poniedziałek, 20 maja 2019

Biebrzańska wiosna a może zima, czy jednak jesień?

Swego czasu zrobiliśmy sobie z tatkiem dłuższy weekend i na 3 dni ruszyliśmy do Biebrzy. Jednego z najpiękniejszych i najdzikszych zakątków naszego kraju. Ach, jak ja lubię ten dziki wschód, szkoda, że z Poznania mamy tak daleko.


Piątek minął nam w większości w drodze. Pogoda zapowiadała się świetnie, niestety po przekroczeniu Wisły zaczęła się psuć. Chmury, wiatry itd. Pierwszym punktem na naszej trasie był bunkier i pomnik kapitana Raginisa i Stanisława Brykalskiego, którzy dzielnie bronili polskiej ziemi na odcinku Wizny. Wiało tam tak mocno, że ciężko było ustać, a o utrzymaniu aparatu nie było mowy.


Dalej ruszyliśmy Carską Drogą w poszukiwaniu jakichś łosi. Biebrza nie obrodziła i poza sarną i żurawiami tego dnia na Carskiej nic nam się nie pokazało. Ruszyliśmy dalej i nieopodal miejscowości Kulig rozbiliśmy się na nockę. Bardzo urokliwe miejsce z wiatą. Pogoda była mało łaskawa i na przemian padało, wiało, wiało i padało, momentami się uspokajało. Tak też zdążyliśmy i zmoknąć, i się wysuszyć przy ognisku.


Noc minęła całkiem znośnie, było dość zimno, wiało tak, że bałem się, iż zaraz tarpa mi porwie, ale dawał radę dzielnie. Poranek był iście bajeczny, mroźny, ale słoneczny i obfitujący w piękne widoki.


W takiej sympatycznej aurze podjechaliśmy pod samą leśniczówkę i weszliśmy do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Kiedy wysiedliśmy z auta zaczęły nachodzić chmury i aura się zrobiła mało przyjemna, ale przynajmniej nie padało. Kupiliśmy bilety i ruszyliśmy na szlak. Łącznie tego dnia przeszliśmy nieco ponad 20 km. Po drodze przechodząc po zarywających się pod nami kładkach, spotkaliśmy sarny, żurawie, łosia daleko w zagajniku i jenota, który zasługuje na osobną opowieść. Był tak zajęty swoimi sprawami, że mogliśmy go fotografować i obserwować przez dłuższy czas. Widok niezwykle sympatyczny i przyjemny.


Kiedy wędrowaliśmy tak po parku narodowym, pogoda momentami się naprawdę poprawiała, ale im bliżej byliśmy auta tym była gorsza. Kawałek od auta jak nas ulewa złapała! Ściana deszczu, stwierdziliśmy, że wracamy na to samo miejsce, w którym biwakowaliśmy i tam się rozstawimy, wiata jest, źle nie będzie. No ale huragan i deszcz były takie, że pod wiatą padało niewiele mniej niż obok niej :P Więc postanowiliśmy najgorsze przesiedzieć w aucie. Po ponad godzinie nieco się uspokoiło i dało radę już zjeść coś pod wiatą i rozbić obóz.
Nasyceni poszliśmy spać, ja pod tarpem, a tatko do auta, bo stwierdził, że nie będzie się bawił w rozbijanie itd. Wieczorem nawet gwiazdy się pojawiły, więc już się pozytywnie nastroiłem, ale szybko się to zmieniło, wiało i padało wszystko, śnieg, grad, deszcz i tak całą noc na zmianę. W pionie i w poziomie :P


Ranek był znów nie najgorszy, po śniadaniu spakowaliśmy się i ruszyliśmy z powrotem na Carską Drogę, ale nieco okrężną trasą. Po drodze znów złapał nas deszcz i śnieg. Szału w kadrach nie było. Po drodze kilka sarenek nam zapozowało, lepsze to niż nic.


