rowerze.
Dlatego my wybieramy 3 systemy noszenia aparatu. Wszystkie zabezpieczają aparat oraz jego osprzęt (filtry,lampy,obiektywy itd.) przed wstrząsami, uderzeniami, wodą i wieloma innymi czynnikami negatywnie oddziaływającym na sprzęt tego typu jak  i są dostosowane do różnych typów aktywności.

Najczęściej wybieramy torbę typu kabura, jest to pokrowiec umożliwiający przenoszenie lustrzanki ze średniej długości obiektywem oraz zapasem baterii kart, jakimś filtrem itp.  Można też czesto doczepić do niej specjalną "ładownicę" na dodatkowy obiektyw dzięki czemu mamy możliwość szybkiej i bezpiecznej wymiany optyki. Można też wyposażyć się w kaburę która pomieści lustrzankę canona z obiektywem 150-600mm, jest to wielkie ale i w miarę wygodne rozwiązanie do działalności outdoorowej, gdy mamy ze sobą plecak z całą masą szpeju outdoorowego a jeszcze trzeba focić coś odleglego.
 Niezależnie czy wybieramy małą czy dużą kaburę daje nam ona możliwość noszenia na pasku, przez ramię jak typową torbę, na pasku od spodni, gdyż praktycznie każda kabura jest wyposażona w szlufkę, można też zamontować na pasie biodrowym plecaka, lub za pomocą karabińczyków zamontować kaburę na szelkach plecaka, można tez zawiesić ją na specjalnych szelkach dedykowanych do kabur.
 Ceny takich pokrowców wahają się od +/- 100zł do 300zł - oczywiście droższe też są.

kabura zamontowana za pomocą karabińczyków do szelek plecaka

kabura zamontowana na pasie biodrowym.

kabura manfrotto na obiektyw 150-600mm na szelkach, z przodu.
Ze swojej strony możemy polecić kabury firm: KATA, LOWE PRO, MANFROTTO 

Tak jak wyżej pisałem kabura to świetne rozwiązanie gdy na naszych plecach już wisi jakiś inny plecak, natomiast gdy nie przenosimy ze sobą całego szpeju biwakowego, lub jest on dość ograniczony dobrą opcją, wręcz najlepszą i moją ulubioną jest plecak fotograficzny. Do wyboru jest wiele wariantów i modeli, tak samo marek, zasada w wyborze jest taka, że powinien pomieścić wszystko to co chcemy mieć przy sobie podczas wypadu fotograficznego. Czyli powinniśmy tam móc schować aparat, lustrzankę, kamerę, filtry, baterie itd., dobrze gdyby jeszcze można było zamontować statyw jak i zabrać nieco sprzętu czy ciuchów na szlak. Tak samo jak w przypadku innych toreb / kabur bardzo ważne jest wypełnienie by zabezpieczało nam szpej, oraz umożliwiało rozlokowanie sprzętu.
Gdy wybieramy się w tereny gdzie przestępstwa typu kradzieże są dość liczne, odradzałbym plecak typowo fotograficzny z wyglądu, gdyż  jest to magnes na złodzieja. Kiedyś  pojawi się wpis o tym jak zakamuflować się przed złodziejskim okiem.





My używamy dwóch plecaków i są to dwa różne typy.
Pierwszy to typowo fotograficzny plecak katy, który wędruje z nami od lat, typowa kostka, mnóstwo przegródek, materiał nylon balistyczny, możliwość pełnego otwarcia byt mieć wszystko na wierzchu (jak w typowiej torbie foto).  A drugi to manfrotto offroad hiker 30 - plecak pół fotograficzny pół turystyczny.  Połowa jego pojemnosci to specjalna kieszen na  aparat, obiektyw itd. zabezpieczona pianka, z dostępem z boku plecaka, a druga połowa to przestrzeń na szpej outdoorowy, do tego troszke szpejarek,k ieszenie w pasie biodrowym, sprawiają, że jest to genialny plecak do fotografi outdoorowej, czy jak kto woli sportowej.
Kupiłem go specjalnie na wyjazd do Szwecji i tak też od tamtego czasu służy mi cudnie jako plecak na wypady jednodniowe, czy nawet kilka dni na rowerze, czy też na wyjścia kilkudniowe z noclegami w kwaterach, a latem z lekkim noclegiem (pałatka, mały śpiwór itd.).

Obydwa  sprawdzają się świetnie , zapewniają wygodny dostęp do ekwipunku fotograficznego oraz go zabezpieczają w należyty sposób. Zaleta manfrotto jeszcze jest taka, że nie rzuca się aż tak w oczy oraz jak pisałem umożliwia przenoszenie szpeju turystycznego w ograniczonej ale zawsze ilości, czego kata nam nie zapewnia.


plecak katy

manfrotto offroad hiker

manfrotto
plecak katy
To jaki typ plecaka wybierzmy już zależy od naszych preferencji oraz potrzeb, ja bym się skłaniał w te nieco bardziej turystyczne, no ale to dlatego, że głównie w outdoorowych warunkach działam, ale i w mieście taki plecak się sprawdza, chociaż jest nieco dużawy do tego środowiska. Ale jeśli ktoś stawia bardziej na urban foto to ze spokojem typowego fotografa warto brać. Mniej outdoorowy a bardziej miejski, wygodny dostep, cywilny wyglad, rozwiazania bardziej pod fotografie miejska itd. Tak jak wyżej pisałem ostateczny wybór to bardzo indywidualna sprawa, a wielkość, system nośny, rozwiązania itd. można na luzie dobrać już do swoich potrzeb oraz możliwości finansowych. Niestety dobry plecak fotograficzny to wydatek najmniej 400zł, a górnej granicy jak nie trudno się domyślić nie ma.

Plecak fotpgraficzny to według mnie idealna opcja gdyż sprawdza się i w mieście i w aucie, w podróży, na rowerze, lesie no dosłownie wszędzie.

Z plecakowych firm warto zwrócić uwagę na:  MANFROTTO / KATA / LOWE PRO



I na sam koniec jak przenosić na rowerze, z racji, że pedałowanie to dość istotna aktywność u nas to przewożenie aparatu tak by był zabezpieczony, a i by był łatwo dostępny zawsze. Więc na rowerzeze mamy 3 opcjena przewóz aparatu. Pierwsza z nich to kabura zamontowana na specjalnych szelkach, tak jak na poniższym zdjęciu.


kabura na szelkach

kabura na szlekach

Jest to wygodny i bezpieczny sposób przewożenia aparatu, nie przeszkadza, a nic mu nie grozi, wada taka , że trzeba kupić kolejne coś oraz fakt, że opasanie się szalkami znacznie zwiększa pocenie. Same szelki są naprawdę ciekawą i godną uwagi opcją nie tylko na rower ale i na marsz z plecakiem itd.

Kolejną opcją, która sprawdza się bardzo dobrze na rowerze, to klasyczna torba na kierownice, z wypełnieniem pianką tak by aparat był zabezpieczony. Osobiście używam torby MSX z wypełnieniem dokupionym osobno (około 30zł). We wnętrzu mieści mi się bezpiecznie aparat z kitowym obiektywem oraz kamera, dodatkowo, że torba jest wodoodporna nie muszę się przejmować zabezpieczeniem podczas opadów.





Jest to bardzo ale to bardzo dobra opcja na aparat podczas pedałowania ale ma też pewne wady, musimy zawsze pamiętać, że gdy gdzieś idziemy, czy odchodzimy od roweru musimy zdjąć torbę i ją zabrać, bo po powrocie aparatu już może nie być, tak samo torba taka nie jest tak wygodna w użytkowaniu jak kabura czy inna typowo fotograficzna, a właściwie w noszeniu na ramieniu to ona wcale wygodna nie jest, z racji sztywności. Oczywiście jak pokombinujemy możemy zwykłą foto kaburę zamontować na kierownicy,z a pomocą karabinczyków, troków, trytek itd. - jak widzicie kabura jest najbardziej uniwersalna - Natomiast wybór takich toreb na kierownice jest naprawdę spory wystarczy troszkę poszperać i coś się znajdzie.
Ceny to od około 150zł w górę.

No i najlepsza według mnie opcja plecak fotograficzny, może być mniejszy niż wspominany hiker, gdyż na rowerze zazwyczaj mamy szpej w sakwach i w plecaku nic więcej nie potrzeba zmieści jak aparat, baterie i jakiś dodatkowy obiektyw. Jednak obojętnie jaki plecak by nie był jest według mnie najlepszy na rower, gdyż mamy łatwy i szybki dostęp, szpej zabezpieczony, schodzimy z roweru i od razu aparat mamy ze sobą, no same zalety, może jedyna wada, że rower i plecak = pocenie i to spore, no ale nie można mieć wszystkiego.





Jak widzicie wybór typów przenoszenia szpeju fotograficznego jest spory, każdy znajdzie coś dla siebie. Ja osobiście polecałbym na początek kaburę, a z czasem jeśli ktoś się wgryzie w temat zainwestowanie w jakiś plecak. Gdyż kabura i tak jest niezbedna, a plecak to fajny i wygodny szpej ale nie niezbedny.
Pamiętajmy też, że nie ma co oszczędzać, bo kupić drogo to kupić tanio, raz że kabura za 100/150zł posłuży nam latami, a aparat, czy kamera będą bezpieczne - a to najważniejsze.

Oczywiście można pomyśleć, poco ten cały buszmen tak się rozpisuje, przecież można aparat zawinąć w polar i wrzucić w plecak, no można ale po cholerę.  Bo raz tak przenoszony aparat jest tylko pozornie zabezpieczony, ale to jeszcze pół biedy, przede wszystkim tak przenoszony aparat nie jest łatwo dostępny, czyli ładne kadry, jakieś zwierzaki, sytuacje itd. nam uciekną zanim wyjmiemy go z czeluści wora i zrobimy zdjęcie.  Więc przenoszenie tak aparatu większego sensu nie ma bo go nie wykorzystamy w najcenniejszych momentach. Dlatego naprawdę warto zainwestować chociażby w taką prostą kaburę i nosić ją na ramieniu, pasku, czy w inny sposób.