 





niedziela, 12 maja 2019

Supertarp Helikon-tex od predathor.pl

Jednym z ważniejszych elementów biwaku jest dach nad głową. Może to być namiot albo tarp. Osobiście zdecydowanie wolę tarpa, pozwala na bliższe obcowanie z naturą, większą cyrkulację powietrza, zapewnia więcej przestrzeni, jest lżejszy. Dziś coś o Supertarpie Helikontexu, który przesłał nam zaprzyjaźniony sklep predathor.pl. Warto zwrócić uwagę, że to jeden z najtańszych tarpów na rynku, który nie jest jakąś tandetą. Za 179 zł mamy solidnie wykonany tarp w dość przyzwoitej wadze.



Supertarp ma 3x3 m, dzięki czemu dobrze sprawdza się przy biwaku na ziemi w 2 czy 3 osoby lub przy biwaku w hamaku. Dla zwiększenia możliwości konfiguracji leśnego domu Helikon wyposażył tarp w aż 19 punktów montażowych - w każdych warunkach rozbijemy obóz dostosowany do naszych potrzeb, bez obawy, że coś się rozpadnie, gdyż każdy pkt jest mocno wszyty i zabezpieczony. Jak już jesteśmy przy zabezpieczeniach, szew jest starannie podklejony, więc nie ma obawy podczas deszczu, że nam coś na głowę poleci. Tarp wykonany jest z powlekanego poliestru o splocie ripstop, jest mocny i dość lekki.


Tarpa testowaliśmy zarówno w skrajnie zimowych warunkach, jak i można powiedzieć wiosennych. W każdych sprawdzał się jednakowo dobrze. Zimą, mimo -28* nie sztywniał bardzo, więc dość łatwo się rozkładał i zwijał. W wyższych temperaturach nie było najmniejszego problemu.



Do supertarpa dołączone są dwa pokrowce. Jeden zwykły ściągany worek, co ważne nie za mały, więc bez problemu idzie schować tarpa do środka oraz drugi pokrowiec zamykany na zamek, z jednym siatkowym bokiem, do tego wyposażony jest w kilka pętelek, którymi możemy przytroczyć go na zewnątrz plecaka. Dzięki takiemu rozwiązaniu może w trakcie wędrówki przeschnąć. Bardzo fajne, nigdy wcześniej się z tym nie spotkałem.


Jakość wykonania jest, jak przystało na Helikona, na przyzwoitym poziomie. Mocny mechanicznie materiał, dobre szwy, nie ma się do czego przywalić. Mimo iż Helikon odchudzał gdzie się da, nie zszedł do hiper niskiej wagi. Niecałe 900 g to przy tej cenie jest całkiem całkiem wynik.



Kilka mankamentów. Pierwsze, na co zwróciłem uwagę to brak jakichkolwiek linek w zestawie. Nie wymagam żadnego zaawansowanego systemu montażu, ale chociaż w zwykły sznurek powinien być wyposażony.
Drugim mankamentem jest specyfika materiału. Najprawdopodobniej wynika to z powlekania jakimś silikonem czy czymś wewnętrznej warstwy tarpa. Podczas rozbijania obozu musimy dosłownie rozrywać sklejone połowy tarpa. Nie jest to niby jakiś wielki problem, ale jest dość upierdliwe i co ważne wymaga sporej siły, więc niepotrzebnie tracimy energię. No i takie wielokrotne rozrywanie najprawdopodobniej po dłuższym czasie spowoduje, że wodoodporność tarpa zniknie. Co już jest poważną wadą.

 

Czy polecam? Jest to całkiem fajny tarp w świetnej cenie w stosunku do jakości, dobrze wykonany, nie najcięższy, mamy kilka kolorów do wyboru. Propozycja godna uwagi. Osobiście mam supertarpa w camogromie, dosłownie wtapia się w otoczenie i można go całkiem sprawnie wykorzystać jako namiastkę czatowni.

Na zdjęciach pod tarpem przewija się hamak Forest ze stajni Flyhamak :)